Jak w niemieckich dowcipach

Anna Miszczyk, 29 grudnia 2004 r.
Niemieckim wolontariuszom, którzy przyjechali na mikołajowy festyn, skradziono auto. Czerwony volkswagen bus zniknął nad ranem z placu przy strażackiej remizie.

Zdarzenie miało miejsce 11 grudnia w Dębnie. Starano się je jednak utrzymać w tajemnicy. Około godz. 4 sprawcy przecięli zamknięcia na awaryjnej bramie strażackiego placu. Pokonali też zabezpieczenia pojazdu. Choć teren jest monitorowany, ale kamery nie obejmują miejsca, w którym stało auto. Według policji, złodzieje musieli o tym wiedzieć.

- To musiało trwać kilka minut, bo dyżurny sprawdzał co jakiś czas, czy samochód jest na placu - mówi Tadeusz Nowak, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. - I byli to zapewne fachowcy, bo właściciel skradzionego samochodu przekonywał nas, że bus był dobrze zabezpieczony. Sprawdzaliśmy służby dyżurne i nie stwierdziliśmy żadnych uchybień w ich pracy. Złodzieje po prostu nas przechytrzyli.

Kradli już wcześniej

Tadeusz Nowak przyznaje, że to nie pierwszy przypadek, gdy złodzieje zainteresowali się samochodem ich gości.

- 2 lata temu próbowano się włamać do pojazdu Holendrów, który stał na naszym placu. Na szczęście sprawców spłoszono - mówi dowódca jednostki.

Po tym zdarzeniu zainstalowano na placu monitoring. Jednak po niedawnej przebudowie strażnicy, potrzebna jest jeszcze jedna kamera, bo dyżurni nie widzą całego placu. Trzeba na to zebrać ok. 10 tys. zł.

- Za każdym razem, gdy przyjeżdżają do nas zagraniczni goście, jesteśmy wyczuleni na złodziei. Zdajemy sobie sprawę, że ktoś nas obserwuje - mówi Tadeusz Nowak. - Zresztą dotyczy to nie tylko nas. Jakiś czas temu sprzed kościoła skradziono samochód Włochom, którzy przywieźli dary, a Holendrom tira sprzed domu dziecka.

Potwierdzają się stereotypy

Dowódca strażaków ma nadzieję, że ostatni incydent nie zaważy na dalszej współpracy z Niemcami i Holendrami.

- Jest nam przykro - mówi. - Grupa ze Strausberga, którą właśnie okradziono, współpracuje z nami od lat. Przyjechała tutaj, by malować twarze dzieciom na mikołajowym festynie. Chciała zrobić coś dobrego, a spotkało ją nieszczęście. Potwierdza się w ten sposób utartą opinię o Polakach. Znamy ten niemiecki dowcip: "Jedź do Polski. Twój samochód już tam jest".

Tadeusz Nowak dodaje, że Niemcy obiecują nagrodę za pomoc w schwytaniu złodzieja volkswagena.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie