Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok 1:2. Portowcy przegrali i kończyli w dziesiątkę [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Pogoń Szczecin - Jagiellonia Białystok 1:2 Andrzej Szkocki
Pogoń przegrała u siebie z Jagiellonią i po długim okresie spadła z ligowego podium.

Niewielu fachowców i kibiców Pogoni Szczecin przed startem wiosennej części sezonu spodziewało się, że już po kilku tygodniach wokół Portowców pojawi się słowo „Kryzys”. Niestety, taka sytuacja miała miejsce po porażce w Zabrzu, a przed meczem z Jagiellonią. Z Górnikiem Pogoń zagrała bezbarwnie, przegrała 1:3. Bilans wiosny przeciętny – zwycięstwo, dwa remisy i porażka – ale pytania dziennikarzy czy podejrzenia fanów o kryzys w zespole były jak najbardziej uzasadnione, choć szczecinianie zachowali trzecią pozycję w tabeli PKO Ekstraklasy. W czterech meczach wiosny Pogoń spisywała się słabo, może miała 20-30 minut gry o wysokiej jakości, której można oczekiwać od zespołu, który chce walczyć o najwyższe cele w rozgrywkach. Gdzie jest drużyna, która w poprzednim sezonie potrafiła zachwycić wszystkich swoją postawą na boisku i była uznawana za najlepiej grającą w Polsce?

Trener Kosta Runjaic szuka na to odpowiedzi. Na mecz z Górnikiem wymienił prawie połowę wyjściowego składu, na spotkanie z Jagiellonią przeprowadził kolejne roszady. Na rezerwę wylądowali – Jakub Bartkowski, Srdan Spiridonovic, Soufian Benyamina i Tomas Podstawski. W ich miejsce zagrali: David Stec, Paweł Cibicki, Santeri Hostikka oraz Damian Dąbrowski. Wszyscy są ograni, wiosną występowali, więc nie było mowy o jakieś debiutanckiej tremie.

Jeśli powyższe zmiany można było przewidzieć, to już brak w wyjściowym ustawieniu Benedikta Zecha był wielką niespodzianką. Okazało się, że Austriak (najlepszy obrońca w tym sezonie) doznał urazu. Za niego zagrał Igor Łasicki, który do tej pory był stoperem numer trzy w zespole, a grał mało, bo Zech z Konstantinosem Triantafyllopoulosem dobrze zabezpieczali tyły. Jednym słowem – znów pięć zmian, czyli coś, co Runjaic w swojej przygodzie z Pogonią nie praktykował, chyba, że zmuszały go do tego pechowe okoliczności (kartki, kontuzje).

We wtorkowy wieczór Runjaic zrezygnował z rosłego napastnika (Benyamina i Michalis Manias zawodzili) w składzie, a na szpicy zagrał Paweł Cibicki, który w roli jokera zdobył już dwie bramki w tym roku, ale jest bardziej skrzydłowym. Na lewe skrzydło powrócił Hostikka, w środku zagrał Dąbrowski, który miał dać spokój we współpracy defensorów z ofensywnymi zawodnikami.

Spokojny początek spróbował zakończyć w 8. minucie Hubert Matynia. Dobiegł do bezpańskiej piłki, strzelił bez przyjęcia i minimalnie spudłował. Ta akcja zainicjowała bardzo dobry okres Portowców – było kilka groźnych strzałów, ciekawych akcji, ale przede wszystkim piłkarze walczyli. Niestety, pech polegał na tym, że w tych szansach brakowało celności, a Jagiellonia w pierwszej swojej kontrze objęła prowadzenie. A że było to w 34. minucie...

II połowę Jagiellonia powinna rozpocząć bramką Jakova Puljicia, ale napastnik zmarnował sytuację sam na sam z Dante Stipicą. Po paru minutach to Pogoń zaatakowała i w końcu skutecznie. Listkowski wyłożył piłkę Cibickiemu, a ten z bliska trafił do siatki. Pogoń wyraźnie odżyła i pewnie wygrałaby, gdyby nie sytuacja z 67. minuty. Kontra gości, faulem przerwał ją Triantafyllopoulos. Grek wyleciał z boiska, a Ariel Borysiuk z wolnego trafił do siatki.

Pogoń atakowała do końca, ale nic już nie wskórała. W paru akcjach zakotłowało się na przedpolu bramki gości, ale ci – nawet słaniali się na nogach – wybronili szczęśliwe zwycięstwo.

Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)
Bramki: Cibicki (54.) - Makuszewski (34.), Borysiuk (69.).
Pogoń: Stipica – Stec Ż, Triantafyllopoulos CZ (68.), Łasicki, Matynia – Kowalczyk, Listkowski (82. Benyamina), Kozulj (68. Malec), Dąbrowski, Hostikka (58. Spiridonovic) – Cibicki.
Jagiellonia: Węglarz – Kadlec, Runje Ż, Tiru, Wójcicki Ż – Makuszewski (72. Prikryl), Borysiuk, Romanczuk Ż, Pospisil Ż (92. Szymonowicz), Mystkowski Ż (62. Struski Ż) – Puljić.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 2895

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Albert

totalni szmaciarze bez ambicji.Za dużo im płacą za taką kopaninę.Powinni mieć średnią krajową a tylko premie za sukcesy.Tylko anoreksja w portfelu zmusi ich do dobrej gry.

p
pacyna

Szkoda.. Znowu poszło w kalesony. W kolejnym sezonie sobie odbijemy

C
Czas na plażę

Pranie prezesie uprzejmie informuję że zadanie zostało wykonane mistrzostwo i puchary nam nie grożą

B
Ben88666

Na ch....j nowy stadion.

G
Gość

kto to pisze? było 1:2 a nie trzy. mamy czwarte a nie trzecie

A
Agresssor

Popatrzcie na terminarz . Pogoń będzie walczyć o utrzymanie . Jedyna radość to to że trzy drużyny odstają . Więc jest nadzieja. Trener bez ambicji , zbieranina graczy . 2800 kibiców. Jednym słowem dno lub Mroczek

Z
Zawiedziony zarządzaniem

Mroczek sknero a się pytam gdzie są zainwestowane pieniądze z transferów m.in. za Bukse. W tym sezonie ta liga jest tak słaba, że gdyby został Adam i dokupiłbyś jeszcze jednego wartościowego gracza to miałbyś mistrza. Gratulacje lisku chytrusku

K
Kibic piłki nożnej

Granie o coś więcej niż top8 to można powiedzieć że jest zakończona w składzie nie ma napasnika do tego brakuje kreatywnego pomocnika po sezonie to są 2 obowiązkowe transfery

E
Ekstraklasa hahah

Pogoń już nie pierwszy raz odwala taki numer ze jak przychodzi decydujący moment to odpuszczają. To ewidentnie pokazuje ze od dawna oddają mecze, nie mówię ze sprzedają ale może kasy na Europę brakuje? Tyle ze nikt nie pomyśli ze za samą grę w eliminacjach już niezła kasa wpada i może na początku trzeba wyłożyć kasę ale później zwraca się to razy 10. Polska piłka to najgorsze gówno. Tego nie da się oglądać. Zespół który w jednym sezonie gra w strefie spadkowej w kolejnym gra o mistrzostwo. To pokazuje jaka nasza liga jest słaba. Jak ktoś trochę się pokaże to zaraz ucieka do europejskiej piłki. To nie jest wina ani Bońka, ani piłkarzy ani trenerów. To jest wina ludzi zarządzających klubami. Liczy się kasa i tylko kasa, brak umiejętnego zarządzania i długoletnich projektów. Robimy wstyd na cały kraj na czele z Legią która niby zdobywa jakiegoś mistrza a jedzie z nimi mistrz Kazachstanu, Rumunii itp jak ze śmieciami. Ekstraklasa Polska to jeden wielki żart

Dodaj ogłoszenie