Wodne czy lądowe?

Dorota Kozicka, 27 sierpnia 2004 r.
Tylko na kąpieliskach miejskich można jeszcze czuć się bezpiecznie. Ratownicy WOPR zapowiadają, że na niektórych pracować będą do 15 września.
Tylko na kąpieliskach miejskich można jeszcze czuć się bezpiecznie. Ratownicy WOPR zapowiadają, że na niektórych pracować będą do 15 września. Andrzej Szkocki
Szczecińskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe nie ma pieniędzy na zakup paliwa do łodzi. Nie patroluje już kanałów Odry i jeziora Dąbskiego. Ratownicy z bazy przy ul. Heyki wypływają tylko na ratunek.

WOPR dysponuje tylko pieniędzmi zarobionymi na kursach dla ratowników. To nie wystarcza jednak na prowadzenie w pełni statutowej działalności. Dzieje się to w mieście, które w swoich granicach administracyjnych ma najwięcej akwenów wśród wszystkich miast Polski. Za ten wstyd odpowiedzialne są władze miejskie i wojewódzkie.

Wodne i biedne

Tylko na paliwo szczecińskiemu WOPR-owi potrzeba rocznie 160 tys. zł. Jako organizacja pozarządowa i stowarzyszenie, nie prowadzące działalności gospodarczej, pogotowie może liczyć tylko na wsparcie samorządów i sponsorów. Tymczasem samorządy w ostatnich latach zawiodły.

- Ostatnie pieniądze, czyli 40 tys. zł otrzymaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego dwa lata temu - mówi Witold Szadokierski, prezes szczecińskiego WOPR. - Z miasta od czterech lat nie dostaliśmy ani złotówki. Płacą nam tylko za zabezpieczenie imprez takich, jak np. Dni Morza.

Efekt jest taki, że nikt nie zapewnia już bezpieczeństwa na kanałach Odry i jeziorze Dąbskim, w jednym z najbardziej "wodnych" miast w Polsce jakim jest Szczecin., gdzie aż 25 proc. to woda.

Tylko na ratunek

Problemy nie znikną wraz z zakończeniem lata, bo na szczecińskich wodach sezon trwa cały rok.

- To zdecydowanie dla naszego WOPR-u najgorszy rok - mówi prezes Szadokierski. - Na razie nadal speszymy z pomocą tonącym, a nasi bosmani pełnią nieprzerwanie 24 - godzinne dyżury. Ale nie wiadomo, jak długo jeszcze, bo nie ma pieniędzy także na opłacenie prądu i gazu. Wyjdzie na to, ze budynek przy ul. Heyki trzeba będzie w grudniu zabić deskami, łodzie wyciągnąć na ląd a psa wypuścić.

Tak się dzieje, gdy do dziś nie wypracowano systemu dofinansowania pogotowia, zapewniającego bezpieczeństwo na wodzie od Polic do Gryfina i tylko od zrozumienia decydentów zależy, czy nie wzrośnie liczba utonięć. Bez przesady, decyzja o skreśleniu z budżetu miasta i województwa pozycji - "dotacja dla WOPR", to decyzja o ludzkim życiu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie