Afrykańska Bucza. Rosyjska zbrodnia w głębi Czarnego Lądu

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Mali - obecnie może działać od 600 do 1000 wagnerowców. Junta zatrudniła rosyjskich najemników za ok. 10 mln dolarów miesięcznie, płatnych w gotówce i złocie
Mali - obecnie może działać od 600 do 1000 wagnerowców. Junta zatrudniła rosyjskich najemników za ok. 10 mln dolarów miesięcznie, płatnych w gotówce i złocie Fot. East News
Udostępnij:
Mordowali mężczyzn powoli, grupkami kilkuosobowymi, przez cztery dni. Jedyny powód? Przynależność do ludu znanego z sympatii do dżihadystów. Masakra w Mourze to największa od wielu lat zbrodnia na cywilach w Mali. Nie jedyna, w której uczestniczyli Rosjanie.

Tydzień temu ambasador Rosji w Algierii Igor Bieliajew, oznajmił, że „w zaledwie parę miesięcy rosyjska obecność w Mali przyniosła tam bezpieczeństwo i stabilność”. Mali to południowy sąsiad Algierii, kraj od lat zmagający się z dżihadystami. I obecność Rosjan niewiele pomaga, raczej doprowadziła tylko do zaostrzenia konfliktu. Wagnerowcy nie tylko nie dali rządzącej w Bamako juncie przewagi w wojnie z dżihadystami, ale na dodatek, wspólnie z rządową armią, masakrują ludność cywilną, którą oskarżają o sprzyjanie islamistom.

Goście z Rosji

W Mali rządzi wojskowa junta, po dwóch puczach przeprowadzonych w małym odstępie czasu (2020-2021) przez pułkownika Assimiego Goitę. Armia odsunęła cywilów od władzy, bo nie radzili sobie w wojnie z dżihadystami powiązanymi z Państwem Islamskim i Al-Kaidą. Mimo wsparcia UE, innych afrykańskich krajów i przede wszystkim Francji. Junta zmieniła też sojusznika. Paryżowi podziękowano, zaproszono Rosjan. Moskwa, w przeciwieństwie do Zachodu, nie krytykuje niedemokratycznych rządów pułkowników. Oficjalnie obowiązuje współpraca wojskowa, na mocy której Rosja zapewnia wsparcie doradców i dostawy broni. Ale podobnie jak wcześniej w paru innych afrykańskich krajach, to przykrywka dla obecności najemników.

Pierwsze doniesienia o wagnerowcach w Mali pojawiły się we wrześniu 2021 r. Centrum dowodzenia najemnicy założyli w grudniu 2021 niedaleko międzynarodowego lotniska w Bamako. Rosjanie ruszyli w pole – działając głównie w centrum kraju – w styczniu i lutym br. W Mali obecnie może działać od 600 do 1000 wagnerowców. Junta zatrudniła rosyjskich najemników za ok. 10 mln dolarów miesięcznie, płatnych w gotówce i złocie. Wagnerowcy byli widziani na wspólnych patrolach z malijskimi siłami zbrojnymi wzdłuż niespokojnej granicy z Burkina Faso i Nigrem, na zachodniej granicy z Mauretanią, a także w miastach północnego Mali, w tym w Timbuktu. Piloci rosyjscy latają obecnie helikopterami armii malijskiej, a ugrupowanie dostarcza również oficerów, którzy dowodzą siłami malijskimi w większych operacjach, zwłaszcza w dużej ofensywie przeciwko rebeliantom islamskim, która rozpoczęła się pod koniec lutego.

Mali posiada bogate tereny uprawne na południu i eksportuje dużo żywności. Na północ od rzeki Niger znajduje się natomiast obszar pustynny i półpustynny, na którym mieszka mniej niż 10 proc. ludności, ale który powoduje nieproporcjonalnie dużo problemów. Większość mieszkańców północy to Tuaregowie, a mniej liczną grupę stanowią Arabowie. Obie te grupy różnią się etnicznie od pozostałych 90 proc. 20-milionowej ludności Mali, mieszkającej na żyznym południu. Jedynym powodem, dla którego odmienna etnicznie północ jest częścią Mali, jest przeszłość. Gdy Francja budowała tu swoją kolonię, włączyła do niej ludność północną, ponieważ na północ od Mali znajdowały się państwa o większości arabskiej, które nie chciały więcej kłopotliwych Tuaregów. Czarna afrykańska większość Mali nie chce odciąć północy, jak chce tego wielu Tuaregów, ponieważ północni mieszkańcy nadal stanowiliby problem dla Mali. Są lepszymi wojownikami i od czasu uzyskania przez Mali niepodległości w latach 60. XX wieku przeciwstawiają się dominacji Południa. W przeszłości Tuaregowie byli odpowiedzialni za wiele najazdów na bardziej zaludnione i zamożniejsze tereny południowej części Mali. Kolejna rebelia koczowników z Północy zmieniła jednak charakter, przyjęła oblicze dżihadu, pod którego sztandary zaciąga się też wieli mieszkańców Południa. Jedni walczą w szeregach lokalnej filii Al-Kaidy, czyli Grupy Zwolenników Islamu i Muzułmanów (JNIM). Drudzy przystali do ISIS.

Rzeź w dolinie Nigru

Grupa Wagnera została oskarżona o udział w masakrach na grupie etnicznej Fulani podejrzewanej o szczególnie bliską współpracę z JNIM. Na początku maja „The Guardian” donosił, opierając się na danych organizacji pozarządowych, że od stycznia do połowy kwietnia br. malijscy żołnierze i wagnerowcy dopuścili się dziewięciu zbiorowych mordów, w których zginęło co najmniej 456 cywilów. Na początku marca w mieście Niono w środkowym Mali znaleziono ponad 30 spalonych ciał. Lokalni świadkowie oskarżali zarówno malijskich, jak i rosyjskich żołnierzy o zabijanie cywilów. Według organizacji Human Rights Watch wiele ofiar było skrępowanych i zawiązywano im oczy, a następnie rozstrzeliwano. Ale do największej rzezi doszło w innym miejscu, kilka tygodni później.

Moura to nieduże, liczące ok. 10 tys. ludzi, miasto położone na trudno dostępnym, bagnistym terenie zalewowym rzeki Niger, od wielu lat kontrolowane przez bojowników powiązanych z Al-Kaidą. Ekstremiści narzucili mieszkańcom swoją rygorystyczną i nietolerancyjną wersję prawa szariatu, podnieśli podatki i zmusili miejscowych mężczyzn do przestrzegania zasad ubioru. O tym, co stało się tam 27 marca, wiadomo dzięki relacjom kilkudziesięciu świadków, które zebrała zarówno Human Rights Watch, jak i media.

Amadou Barry, który mieszka w sąsiedniej wiosce, powiedział dziennikowi "The Guardian", że był tego dnia na cotygodniowym targu w Mourze, kiedy nagle pojawiły się helikoptery i wysiedli z nich żołnierze. Niewielka grupa islamskich bojowników ostrzelała ich, a następnie uciekła na motocyklach. Zostali cywile. - Wszyscy zaczęli uciekać we wszystkich kierunkach, niektórzy do domów. Wojsko otworzyło ogień do uciekających, zabijając wielu ludzi - opowiada Barry. Żołnierze zablokowali wyjazdy z miasta, a potem zaczęli spędzać setki mężczyzn, żeby ich – jak mówili – przesłuchać. Więźniów trzymano bez jedzenia i picia przez cztery dni i noce w pobliskim korycie wyschniętej rzeki.

Niektórzy mieszkańcy Moury zostali zwolnieni po sprawdzeniu, czy na ich palcach i ramionach nie ma śladów, że strzelali z broni palnej, ale wszyscy mężczyźni należący do ludu Fulani zostali zatrzymani. Islamiści rekrutują spośród Fulani wielu swych bojowników, wykorzystując ich pretensje do rządu i innych grup etnicznych. Przez cztery dni żołnierze rozstrzeliwali zatrzymanych mężczyzn w grupach po cztery, sześć, góra dziesięć osób. Łącznie zamordowano ok. 300 osób. Spośród nich 60-100 mogło być faktycznie członkami JNIM, ale pozostali nie. Siły rządowe znalazły też w mieście duże ilości broni. Kilku świadków stwierdziło, że operacją dowodzili biali mężczyźni mówiący w "dziwnym języku", który niektórzy zidentyfikowali jako rosyjski. Choć większość żołnierzy, którzy zabijali cywilów, to Malijczycy, to mordowali także Rosjanie.

Dżihadyści nie składają broni

Za rzeź w Mourze JNIM wzięła odwet, zabijając 6 kwietnia w Segou sześciu malijskich żołnierzy. Zaś 25 kwietnia filia Al-Kaidy oświadczyła, że porwała "żołnierzy" z rosyjskiej Grupy Wagnera - także w miejscowości Segou.

Tymczasem rząd malijski konsekwentnie zaprzecza obecności wagnerowców na swoim terytorium. Malijscy wojskowi, którzy doszli do władzy w wyniku zamachu stanu w 2021 roku, przyznają jedynie, że w kraju przebywają "rosyjscy instruktorzy". Choć twierdzenie JNIM wydaje się wiarygodne, to jednak bez publikacji nagrania wideo potwierdzającego fakt niewoli Rosjan, juncie w Bamako i samej Moskwie łatwo podważać informację.

JNIM nie jest obecnie w stanie kontrolować dużego terytorium w Mali i sąsiednich krajach Sahelu, jak to miało miejsce w latach 2012-2013. Jednak utrzymujące się zamieszanie polityczne w Mali, w połączeniu z wątpliwym wsparciem ze strony Rosji i malejącym wsparciem antyterrorystycznym ze strony Zachodu, wróży dobrze perspektywom JNIM na przyszłość. Zwłaszcza, jeśli będzie więcej takich zbrodni, jak ta w Mourze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Materiał oryginalny: Afrykańska Bucza. Rosyjska zbrodnia w głębi Czarnego Lądu - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie