MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybory w Szczecinie. Dr hab. Bartłomiej Toszek: okazuje się, że młode pokolenie nie chce już czekać

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Dr hab. Bartłomiej Toszek, prof. US
Dr hab. Bartłomiej Toszek, prof. US Andrzej Szkocki
Rozmowa z dr hab. Bartłomiejem Toszkiem, prof. US z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.

Panie Profesorze, jak skomentuje pan ostatnie wybory samorządowe w Szczecinie?

Jeśli weźmiemy pod uwagę oczekiwania, które pojawiły się po 15 października, to właściwie te wyniki nikogo szczególnie nie powinny zaskoczyć. Można byłoby się jedynie zastanowić, czy z tych wyborów są zadowoleni przedstawiciele koalicji Piotra Krzystka. Z kolei najbardziej chyba niezadowolona jest Lewica, która nie uzyskała tego na co liczyła. Wyniki w Szczecinie nie są rozbieżne z tym co wydarzyło się w całym kraju.

Powiedział pan, że nikogo te wyniki nie zaskoczyły, a jednak dla Platformy 19 przedstawicieli w Radzie Miasta, jest zaskoczeniem.

Lecz nie da się ukryć, że Piotr Krzystek pozostaje cały czas bardzo silnym graczem w Szczecinie. Myślę też, że Platforma wie, że ten sukces, czyli 19 radnych, trzeba szybko zdyskontować. I że ten sukces otwiera zupełnie nowe możliwości w przyszłości. Tyle tylko, że za pięć lat będą zupełnie inne nazwiska w grze.

Ciekawi mnie pana opinia o młodych. Jest ich w Radzie Miasta sporo, choć wcale nie wybrani zostali przez swoich rówieśników.

Ponownie bym podkreślił, że już październikowe wybory pokazały, że coś w polityce się zmienia. Chyba w każdej partii jest oczekiwanie na zmianę pokoleniową. W Szczecinie szczególnie. Młodzi pewnie pomyśleli - jak nie teraz, to kiedy. Rządy PiS były rządami, które zakonserwowały scenę polityczną. Ale rozpoczęło się nowe otwarcie. Dla młodych to była szansa, którą młodzi wyczuli. Z kolei ich wyborcom brakowało w „starej” polityce energii młodych, takiego „świeżego powiewu”.

Ale do samorządu dostali się bardzo młodzi ludzie, nawet dwudziestoparoletni. Oni mogli jeszcze poczekać, jeszcze mieli czas.

Ale dzisiejsze młode pokolenie nie chce czekać. To są ludzie, którzy chcą tu i teraz. I można to zrozumieć. Przez ostatnich parę lat ci młodzi obserwowali wielokrotnie od nich starszych polityków. Powiedzieli dość. Ale myślę, że to jest taka zmiana, która nie będzie miała ciągu dalszego.

???

To młode pokolenie, które wchodzi do polityki, ono odmłodzi politykę, ale będzie broniło już swoich zdobyczy.

Co to znaczy w ich wydaniu „odmłodzić politykę”?

Pojawili się w polityce młodzi ludzie, którzy już nie będą chcieli iść ścieżkami ze starymi graczami. Co to będzie oznaczać? Możemy być świadkami zupełnie nowych rozdań w ratuszu. Będą przecież i nowe przyjaźnie, ale też nowe spory. Nawet w samej Platformie. Dla mnie zwiastunem tego „nowego” był Patryk Jaskulski. On pokazał tym innym młodym, że warto startować.

Czy pojawienie się w Radzie Miasta w Szczecinie młodych ma jakieś konsekwencje dla prezydenta Krzystka? Czy on nie powinien zmienić myślenia o mieście?

Te rzeczy, jakie powstały za prezydenta Krzystka, to są rzeczy duże, które za lat 50 nadal będą z prezydentem Krzystkiem kojarzone. Ale czasem mieszkańców interesuje ta przysłowiowa „dziura w jezdni”, która jest tu i teraz. I jeśli młodzi zauważają tę dziurę, bo im przeszkadza gdy jadą codziennie do pracy, to oni trafiają w potrzeby mieszkańców. Mało jest bowiem takich, którzy godzą się na realizację takich długofalowych wizji przez dłuższy czas. Te wizje są w pewnym momencie męczące. Poza tym jest jeszcze jeden argument - każda osoba, która jest w polityce długo, zaczyna być postrzegana jako nudna. A my chcemy zmiany. Dzisiaj sporo osób głosowało oczekując czegoś nowego. Bo ludzie gonią za czymś - może tylko teoretycznie - ale lepszym.

To źle?

Nie, ale można się zastanowić, czy ma sens. Widać to w polityce na szczeblu krajowym, gdzie pojawiają się takie efemeryczne partyjki, które na początku odnoszą niebywały sukces, ale przy kolejnych wyborach już ich nie ma.

Ale może młodzi chcą po prostu szybciej „łatać te dziury w jezdni”? Denerwuje ich ta magistracka opieszałość.

Oczywiście tak. Jednak często ta chęć załatwienia sprawy szybko wynika z nieznajomości struktur działania administracji. Bardzo łatwo jest kontestować, kiedy nie ma się realnego wpływu na decyzje. Trudniej jest podejmować decyzje. Pewnie teraz ci młodzi zderzą się z realiami. Szczególnie decydenci.

To znaczy, że my mieszkańcy, powinniśmy się godzić na tę „powolną sprawczość”?

Myślę, że niezgoda na tę opieszałość przyniosła sukces Platformie. Ale teraz bardzo dużo zależy od tego jak będzie wyglądała układanka w magistracie. Jeśli Platforma będzie zgodnie współpracowała z prezydentem Krzystkiem, to wtedy Platforma będzie współodpowiedzialna za to co będzie się działo w mieście, a to może znacznie ostudzić dzisiejsze nastroje.

Jaki wpływ na wyniki wyborów miał sposób prowadzenia swoich kampanii?

Moim zdaniem przegrane były osoby, które obudziły się na przysłowiowe ostatnie „pięć minut” przed wyborami. One nagle wyszły do swoich wyborców i powiedziały, że są zainteresowane ich sprawami. Takie osoby były niewiarygodne. Natomiast ci, którzy się udzielali, albo jako radni, albo w inny sposób, wygrali. Podsumowałbym to raczej w taki sposób, że wygrała pragmatyczność. Wygrali ci, u których widać było autentyczne zainteresowanie. Natomiast leniuchy dostały „po palcach”. I znowu dałbym przykład Patryka Jaskulskiego, który rzetelnie pracował przy swojej kampanii.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński