reklama

Od Arki rządzącej w Trójmieście do zamieszek, czyli wielki alfabet derbów Trójmiasta

Maciej KanczakZaktualizowano 
Od Arki rządzącej w Trójmieście do zamieszek, czyli wielki alfabet derbów Trójmiasta Piotrhukalo
Derby Trójmiasta to 53 lata rywalizacji gdańsko-gdyńskiej, 36 spotkań na szczeblu centralnym i masa wydarzeń, anegdot, historii i przede wszystkim postaci z obu stron, którzy tworzyli je na murawie. Spróbowaliśmy zebrać je wszystkie w alfabecie derbów, zdając sobie jednak sprawę z przykrego faktu, że liczba liter w abecadle była ograniczona i nie każda opowieść mogła się w nim znaleźć.

Arka rządzi w Trójmieście – 23.11.2009 r. Kibice odliczają już godziny do czwartych w historii Ekstraklasy derbów Trójmiasta. Wcześniejsze trzy wygrała Lechia i mimo że kolejne spotkanie odbywało się w Gdyni, również i tym razem więcej szans na zwycięstwo dawano gdańszczanom. W poniedziałek odbyła się wspólna konferencja prasowa w Sopocie, a Arkę na niej reprezentował m.in. Przemysław Trytko. Napastnik gdynian najpierw porozmawiał z dziennikarzami z Gdyni, a później był do dyspozycji żurnalistów z Gdańska. I udzielił im wówczas jednego z najbardziej absurdalnych wywiadów w historii trójmiejskiej prasy. - Po poprzednim przegranym meczu Arki z Lechią mówił Pan, że i tak rządzicie w Trójmieście. To co Pan powie jeśli w końcu wygracie? - pytali przedstawiciele mediów. - Skoro po przegranym meczu rządzimy, to już nie wiem co będzie jak wygramy. Podtrzymuje to co mówiłem – w Trójmieście rządzi Arka – szedł w zaparte gdyński atakujący. - A co powie Pan, jeśli znowu przegracie? - nie odpuszczali dziennikarze. - Powiem, że w Trójmieście rządzi Arka – zakończył swoją dokładną analizę Trytko. Dwa dni później, po raz czwarty z rzędu, górą była Lechia, która wygrała 2:1. Portal weszło.com tak podsumował batalię przy ul. Olimpijskiej 5: „[...]nie radzimy się pytać Przemysława Trytki o wynik, bo powie, że w Trójmieście rządzi Arka[...]”.

Bilans – teoretycznie sprawa jest prosta – większość opracowań ogólnopolskich podaje, że Arka i Lechia w historii spotkały się 36 razy – oba zespoły wygrywały 11-krotnie, zaś remis padał 14 razy. Bilans bramkowy (32-25) jest korzystniejszy dla biało-zielonych. W Gdyni jednak (chociażby w monografii Macieja Witczaka „Żółto-niebiescy”) kurczowo trzymają się wersji, że starć derbowych tak naprawdę było 38. Gdynianie uznają bowiem dwa spotkania w III-lidze, w których Arka mierzyła się z rezerwami Lechii (pierwszy zespół gdańszczan, jako Lechia-Olimpia występował wówczas w Ekstraklasie). Takie stawianie sprawy nie dziwi, gdyż żółto-niebiescy wygrali wysoko oba spotkania (3:0 i 4:0), dzięki czemu mieliby korzystniejszy o dwa triumfy bilans bezpośrednich spotkań. Poza Gdynią jednak, nikt tych spotkań nie uznaje za oficjalne, zatem i my przyjmujemy, że Arka i Lechia grały ze sobą 36 razy, a nie 38.

Cisza – idziemy o zakład, że 1.05.2011 ok. godziny 17, nie było w Polsce, a może i na świecie, bardziej cichego miejsca niż stadion przy ul. Olimpijskiej w Gdyni. To wtedy Luka Vućko w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry doprowadził do remisu 2:2, choć jeszcze w 88. minucie jego Lechia przegrywała 0:2. „Gol, Luka Vućko i tu jest cicho!” - darł się do mikrofonu, komentator Canal +, Rafał Wolski. Cisza zamiast szału radości, stypa zamiast wesela, remis zamiast pierwszego w historii derbów Ekstraklasy zwycięstwa Arki. Dwa punkty utracone na samym finiszu, w ostatecznym rozrachunku sprawiły, że żółto-niebiescy zostali zdegradowani do I ligi.

Nawet po sześciu latach od wydarzeń w Gdyni, nie da się tego wszystkiego objąć rozumem. Od początku spotkania Arka była bowiem zdecydowanie lepsza, oddała na bramkę Lechii 7 celnych strzałów, nadając ton boiskowej rywalizacji. Goście z Gdańska przez większość część spotkania głównie statystowali, tylko dwukrotnie strzelając w światło bramki Marcelo Moretto, ale... oba uderzenia były celne. - Nie mogę uwierzyć w to co się stało – załamywał ręce na konferencji prasowej, szkoleniowiec gdynian, Frantisek Straka. Tomasz Kafarski z kolei stwierdził: - Dla nas ten remis jest jak zwycięstwo. Najtrafniej majowe derby podsumował „Przegląd Sportowy”, który relację z meczu zatytułował następująco: „Arka grała 88 minut, Lechia grała do końca”.

Debiuty – historyczne, pierwsze derby Trójmiasta między Arką i Lechią odbyły się 2.09.1964 r. Oba zespoły grały wtedy w II lidze, a będący gospodarzem biało-zieloni wygrali 2:1. W kwietniowym rewanżu w Gdyni, lepsi okazali się gdynianie, zwyciężając 1:0. Na pierwsze starcie obu zespołów w Ekstraklasie trzeba było czekać aż 44 lata i także w nich lepsza była Lechia, która wygrała 1:0. Na pocieszenie dla kibiców Arki, żółto-niebiescy wygrywali pierwsze spotkania z gdańszczanami w Pucharze Polski (1:0 w rozgrywkach 1993/1994) i w Pucharze Ekstraklasy (2:0 w kampanii 2008/2009).

Energa Arena – po raz pierwszy w historii starcie Lechii z Arką odbędzie się na nowym stadionie gdańszczan, którego gospodarzem są od 2011 r. (wcześniej obiekt nazywał się PGE Arena). Tak długi czas oczekiwania na pierwsze derby na bursztynowej arenie wynikał z faktu, że gdy gdańszczanie przenieśli się z Wrzeszcza do Letnicy, gdynianie akurat występowali na zapleczu Ekstraklasy, gdzie spędzili w sumie pięć lat.

Kibice na meczu Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 1:1 [GALERIA]

Frekwencja – rekord ustawiono w 1974 r., kiedy w Gdańsku Arka po raz ostatni wygrała z Lechią. Z trybun stadionu przy ul. Traugutta mecz oglądało 35 tys. widzów. Szansa na to, że poniedziałkowe derby zgromadzą jeszcze wyższą widownię są duże, bo do piątkowego wieczoru sprzedano już 23 tys. biletów. W związku z tym, że kibice Arki Gdynia nie będą mogli pojawić się w Gdańsku, więcej wejściówek będzie do dyspozycji fanów Lechii.

Górka – dla kibiców Arki święte miejsce. To tam, na starym stadionie przy ul. Ejsmonda dopingowali swój zespół najwierniejsi fani żółto-niebieskich. W czerwcu 1984 r. musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę. I to dwukrotnie. Na murawie, zdecydowanie lepsza była Lechia, która wygrywając aż 4:1, praktycznie zapewniła sobie awans do I ligi, degradując z kolei znienawidzonego rywala do III ligi. Dużo działo się na boisku, ale chyba jeszcze więcej na trybunach. To wtedy bowiem nastąpił legendarny szturm gdańskich kibiców na „Górkę”, skąd kibice gospodarzy zostali wprost przepędzeni.

Fanzin „To my kibice” tak pisał o wydarzeniach z czerwca 1984 r.: „Za walczącą wtedy o awans do ekstraklasy Lechią pojechało do Gdyni 15 000 kibiców! Stanowili oni aż 3/4 dwudziestotysięcznej publiki! Nic więc dziwnego, że tego dnia to gdańszczanie czuli się na Ejsmonda jak u siebie. Pierwsza grupa lechistów, która przyjechała na stadion po krótkiej awanturze pod kasami, zaczęła od razu przemieszczać się w stronę tzw. "górki", czyli sektora największych fanatyków Arki. Ci przeczuwając szturm na swoje miejsca rozpoczęli przygotowania obronne. W momencie gdy około 500 lechistów rzuciło się do ataku, posypał się grad kamieni i elementy trybun oraz płotu. Pierwszy szturm został więc odparty.

Za chwilę w jeszcze większej sile Lechia ruszyła ponownie, tym razem jednak z dwóch stron. Po kilkuminutowej walce Arka całkowicie została wyparta poza własny stadion! Za kilka minut na "górce" siedziało już kilka tysięcy ludzi. Do dzisiaj niektórzy kibice wspominają, że "górka" nigdy nie był tak Żółto-Niebieska, jak tego dnia Biało-Zielona. W trakcie meczu dochodziło kilkakrotnie do prób odbicia sektora, ale za każdym razem w pobliskim lasku za koroną stadionu wygrywała Lechia. Tego dnia po zwycięstwie 4:1 nastąpił spadek Arki w trzecioligową otchłań i jednocześnie praktycznie przypieczętowano awans Lechii do I ligi. Dlatego też, wśród wielu kibiców Lechii panuje przekonanie, że był to najbardziej udany mecz w historii klubu.”

HTM Arka – w 1991 r. Arka Gdynia zmieniła osobowość prawną, stając się spółką akcyjną. Zmieniła się również nazwa klubu, do której dodano skrót HTM, od pierwszych liter następujących firm: Harmon (firma produkująca drzwi harmonizowane, należąca do ówczesnego trenera gdynian, Jacka Dziubińskiego), Tomas (salony sportowe, których właścicielem był prezes klubu, Krzysztof Tomaszewski) oraz Maraton (sieć sklepów sportowych). Odejście od morskich tradycji i przejęcie klubu przez prywatnych właścicieli było bolesne dla kibiców, ale dla klubu, które na przełomie lat 80. i 90-tych klepał straszną biedę, było jednym wyjściem by utrzymać się na piłkarskiej powierzchni. Dopiero w 1998 r. reaktywowane stowarzyszenie MGKS Arka przejęło od spółki HTM Arka wszystkie zespoły klubowe. Ogólnie HTM Arka dziewięciokrotnie rywalizowała z Lechią w derbach Trójmiasta. Co ciekawe, w latach 1992-1994 w Gdańsku powstała spółka FC Lechia S.A., która miała uzdrowić sytuacje w gdańskim klubie, który w końcówce lat 80-tych spadł do II ligi. Istniejąca dwa lata spółka niewiele zmieniła los gdańszczan, którzy w 1994 r. spadli do III ligi. W sumie, w historii potyczek gdańsko-gdyńskich, HTM Arka i FC Lechia SA spotkały się ze sobą sześciokrotnie.

Inne derby Trójmiasta – na stałe w zasadzie przyjęło się już, że derby Trójmiasta to rywalizacja pomiędzy Arką Gdynia a Lechią Gdańsk. A przecież w Ekstraklasie swego czasu grał również Bałtyk Gdynia, który z Lechią w latach 1984-1988 rywalizował sześciokrotnie (bilans korzystniejszy dla gdańszczan: 2 zwycięstwa, 3 remisy i 1 porażka), a także w latach 1980-1982 z Arką (tutaj historia jest remisowa: 1 zwycięstwo Arki, 2 remisy, 1 zwycięstwo Bałtyku). Nie można również zapominać, że z żółto-niebieskimi, a także biało-niebieskimi rywalizowały inne gdańskie zespoły, takie jak Gedania Gdańsk czy Polonia Gdańsk, ale potyczki te miały miejsce w niższych klasach rozgrywkowych.

Janicki Rafał – spośród wszystkich piłkarzy Lechii Gdańsk ma najwięcej występów w Ekstraklasie w biało-zielonej koszulce (171). W drużynie z Gdańska występuje od 2010 r., ale do tej pory tylko raz miał okazję wystąpić w derbach Trójmiasta (w październiku ubr.). - Wcześniej byłem na ławce rezerwowych w pamiętnym meczu, zakończonym wynikiem 2:2. Niezwykłe uczucie. Mam nadzieję, że w poniedziałek zagram i tym razem zwyciężymy! - powiedział na łamach piątkowego „Przeglądu Sportowego”, 24-letni defensor.

Kruszczyński Jerzy – lata lecą, a popularny „Kruchy” po dziś dzień pozostaje najskuteczniejszym piłkarzem w historii derbów Trójmiasta (6 goli na koncie). Co ciekawe, do uzyskania tak imponującego bilansu, wystarczyły urodzonemu w Szczecinie atakującemu zaledwie dwa spotkania w sezonie 1983/1984. Skąd tak fenomenalna skuteczność w meczach z Arką? - Zespół grał na mnie. Co mam więcej powiedzieć? - tłumaczył kiedyś w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Pewnym jest, że po poniedziałkowym starciu, mieszkający na co dzień w Szwecji zawodnik, pozostanie na czele klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców w meczach Arka-Lechia. Z aktualnie grających piłkarzy, tylko Marco Paixao i Adrian Błąd mają w swoim dorobku po bramce.

Lokalni gracze – jeszcze w latach 90-tych, dla piłkarzy obu ekip kwestia zwycięstwa w derbowym pojedynku była sprawa „życia i śmierci”. Zawodnicy w większości przypadków pochodzili z Gdańska, Gdyni i okolic i od małego byli wychowywani we wzajemnej rywalizacji i nienawiści do lokalnego rywala. Dzisiaj co prawda piłkarze również podkreślają jak ważne to dla nich spotkanie, ale czy tak jest w rzeczywistości? Prześledźmy zatem ilu wychowanków Arka i Lechia zgłosiły do rundy wiosennej sezonu 2016/2017 w Lotto Ekstraklasie. W ekipie żółto-niebieskim wśród wychowanków mamy tylko Michała Marcjanika (17 meczów w tym sezonie i 2 gole) i Damiana Mosiejkę (0). Do tego trzeba też doliczyć graczy, którzy nie zaczynali swojej przygody z piłką w Arce, ale pochodzą z regionu: Dariusz Formella (17/3), Michał Nalepa (7), Rafał Siemaszko (17/6), Przemysław Stolc (6), Mateusz Szwoch (23/2) i Paweł Wojowski (4). W Lechii zaś jednym wychowankiem w pełnym znaczeniu tego słowa są Miłosz Kałahur (0), Juliusz Letniowski (0) i Tomasz Makowski (0), z kolei Mateusz Bąk (0), Sebastian Mila (8) i Piotr Wiśniewski (1) trafili do Gdańska w stosunkowo młodym wieku.

Mięciel Adam – urodzony w Cieszynie skrzydłowy był autorem jednej z najpiękniejszych bramek w historii rywalizacji Arki i Lechii. W sezonie 1973/1974, podczas meczu w Gdańsku, zaskoczył bramkarza gdańszczan, Krzysztofa Słabika strzałem spod narożnika boiska. „[...]Mięciel błyskawicznie poszedł lewym skrzydłem, ograł Orczykowskiego, uciekł Gładyszowi i po chwili kolonia gdyńska na trybunach wysoko wzniosła sztandary. Ni to dośrodkowanie, ni to strzał (wiele pomógł też chyba wiatr), ale piłka zatrzepotała w siatce – nie bez winy zresztą źle ustawionego w tym momencie Słabika” - tak relacjonował bramkę Mięciela „Głos Wybrzeża”. Arka wówczas wygrała w meczu ligowym w Gdańsku po raz drugi, i jak czas pokazał, po raz ostatni. 20 lat po tym spotkaniu, w derbach Trójmiasta, tyle, że w barwach Lechii, zagrał syn pana Adam, Marcin.

Niciński Grzegorz – popularny „Nitek” był ojcem ostatniego zwycięstwa Arki nad Lechią w meczu ligowym. To jego gol głową dał żółto-niebieskim trzy punkty w II lidze w sezonie 2007/2008. Gdynianie przez całą drugą połowę, grali z przewagą jednego zawodnika, po tym gdy z boiska wyleciał bramkarz Lechii, Paweł Kapsa. Zmienił go młody, niedoświadczony i przede wszystkim ogromnie zdenerwowany Łukasz Kubiński, ale do 79. minuty nie dał się pokonać napierającym non stop gospodarzom. Dopiero w 79. minucie pokonał go były gracz Wisły Kraków i Zagłębia Lubin, który wykorzystał znakomite dośrodkowanie Bartosza Karwana. Gdyby włodarze Arki wykazali się większą cierpliwością i nie podziękowali Nicińskiemu za współpracę, miałby on w poniedziałek szansę na spięcie klamrą dekady oczekiwań gdynian na zwycięstwo ze znienawidzonym rywalem.

Ojrzyński Leszek – nowy kapitan okrętu Arka swoją misję rozpoczyna od derbów Trójmiasta. Cel został jasno określony przez zarząd klubu – bezproblemowe utrzymanie gdynian w Ekstraklasie. Jesienią wydawało się, że ów statek spokojnie płynie w kierunku grupy mistrzowskiej, ale wiosenne sztormy i wiatry spowodowały, że Arka podryfowała w nieprzyjazne rejony grupy spadkowej. W 2017 r. tylko Bruk-Bet Termalika Nieciecza zdobył mniej punktów niż żółto-niebiescy. Mimo niesprzyjających warunków, świeżo mianowany kapitan nie traci rezonu przed nowym wyzwaniem. - Każdy mecz będziemy traktować jak finał. Za daleko nie możemy wybiegać w przyszłość. Będziemy kroczyć od spotkania do spotkania, aby osiągnąć jak najwięcej – powiedział Ojrzyński w pierwszym wywiadzie dla oficjalnej strony gdyńskiego klubu.

Piątek Karol – „Piątek w piątek” - rozpisywały się trójmiejskie media, gdy wychowanek Błyskawicy Luzino zdobył dwie bramki w wygranym meczu z Arką w 1. kolejce sezonu 2009/2010. Tym samym pomocnik Lechii, stał się drugim, po Jerzym Kruszczyńskim piłkarzu, który w derbach strzelił więcej niż jednego gola. Inauguracja dla gdańszczan rozpoczęła się najgorzej jak mogła, bo goście z Gdyni bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Piątek jednak jeszcze przed przerwą dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i wyprowadził swój zespół na prowadzenie, którego już do końca meczu nie oddał. Dla środkowego pomocnika biało-zielonych były to miłe złego początki, bo w całym sezonie 2009/2010 mocno obniżył loty i po jego zakończeniu opuścił Gdańsk. Dwóch goli z Arką i miejsca w historii trójmiejskich derbów nikt mu jednak już nie zabierze.

Renegat – w sumie 27 zawodników przechodziło bezpośrednio do lokalnego rywala (w tej statystyce nie uwzględniamy graczy, którzy mają w swoim CV zarówno grę w Arce, jak i w Lechii, ale międzyczasie grali jeszcze w innych klubach). Zdecydowanie najgłośniejszy był przypadek Tomasza Korynta, syna legendy biało-zielonych, Romana, który w 1977 r., zamienił Lechię na Arkę. Na zapleczu Ekstraklasy, Korynt junior strzelał gola za golem, ale gdańszczanie nie byli w stanie awansować do najwyżej klasy rozgrywkowej. Stąd decyzja o transferze do Gdyni, gdzie Korynt się urodził. „[...]Byłem w takim wieku, że najwyższy czas było wejść na najwyższy poziom rozgrywkowy. I tak myślę, że trochę za późno do tego doszło[...]” - wyjaśniał po latach, motywy swojego postępowania, w wywiadzie dla portalu weszło.com. Gdańscy kibice nie byli jednak tak wyrozumiali. „Korynt Ty zmoro, skończysz jak Aldo Moro” - śpiewano przy każdej, nadarzającej się okazji przy ul. Traugutta 29. Z kolei między przystankami SKM Gdańsk Wrzeszcz-Gdańsk Zaspa, na murze widniał wielki napis „Korynt zdrajca”. Nad Motławą zatem Korynt w latach 80-tych, dla własnego dobra, w ogóle się nie pokazywał. „[...]Do Gdańska po transferze przez kilka lat nie jeździłem w ogóle, bo dopóki grałem w Lechii, jako młodego człowieka interesował mnie nie tylko futbol – chodziłem też na piłkę ręczną, koszykówkę… Ale gdy po przejściu do Arki raz pojechałem i z tych trybunek słyszałem to, co słyszałem… koniec. Nie ma co. Nawet na meczu hokeja, na nie tak kameralnej hali jak te do koszykówki, trudno było mi się przemknąć niezauważonym[...]” - raz jeszcze cytujemy tutaj wspomnianą rozmowę na weszło.com.

Szalik – przed derbowym spotkaniem w Gdyni w sezonie 2009/2010 omal nie doszło do szarpaniny pomiędzy wiceprezydentem Gdańska, Maciejem Lisickim, a gdyńskimi kibicami. Powodem był biało-zielony szalik, który dumnie wisiał na szyi przedstawiciela gdańskiego magistratu i strasznie kuł w oczy fanów, siedzących obok trybuny dla VIP-ów. Na początku było w miarę spokojnie i kulturalnie. „Ściągaj ten szalik”, „Nie prowokuj” - krzyczeli arkowcy w kierunku Trojanowskiego. Gdy ten jednak nie zamierzał ściągać szala, co bardziej nietolerancyjni kibice zaczęli wrzeszczeć: „wypier... na sektor Lechii”. Sytuacja zaczęła robić się poważniejsza, zatem wiceprezydent w końcu ściągnął szalik. Co ciekawe, w czasie starcia obu ekip w tym samym sezonie w Gdańsku, w szaliku swojego klubu paradował również przy Traugutta, dyrektor sportowy Arki, Andrzej Czyżniewski. Popularny „Czyżyk” nie tylko przez cały mecz mógł w spokoju siedzieć z szalem na szyi, ale również po zakończeniu spotkania wszedł na murawę i poszedł podziękować za doping kibicom z Gdyni.

Tajemnica – dziś, w dobie mediów społecznościowych byłoby to niemożliwe, ale w połowie lat 90-tych nikt nawet nie wpadł na to, że kiedyś głównym źródłem informacji nie będzie prasa i telewizja, tylko facebook czy twitter. W 1996 r., gdy Arka mierzyła się z rezerwami Lechii, na trybunach stadionu w Gdyni pojawiło się zaledwie 400 widzów. Wszystko przez to, że znaczna część fanów... w ogóle nie wiedziała gdzie spotkanie się odbędzie. Pierwotnie miało się ono odbyć w Gdańsku, przy ul. Wita Stwosza, gdzie rozgrywał swoje mecze drugi zespół Lechii. Policja, ze względów bezpieczeństwa nie wyraziła jednak na to zgody. W przedbiegach przepadł również pomysł, by starcie odbyło się na stadionie przy ul. Traugutta...godzinę po meczu Ekstraklasy, w którym Lechia-Olimpia Gdańsk mierzyła się z Zagłębiem Lubin. Stąd też Gdański Okręgowy Związek Piłki Nożnej zdecydował, że rewanżowy mecz również odbędzie się w Gdyni. „Gazeta Wyborcza Trójmiasto” tak pisała o zamieszaniu związanym z organizacją tego starcia: „Mecz, mimo ładnej pogody, nie wywołał w Gdyni większego zainteresowania. Wpływ na to miały sprzeczne decyzje dotyczące terminu i miejsca rozgrywania tego spotkania oraz wynikająca z nich dezinformacja. Spora grupa gdyńskich szalikowców przyjechała na stadion Lechii przy ul. Traugutta. A w Gdyni było spokojnie.” Opisywane wyżej spotkanie, Arka pewnie wygrała 3:0 i tak jak pisaliśmy przy okazji litery „B”, uznaje za oficjalne i wlicza do bilansu derbów Trójmiasta.

Ulanowski Dariusz – najstarszy uczestnik derbów Trójmiasta. Miał 37 lat i 260 dni, kiedy zagrał w meczu z Lechią 5. kolejce Pucharu Ekstraklasy (Arka wygrała w Gdańsku 1:0). Mimo że żółto-niebieski trykot przywdziewał do końca kampanii 2009/2010, w starciach z biało-zielonymi wystąpił tylko trzy razy (raz w Ekstraklasie i dwa razy w Pucharze Ekstraklasy). Na pocieszenie, ma pozytywny bilans bojów z gdańszczanami (dwa zwycięstwa w PE i jedna porażka w Ekstraklasie).

Wachowicz Marcin – z trzema golami na koncie, najskuteczniejszy piłkarz Arki w derbach Trójmiasta. O ile jednak wszystkie gole Kruszczyńskiego z Lechii były na wagę trzech punktów, o tyle trafienia „Wacha” były zwykle na otarcie łez. Wychowanek Piasta Choszczno wpisywał się na listę strzelców w obu przegranych meczach Arki w sezonie 2009/2010 (dwa razy po 1:2). Jego gol dał z kolei tylko zwycięstwo w rywalizacji w mało prestiżowym Pucharze Ekstraklasy w sezonie 2008/2009 (2:0).

Zadymy – w 53-letniej historii derbów Trójmiasta do starć kibiców dochodziło bardzo często. O zamieszkach wspominaliśmy już przy okazji litery G, tutaj króciutko o innych bójkach z udziałem kiboli Arki i Lechii. Przy okazji październikowych derbów, w ruch szło wszystko czym dało się rzucić w znienawidzonego rywala – krzesełka, race, elementy płotu. „Co za niesmak po derbach Trójmiasta” napisał po meczu na twitterze, rozczarowany prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Stadion GOSiR w Gdyni odczuł skutki rywalizacji obu stron również w sezonie 2009/2010, kiedy to druga połowa została opóźniona przez zamieszki. Na Arkę nałożono karę trzech meczów bez udziału publiczności (zmniejszoną później do dwóch). Oba kluby musiały również zapłacić pokaźną karę finansową. Do najbardziej niebezpiecznych ekscesów dochodziło jednak w latach 90-tych. W kwietniu 1995 r., gdy na murawę stadionu przy ul. Traugutta 29 poleciały race, petardy i butelki, mecz został przerwany na dziesięć minut. Z kolei dwa lata później, w końcówce potyczki w Gdyni, na boisko wbiegli pseudokibice Cracovii i Arki, którzy zaatakowali pilnujących porządku policjantów. To właśnie wtedy, po raz pierwszy na polskich stadionach, stróże prawa użyli broni gładkolufowej. Wcześniej, do uspokojenia napiętej atmosfery, policja użyła armatki wodnej, próbując powstrzymać gdyńskich chuliganów, którzy chcieli dostać się na sektor Lechii. Nie można jednak napisać, że fani z Gdańska byli wówczas potulni jak baranki, gdyż ci, regularnie rzucali kamieniami w trybunę główną stadionu Arki. Ostatecznie anulowano wynik z boiska (2:1 dla Lechii) na walkower 3:0 dla biało-zielonych (jedyny taki przypadek w historii). Po meczu, na łamach „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, prezes gdynian, Jacek Dziubiński oskarżył gdańskich graczy o zdemolowanie szatni. - To jakieś nieporozumienie – odpowiedział na te zarzuty, zawodnik Lechii, Tomasz Borkowski.

MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ:

EKSTRAKLASA w GOL24

Więcej o EKSTRAKLASIE - newsy, wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

TOP 15 stadionów w Polsce [GALERIA, WIDEO]

Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Od Arki rządzącej w Trójmieście do zamieszek, czyli wielki alfabet derbów Trójmiasta - Gol24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
rover

Niesamowite show można również zobaczyć na www.dkfreestyle.pl. Dawid Krzyżowski pokazała jak można połączyć akrobacje z pasją do piłką inspirując przy tym i wzbudzając zainteresowanie.

P
Pozdro

do jutra

G
Gość

pojęcia. !
Tylko LG!

L
Luka Vucko pozdrawia

sami rodowici gdynianie z dziada pradziada? Czy może potomkowie wozaków z kieleckiego czy lubelskiego co to przyjechali za chlebem wozić piach przy budowie portu.

y
yet

...wierny do grobowej deski.

7hb

Co to za derby skoro polski Klub jedzie do pruskiego miasta?Kashebe Arka Gdynia a Danzig to przesiedlency.

A
Arka pany!

Śmierć lechii!

.

:-)

L
LG

do zobaczenia na bursztynku jutro :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3