MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Napędzani marzeniami. Kolekcjonerzy Porsche ze Szczecina

Agata Maksymiuk
Agata Maksymiuk
fot. IG @hilary_fotografia
Może i na rynku są szybsze auta, może nawet są bardziej zaawansowane technologicznie, ale Porsche to Porsche. Szczególnie Porsche 911. Żaden model przed i żaden model po nim nie ma takiej historii i nie budzi takich emocji. Wystarczy jedno spotkanie z tym autem, by to poczuć. A żeby zrozumieć jeszcze lepiej, spotkaliśmy się z Dariuszem, Jakubem, Robertem i Zbyszkiem, kolekcjonerami ze Szczecina zrzeszonymi wokół Porsche.

Marzenia - to słowo, które chyba najczęściej towarzyszy Porsche. Jak to wyjaśnić?

- Zbigniew - Pyta pani o Porsche, ale moim zdaniem ma pani na myśli 911. Większość ludzi, gdy pyta o Porsche, myśli właśnie o 911.

Przyznaję się, ale dlaczego tak jest?

- Kuba - 911 to tzw. auto z plakatu, takie, którego nie pomyli się z żadnym innym. Bo Porsche to też Panamera, Macan czy Cayenne - świetne samochody, ale 911 przy nich… No właśnie, to marzenie.

Napędzani marzeniami. Kolekcjonerzy Porsche ze Szczecina
fot. IG @hilary_fotografia

W marzenia inwestuje się inaczej?

- Robert - Te auta kupuje się sercem. Kupują je osoby, które kiedyś chciały, ale nie mogły, a dziś chcą i mogą. W 911 jest zapisana historia, której nie mają Macan czy Panamera, której nie ma żadne inne auto. Więc tak, w marzenia inwestuje się inaczej.

- Kuba - Proszę wierzyć, jeździłem kilkoma samochodami z plakatu i często magia pryskała już po pierwszym kilometrze. Te auta nie spełniały moich oczekiwań w zakresie prowadzenia. 911 to co innego. Przeciętnemu kierowcy pozwala na wiele, a świetnemu kierowcy na jeszcze więcej. Oczywiście w tych budżetach są samochody szybsze, bardziej zaawansowane technologicznie, ale Porsche to Porsche.

W takim razie zakup pierwszego Porsche musi mocno zapadać w pamięć. Jak wygląda droga do zdobycia 911?

- Robert - Nie wiem, czy pani wie, ale jest taka zasada, że mężczyzna po 40. zostawia żonę i kupuje sobie Porsche (śmiech). Ja nie byłem w stanie zostawić żony, ale Porsche i tak kupiłem. Wszystko przez kawę! Wybrałem się z kolegą na kawę, a ten opowiedział mi o autach z Japonii. Płynęło do niego 996 4S. Zainteresował mnie i pod wpływem impulsu stwierdziłem - biorę w ciemno. Pamiętam, jak usłyszałem - to twój pierwszy model, ale na pewno nie ostatni. Zapierałem się, że jeden mi wystarczy. Nie miałem pojęcia, co mówię. Dziś mam ich sześć, ale miałem jeszcze trzy. Do tego żona cały czas ta sama (uśmiech).

- Kuba - Robert ma trochę racji z tą 40 i Porsche, bo ja też tak zrobiłem. Kupiłem pierwszą 18-letnią 911 zaraz po urodzinach. Spakowałem plecak, wziąłem kartę kredytową i wybrałem się w podróż po Europie. Pierwszym przystankiem było muzeum Porsche w Stuttgarcie, dalej Szwajcaria, jezioro Como, alpejskie przełęcze, Genua, Modena i… tam samochód odmówił dalszej drogi. Pękła rura chłodzenia. Miała prawo - taki wiek. Niewiele myśląc wrzuciłem post na Porsche Classic na Facebooku - jestem w Modenie, przyjechałem z Polski, auto się zepsuło, teraz siedzę i piję piwo. Nie minęło 15 min, jak dostałem wiadomość na Messengerze. Odezwał się do mnie facet, który był kierowcą testowym Bugatti. Przyjął mnie w swoim warsztacie. Obejrzał samochód i stwierdził, że nie wypuści mnie z warsztatu, jeżeli nie będę mógł wracać 200 km/h. Spędziłem z nim trzy dni. Do tej pory mamy kontakt. Wszystko kosztowało mnie jakieś 200 albo 300 euro. Ubieram to w szaty ogromnej przygody. I przyznam, że chętnie wybrałbym się w taką podróż jeszcze raz.

To zawsze miłość od pierwszego wejrzenia?

- Dariusz - Miłość tak, ale czy od pierwszego wejrzenia? W moim przypadku - nie. Co prawda jako dziecko miałem czerwony Matchbox Porsche i bardzo go lubiłem, ale nie wzdychałem do niego. Wszystko zmieniło się w 2018 roku. Pojechałem z żoną na rajd zabytkowych samochodów na Sycylię. Sponsorem rajdu było Centrum Porsche w Katanii. W absolutnie cudownych okolicznościach przyrody ustawiono kilka 911 - od najstarszej 356 do najnowszej. I wtedy się zakochałem. Chyba musiałem do tego dojrzeć (śmiech). Wróciliśmy do Polski i mocno zacząłem się interesować Porsche. Akurat wychodził nowy model. Niewiele myśląc, usiadłem do konfigurowania go w internecie i wysłałem zamówienie. Na wiosnę odebraliśmy auto w jednym z salonów. Sprzedawca zapytał - czy jestem zadowolony? Odpowiedziałem, że będę, jak dojedziemy do Szczecina. Dziś wiem, że to najlepszy model na takie i jeszcze dalsze podróże.

Napędzani marzeniami. Kolekcjonerzy Porsche ze Szczecina
fot. IG @hilary_fotografia

Porsche to jedno z tych aut, które jest witane na drogach serdecznie i z zainteresowaniem. I jak już się od panów dowiedziałam, można zajechać nim naprawdę daleko, ale jak daleko?

- Dariusz - Moje Porsche to nowy model, nie zabytek, dlatego jeżdżę nim wszędzie - dosłownie. Zaczęło się w pandemii. W 2019 pojechaliśmy z żoną na Porsche Parade, a potem pojawił się covid. Gdy tylko poluzowano obostrzenia, wsiedliśmy z żoną do auta i wybraliśmy się w podróż po Włoszech. Łącznie zrobiliśmy 3 tys. km. W kolejnym roku dotarliśmy na Sycylię, w zeszłym do Werony - piękna trasa wzdłuż wybrzeża, a na liczniku 4,5 tys. km. Teraz za cel obraliśmy sobie Lofoty w Norwegii.

- Robert - Ale trzeba pamiętać, że samochód z historią to co innego niż nowy samochód. Nie wybrałbym się w tak daleką podróż. Obawiałbym się ewentualnych niespodzianek na trasie.

- Kuba - Dla mnie te niespodzianki to kwintesencja podróży (uśmiech). Jak widać, każdy z nas mocno się tu się różni!

- Zbigniew - Ja też jestem raczej ortodoksyjny w tym temacie. Są rzeczy, których wiem, że bym nie zrobił i jedną z nich jest choćby rajd. Dużo większą przyjemność czerpię z jazdy tam, gdzie chcę i jak chcę, w swoim tempie. Inna sprawa, że na dalekie podróże brakuje trochę czasu.

Żeby wyjechać 911, a szczególnie klasykiem, na drogę ważne są też warunki atmosferyczne. W Polsce w ciągu roku mamy raczej więcej dni deszczowych niż słonecznych, a to nasuwa pytanie - czy Polska to dobry rynek dla Porsche?

- Zbigniew - Każdy z nas wkłada naprawdę dużo serducha w pielęgnację swoich aut. Nie wyjeżdżamy w deszczowe i mroźne dni. Nie jeździmy nawierzchniami, które mogą uszkodzić karoserię. Uważamy przy wsiadaniu i nie wpuszczamy do środka kolegów, którzy swoim ubraniem mogą zostawić ślady na fotelach.

- Robert - To prawda, Zbyszek nie wpuszcza mnie do swoich aut (uśmiech).

- Zbigniew - Ale to wszystko - ta troska, przekłada się na to, że w Polsce mamy modele Porsche naprawdę świetnej jakości.

A jak wypadamy na tle innych państw?

- Kuba - Powiem tak - byliśmy ze Zbyszkiem na Techno Classica w Essen, czyli największych targach aut klasycznych w Europie. Zgromadzone modele, a szczególnie ich liczba, robiły ogromne wrażenie. Gorzej z ich stanem wizualnym. W Polsce trzymamy swoje auta w garażach, pielęgnujemy, odtwarzamy szczegóły. W Niemczech panuje nieco inne podejście do motoryzacji - tam skazy powstające na przestrzeni lat to rodzaj naturalnej patyny. W tym kontekście myślę, że w Polska wypada naprawdę dobrze na tle krajów zachodnich.

- Dariusz - Ale trzeba też pamiętać, że obecnie świat zmierza w kierunku oryginałów w dobrym stanie. Im więcej patyny, o której mówiłeś, tym większa wartość. Czasem dochodzi nawet do tego, że nieremontowany zabytek jest wart znacznie więcej, od tego po kapitalnym remoncie.

- Kuba - Zgadzam się z tobą, ale nie mam na myśli remontowania samochodów, a ich detailing. Kiedy przyjeżdża do mnie 16- latek z Japonii w pierwszym lakierze, to najczęściej ma na sobie milion zarysowań włosowatych. Poleruję je, kładę powłokę ochronną, zabezpieczam karoserię. Z moich obserwacji wynika, że nasi zagraniczni sąsiedzi nie przykładają do tego tak dużej wagi i dlatego myślę, że Polska to całkiem niezły rynek, by kupić Porsche. My przecież też sprzedaliśmy tu już kilka modeli ze swoich garaży.

Włożyć tyle serca w auto, żeby później je sprzedać? Jak często zdarzają się takie transakcje?

- Robert - Zbigniew słynie w Szczecinie ze swojego podejścia do aut i każdy chętnie kupi od niego samochód. Sam chętnie bym kupił (uśmiech).

- Zbigniew - Sprzedaż - tak, ale tylko pod warunkiem, że kupię lepsze.

- Kuba - A lepsze zawsze można kupić. Sam jakiś czas temu zamieniłem nowszy model na starszy, dlatego że był w odpowiednim kolorze. Czekałem na niego naprawdę sporo czasu.

Kolor ma aż takie znaczenie?

- Robert - Oczywiście! Im rzadziej spotykany kolor, tym cenniejszy samochód. A może raczej, tym bardziej poszukiwany przez kolekcjonerów. W przypadku Kuby mowa o żółtym kolorze Speed Gelb. Najszybsze Porsche na rynku są właśnie w tym kolorze. To unikat.

- Zbigniew - Kolor ma olbrzymie znaczenie. Sam kupiłem 911 w kolorze białym z arbuzowym wnętrzem i drugą do pary w czarnym lakierze. Bardzo nietypowe konfiguracje.

- Robert - Też kiedyś miałem bardzo oryginalną konfigurację. Srebrny lakier, miętowe wnętrze. Porsche Turbo 996. Dostawałem masę ofert, ale sprzedałem je na ulicy, na Wojska Polskiego. Facet zapukał w szybę i zapytał - przepraszam, czy nie chce pan go sprzedać? Porsche było jego wielkim marzeniem od dziecka. Tak się zaczęło. Umówiliśmy się w Kołobrzegu i żona tego mężczyzny zakochała się we wnętrzu tej 911. Zdaje się, że do dziś nią jeżdżą.

Napędzani marzeniami. Kolekcjonerzy Porsche ze Szczecina
fot. IG @hilary_fotografia

Czyli Porsche można kupić nie tylko przez oficjalną stronę i na aukcjach, a także w salonie, który niedługo powstanie w Szczecinie, ale też na ulicy (uśmiech). Niezależnie od ścieżki, którą się obierze, potrzebna jest wiedza. Skąd ją czerpać?

- Robert - Poleciłbym Porsche Club of America, to organizacja z bardzo fajnie przygotowanymi materiałami, nawet dla osób, które dopiero zaczynają zgłębiać temat. Duże możliwości poznania marki i jej charakterystyki. Mnóstwo danych o cenach i ich kształtowaniu.

- Zbigniew - Branżowe czasopisma, internet i wszelkie fora to zawsze świetne źródła. Nieprzecenione są też możliwość wymiany doświadczeń podczas spotkań.

Czyli tak naprawdę to nieustanna nauka. Dlatego muszę zapytać, jak dobrze trzeba być przygotowanym, żeby samodzielnie podejść do aukcji i sprowadzić samochód Japonii?

- Robert - Nie ma jednej odpowiedzi. Sam miałem sytuację, kiedy nie wszystko potoczyło się, jakbym tego chciał. Zwykle bazujemy na dwóch programach z licytacjami. W jednym są lepsze zdjęcia, w drugim raczej te gorsze. Korzystałem akurat z tego drugiego. Zauważyłem Porsche 996 Turbo z naprawdę niskim przebiegiem - około 7 tys. km. Samochód pochodził z Ameryki, a aut z Ameryki raczej nie kupujemy. Zbyszek zadzwonił do mnie i zaczął opowiadać o tym samochodzie. Stwierdziłem - widziałem, ale nie biorę. W tym czasie Zbyszek zadzwonił już do następnego kolegi, który szybko się zdecydował, a ja zalogowałem się na platformie z lepszymi zdjęciami. I dopiero wtedy zrozumiałem swój błąd. Chciałem wszystko odkręcić i odkupić auto, ale było za późno. Kolega Zbyszka zdążył skontaktować się z Porsche, gdzie w pełni uświadomiono go, co kupił. A kupił prawdziwą perłę.

Przy tym wszystkim, jak panowie wyobrażają sobie nadchodząca pełną elektryfikację aut?

- Kuba - Jeremy Clarkson stwierdził, że jest w takim wieku, że ma nadzieję do końca życia jeździć autem spalinowym. I chociaż jestem młodszy, też trochę tak mam.

- Dariusz - Myślę, że to przesada. Porsche 918 ma napęd hybrydowy i trudno mu coś zarzucić. W nowej 911 również będzie wdrożone to rozwiązanie. Do jazdy na co dzień myślę, że to świetna sprawa.

- Zbigniew - No właśnie do jazdy na co dzień. A ja dzielę auta na te do kochania i te na co dzień. W aucie do kochania nie wyobrażam sobie takiego napędu.

- Robert - Tam, gdzie coś się kończy, coś się zaczyna. Do wszystkiego trzeba podchodzić z otwartą głową. Dla mnie ważne jest to, że wkrótce otwiera się salon w Szczecinie i to, co będzie się wokół niego budowało.

Czyli pasja ponad wszystko?

- Kuba - Pasja ponad wszystko. Porsche zawsze o to dbało i dba. Wystarczy spojrzeć na nas. Salonu jeszcze nie ma, ale już udało nam się spotkać. W dzisiejszych czasach to wcale nie takie oczywiste, dlatego Szczecinowi po prostu należy się Porsche. Nie możemy się doczekać.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Policja radzi jak zaplanować podróż

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński