reklama

Wykopywał zabytkowe monety, sprzedawał i... wpadł w ręce policji

(JASZ)Zaktualizowano 
Zabytkowe monety przechwycone przez policję.
Zabytkowe monety przechwycone przez policję. Fot. Policja
31-latek, który nielegalnie szukał skarbów został zatrzymany przez policjantów. W jego mieszkaniu znaleziono dwadzieścia zabytkowych monet.

Monety pochodzą z okresu od XVI do końca XIX wieku. Numizmaty przywłaszczył 31-latek, który prowadził nielegalne poszukiwania zabytkowych przedmiotów na terenie Szczecina.

- Sprawa wyszła na jaw po uzyskaniu przez policjantów Wydziału Kryminalnego KWP w Szczecinie informacji, że szczecinianin na jednym z portali aukcyjnych oferuje do sprzedaży zabytkowe monety - mówi mł. asp. Mirosława Rudzińska. - Szereg sprawdzeń i ustaleń doprowadził do wytypowania mężczyzny podejrzewanego o nielegalny proceder. Do jego zatrzymania doszło po ustaleniu adresu pobytu.
Zatrzymany przyznał, że na własną rękę prowadził poszukiwania archeologicznych przedmiotów za pomocą wykrywacza metali w pod szczecińskich miejscowościach oraz na terenie Szczecina. W czasie tych poszukiwań znalazł zabytkowe monety.

Zgodnie z polskim prawem zabytki i stanowiska archeologiczne podlegają ochronie. Prowadzenie amatorskich poszukiwań z użyciem wykrywaczy metalu jest legalne pod warunkiem, że poszukiwacz uzyskał zezwolenie - na określony czas i obszar - od wojewódzkiego konserwatora zabytków. Znalezione zabytkowe przedmioty powinny być przekazane do odpowiednich instytucji.

Mężczyzna usłyszał zarzut z ustawy o ochronie zabytków. Grozi mu do roku do 10 lat pozbawienia wolności. Zabezpieczone monety zostaną przekazane do Muzeum Narodowego w Szczecinie, gdzie zostaną wycenione i zaklasyfikowane.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
skazany

nielegalne poszukiwanie przedmiotów archeologicznych 100zl.. mandatu

G
Gość

Ten genialny policjant został namaszczony na głównego obrońcę zabytków w Szczecinie przez wojewódzką konserwator, która wystarała się dla niego o jakiś medalik od ministra kultury za uratowanie dwóch mieczy z brązu. Policjant tak się zapalił do mieczy, licząc pewnie na drugi medalik, że raz dwa wypatrzył na Allegro jakiś miecz (tym razem z żelaza) i zrobił przeszukanie, a sprzedającemu zarzucono oczywiście handel zabytkami wydobytymi z ziemi, niszcznie stanowisk archeo itd. itp,. ble, ble, ble . Prasa oczywiście piała z zachwytu. I oczywiście nie raczyła poinformować o finale sprawy - miecz okazał się współczesną repliką.... I jakoś tak sukcesów owego policjanta w ogóleza bardzo nie widać. Może w drogówce by się sprawdził? Bo ile można się ośmieszać łapaniem poszukiwaczy poniemieckiego złomu?

N
Nemo

Co się stał z 3 komentarzami?
Powinno być 23 a jest 20,
Czyżby jakieś koligacje rodzinne?
A co z wolnością słowa?
Jak ktoś klął to wystarczyło zamazać bluzgi które i tak się cisną na usta.
Zobaczcie co jakiś nawiedzony reporter z Radia Z napisał.
Od razu widać, że nie zna prawa i po prostu trochę za mocno przegiął.
Po prostu napisał bzdury. DAWNO TAK DYLETANCKIEGO TEKSTU NIKT NIE WYSMAŻYŁ.
Ale ciekawe kto jest winien tego przekrętu?
Czy najlepszy POLICJANT miłośnik historii Szczecina czy niedouczony reporter?
Okaże się jak zadziała prawo prasowe- a w to nie wątpię.
Ktoś z nich musi beknąć za te niedomówienia.

G
Gość

Prędzej czy później ktoś na górze się zorientuje, że te zespoły ds zabytków w policji odwalają kaszanę i ściemniają na całego. Nie potrafią złapać żadnego przemytnika dzieł sztuki ze Wschodu, żadnego złodzieja okradającego kościoły, muzea i kolekcje prywatne, a zamiast tego produkują statystykę łapiąc chłopaków z wykrywaczami, którzy znaleźli parę pierdołów. Postępowania ciągną się latami, kończą się uniewinnieniem i oddaniem fantów a za wszystko płaci Skarb Państwa. O tym jednak gazety nie informują, bo dziennikarze nie potrafią złapać policjantów na absurdzie - i sami nakręcają ten absurd. Płacimy podwójnie - i za bezproduktywne etaty tych policjantów i za idiotyczne postępowania, które niczemu nie służą, a już na pewno nie ochronie zabytków. Gdyby zebrać roztrwonione w ten sposób pieniądze, to można by nowe skrzydło Muzeum Narodowego wybudować.

z
zdegustowany

Kit z wyrokiem. Pan miłośnik historii naszego miasta i tak będzie gnoił "NIEPOLICJANTÓW" bo wszak jemu jako "władzy" wsio wolno...

G
Gość

Warto zwrócić uwagę na zakończenie sprawy kolegi ze Szczecina, który przeżył nalot 11 miesięcy temu.

Zestaw skonfiskowanych "zabytków" był dość typowy dla tego typu przypadków. Sprawa właśnie zakończyła się wyrokiem sądowym. Kolega został skazany na karę.. nagany z powodu posiadania jedynie ustnego, a nie pisemnego pozwolenia na poszukiwania, którego udzielił mu... leśniczy. Grzywny jakiejkolwiek brak, koszta sądowe zapłaci Rzeczypospolita, a fanty wrócą do znalazcy.

S
Sigurd

no właśnie - zgubionego syfu. czyli monetka z 1914 roku, jakaś broszka-wisiorek, klamerka, biedny pierścionek, znaczek niemieckiego "pttk" czy zjazdówka NSDAP. coś co dla takiego zbieracza urasta do rangi "skarbu" muzeum ma głęboko ale to głęboko... domyślcie się gdzie, ale na pewno nie w magazynie. dla nich to śmieci a dla nas trofea, sens tego całego, niekiedy szarego życia. zapierdzielamy cały tydzień by państwo mogło nas okradać a w sobotę albo w niedzielę jak żona puści idziemy szukać właśnie śmieci, tych pogubionych przez ludzi żyjących tu 100 lat temu. i fajnie jest bo czasem uda się znalezć współczesne 5 zeta to się piwa napijemy bez uszczuplania domowego budżetu. przy okazji szukamy, czytamy poznajemy historię tego miasta, NASZEGO miasta, które kochamy i za nic byśmy go nie opuścili. ale znajdzie się zawsze ktoś komu się nie podoba to co robimy i zrobi z nas bandytów. a mi się nie podoba ten ktoś !! 100% ludzi spotykanych podczas takich wypraw jest zachwyconych tym co robimy, gratulują nam że mamy takie hobby jakie mamy i są często szczerze zdziwieni jakie pamiątki można po dawnych Szczecinianach znależć. i co? Ci ludzie też się mylą?

z
zdegustowany

A pan autor wydawnictw o dawnych dzielnicach Szczecina to policjant ale tylko z "nazwy" funkcji. Gnębi biednych pasjonatów historii w imię własnego widzi mi się i tyle. Niech łapie przemytników ikon, rzeźb antycznych i innych dzieł sztuki a nie zbieraczy zgubionego syfu...Ja przejebałem w psiarni do emerytury, i zawsze na pierwszej linii. Z bandytami twarzą w twarz. A co mi tam. Napiszę bo też kocham historię. Jak czytam te bzdury, to nie dziwię się, że hasła "JP" itp. stają się powszechne nie tylko w kręgu lamusów z marginesu ale też wśród młodzieży licealnej i studentów, którzy w jakimś tam procencie będą stanowić nasze przyszłe elity. Pogratulować panu naczelnikowi, komendantowi i całej szajce...

s
skazany

Witam male sprostowanie dla gazety i nie tylko.Mam pozwolenie od wlasciciela pola pole jest orane 2,3razy w roku. te 20mon.co niby wszyscy opisuja ???ok tylko nie byly znalezione na Turzynie Manchatanie i wymieniane po miedzy kolegami a to ze chodze i zbieram meteoryty ptasie obraczki to sie liczy???????? media i policja ze mnie zrobily wielkiego banbyte zlodzieja.a to nie prawda....Nie znam sie na prawie ale jak pole jest za orane 2/3razy w roku i mam zezwolenie od wlasciciela pola to watpie ze by tam bylo stanowisko archeologiczne...pozdrawiam pana M.ł.BRAWO prosze media o nie oczarnianie mojej osoby.

z
zdegustowany

Pan wydawca "bryków" o dzielnicach Szczecina zajmuje się czymś całkowicie odmiennym czemy ślubował w firmie gdzie pracuje. Sytuacja to żenująca ale jaka firma tacy "aktywiści". Kolejny sukces w walce z pasjonatami historii a nie hienami cmentarno-archeologicznymi...

K
Kamil

Pozwolenie konserwatora na poszukiwania wymagane jest tylko na terenach wpisanych do rejestru zabytków:

"Zbieżność terminologii używanej w §1 pkt 4 Rozporządzenia, art. 36 ust. 1 pkt 12 ustawy i art. 111 ust. 1 ustawy przemawia za tym, iż wykroczenie z art. 111 polega właśnie na tym, iż poszukuje się zabytków w obiektach wpisanych do rejestru wbrew warunkom pozwolenia albo bez pozwolenia. Skoro bowiem pozwolenie na poszukiwanie zabytków nie może dotyczyć miejsc poza zabytkami wpisanymi do rejestrów (bo nie ma możliwości wydania takiego pozwolenia w świetle obecnych przepisów, a organy administracji mogą działać tylko w granicach prawa ! ? art. 7 Konstytucji, a już zwłaszcza tam, gdzie chodzi o ograniczenie prawa obywateli), to nie można uznawać za wykroczenie poszukiwania zabytków poza miejscami wpisanymi do rejestru. W przeciwnym wypadku dochodziłoby do sytuacji nie do zaakceptowania ? obywatel byłby ukarany za poszukiwanie zabytków bez pozwolenia, którego nie jest w stanie w żaden sposób otrzymać, bo przepisy prawa takiej możliwości po prostu nie przewidują.

(...) Zatem nasuwają się następujące wnioski:

1) wykroczenie, o którym mowa w art. 111 ustawy o ochronie zabytków dotyczy jedynie poszukiwania zabytków na obszarze obiektów wpisanych do rejestru zabytków, ponieważ pozwolenie o którym mowa w art. 36 ust. 1 pkt 12 dotyczy poszukiwania zabytków właśnie w takich obiektach.

2) oznacza to, iż poszukiwanie zabytków poza takimi obiektami uznać należy co do zasady za dopuszczalne, z tym że:

a. nie może ono wypełniać znamion przestępstwa z kodeksu karnego (np. niszczenia dóbr kultury, grabienia cmentarzy, zwłok, posiadania broni i amunicji)

b. jeśli rzecz odnaleziona jest zabytkiem archeologicznym lub inną rzeczą mającą wartość historyczną, naukową lub artystyczną, staje się własnością Skarbu Państwa i konieczne jest jej przekazanie odpowiedniemu organowi. Zatrzymywanie takiej rzeczy stanowić będzie przestępstwo przywłaszczenia (art. 284 kk)

c. natomiast jeśli rzecz odnaleziona nie przedstawia wartości historycznej, naukowej lub artystycznej, to jej posiadanie należy uznać za dopuszczalne i zgodnie z art. 181 kc staje się własnością znalazcy przez objęcie jej w posiadanie samoistne"

Warto też znać swoje prawa i procedury związane z przeszukaniem, przesułachaniem, dowodami i całym postepowaniem.

Przed przeszukaniem policja wzywa z reguły do dobrowolnego wydania przedmiotów, których posiadanie jest zakazane lub pochodzących z przestępstwa oraz mogących stanowić dowód w sprawie. Przy sugestii "jakieś wykopane, monety,metale, hełmy" ktoś może pęknąć i je wydać. Sam się trochę podkłada przyznając niejako, że uważa, że popełnił jakiś czyn zabroniony. Uważam, że o ile się nie ma Bursztynowej Komnaty lub skrzyni z pełnosprawnymi mauserami, nie należy nic wydawać i oświadczyć, że przedmiotów, o które Panowie pytają, niestety, nie posiadamy. . Policja musi dokonać wtedy przeszukania.

Policja nie musi mieć nakazu. W sytuacjach nie cierpiących zwłoki może przystąpić do przeszukania po okazaniu legitymacji (tzw. wejście na blachę). Jeśli maja nakaz (sądowy lub prokuratorski) - muszą go okazać. Policjantów można spisać i zadzwonić do ich przełożonego z prośbą o potwierdzenie ich tożsamości.

Przeszukanie lub zatrzymanie rzeczy powinno być dokonane zgodnie z celem tej czynności, z zachowaniem umiaru i poszanowania godności osób, których ta czynność
dotyczy, oraz bez wyrządzania niepotrzebnych szkód i dolegliwości (art. 227 kpk). Podczas przeszukania ma się prawo przybrać osobę towarzyszącą - warto zawołać kolegę, sąsiada lub kogoś z rodziny. To dodaje otuchy. Jeśli policja nie ma nakazu, po przeszukaniu do protokołu należy zgłosić żądanie dostarczenia zatwierdzenia tego przeszukania przez prokuraturę. Prokuratura ma na to 7 dni. Jeżeli przeszukanie nastąpiło bez uprzedniego polecenia sądu lub prokuratora, a w ciągu 7 dni od dnia czynności nie nastąpiło jej zatwierdzenie, należy niezwłocznie zwrócić zatrzymane rzeczy osobie uprawnionej,
chyba że nastąpiło dobrowolne wydanie. Na postanowienie o zatwierdzeniu przysługuje zażalenie do sądu. Jeśli jest nakaz, przysługuje i tak zażalenie.

Podczas przeszukania policja musi sporządzić spis i opis zajętych rzeczy. Należy żądać opisania każdego przedmiotu jak najdokładniej - nie "moneta" czy moneta srebrna z 1911 r", ale średnica, grubość, metal, spisać wszystko z awersu i rewersu, znaki szczególne - uszczerbienia, rysy, przetarcia, niedobicia, patyna itd. W przypadku łusek - tak samo - wymiary, znaki szczególne, wszystkie symbole z denka - co do literki i co do cyferki. W końcu "zabytki" to nie ziemniaki:))) A jest to też kwestia zabezpieczenia się przed przypadkowym zniszczeniem, zagubieniem i ewentualnym dochodzeniem roszczeń z tego tytułu. Nie ma co się spieszyć - jak nad każdym pierdołem będą siedzieli kilkanaście minut to odechce im się zabierania kilogramów pospolitego szmelcu. Jeśli policjantom nie będzie się chciało - nie popisywać protokołu i wnieść do niego stosowne oświadczenie o odmówieniu przez policję dokładnego spisania i opisania rzeczy. Jeśli robić będą porządnie - przed popisaniem protokołu uważnie przeczytać spis i opis porównując go z każdym przedmiotem. Jeśli jakakolwiek literka czy cyferka się nie zgadza (np. pfenig zamiast pfennig. I to wcale nie przesada - szwabski pfennig np. Republiki Weimarskiej, na którym napisane byłoby pfenig to byłaby sensacja numizmatyczna...) - żądać poprawek. Jak im się nie będzie chciało - odmówić podpisania i wnieść oświadczenie do protokołu albo podytkować przez następne kilka godzin własne poprawki. Odpowiednie oświadczenie w razie uchylania się policjantów od sprządzenia rzetelnego spisu i opisu mogą (i powinny) wnieść do protkokołu także osoby przybrane przez nas do przeszukania (one go podpisują). Bardzo dobrze by to wszystko wyglądało w zażaleniu. Można też wnieść oświadczenie, że zabrane przedmioty są pamiątkami rodzinnymi, prezentami, tworzą kolekcję zbieraną przez lata (zakupy na bazarze itd). Kopię protokołu i spisu i opisu rzeczy muszą zostawić.

Podczas przesłuchania - jeśli stawiane są od razu zarzuty i znajdujemy się w charakterze podejrzanego - można odmówić składania wyjaśnień. Zawsze jeszcze będzie na to czas, a po otrząśnięciu się z pierwszego szoku, będzie łatwiej. Można też bez podania powodów odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania. Podejrzany może (i powinien) złożyć wniosek o dostęp do akt sprawy, robić z nich notatki, kopie itd. Warto brać zwłaszcza kopie swoich zeznań - bo po krótkim czasie nie pamięta się, co się mówiło. Ale w ogóle - warto wiedzieć co w papierach jest i do wszystkiego się w razie czego ustosunkować. Może składać wnioski dowodowe, oświadczenia itp.
Może wnieść o obrońcę z urzędu. Na każde postanowienie prokuratury w trakcie postępowania przysługuje mu zażalenie.

Jeśli nie są stawiane od razu zarzuty i występujemy w charakterze świadka, trzeba uważać, bo świadkowi przyłapanemu na kłamstwie może być przedstawiony zarzut składania fałszywych zeznań. Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność
za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. W praktyce równie dobrze można zasłaniać się brakiem pamięci w stosunku do pewnych niewygodnych pytań.

Tak czy owak, trzeba sobie na spokojnie przygotować linię obrony, wziąć adwokata i być dobrej myśli. Mglistość definicji zabytku (legalna definicja z art. 3 pkt. 1 Ustawy o zabytkach: "przedmiot, którego zachowanie leży w interesie społecznym, ze względu na posiadaną wartość naukową historyczna lub artystyczną?).jest bronią obosieczną - można ją naciągać do każdego przedmiotu, ale równie dobrze każdą opinię można podważać i wykazywać, że dany przedmiot zabytkiem nie jest. Dla zobrazowania problemów, które nastręcza uznanie czegokolwiek za zabytek posłużę się cytatem z artykułu prof. Michała Witwickiego z ?Ochrona zabytków nr 1 /2007, który to artykuł dotyczy co prawda zabytków architektury, ale tok myślenia ma zastosowanie uniwersalne do wszelkich zabytków - ruchomych i nieruchomych:

?Podstawą ustalenia wartości musi być analiza porównawcza, powołująca inne obiekty, wydarzenia, zjawiska, mogące mieć wpływ na ocenę badanego obiektu. Dopiero na tym tle można umieścić go we właściwym miejscu w hierarchii wartości obiektów historycznych. Ocena wartości zabytkowej wymaga pogłębionej wiedzy, a przynajmniej orientacji w różnych dziedzinach wiedzy historycznej. Z pewnością nie jest to zadanie dla laika, a nawet dla fachowca o wąskiej specjalizacji. Niekiedy wymaga współdziałania specjalistów z kilku dziedzin nauki historii. Zabytkoznawstwo jest wiec bogatą dziedziną wiedzy, służącą do precyzyjnego ustalenia wartości lub ich braku, niezależnie od wieku obiektu. To stwierdzenie jest ważne, nie wszystko bowiem co stare, nie wszystko co się może komuś podobać jako obiekt dawny, a nawet nie wszystko co może być przedmiotem prac naukowych można uznać za zabytek, podlegający ochronie prawnej. ?

W przypadku poszukiwacza zmagającego się z organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości sama "zabytkowość" i tak jeszcze nie wystarczy - bo musi być UDOWODNIONE, że go znaleźliśmy, co też wcale nie jest łatwe, o ile sami się nie przyznamy. Znany mi jest przypadek kolegi, któremu zatrzymano ok. 500 przedmiotów ( z tego ok. 300 monet - od Rzymu po III Rzeszę) i pierwszy biegły wszystko uznał za zabytki (w tym psie medaliki z lat 80-tych XX w.!!!), a drugi (powołany po złożeniu zażalenia na opinię pierwszego) - tylko 3 z nich (w tym kopię grotu włóczni kupioną na jarmarku). Postępowanie umorzono po 9 miesiącach i zwrócono właścicielowi wszystko łącznie z wykrywaczem. Jeszcze gorzej ma policja i prokuratura z "dobrami o szczególnym znaczeniu dla kultury". Tutaj, fragment zeznania biegłego (archeologa) w pewnej sprawie sądowej (za: M. Trzcińki "Przestępczość przeciw zabytkom archeologicznym. Problematyka prawo-kryminalistyczna", Wolter-Kluwers, 2010):

"(...) zadano biegłemu pytanie, czy zabezpieczone zabytki należą do kategorii dóbr o szczególnym znaczeniu dla kultury. Biegły odpowiedział na to pytanie negatywnie, argumentując iż za ,za kryterium dobra o szczególnym znaczeniu dla kultur' winna być przyjęta unikatowość, informatywyność, wartość artystyczna oraz symboliczna danego wytworu, czyli - im dany okaz rzadszy, im więcej zawiera w sobie informacji z zakresu szeroko rozumianej kultury materialnej,duchowej i społecznej, im bardziej można go określić jako dzieło sztuki oraz im większe ma znaczenie symboliczne dla grupy społecznej, religijnej czy narodu,tym jego znaczenie dla kultury wzrasta, staje się dobrem o szczególnym dla niej znaczeniu. Z drugiej strony im bardziej dany okaz jest przedmiotem typowym,pospolitym, dostarczającym informacji głownie w kategoriach statystycznych, tym jego znaczenie dla szeroko rozumianej kultury jest mniejsze".

Tak więc już na etapie śledztwa jest mnóstwo możliwości do wykorzystania. A jeśli mimo to prokuratur sformułuje akt oskarżenia, to mamy dwie instancje sądowe na jego obalenie lub zminimalizowanie zarzutów.

Wbrew temu, co niektórym się wydaje, nikt nie musi udowadniać swojej niewinności (że nie jest wielbłądem) . Wręcz przeciwnie - to na organach ścigania spoczywa obowiązek udowodnienia winy. Obowiązuje tez zasada in dubio pro rea - wszelkie wątpliwości tłumaczy się na korzyść podejrzanego. W praktyce, jeśli wyjaśniamy, że np. Żelazny Krzyż kupiliśmy na giełdzie staroci, a policjant "podchwytliwie" zapytuje czy mamy dowód zakupu, to nie jest to powód do paniki i utraty głowy (K..., paragonu nie mam!!!), tylko spokojnie powtarzamy, że kupiliśmy na giełdzie - żadnego obowiązku gromadzenia paragonów nie ma (zresztą na giełdach nikt ich nie daje). W związku z samym pytaniem o Żelazny Krzyż tez nie należy wyrywnie uznawać, że sprawa przesądzona i to zabytek (K.. przechlapane, zabytek mam!!!) - to już kwestia zmagania się z biegłymi, o czym było wyżej. Ale naprawdę - trzeba brać adwokata, stare porzekadło mówi, że najtrudniej być obrońcą we własnej sprawie - zwykle podchodzimy do tego zbyt emocjonalnie. Adwokat ma dystans i doświadczenie, dostrzega to, na co nie zwrócilibyśmy uwagi, a co może szybko i sprawnie ukręcić sprawie łeb.

**proszę przestrzegać zasad forum. Z tekstu zostały usunięte fragmenty niezgodne z zasadami forum.

K
Kondziu

A teraz trzeba zrobić rewizje w domach tych co kupili od niego monety.
Przecież kupili nielegalnie zdobyte zabytki!!!
Oj będzie dużo pracy ale czeka was premia panowie Policjanci

p
pancia 24

polskie prawo?? hahahahaha, przecież to jest śmiechu warte!!!! pozwolenia na określony czas i obszar!!! co za deb*** to wymyślił!!!

S
Stańczyk

No jeżeli z całej kolekcji monet wybrano właśnie te "szczególnie cenne" historycznie lub materialnie dla naszego dziedzictwa narodowego zabytki - to wszystko oczywiście wina Hitlera ( a nie tego chłopaka co szukał), bo pozbawił nasz kraj tylu cennych zabytków i tylko dzięki szeregu czynnościom spec brygady do walki z grabieżcami kultury narodowej ( kurne - monety były z kilku krajów- to chyba to przestępstwo podlega pod ściganie w kilku państwach Europy?)uda się uzupełnić tak szczupłe zbiory naszego Szczecińskiego Muzeum Narodowego.
Brawo-już dzisiaj zapraszam na imprezę z okazji awansu osób które swoją spostrzegawczością, przebiegłością i sprytem przyczyniły się do tak istotnego sukcesu Policji.

T
Torpedo

Ludzie!!!
Jakie zabytki?
Monety warte 15-20zł- o ile ktoś tyle da.
Sama ich "ekspertyza-ocena" będzie kosztowała ze 200-300zł.
A kto za to zapłaci? Pytanie było oczywiście retoryczne.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3