Nadszedł czas na awans!

Rozmawiał: Krzysztof Dziedzic
Marcin Bielecki
Rozmowa z... Katarzyna Ostrowską siatkarką Piasta Szczecin.

- Jaki był 2004 rok dla siatkarek Piasta Szczecin?

- Myślę, że udany. Co miałyśmy wygrać, to wygrałyśmy. Przydarzyło się kilka wpadek, ale taki jest sport.

- Czy Piast w obecnym składzie jest w stanie awansować do ekstraklasy?

- Nie tylko może, ale moim zdaniem musi. To najlepszy moment na awans! Wytworzyła się tak dobra sytuacja (Piast jest trzeci w tabeli serii B I ligi, traci tylko punkt do MMKS Dąbrowa Górnicza oraz Politechniki Częstochowa, ale z obu tymi drużynami zmierzy się jeszcze u siebie), że grzechem byłoby jej nie wykorzystać.

- A czy Piast w tym składzie jest w stanie utrzymać się w ekstraklasie?

- Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć. Nie interesuje się obecnie bardzo mocno rozgrywkami ekstraklasy. Ale mogę powiedzieć, że na pewno jesteśmy w stanie pokonać Gedanię Gdańsk. Myślę też, że stać nas na poradzenie sobie z takimi zespołami jak Muszynianka Muszyna, czy Dalin Myślenice.

- Czy obecne siatkarki Piasta mogą jeszcze rozwinąć się na tyle, by bez wzmocnień zadomowić się w ekstraklasie na dłużej?

- Szansa do poprawy swoich umiejętności jest w każdym sezonie. I to niezależnie od tego, czy zawodniczka jest starsza czy młodsza. Ja już miałam przyjemność grać w serii A I ligi, w barwach Chemika Police. Bardzo chciałabym wystąpić w niej jeszcze raz. Myślę, że naszą drużynę stać na to. Ostatnia nasza gra nie była stabilna, ale to wynikało z ciężkich przygotowań do sezonu.

- Najlepszy i najgorszy mecz Piasta w 2004 roku?

- Tych dobrych było sporo. Najbardziej zapamiętałam jedno spotkanie, z SMS w Sosnowcu. Wysoko prowadziłyśmy w tie-breaku, a potem przyszły dwie "dziwne" decyzje sędziów i przegrałyśmy. Utkwił mi w głowie ten mecz.

- Czego życzyć Piastowi w Nowym Roku?

- Życzliwości... dziennikarzy. Strasznie dużo od nas wymagają. Krytyki jest czasami za wiele. Mamy z nią do czynienia nawet wtedy, gdy dość pewnie wygrywamy. Niektórzy porównują nas z dawnym Chemikiem i narzekają. A my przecież gramy coraz lepiej. Doceniają to choćby kibice, którzy coraz liczniej przychodzą na nasze mecze. Dopingują nas coraz głośniej - choć szkoda, że generalnie tylko w końcówkach setów. Myślę, że wszyscy powinni zrozumieć, iż czas działa na naszą korzyść.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie