Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

PKO Ekstraklasa: Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 0:1. Portowcy pokonali lidera! [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 0:1
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 0:1 Pawel Relikowski / Polska Press
Po 23 latach Pogoń odczarowała Wrocław i tam wygrała spotkanie ligowe. Może i bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale może szczęście powróciło do szczecińskiej drużyny​.

Śląsk wypracował sobie jesienią duża przewagę nad konkurentami, ale dobry początek wiosny odpowiednio nastawiłby go w walce o mistrzostwo Polski. Pogoń była w grupie zespołów z szansami na podium, a więc była też zainteresowana pościgiem za wrocławskim zespołem. A więc na boisko wychodziła po zwycięstwo. Hit kolejki zapowiadał się wybornie.

Zimą Śląsk sprowadził kilku zawodników, ale trener Jacek Magiera na Portowców wystawił piłkarzy, którzy już jesienią walczyli w ekstraklasie. Trener Pogoni Jens Gustafsson nie mógł zaprezentować nowego zawodnika, bo klub o takiego się nie postarał. W Szczecinie obowiązują oszczędności i kibice zadowoleni mogli być jedynie z tego, że drużyna nie straciła żadnego z liderów.

Gustafsson pokusił się za to o niespodziankę w wyjściowym składzie, ale też zasygnalizował ją na przedmeczowej konferencji.

- Znamy sytuację w statystykach naszych młodzieżowców i wiem, że teraz w każdym meczu młody musi być na boisku. Jeden na pewno, a może będzie ich więcej – mówił szkoleniowiec.

Ze Śląskiem od początku zagrał Adrian Przyborek, czyli najmłodszy (17 lat) z grona kandydatów. Debiut to nie był, bo Przyborek grywał już jesienią, ale mało kto się spodziewał jego gry od początku z liderem. I od początku spotkania był środkowym pomocnikiem, biegającym za plecami Efthymiosa Koulourisa.

Mecz od początku otwarty, prowadzony w dobrym tempie. Na początku śmielej zaatakowała Pogoń (dobry strzał np. Joao Gamboi), ale po paru minutach wrocławianie przejęli inicjatywę. Jakby było ich więcej na boisku, a po strzale z 18 m Piotr Samiec-Talar sprawdził czujność Valentina Cojocaru.

Ten okres dominacji gospodarzy Portowcy przetrwali i w 16. minucie wyprowadzili ciekawą akcję prawą stroną. Wahan Biczachczjan wrzucił, a Linus Wahlqvist główkował, ale źle trafił w piłkę.

W 28. minucie Śląsk miał bramkową sytuację. Wahlqvist za miękko atakował piłkę pod linią boczną i zrobiło się niebezpiecznie. Centra do niepilnowanego Erica Exposito, a Hiszpan mógł strzelać na bramkę, jednak zdecydował się zgrywać do kolegi. Na szczęście dla Pogoni – nie w tempo.

Dziesięć minut później Exposito miał podobną sytuację, ale tym razem strzelał nogą i piłka przeleciała nad poprzeczką. W tej akcji rywale znów skorzystali na złym kryciu bocznej strefy przez Wahlqvista. Po trzech minutach Exposito wrzucał, a z 5 m główkował Samiec-Talar, ale spudłował. To nie była jednak najlepsza okazja gospodarzy w pierwszej połowie, bo już po minucie strata na swojej połowie i z dystansu strzelał Matias Nahuel. Cojocaru zdołał wybronić, ale piłki nie złapał i dobijał Petr Schwarz. Fatalnie spudłował z kilku metrów.

Pogoń miała swoje momenty w pierwszej połowie. Potrafiła zagrozić przeciwnikowi w dwóch-trzech kolejnych akcjach, ale jednak można było odnieść wrażenie, że na boisku jest mniej Portowców. Były akcje, które wymagały lepszego rozwiązania pod polem karnym Śląska, jednak brakowało dokładności. Koulouris dużo biegał, walczył, ale nie miał kreowanych okazji na strzał.

Druga połowa mogła rozpocząć się kapitalnie dla Śląska, ale Samiec-Talar zmarnował okazję z kilku metrów. Pogoń odpowiedziała szybko akcją Leonardo Koutrisa. Po wrzutce Greka źle trafił Biczachczjan.

W 52. minucie Cojocaru dwukrotnie został sprawdzony przez Patricka Olsena. Jego główkę bramkarz instynktownie obronił, a po chwili strzał nogą był już łatwiejszy i w środek. Kamil Grosicki też spróbował dwa razy – próbę lobu bramkarz wybronił, a po chwili drugie uderzenie z dystansu było niecelne.

Skoro cios za cios, to Nahuel uciekł skrzydłem i strzelał z 9 metrów, ale i tę próbę Cojocaru wybronił.

W 70. minucie dobrą okazję w końcu miał Koulouris. Wbiegł z piłką w pole karne, ale pod naciskiem rywali strzelił mocno, płasko, jednak piłka była w zasięgu Rafała Leszczyńskiego. Bramkarz ją odbił i ta trąciła w słupek.

Po minucie ok. 1,5 tysiąca kibiców Pogoni ryknęło z radości. Śląsk zgubił piłkę na swojej połowie, a Portowcy to wykorzystali. Grosicki uciekł skrzydłem, dobrze wyłożył piłkę na środek pola karnego. Tam Ulvestad ją uderzył, ale piłka odbiła się od Patryka Janasika i wpadła do siatki.

Śląsk zaatakował, ale Pogoń dobrze się broniła i próbowała kontrować. W 85. minucie sędzia Szymon Marciniak przerwał spotkanie, bo Cojocaru dostał czymś z trybun. Gdy po 2-3 minutowej przerwie zespoły wracały na boisko znów coś spadło na trawę i Marciniak wezwał oba zespoły do szatni.

Gra została jednak wznowiona, a Pogoń musiała wybronić skromne zwycięstwo. Arbiter doliczył aż siedem minut. Gospodarze coraz mocniej się odsłaniali, a Grosicki z Koulourisem próbowali skontrować. Widać było jednak, że ten mecz kosztował Portowców sporo sił, bo pary do dynamicznych akcji brakowało.

Ostatecznie Pogoń utrzymała te prowadzenie do końca i mogła świętować wygraną.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 0:1 (0:0)
Bramki: Ulvestad (73.)
Śląsk: Leszczyński - Janasik, Bejger, Petkov, Konczkowski (75. Mustafić) - Pokorny, Olsen Ż, Schwarz (75. Rzuchowski), Nahuel (94. Matsenko), Samiec-Talar (75. Klimala) – Exposito.
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist Ż (90. Kurzawa Ż), Zech, Malec, Koutris – Biczachczjan (62. Gorgon), Gamboa Ż, Ulvestad, Przyborek (62. Wędrychowski), Grosicki – Koulouris (94. Lisowski).
Sędziował Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 22 232.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński