MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Grupa Azoty Chemik Police stracił seta, ale awansował do półfinału Tauron Ligi

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Grupa Azoty Chemik Police po raz drugi pokonał MKS Kalisz i awansował do półfinału Tauron Ligi.
Grupa Azoty Chemik Police po raz drugi pokonał MKS Kalisz i awansował do półfinału Tauron Ligi. Grupa Azoty Chemik Police Facebook
Grupa Azoty Chemik Police jest w grze o mistrzostwo Polski. Po środowej wygranej nad MKS Kalisz zamknął rywalizację w ćwierćfinale i jest już w najlepszej czwórce ekstraklasy siatkarek.

Chemik wygrał pierwszy mecz fazy ćwierćfinałowej w Kaliszu 3:0. Miał prawo poczuć się jeszcze pewniej niż przed rozpoczęciem rywalizacji i to było widać na początku środowego spotkania. Policzanki nie prezentowały się świetnie, ale mimo to potrafiły dominować. Prowadziły 16:12 i chyba takim przebiegiem same się uśpiły. Trudno to było zrozumieć, ale mnożyły się błędy w obronie, posypała się skuteczność w ofensywie. Kaliszanki nabrały wiary, że są w stanie wygrać seta i to zrobiły.

Nie wywołało to jakiegoś wstrząsu po stronie Chemika, bo słaba gra była też w drugiej partii. W niej policzanki też prowadziły nawet czterema punktami (8:4), ale chwila nieuwagi i role się odwróciły. MKS wyszedł na prowadzenie 15:14 i o czas musiał poprosić Marco Fenoglio. Szkoleniowiec Chemika musiał udzielić dobrych wskazówek, bo po wznowieniu gry – role się odwróciły. Jego zawodniczki zaczęły być skuteczniejsze i wykorzystywały więc sił w atakach. Szybko Chemik odrobił straty i wygrał seta pewnie. Dużo dobrego dała zmiana atakującej – wprowadzona Bruna Honorio nie myliła się (w Kaliszu była MVP spotkania, więc gdy drugi mecz rozpoczęła na ławce rezerwowych to mocno to zaskoczyło kibiców).

Trzeci set też na korzyść Chemika, ale stał pod znakiem braku regularności. Z 6:2 zrobił się punkt przewagi, granie punkt za punkt, a później łatwy odjazd. Największy plusik po stronie Natalii Mędrzyk, która z uśmiechem skutecznie atakowała ze skrzydła.

Czwarty set był tym ostatnim, ale klasowej gry Chemika wciąż było mało. Zespół czuł się pewnie i nawet, gdy tracił kilkupunktową przewagę (np. z 9:6 na 9:10) to widać było, że trzymany jest spokój. I to zaprocentował w grze na przewagi. Kaliszanki powinny jednak wygrać tego seta. Prowadziły 16:12 i długo trzymały taką przewagę, bo po stronie policzanek były błędy np. związane z komunikacją na parkiecie. Ale dobrą zmianę powrotną dała Elizabet Inneh-Varga i to głównie za jej sprawą Chemik zaczął gonić. Doszedł na 22:23, ale wtedy atak z środka siatki rywalek był skuteczny. Pierwszego setbola wybroniła atakiem Mędrzyk, a drugiego blok. Było 24:24 i czas dla MKS.

Przy stanie 25:25 na serwis weszła Ding Xia. Dobrze serwowała, Chemik przejął inicjatywę, miał akcję na 27:25, ale zabrakło skutecznego ataku Salihy Sahin. Turczynka poprawiła się po chwili (27:26), ale rywalki znów się wybroniły. A po serwisie Zuzanny Efimienko było złe przyjęcie, stracony punkt. W kolejnej akcji znów błąd w ataku, później w obronie i rywalki sprytem zdobyły punkt, ale po analizie uznano, że nieprzepisowo i był remis – 28:28.

Set zakończył się błędem kaliszanek. Przy stanie 32:31 był ich zły atak, później podbita została kontra, ale akcję sędziowie przerwali dopatrując się dotknięcia siatki. W sumie policzanki wygrały i awansowały, co w środę było priorytetem.

- Zagrałyśmy na jakieś 40 procent możliwości, ale dziś to wystarczyło. Mecz przechodzi do historii, nie ma co go rozpamiętywać, czy się usprawiedliwiać. Dziś najważniejsze było zwycięstwo, a to się nam udało. Jesteśmy w półfinale - mówiła Iga Wasilewska, środkowa Chemika. - Kaliszanki bardzo dobrze grały w obronie, podbijały niesamowite piłki. Nie miały nic do stracenia, walczyły, ale tego oczekiwaliśmy. Nasza gra falowała, ale ostatecznie to my wygrałyśmy.

W sobotę poznają rywala w półfinale, bo w rywalizacji łódzkich klubów (ŁKS i Budowlanych jest remis). Pierwszy mecz walki o finał – we wtorek w Szczecinie. W półfinale rywalizacja również potrwa do dwóch wygranych spotkań.

- Tradycyjnie będziemy oglądać nasze przeciwniczki w tym sobotnim meczu. Odnoszę takie wrażenie, że ŁKS jest teraz w takim małym dołku, a Budowlani na fali wznoszącej. Z tymi zespołami mamy korzystny bilans spotkań w tym sezonie, więc na pewno optymistycznie przystąpimy do gry. Nie ma co się nastawiać na szybką rywalizację, czy konkretnie na pierwszy mecz. Stać nas na awans do finału - dodała Wasilewska.

Grupa Azoty Chemik Police – MKS Kalisz 3:1
Sety: 21:25, 25:18, 25:18, 33:31.
Chemik: Kowalewska, Pierzchała, Wasilewska, Łukasik, Sahin, Inneh-Varga oraz Grajber-Nowakowska (libero) – Bruna, Mędrzyk.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Derby Trójmiasta: oprawa meczu Lechia Gdańsk - Arka Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński