Kredyty. Euro jest korzystniejsze od złotówki

RAFAŁ CZABROWSKI rafal.czabrowski@gk24.pl
Euro jest atrakcyjne chociażby dlatego, że oprocentowanie kredytu jest stosunkowo niskie. Czy warto zadłużyć się w tej walucie?

- Jak to zwykle w przypadku finansów osobistych bywa, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Całkowity koszt kredytu, rozumiany, jako suma zapłaconych odsetek i opłat, znany będzie dopiero po zakończeniu spłaty, a tylko w historycznym ujęciu można ocenić, jakie rozwiązanie było tańsze. Ponadto, wybór waluty kredytu jest sprawą indywidualną, zależną od skłonności do podjęcia ryzyka kursowego, wysokości osiąganych dochodów, a dziś jeszcze dodatkowo posiadanego wkładu własnego. Ja osobiście bym zaryzykował i wziął kredyt w euro - mówi Konrad Wujecki, kierownik oddziału Expander Szczecin. - Na pewno wzięcie kredytu w euro jest dobrym rozwiązaniem dla osób już zarabiających w tej walucie - dodaje.

Raty są niższe

Kształtująca się obecnie różnica między stopą WIBOR i EURIBOR oznacza, że rata kredytu w euro jest o 2-3 pkt. proc. niższa niż w złotych. W rezultacie rata kredytu na kwotę 200 tys. zł zaciągniętego na 30 lat w euro jest o kilkaset złotych niższa niż rata takiego samego kredytu w złotych. Marże w przypadku kredytów w euro są co prawda wyższe niż w złotych, ale za to oprocentowanie rynkowe jest niższe. Średnia marża dla kredytów w euro to ok. 3,2 proc., a dla kredytów w złotych - 2,2 proc. Pamiętajmy jednak, że osoba, która dziś zaciągnie kredyt w złotych za kilka lat będzie spłacała kredyt w euro z marżą o 1 pkt. proc. niższą niż osoba, która zaciągnie kredyt w euro od razu.

Wkład własny

Osoby zainteresowane kredytami w euro muszą mieć świadomość, że w przypadku tych kredytów większość banków wymaga posiadania wkładu własnego, stanowiącego przynajmniej 20 proc. wartości mieszkania. W przypadku kredytów w złotych potencjalne grono banków, które skredytują zakup całej nieruchomości jest dużo większe. Kolejny problem to bardziej rygorystyczny sposób wyliczania zdolności kredytowej dla kredytów walutowych. Według danych ze stycznia bieżącego roku, 4-osobowa rodzina o łącznych dochodzie 3,5 tys. zł netto, wybierając najkorzystniejszy na rynku wariant wyliczania przez bank zdolności, mogła liczyć na 300 tys. kredytu w złotych i 241 tys. w euro.

- Fakt, że w ostatnim czasie euro osiągnęło prawie swój najwyższy historyczny poziom, nie oznacza, że w jakimś stopniu nie może on zostać w przyszłości przekroczony. Jednak w przypadku kredytów w euro, kwestia ryzyka kursowego będzie dotyczyła kredytobiorców tylko w okresie przejściowym - do momentu przyjęcia przez Polskę wspólnej, europejskiej waluty - mówi Konrad Wujecki.
Atrakcyjne oprocentowanie

O tym, kiedy kredyty w euro na dobre zyskają swoich zwolenników, decydować będą w dużej mierze działania podejmowane przez polityków. Gdyby plany wejścia Polski do strefy euro w 2012 roku okazały się realne, kurs euro już w najbliższym czasie musiałby być stabilny, co zmniejszyłoby ryzyko kursowe do minimum.

- Po wejściu do ERM2 w pewnym sensie nie będziemy już mieli do czynienia z ryzykiem walutowym, ale raczej ze znanym zakresem cenowym, w jakim będziemy się poruszać decydując się na taki kredyt. Dodatkowo nasza waluta będzie miała duże szanse na umocnienie. Natomiast po samym wejściu do strefy euro kwestia spreadu, czyli różnicy w cenie kupna i sprzedaży waluty, zupełnie zniknie. Zatem kwota kredytu przyznana w tej walucie, pozostanie taka sama bez jakichkolwiek przeliczników, wahań kursów walut, a dodatkowo z atrakcyjnym oprocentowaniem - dodaje Konrad Wujecki z Expander Szczecin.

Co w portfelu?

Na atrakcyjność kredytu w europejskiej walucie wpływ mają także działania podejmowane przez Komisję Nadzoru Finansowego i NBP. Rekomendacje wydane przez KNF sprawiły, że banki mają obowiązek wymagać przy kredycie walutowym większej zdolności kredytowej niż w przypadku kredytu złotowego. Jednak z drugiej strony analitycy przewidują, że NBP w tym półroczu kolejny raz obniży stopy procentowe, co spowoduje, że różnica między ratą w złotówkach, a euro, ulegnie zmniejszeniu.

- Obecnie o ponad 40 procent zmalała liczba klientów chcących wziąć kredyt hipoteczny. Nie ma więc takiego popytu na nieruchomości. Jednak druga połowa tego roku, a może nawet sama końcówka roku będzie dobrym czasem na zakup mieszkania lub domu. Załamanie na rynku sprawia, że ceny nieruchomości są znacznie niższe niż przed rokiem - mówi Artur Tomaszewski, doradca kredytowy z Koszalina.

Cytrynka z Ustronia Morskiego – świetny biznes z mikropożyczką

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie