Sportowcy w Szczecinku mają problem z badaniami lekarskimi

Rajmund Wełnic
www.sxc.hu
Szczecineccy sportowcy znowu mają problem z badaniami lekarskimi. W całym powiecie nikt nie przebada ich "na kasę chorych", a bez ważnych badań nie można trenować, nie mówiąc już o startach.

Trzeba jechać...

Trzeba jechać...

Najbliżsi Szczecinka lekarze sportowi "na kasę" przyjmują w Wałczu (ośrodek przygotowań olimpijskich i dr Jerzy Sołtys), Białogardzie (NZOZ Folk-Med) i Koszalinie (szpital wojewódzki).

16-letni syn i 10-letnia córka pani Iwony Subkowskiej ze Szczecinka trenują lekką atletykę w klubie Pomerania. - Jak co roku każde z nich musi przejść badania u lekarza sportowego, bo bez tego nie mogą brać udziału w żadnych zawodach czy nawet w ogóle mieć treningi - mówi mama młodych sportowców.

Pani Iwona obdzwoniła wszystkie przychodnie i okazało się, że w żadnej nie wykonuje się badań sportowych w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. - Jest co prawda jeden prywatny gabinet, ale tam za badanie trzeba zapłacić 80 zł - mówi Iwona Subkowska. - Pozostaje nam wyjazd do Koszalina, ale to tak samo kosztowne jak prywatna wizyta.

- Problem jest nie załatwiony od czterech lat i dotyczy wszystkich klubów w powiecie, w których trenują dzieci i młodzież - mówi trener z jednego ze szczecineckich klubów.

Wydatek na badania (czasami nawet dwa razy w roku) potrafi zrujnować budżety klubów, a rodziców - i tak ponoszących spore koszty - często nie stać na opłacenie lekarza. Badania muszą mieć wszyscy zawodnicy do 21. roku życia.

- Zawsze był z tym problem, bo przyznane limity były za małe, ale sytuację ratował powiat, który dopłacał do badań - mówi nasz rozmówca. - Teraz po prostu nie ma dokąd pójść, chyba że za wizytę wyłoży się z własnej kieszeni.

Jak nas poinformowała Małgorzata Koszur, rzeczniczka NFZ w Szczecinie, do konkursu uzupełniającego na świadczenia w zakresie medycyny sportowej w listopadzie zeszłego roku nikt się z powiatu szczecineckiego nie zgłosił.

Starosta Krzysztof Lis jest tym nieco zdziwiony, bo miał informację, że szpital złoży ofertę do NFZ na prowadzenie poradni medycyny sportowej.

- Wyjaśnię tę sprawę, ale mogę zapewnić młodych zawodników i ich rodziców, że nie zostawimy ich bez dostępu do lekarza sportowego - mówi Krzysztof Lis. - W ostatnich dwóch latach przeznaczaliśmy na te usługi po 30 tys. zł i jeżeli teraz będzie taka potrzeba, to też sięgniemy do rezerwy budżetowej powiatu. Nie będzie sytuacji, aby dzieci musiały jeździć do Koszalina lub Wałcza, żeby się przebadać.

Doktor Andrzej Łysiak, dyrektor szpitala, zarzeka się, że ogłoszenia o konkursie na medycynę sportową na stronie internetowej NFZ nie widział, choć sprawdzenie jej to pierwsza rzecz, jaką robi po przyjściu do pracy. Przyznaje jednak, że teraz trudno to zweryfikować, zwłaszcza że w NFZ twierdzą, że ogłoszenie było.

- Napisałem już do Funduszu, że spełniamy kryteria i oczekujemy na propozycję i myślę, że na początku lutego zostanie ogłoszony nowy konkurs i zakontraktujemy te świadczenia - dodaje Andrzej Łysiak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie