W Gozdowicach przeprawiała się armia Napoleona

Andrzej Kordylasiński
Otwarcie promu w pażdzierniku 2007 roku. Andrzej Kordylasiński
Pierwsza wzmianka o przeprawie promowej w Gozdowicach pochodzi z 1724 roku. Stałe połączenie przez Odrę uruchomiono w 1815 roku.

20 października 2007 roku na otwarcie wodnego przejścia granicznego między Gozdowicami a Güsterbieser Loose przybyły tłumy. Prom połączył, tak jak przed wojną, oba brzegi Odry. Pieszy płaci za przejazd złotówkę, rowerzysta 2 zł, a kierowca za samochód (do 3,5 tony) 4 zł.

Na okres zimy przejście zamknięto. Przeprawa ma ruszyć 1 kwietnia tego roku. Kiedy działała, codziennie korzystało z niej 1,5 - 2 tys. pasażerów.

Byliśmy dumni, że tu mieszkamy

Przedwojenny prom na Odrze z czasów swego dzieciństwa pamięta Bertold Jonas, emerytowany profesor mieszkający w Oderbergu.

- Ponowne uruchomienie promu, po tylu latach, to był dla mnie niezwykły moment. Mówię o tym jako świadek historii, do której symbolicznie powracamy. Do Güsterbiese, dziś Gozdowic, pojechałem jako mały chłopiec. To było 80 lat temu - wspomina Bertold Jonas.

Wtedy funkcjonowało powiedzenie: "Tak, tak - jest tylko jedno Güsterbiese".

- Mieszkańcy powtarzali je z dumą. Dookoła była przecież piękna natura - rzeka, lasy, łąki. Wojna zmyła ten świat. Nie było też promu, który ściśle związany był z historią wioski - mówi profesor.

Osada nad Odrą

Prom w Gozdowicach

Armatorem promu o nazwie Bez Granic jest gmina Mieszkowice. To jedyny armator-gmina w Polsce. Wodne przejście graniczne mogło powstać dzięki wybudowanej przez gminę infrastrukturze. Inwestycję (infrastruktura i prom) sfinansowano z unijnego funduszu Interreg III A (70 procent) i budżetu mieszkowickiego samorządu. Łącznie wydano 1,8 mln zł. W koszcie budowy promu partycypowały również gminy niemieckie podległe Urzędowi Barnim Oderbruch (100 tys. zł). W ramach zadania powstał terminal odpraw z częścią usługowo-handlową, najazd na prom oraz umocnienie nabrzeża, parkingi, chodniki i oświetlenie. Położono też nową nawierzchnię bitumiczną na drodze dojazdowej. Przejście wodne wykorzystuje prom do przewozu osób i samochodów. Prom boczno-kołowy o napędzie hydrauliczno-mechanicznym został wybudowany przez stocznię w Dobrzeniu Wielkim pod Opolem. Zabrać może jednorazowo sześć samochodów i 25 pasażerów. Koszt budowy samego promu to 1,1 mln zł. Matką chrzestną jednostki została Henryka Okoniewska-Kall. Pilotowała inwestycję w Gozdowicach jako dyrektor Wydziału Rozwoju Regionalnego Urzędu Wojewódzkiego.

Gozdowice w źródłach historycznych pojawiają się już w średniowieczu jako słowiańska wioska. Wzmiankowana jest w 1337 roku w Księdze nowomarchijskiej Ludwika Starszego. Samo położenie wskazuje, że była to osada rybacka. Ale to nowi osadnicy z zachodu nadali zapewne nową wówczas nazwę - Güsterbiese. Oznacza ona "wąski pas suchej ziemi".

-To nanoszony przez rzekę piasek utworzył pas tej suchej ziemi. Potem wykorzystano go jako plażę i kąpielisko - twierdzi profesor Jonas.

O średniowiecznym rodowodzie Gozdowic świadczy dziś kościół górujący nad okolicą - stoi na wzniesieniu. Właśnie nadodrzańskie wzgórza wykorzystywali od dawien dawna ludzie na budowanie swych osad. Tak chronili swoje domostwa przed częstymi wylewami rzeki.

Rabusie i joannici

W XV w. Gozdowice miały złą sławę w Brandenburgii. Tutaj mieli swe gniazdo rycerze-rabusie, napadający na traktach na kupców i plądrujący sąsiednie miasta. Rozzuchwaleni bezkarnością napadali nawet na statki płynące Odrą.

Źródła historyczne podają, że w 1447 r. obrabowali kupców wrocławskich, płynących tędy z towarem. Odra spełniała wtedy ważną funkcję handlową, również dla Polski. Tędy z Wielkopolski do Szczecina płynęły statki ze zbożem.

Nowi władcy z dynastii Hohenzollernów, którzy przejęli Brandenburgię, a potem również Nową Marchię (zaodrzańską część tego państwa), musieli pomyśleć o sprowadzeniu do Gozdowic prawdziwych i rzetelnych gospodarzy. Swego czasu w miejscowym kościele był rzeźbiony orzeł podtrzymujący krzyż joannitów. To jeden z dowodów, że wieś należała do tego rycerskiego zakonu. W 1466 r. przejęli te tereny i gospodarowali na nich przez 300 lat.

Jak Stary Fryc Odrę prostował

Jeszcze ponad 250 lat temu Odra płynęła nieco inaczej. Wtedy to ruszyły największe prace hydrotechniczne w historii rzeki. Celem tego przedsięwzięcia było osuszenie nadodrzańskich terenów i przeznaczenie ich do celów rolniczych.

W 1747 roku Fryderyk II zaczął budowę kanału między dzisiejszym polskim Osinowem Dolnym a Gozdowicami. Kanał miał 20,3 km. Król sprowadził specjalistów z Holandii, którzy mieli doświadczenie w pracach na terenach poniżej poziomu wody. Skrócono bieg rzeki o 25 km. 2 lipca 1753 roku Odrę skierowano do nowego kanału - koryta. Nazwano go Nową Odrą.

Osuszono teren długości ok. 60 km, szerokości ok. 10 km. Nazwano go Oderbruch - Przełom Odry. Osadnictwo było możliwe dzięki regulacji biegu rzeki poprzez budowę kanałów i śluz oraz osuszaniu mokradeł nad Odrą. Ogółem założono 33 wioski. Tak powstało m.in. Güstebieser Loose - bezpośredni sąsiad Gozdowic. Świadkami tamtych czasów są dwa drzewa morwy rosnące obok pomnika saperów. Jeden okaz to Biały Fryc (biała morwa), a drugi Czarny Fryc (czarne owoce).

Pierwsze promy

Aby był dostęp do nowych terenów od strony Nowej Marchii potrzebny był prom. Pierwsza wzmianka o tego typu przeprawie pochodzi z 1724 r.

- Źródła opisują naprawę już istniejącego promu na Odrze w Gozdowicach. Do robót zużyto siedem dębów. Chodziło wtedy o to, aby rolnicy mieli jakiś dostęp do pastwisk po drugiej stronie rzeki - twierdzi profesor Jonas.

Po wykopaniu kanału w czasach Fryderyka II od Gozdowic płynęły dwie Odry: Stara i Nowa (kanał). Kursowały zatem dwa promy. Były to ważne środki komunikacji. Po Nowej Odrze pływały też barki, aż do samego Szczecina.

Napoleon, a potem turyści

Przed drugą wojną światową z przeprawy korzystali mieszkańcy okolicznych miejscowości i turyści, którzy przyjeżdżali tu dla pięknych plenerów.
(fot. Archiwum)

Wielka Armia Napoleońska, która szła na Rosję w 1812 r., przeprawiała się przez Odrę m.in. w Gozdowicach. Po tym wydarzeniu przetrwała nazwa traktu "Droga Armii".

Stałe połączenie promowe uruchomiono w 1815 r. Łączyło ono, tak jak dziś, wieś Gozdowice z osadą Giesterbieser Loose.

W 1855 r. w Gozdowicach powstaje Urząd Wodny. W wiosce uruchamiany jest port przeładunkowy dla zboża, bydła i paszy dla zwierząt. W pobliżu rzeki powstają młyny i spichlerze. Gozdowice stały się znaną miejscowością wśród berlińczyków. Zaczęła rozwijać się turystyka.

- Ojcowie rodzin z Gozdowic pracowali w Berlinie. Kiedy wracali, zapraszali swoich znajomych. Berlińczycy przyjeżdżali i nie mogli wyjść z podziwu, jak w tych Gozdowicach jest pięknie - mówi Bertold Jonas.

Piaszczyste brzegi Odry latem stawały się plażą. We wsi było aż sześć hoteli z restauracjami. Funkcjonowały też małe pensjonaty, przystanie oraz kręgielnie. Miejscowi marynarze organizowali rejsy spacerowe po Odrze. Tę sielankę przerwała druga wojna światowa.

Podchody pod polski prom

O promie mówiło się w Mieszkowicach od kilkunastu lat. Niemcy mówią, że Polacy początkowo nie byli zainteresowani tym przedsięwzięciem.

- Pierwsze rozmowy były prowadzone już w 1992 r. Cztery lata później po niemieckiej stronie powstała spółka. Wówczas uznano jednak, że cała inwestycja będzie po prostu za droga. Wtedy były jeszcze odprawy celne. Do tego spotkaliśmy się z małym zrozumieniem po polskiej stronie - wspomina Wolfgang Skor, prezes Technicznego Biura Gospodarki Wodnej z Bad Freienwalde.

Prezes wyliczył, że w szczycie sezonu prom może przewieźć dziennie nawet ok. 1000 osób. I właśnie dla tych turystów należało stworzyć odpowiednią ofertę turystyczną. Na początku lat 90. sprawą zainteresował się ówczesny wiceburmistrz Wojciech Konarski, dziś starosta powiatu gryfińskiego. Starania czynił też Ryszard Laska i wreszcie dopiął sprawy do końca Piotr Szymkiewicz, obecny włodarz gminy.

Powstanie promu wspierał, również finansowo, Frank Ehling, dyrektor Urzędu Barnim-Oderbruch. To jednak polska strona wzięła na siebie główny ciężar organizacji i finansowania przedsięwzięcia. Udało się. Mieszkańcy gminy Mieszkowice, aby dostać się do przeciwległego Güstebieser Loose, musieli pokonać ponad 50 km. Najbliższe przejście graniczne znajdowało się bowiem w Osinowie Dolnym (gm. Cedynia). Teraz jest na wyciągnięcie ręki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie