Kobieta oskarża policjantów

Grzegorz Drążek, 9 października 2004 r.
Zdaniem Marzeny Szostak, wizyta policjantów w mieszkaniu zajmowanym przez nią i jej byłego męża zakończyła się siniakami i podartą bluzką.
Zdaniem Marzeny Szostak, wizyta policjantów w mieszkaniu zajmowanym przez nią i jej byłego męża zakończyła się siniakami i podartą bluzką. Grzegorz Drążek
- Mówili sobie po imieniu, mój były mąż częstował ich papierosami - mówi pani Marzena. - Policjanci użyli wobec mnie siły i wyrzucili. Wykręcili mi ręce, podarto na mnie bluzkę...

Marzena Szostak ze Stargardu twierdzi, że policjanci siłą wyciągnęli ją z mieszkania, do którego ma prawo najmu.

- Od ośmiu lat mój były mąż chce mnie wymeldować z mieszkania, którego jesteśmy współnajemcami - mówi Marzena Szostak. - W końcu przyszła decyzja o wymeldowaniu mnie, bo podobno nie mieszkam w tym domu. To nieprawda. Odwołałam się w tej sprawie.

W czwartek przyszła decyzja o wszczęciu postępowania administracyjnego o ponowne zameldowanie. Poszłam do urzędu miejskiego w Stargardzie załatwić formalności, a w tym czasie były mąż wymienił zamek w drzwiach.

Kobieta twierdzi, że przybyli na interwencję policjanci to znajomi jej byłego męża.

- Mówili sobie po imieniu, mój były mąż częstował ich papierosami - mówi mieszkanka Stargardu. - Policjanci użyli wobec mnie siły fizycznej i wyrzucili z mieszkania. Wykręcili mi ręce, szarpali i popychali mnie. Podarto na mnie bluzkę, zostałam posiniaczona i podrapana.

Jak opowiada kobieta, policjanci nie pozwolili jej zabrać rzeczy z mieszkania. Zostawili ją wieczorem na dworze. Marzena Szostak nocowała u swojej matki. Ma pod opieką dwóch synów. Jeden ma 13, a drugi 16 lat. W czasie czwartkowego zajścia z matką był młodszy z nich.

- Zgodnie z ustawą o ewidencji ludności i dowodach osobistych z kwietnia 2004 roku zameldowanie służy wyłącznie celom ewidencyjnym, co nie jest jednoznaczne z utratą prawa do lokalu - mówi stargardzianka. - Przecież ja jestem najemcą tego mieszkania.

Na potwierdzenie kobieta pokazuje pismo, wydane wczoraj przez Stargardzkie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, w którym napisano, że zarówno Marzena Szostak, jak i jej były mąż są współnajemcami mieszkania.

Kobieta złożyła wczoraj zawiadomienie do prokuratury na działanie policjantów. Takie samo zostawiła w stargardzkiej komendzie policji. Ma już wyniki obdukcji.

"U poszkodowanej stwierdzam sińce w okolicy barku prawego, sińce ramienia prawego o średnicy ok. 15, cm, sińce ramienia lewego, linijne otarcie przedramienia lewego i po stronie grzbietowej ręki lewej" - napisał lekarz. "Uszkodzenia ciała mogły powstać w czasie i w sposób podany przez poszkodowaną i naruszają funkcję narządu jej ciała na okres do 7 dni i kwalifikują się do odpowiedzialności karnej".

Policja niewiele na razie mówi w tej sprawie.

- Wyjaśniamy sprawę. Sprawdzamy, czy policjanci należycie wykonali swoje obowiązki - mówi podinsp. Jacek Fabisiak, zastępca komendanta stargardzkiej policji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie