MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Afera policka. Zaskakujący ruch przed rozpoczęciem procesu

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Poniedziałek, 4 marca miał być  pierwszym dniem procesu w sprawie, której początek sięga prawie dekady
Poniedziałek, 4 marca miał być pierwszym dniem procesu w sprawie, której początek sięga prawie dekady archiwum
Kurczy się lista oskarżonych w głównym procesie dotyczących rzekomych działań na szkodę Zakładów Chemicznych Police. Kilka osób będzie miało odrębne postępowania w sądach niższej instancji.

Poniedziałek, 4 marca miał być pierwszym dniem procesu w sprawie, której początek sięga prawie dekady. Prokuratura Regionalna w Szczecinie oskarżyła 26 osób o działanie na szkodę Zakładów Chemicznych Police w latach 2011-2016. Zarzuty mają m.in. członkowie ówczesnego zarządu z lat 2011-2016, dyrektorzy i kooperanci.

Ze względu na dużą liczbę oskarżonych, w Sądzie Okręgowym w Szczecinie przygotowano największą salę rozpraw.

Sprawa spadła jednak z wokandy, a kolejny termin wyznaczono dopiero na maj.

Jak ustaliliśmy, kilka dni przed terminem poniedziałkowej rozprawy, sąd zdecydował, że czterech oskarżonych powinno być sądzonych w innych procesach przed sądami rejonowymi w Warszawie i Szczecinie.

- Sprawy trzech oskarżonych wyłączono i ich sprawy przekazano do rozpoznania Sądowi Rejonowemu dla Warszawy Mokotowa w Warszawie. W tej sprawie jednym z wątków jest utrudnianie postępowania, co miało mieć miejsce na terenie Warszawy. Sprawę czwartego oskarżonego przekazano Sądowi Rejonowemu Szczecin Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie Wydziałowi V Karnemu, bo sąd znał, że właśnie ten sąd będzie właściwy, a nie sąd okręgowy - wyjaśnia sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Decyzja sądu nie jest jeszcze prawomocna. Nie wiadomo kiedy procesy tych czterech oskarżonych ruszą.

- Procesy tam jeszcze nie ruszyły, gdyż sądy te nie otrzymały jeszcze materiałów. Postanowienie nie jest prawomocne. Zostało rozesłane dopiero w dniu 27 lutego - dodaje sędzia Tomala.

Wszyscy oskarżenie odpowiadają z wolnej stopy. Nie przyznają się do winy.

Afera policka była?

Innego zdania jest prokuratura regionalna. Twierdzi, że ówczesny zarząd ZCH Police działał na szkodę spółki, a straty sięgnęły dziesiątki złotych. Główni oskarżni to Krzysztof Jałosiński, były prezes zarządu Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A (zgodzi się na ujawniania nazwiska), Anna P. – były członek zarządu ZCH Police, Wojciech N. – były członek ZCH Police, Tomasz J. – były dyrektor generalny African lnvestment Group S.A., Bartłomiej K. – były dyrektor Departamentu Zakupów Strategicznych ZCH Police, Maciej G. – były kierownik Biura Spedycji ZCH Police, Robert Z. – były prezes zarządu Transtech Piotr J. – były dyrektor Centrum Logistyki ZCH Police, Tomasz B. – członek zarządu TK Transport , Robert B. – członek zarządu TK Transport. Zostali zatrzymani przez CBA w połowie 2017 r.

Jałosińskiemu i jego zastępcom prokurator zarzucił m.in. wyrządzenie African lnvestment Group S.A., a więc spółce zależnej od Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., szkody majątkowej wielkich rozmiarów w kwocie 6 milionów dolarów. Do przestępstwa doszło pomiędzy 1 września 2014 roku a 30 czerwca 2016 roku w związku z podpisaniem umów dotyczących inwestycji prowadzonych przez African lnvestment Group S.A. w Senegalu.

- Podejrzani zawarli te umowy i na ich podstawie dokonali wypłaty środków finansowych mając świadomość, że usługi będące przedmiotem tych umów nie zostały faktycznie wykonane - twierdzi prokuratura.

Jałosiński, Wojciech N. i Bartłomiej K. podejrzani są o wyrządzenie Zakładom szkody majątkowej wielkich rozmiarów - mowa o czterech milionach 535 tys. zł. Do przestępstwa miało dojść pomiędzy 25 sierpnia 2015 r. a 30 listopada 2015 r. w związku z zakupem ilmenitu kenijskiego (to minerał, tlenek żelaza i tytanu - przyp. red.).

- Dotychczas przeprowadzone próby technologiczne zakupionego towaru nie wykazały możliwości jego wykorzystania gospodarczego jako substytutu dla innych sprowadzanych surowców. Ponadto wykorzystanie sprowadzonego ilmenitu kenijskiego prowadziło do produkcji bieli tytanowej, która nie spełnia wymagań technicznych. Pomimo posiadania tych informacji oraz pomimo nie przeprowadzenia zamówionych wcześniej badań laboratoryjnych, podejrzani podjęli decyzję o zakupie tego towaru, działając na szkodę Zakładów Chemicznych Police - oskarża prokurator.

Zarzuty wyrządzenia Zakładom i Transtechowi szkody majątkowej wielkich rozmiarów - na dwa miliony 716 tys. 655 zł - usłyszeli też: Krzysztof J., Anna P., Bartłomiej K., Maciej G., Robert Z., Piotr J., Tomasz B. i Bartłomiej B. Do przestępstwa miało dojść w związku z podpisaniem umów na wykonywanie usług spedycyjnych bez przeprowadzenia postępowania ofertowego i wbrew we wnętrznym regulacjom spółki. W umowach tych przyjęte zostały stawki spedycji, które odbiegały od rynkowych - były wyższe.

Po przesłuchaniu prokuratura wystąpiła do sądu o areszt dla podejrzanych. Po kilkunastu godzinach, sąd rejonowy w Szczecinie odrzucił wnioski i zatrzymani mogli wrócić do domu. Po kilku tygodniach decyzję podtrzymał sąd okręgowy. Wtedy prokuratura zarzuciła sądowi, że coś mieszał w składach orzekających i dlatego zapadła decyzja korzystna dla podejrzanych. W tej sprawie wszczęto nawet śledztwo, ale nieprawidłowości w postępowaniu sądu nie znaleziono.

- Jestem przekonany, że czynności, które podejmowaliśmy w spółce były właściwe. Te rzeczy, które wykonaliśmy były z dużym zyskiem dla firmy. Tu nie ma błędu menadżerskiego, czy przestępstwa. Niech nasi następcy skupią się na tym, co w spółce zostało zrobione dobrze. Szukanie haków na mnie, czy naszych kolegów to jest zła droga, by utrzymać się w tej spółce na takim poziomie, na jakim my ją zostawiliśmy - mówił Krzysztof Jałowsiński.

Kolejny wątek dotyczy wprowadzenia w błąd rady nadzorczej ZCh Police w związku z zakupem afrykańskiej spółki African Investment Group z. Według prokuratury była warta co najwyżej 5 mln zł, a ZCh Police kupiły ją za 87 mln zł.

Pod koniec 2019 r. zatrzymano cztery osoby związane z wrocławską spółką, które miały wprowadzić w błąd radę nadzorczą "Polic".

- Działania zatrzymanych miały charakter zorganizowany. Zmierzały do sprzedaży na rzecz Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. akcji spółki wydobywającej fosforyty w Afryce po zawyżonej w sposób oczywisty cenie. W ich wyniku doszło do sprzedaży 55 procent akcji African Investment Group S.A. z siedzibą w Senegalu za cenę niemal 29 milionów dolarów amerykańskich na rzecz ZCH Police S.A. Sprawcy mieli świadomość, że wprowadzają nabywców w błąd, gdyż cena oferowanych udziałów była zawyżona i ich faktyczna wartość wynosiła nie więcej niż około 5 milionów zł - wyjaśnia prok. Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Sąd nie zgodził się aresztować przedsiębiorców, choć przyznał, że dowody są mocne.

- Sąd uznał, że zarzuty prokuratury są uprawdopodobnione, nie widział jednak konieczności izolacji podejrzanych - wyjaśniał sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński