Teatr Lalek Pleciuga otwiera nową siedzibę

Ewa Koszur
W sali kameralnej, w piątek o godzinie 20.16, rozpocznie się spektakl „Kubuś i jego pan” według tekstu Milana Kundery. Reżyseria Paweł Aigner. Na zdjęciu Grażyna Nieciecka-Puchalik i Przemysław Żychowski. Fot. Andrzej Szkocki
Przechodnie zachwycają się zbudowanym od podstaw, imponującym gmachem przy placu Teatralnym. Nareszcie przyszedł czas na podziwianie go od wewnątrz. W Polsce, to drugi taki teatr lalek, w Europie - piąty.

Nowa Pleciuga

Nowa Pleciuga

- 3 tys. m kw powierzchni
- 17 m wysokości
- 3 kondygnacje
- widownia na 300 miejsc
- sala kameralna na 50 miejsc
- 2 salki edukacyjne
- zaplecze hotelowe
- 4 garderoby
- 5 wejść
- 80 miejsc parkingowych, 4 dla autokarów, miejsca dla niepełnosprawnych

Nową Pleciugę zbudowano w tempie niemal rekordowym - bo w niecały rok. Jest się czym cieszyć. I podziwiać. Imponujący i przyjazny jest już hol, przypominający starą uliczkę, z balkonem, na którym przewidziane są zimą wizyty Mikołaja. Widownia mieści niemal trzystu widzów, sala kameralna, w której odbywają się spektakle dla dorosłych - 50. Na Kaszubskiej, w starym gmachu, żeby dojść do Sceny Prób ze spektaklami dla dorosłych trzeba było najpierw pokonać liczne schody i korytarzyki.

Teraz wejście jest prosto z holu. Na dużej scenie są zapadnie, które ułatwiają wymianę elementów scenografii, są cztery garderoby dla aktorów (przedtem były dwie), jest zaplecze hotelowe, które miał okazji sprawdzić łotewski reżyser "Kopciuszka", przewidzianego na otwarcie nowej Pleciugi. Są dwie salki dydaktyczne, w których realizuje się ambitne projekty ambitnego teatru, pokazującego swoje spektakle w kraju i za granicą. Ciekawe, jak w nowym gmachu będzie się oglądało znakomite spektakle najlepszych polskich autorów i reżyserów, nie tylko lalkowych. Choćby Leszka Mądzika ("Droga", "Korozja") czy Anny Augustynowicz ("Modlitwa niegrzecznych dzieci", "Imię").

- Ważne, żeby do nowego budynku wprowadzić starego ducha - mówi aktorka Danuta Kamińska. - Trochę się boimy, jak zawsze, gdy czeka nas coś nowego.

Nareszcie swój

Dobrej myśli jest Grażyna Wojtczak. Choć dziś już na emeryturze, nadal z Pleciugą współpracuje, zwłaszcza przy projektach edukacyjnych. Na scenie występują jeszcze Leszek Czyż czy Zbigniew Wilczyński. Emerytowany aktor Andrzej Ulrich walczył uparcie o to, by Pleciuga nie trafiła do starych pomieszczeń po zlikwidowanym kinie Collosseum. Oni wszyscy pamiętają jeszcze dawne siedziby, w zaadaptowanych budynkach, także przy al. Wojska Polskiego.

Zbigniew Niecikowski przyjechał do Szczecina z Pisza na Mazurach. Był rok 1980. To ważna data w życiu obecnego dyrektora Pleciugi z kilku powodów. Niecikowski wtedy skończył studia na wydziale lalkarskim w białostockiej filii warszawskiej uczelni teatralnej, był także świeżo po ślubie z Barbarą, studentką trzeciego roku tego wydziału.

- Ze Szczecinem i ówczesnym dyrektorem Pleciugi Włodzimierzem Dobromilskim miałem kontakt pół roku wcześniej - wspomina Niecikowski. - Robiłem u niego dyplom i już w styczniu dostałem angaż do szczecińskiego teatru. To była duża sprawa, dla nas, młodych ludzi, znaleźć się od razu w prawdziwym teatrze. Ale że był to sierpień 1980 roku, wiadomo, jaki niespokojny czas w Szczecinie, więc już po trzech dniach wróciliśmy do Białegostoku. Potem się uspokoiło i rozpoczęliśmy życie w Szczecinie.

Duch teatru

Pierwsze mieszkanie Niecikowskich, to był służbowy pokój w teatralnym budynku przy ul. Kaszubskiej.

- To też było niesamowite, mieszkać w murach przepełnionych duchem teatru - mówi obecny dyrektor. Zaczęły się kolejne premiery, z kolejnymi reżyserami i scenografami. Na przykład z Janem Wilkowskim.

- To mój mistrz, pierwszy dziekan białostockiego wydziału, wspaniały człowiek, przyjaciel młodych, który uczył nas miłości do lalki i pracy z nią - wspomina Niecikowski. - Wśród jego absolwentów są nasi aktorzy Janusz Słomiński oraz Danuta i Dariusz Kamińscy.

Niecikowski chętnie wspomina niemal etatowego reżysera Krzysztofa Niesiołowskiego, scenografa Adama Kiliana czy Krzysztofa Raua, którego spektakl "8 dni stworzenia świata" w wykonaniu zespołu Pleciugi gościł we Włoszech. Wśród tych najbardziej zapamiętanych jest także długoletni dyrektor Włodzimierz Dobromilski z jego "Słoniątkiem", zdobywającym prestiżowe nagrody.

- To on zadecydował, żeby powołać mnie na stanowisko swojego zastępcy - wspomina Zbigniew Niecikowski. - Był rok 1991. Po śmierci Dobromilskiego, w 1993 roku, powołano mnie na jego miejsce.

- To dwie zupełnie różne osobowości - mówi Jadwiga Wójcik, kierownik działu obsługi widzów, która pamięta czasy dyrekcji Dobromilskiego, bowiem z Pleciugą związana jest od dwudziestu lat. Długo pracują tu także pracownice działu - Dorota Warachowska i Bożena Balicka. Te trzy panie zżyły się z teatrem i dziećmi na dobre, choć z zawodu są sekretarkami, laborantkami, przedszkolankami.

Baśniowe pogotowie

W sali kameralnej, w piątek o godzinie 20.16, rozpocznie się spektakl "Kubuś i jego pan" według tekstu Milana Kundery. Reżyseria Paweł Aigner. Na zdjęciu Grażyna Nieciecka-Puchalik i Przemysław Żychowski.
(fot. Fot. Andrzej Szkocki)

- Rozczulające są dzieci, gdy mówią, że przyszły do domu lalek - mówią. - Mamy nadzieję, że to samo powiedzą, gdy przyjdą do nowej siedziby teatru.

Czy zachowają się dawne obyczaje z domowymi ciastami i pierogami, pieczołowicie przygotowanymi przez panie z obsługi, które serwowały własne wyroby na popremierowych spotkaniach? Jak sprawdzą się nowe salki edukacyjne z 50 miejscami każda?

- Oprócz kontynuacji starych projektów edukacyjnych, chcielibyśmy także wprowadzić nowe formy, trochę na wzór Pogotowia Teatralnego - mówi dyrektor Niecikowski. - Myślimy także o lalkowym kabarecie dla dorosłych. - Chcielibyśmy, żeby każdy widz, także ten dorosły, znalazł coś dla siebie. I z klasyki, i ze współczesnej dramaturgii. Jesteśmy to winni mieszkańcom Szczecina. Teatr lalek, to dziś teatr poszukujący, multimedialny.

Dostosowany jest także do potrzeb osób niepełnosprawnych. W nowym budynku nie ma barier architektonicznych. Na parkingu są wydzielone miejsca dla niepełnosprawnych. Teatr wprowadzi także specjalistyczne urządzenia dla osób niedowidzących i niedosłyszących, by i dla nich udostępniony był świat lalkowej twórczości teatralnej.

- To miejsce, w którym coś się wydarza, więc nie ma znaczenia czy to teatr lalek, czy inny - ocenia Anna Garlicka, wicedyrektor Pleciugi, coroczna szefowa przeglądu teatrów małych form Kontrapunkt. - To spotkanie aktora z widzem, miejsce, w którym ożywają emocje, gdzie coś się wydarza i coś przeżywa. Z Pleciugą związana jestem od 1998 roku i to jest bardzo emocjonalny związek. Dopiero uczymy się tej nowej przestrzeni na placu Teatralnym. Teraz nowa widownia i sceny wymagają ożywienia. I to jest piękne.

- Mogliśmy rozpocząć działalność w nowym budynku po wakacjach - dodaje dyrektor Niecikowski. - Postanowiliśmy jednak przygotować prezent szczecinianom na Dzień Dziecka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie