MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Podsumowanie 12. kolejki. Jagiellonia i Śląsk bezlitosne dla rywali, zVARiowane Derby, chwile grozy w Poznaniu i nieudany debiut Stokowca

Tomasz Górski
Tomasz Górski
fot. Pawel Relikowski / Polska Press
PKO Ekstraklasa. Czas na podsumowanie piątkowych i sobotnich spotkań 12. kolejki PKO Ekstraklasy. "Mecz" w Gliwicach do zapomnienia, zVARiowane Derby Małopolski, nieudany powrót Piotra Stokowca, a Jagiellonia i Śląsk nie zostawiły złudzeń Zagłębiu oraz Legii. Co dokładnie działo się w tej serii spotkań?

Piast Gliwice – Pogoń Szczecin

Kolejkę zaczęliśmy w Gliwicach, gdzie doszło do starcia sąsiadów z tabeli – Piasta z Pogonią Szczecin. „Portowcy” przyjechali podbudowani wysokimi wygranymi z Lechem (5:0) i Ruchem (3:0), ale ze Śląska muszą wracać z pierwszym podziałem punktów.. Spotkanie nie należało do najciekawszych. Zabrakło w nim wszystkiego – okazji, emocji i przede wszystkim bramek. Tym samym Piast po raz… ósmy zapisał punkt na swoim koncie.

Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin

Jedną z rewelacji tego sezonu jest Jagiellonia Białystok. Drużyna prowadzona przez Adriana Siemieńca jeszcze niedawno walczyła o utrzymanie, a teraz jedzie po rywalach jak walec. Zwłaszcza przed własną publicznością. W piątek na tarczy wróciło do siebie Zagłębie Lubin, które przegrało aż 0:3. Bohaterem spotkania był Bartłomiej Wdowik, który najpierw dokładnie dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Mateusza Skrzypczaka, a w drugiej połowie wpisał się na listę strzelców… bezpośrednim uderzeniem z rzutu rożnego. I to na oczach selekcjonera Michała Probierza, który co prawda powołał go na październikowe mecze z Wyspami Owczymi (2:0) i Mołdawią (1:1), ale w obu przypadkach był poza kadrą meczową.

Po spotkaniu z „Miedziowymi” Jagiellonia odniosła szóste domowe zwycięstwo z rzędu w tej rundzie. Bilans bramek jest również imponujący: 18 bramek strzelonych i 5 straconych.

Puszcza Niepołomice - Cracovia

Emocji nie brakowało w sobotę, gdzie Puszcza Niepołomice gościła w Krakowie... Cracovię. Obie ekipy, które zagrały między sobą na szczeblu centralnych od 1948 r. nie mogą zaliczyć ostatnich kolejek do udanych. Solidarnie traciły nie tylko cenne punkty, lecz także sporo bramek. Beniaminek zdobył na tym obiekcie aż 8 z 9 dotychczasowych punktów i po pierwszej połowie wydawało się, że po raz trzeci w tych rozgrywkach dopisze komplet punktów. Tuż przed przerwą Artur Siemaszko uderzeniem z pola karnego (i rykoszecie od Kamila Glika) zmieścił piłkę w siatce w lewym górnym rogu. Po zmianie stron przewaga „Pasów” była miażdżąca. W końcówce Oliwiera Zycha pokonywali Andreas Skovgaard, Kacper Śmiglewski i Karol Knap, ale trafienia pierwszych dwóch wymienionych zawodników zostały nieuznane z powodu spalonych. Podobnie było w przypadku Murisa Mesanovicia. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który jest nie w smak tym zespołom.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa

Bez cienia wątpliwości hitem 12. kolejki było starcie Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Dla Jacka Magiery było to sentymentalne spotkanie, które zakończyło się z pierwszym gwizdkiem Piotra Lasyka oznajmiającym… rozpoczęcie drugiej połowy. W pierwszej akcji Piotr Samiec-Talar zagrał prostopadle w „szesnastkę” do Petra Schwarza, który uderzeniem na wślizgu otworzył wynik spotkania. Gości zmroziła wizja trzeciej ligowej porażki z rzędu i dążyli do wyrównania, ale bez odpowiedzi. Szok przeżyli między 71. a 77. minutą, kiedy Kacpra Tobiasza pokonywali Erik Exposito, Piotr Samiec-Talar i ponownie Hiszpan. Rozmiary porażki mógłby zmniejszyć Paweł Wszołek, ale podający mu Gil Dias był na spalonym.

Co ciekawe, blisko 7 lat temu Jacek Magiera, jako trener Legii, wygrał we Wrocławiu (4:0). W sobotę w takim samym stosunku wygrał Śląsk, który zepchnął Jagiellonię z fotela lidera.

Lech Poznań – ŁKS Łódź

W ostatnim sobotnim spotkaniu Lech Poznań gościł u siebie innego beniaminka, ŁKS Łódź. „Rycerzy Wiosny” prowadził Piotr Stokowiec, który zastąpił Kazimierza Moskala. Debiut przypadł w starciu z „Kolejorzem”, który wraca na właściwe tory po porażce z Pogonią (0:5). Do przerwy Lech prowadził po dwóch bramkach Mikaela Ishaka. Nadzieje łodzian na choćby punkt dał gol kontaktowy Stipe Juricia, ale równie szybko pozbawił ich Kristoffer Velde, który ustalił wynik.
Jednak w kontekście tego meczu więcej mówi się o Afonso Sousie, który nieprzytomny opuścił boisko na noszach. Z ostatnich doniesień wiemy, że jego zdrowi nic nie zagraża. „To był tylko mały strach” – przekazał Portugalczyk za pośrednictwem mediów społecznościowych.

PKO EKSTRAKLASA w GOL24

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński