MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Arkadiusz Miłoszewski: Będę chwalił chłopaków, bo postawili się AEK

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Tony Meier podczas meczu Kinga z AEK Ateny.
Tony Meier podczas meczu Kinga z AEK Ateny. PAP/Marcin Bielecki
King Szczecin przegrał z AEK Ateny w 3. kolejce Ligi Mistrzów, ale zagrał bardzo dobre spotkanie. Z faworyzowanym przeciwnikiem toczył wyrównany bój, a po meczu jego postawę docenili kibice.

- Mieliśmy duży respekt przed Kingiem, który dobrze prezentował się w dwóch poprzednich spotkaniach. Nasz szacunek był widoczny w grze – mówił Joan Plaza, trener AEK Ateny. - W Szczecinie każdy będzie miał problemy. Ale byliśmy dobrze przygotowani i zrobiliśmy swoje.

W II połowie ten mecz powoli zaczął „przechylać się” w stronę gości, ale...

- W zwycięstwo uwierzyłem dopiero po końcowym gwizdku. Wpajam zawodnikom, żeby nie lekceważyli przeciwników, tylko grali do końca – stwierdził hiszpański trener Greków. - Tak samo podchodzimy do naszej sytuacji w grupie. Nie uważam, że już awansowaliśmy do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. Nie może być momentu na relaks, bo nic jeszcze nie wygraliśmy w tym sezonie. Pewność siebie może nas zgubić, a choćby obserwując dzisiejsze spotkanie widać, że mamy jeszcze sporo do poprawy w naszej grze. W rewanżu nic nie zmieniamy – przygotowanie, nastawienie i nacisk na przeciwnika będzie ten sam, co dzisiaj.

AEK ma tak duży potencjał, że w IV kwarcie Plaza nie musiał korzystać z gry np. Bena McLemora – wielkiej gwiazdy zespołu, który 10 sezonów grał w NBA.

- Nie miał urazu, ale przesądziły o tym względy taktyczne. Grali ci, co poświęcili się dla zespołu w tym dniu najlepiej. Ja nie patrzę tylko na to, kto i jak punktuje, ale liczą się też inne elementy np. zbiórki – tłumaczył Plaza.

Rolę kata Kinga przejął na siebie Chasson Randle. Obrońca AEK trafiał kluczowe rzuty w końcówce.

- Mamy świetny zespół, a ja jestem jednym z wielu. Nikt tu nie polega tylko na mnie, punkty mają zdobywać wszyscy. Trener nam powtarza, że każdy nosi swój instrument i mamy grać jak dobra orkiestra – mówił Randle. - Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. King gra agresywnie, ale my realizowaliśmy swój plan. Jestem dumny z zespołu, bo mimo trudności udało się wygrać.

- Za nami twardy mecz, ale tego można było się spodziewać. Walczyliśmy, wróciliśmy do naszego stylu gry i to cieszy. Końcówka niestety dla zespołu z Aten – podkreślał Tony Meier, podkoszowy Kinga. To on pociągnął grę szczecińskiego zespołu na początku spotkania trzema trójkami. Później już nie był tak widoczny. - Poprawili obronę i mi było trudniej, ale to była szansa dla innych. Każdy mógł przejąć inicjatywę – tłumaczył.

Niestety, skuteczność – pod presją obrony rywali – nie dopisała.

- Oglądałem ich ostatnie mecze i chyba zagrali najlepiej w tym sezonie. Świadczy to o tym, że mieli obawy przed meczem z nami i motywację – mówił Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga. - Dla nas kluczem do dobrej gry było to, by postawić się fizycznie rywalom. To się nam udało. Mogę nawet powiedzieć, że czułem naszą grę. Małe detale przesądziły o naszej porażce. Warto pamiętać, że AEK nie został zbudowany, by wygrać z Kingiem czy grupę, ale by wygrać wiosną Final Four LM. Dlatego będę chwalił chłopaków, bo postawili się bardzo mocnej ekipie.

Jednym z tych detali była skuteczność amerykańskich strzelców: Avery Woodsona i Jhonathana Dunna. Obaj zdobyli 8 punktów – wszystkie Woodson, bo Dunn grał ledwie 4 minuty. Wszedł, popełnił dwie straty, szybko został zdjęty i już do gry nie wrócił.

- Jhonathan jest obok drużyny – na meczach i podczas treningów, a to mi się nie podoba i musimy podjąć jakieś kroki. Za wcześnie jednak na konkrety – stwierdził Miłoszewski. - Avery grał dużo i dobrze w obronie, ale na początku nie był skuteczny w ataku. Później było lepiej.

Dni Dunna w Kingu wydają się być policzone. Klub zabiega, by w jego miejsce przyszedł reprezentant Polski – Przemysław Żołnierewicz.

- Rozmawiamy z nim, ale nie tylko my. Generalnie uważam, że potrzebujemy zmian, by wrócić do naszej gry, naszej atmosfery, która nas zbudowała w poprzednim sezonie. Tego mi obecnie brakuje i na jednej zmianie nie musi się skończyć.

Porażka z AEK była dla Kinga czwartą porażką z rzędu we wszystkich rozgrywkach. A przed zespołem sobotni wyjazd do Zielonej Góry. Zastal nie jest tak mocny, jak w poprzednich latach, ale...

- Skoczy na nas, jak na mistrzów Polski. U siebie grali na dobrym poziomie, szybko i to będziemy musieli ich zatrzymać. To będzie kluczem do sukcesu – mówi Miłoszewski. - Wiemy, że przed tym meczem będzie dużo podtekstów, bo przecież w Zastalu pracowałem ja, Filip Matczak, Andrzej Mazurczak i Tony Meier. Ale my przede wszystkim musimy się fizycznie zebrać. Mamy już wszyscy dość tych porażek, bo choć nikt nam ich nie wypomina jeszcze, to jest ich za dużo. MUSIMY przełamać się w Zielonej Górze. To teraz jest nasz priorytet. Musimy się mądrze zmobilizować, bo takie małe mecze są ważne dla układu tabeli. Takimi zwycięstwami zbudowaliśmy pozycję w poprzednim sezonie.

A za dwa tygodnie rewanż z AEK w Atenach.

- Możemy grać na takim samym poziomie, ale musimy trafiać w najważniejszych momentach. W Atenach musi być energia od samego początku i przy wyeliminowaniu małych błędów możemy ich zaskoczyć – uważa Meier.

Miłoszewski: - Nigdy nie postawiłem złotówki w sportowym typowaniu. Zdarza się, że za pieniądze gramy na treningach rzuty z połowy boiska. Jak przegram – chętnie płacę. Nie pokuszę się o takie zakłady przed rewanżem z AEK, ale wierzę w swój zespół.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński