Ich nowe życie

    Ich nowe życie

    Marzena Domaradzka

    Głos Szczeciński

    Aktualizacja:

    Głos Szczeciński

    Michała i Magdę ciężki wypadek chłopaka umocnił w przekonaniu, że chcą spędzić z sobą całe życie.

    Michała i Magdę ciężki wypadek chłopaka umocnił w przekonaniu, że chcą spędzić z sobą całe życie. ©Marzena Domaradzka

    Nowatorskie przeszczepy skóry w Gryficach to szansa dla ciężko poparzonych ludzi. Dzięki nim nie czują się napiętnowani.
    Michała i Magdę ciężki wypadek chłopaka umocnił w przekonaniu, że chcą spędzić z sobą całe życie.

    Michała i Magdę ciężki wypadek chłopaka umocnił w przekonaniu, że chcą spędzić z sobą całe życie. ©Marzena Domaradzka

    Za dziewiętnaście tygodni powiedzą sobie sakramentalne TAK. Będą uśmiechać się do siebie czule, pod powiekami mając wspomnienie wypadku, pierwszej diagnozy, pierwszego spojrzenia w lustro i wielokrotnych powrotów do szpitala.

    Michał jest pierwszym dorosłym pacjentem, u którego wykonano wszczepienie sztucznej skóry na lewej, ciężko poparzonej dłoni. Dzięki zabiegowi ma szanse na nowe życie. Wreszcie przytuli Magdę tak, jak przed wypadkiem.

    29 marca. Czwartek. Zachodniopomorskie Centrum Leczenia Oparzeń w szpitalu wojewódzkim w Gryficach. Kilka minut po dziesiątej. Michał już przygotowany do przeszczepu. Jak na amerykańskim filmie, gdy jedzie na blok operacyjny, migają mu światła szpitalne nad głową. Jest zrelaksowany. Naszykował sobie trochę rockowych ballad. Będzie ich słuchał przez całą operację. Żeby zapomnieć o tym, co dzieje się za parawanem z niebieskiego prześcieradła.

    Ten dzień to dla niego przełom w życiu. Jako pierwszy dorosły pacjent w Polsce będzie miał wszczepioną sztuczną skórę - Integrę. Wie, że jest szczęściarzem, bo kupno skóry na jedną dłoń to niebagatelna suma - 7 tysięcy złotych. On będzie miał ją za darmo. Firma, która jest dystrybutorem Integry w Polsce, sponsoruje operację.

    Na sali, przed salą i w każdym wolnym miejscu tłoczą się dziennikarze.

    - Jak się czuję, co znaczy dla mnie ta chwila, jak doszło do wypadku, setki pytań zasypuje mnie z każdej strony, strzelają flesze, śledzą mnie kamery - mówi Michał. To cena, jaką trzeba zapłacić za to, że jest się pierwszym. - Warto mimo wszystko, jeśli się uda, będą miał nowe, sprawne dłonie, będą mógł wreszcie siąść do komputera, pograć na gitarze, zacznę życie na nowo - tłumaczy 25-letni student politologii z Wąbrzeźna pod Toruniem.

    To była najcięższa próba

    Co to jest integra


    Zabieg wszczepienia Integry polega na wycięciu uszkodzonej tkanki, a w jej miejsce wszyciu sztucznej skóry. Integra to coś w rodzaju matrycy, o gąbczastej strukturze. Na jej bazie organizm wytwarza skórę własną. Sztuczna skóra jest bardzo elastyczna. Dłonie po zabiegu stają się sprawne. Niestety, zakup Integry to średnio około 7 tysięcy złotych (jedna dłoń). Ponieważ zabiegi nie są jeszcze popularne w Polsce, trudno jest uzyskać refundację na ten rodzaj leczenia w Narodowym Funduszu Zdrowia.



    W styczniu zeszłego roku czas zatrzymał się na chwilę. Wybuch gazu na stacji benzynowej, gdzie dorabiał do studiów, zmienił całe jego życie. Przyniósł potworny ból, zmienił twarz, okaleczył ciało. Przyniósł też to, co najcenniejsze. Miłość. Michał za dziewiętnaście tygodni - 24 sierpnia - żeni się z Magdą.

    - To dla nas symboliczna data, tego dnia staliśmy się tak naprawdę parą - mówi dziewczyna.

    Przyjechała do Gryfic odwiedzić Michała po zabiegu. Zmęczeni szpitalnym światem, postanowili wykraść się choć na chwilę do normalności.

    - Jedziemy dziś na 15 południk, do Trzęsacza, ludzie mówią, że to magiczne miejsce, a nam teraz tak bardzo potrzeba tej magii - tłumaczą wpatrzeni w siebie. Dziś Michał wie, że przed nimi to, co najlepsze. - Dalej to już gromadka dzieci, mały biały domek - uśmiecha się Magda.

    Krucha, delikatna, kasztanowe włosy i błękitne, jasne spojrzenie. Magda pamięta, że nie zawsze tak było. Nie było tak, gdy dowiedziała się o wybuchu. Nie było tak, gdy widziała Michała owiniętego od stóp do głów bandażami. - Wyglądał jak mumia, pamiętam dzień, kiedy miał mieć zdjęte bandaże, byłam przygotowana na najgorsze, bo wcześniej widziałam tylko miejsca wokół oczu, świeżo podgojone oparzenia wyglądały strasznie. Kiedy jednak zobaczyłam twarz bez opatrunku, doznałam ulgi, przygotowałam się na gorszą wersję, a było znacznie lepiej - mówi dziewczyna.

    Od stycznia ubiegłego roku jest przy Michale. To właśnie wypadek zdecydował, że są parą. Przed wypadkiem znali się zaledwie trzy miesiące.

    Jeszcze nie wchodzę do supermarketu

    - Na początku było mi bardzo ciężko wyjść na ulicę, pół roku temu, jak ktoś się na mnie spojrzał, odwracałem głowę, teraz zaczynam trochę prowokować, sam się wystawiam pod ludzkie oczy. Testuję swoje granice. Wciąż jednak do supermarketu nie wchodzę. Kiedy jedziemy z Magdą robić zakupy, czekam w samochodzie - opowiada Michał.

    Z zajęć na studiach też na razie zrezygnował.

    - Wyjście na wykłady nie wchodziło wcześniej w grę, bałem się, że ludzie, zamiast słuchać wykładu, będą się ciągle gapić i wymieniać uwagi. Jestem twardy i za jakiś czas przebrnę pewnie przez tę barierę, ale jeszcze nie - dodaje.

    Pamięta, jak kiedyś dbał o wygląd. Mały pryszcz na nosie, nieuczesane włosy - drobiazgi zawracały go do domu. Teraz, kiedy ludzie się dziwią, czemu ma opory wchodzić w tłum, mówi: - Co byś zrobił, gdyby wyskoczył ci gigantyczny pryszcz i za żadną cenę nie mógłbyś go wyleczyć, usunąć? Ze mną jest podobnie, wiem, że moje oparzenia zwracają uwagę, z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej, ale to żmudna droga - opowiada.

    Michał nie chce się pocieszać, że inni mają gorzej.
    - Mam cel, swój ideał. Stan sprzed wypadku. Wiem, że nie da się go osiągnąć w 100 procentach, ale lubię wysoko ustawiać poprzeczkę.

    Będzie kolejny przeszczep

    Za półtora tygodnia zespół dra Andrzeja Krajewskiego dokona kolejnego przyczepu. W miejsce, gdzie trzy tygodnie wcześniej została nałożona sztuczna skóra, położony zostanie naskórek, pobrany z innej części ciała. Potem Michała czeka wiele tygodni rehabilitacji.

    - W czasie pierwszego zabiegu wycięliśmy pacjentowi fragmenty poparzonej, zniszczonej tkanki. W to miejsce nałożyliśmy właśnie Integrę, na bazie której organizm powinien wytworzyć skórę właściwą - tłumaczy dr Krajewski. - Proces leczenia przebiega u Michała bardzo dobrze, za kilkanaście tygodni będziemy mogli przystąpić do wszczepienia Integry na prawej dłoni, to dla niego wielka szansa - dodaje.

    Zabieg pozwoli usprawnić dłonie, na których w wyniku gojenia się poparzeń zaczęły pojawiać się głębokie zbliznowacenia. To one właśnie wywoływały przykurcze, które z dnia na dzień ograniczały funkcję rąk.

    Dłonie dla Patryka

    Nowy rozdział zaczyna się także dla innego pacjenta gryfickiej oparzeniówki. 14-letni Patryk z Kurzętnik, poparzony w czasie wybuchu butli gazowej do samochodu, także otrzyma nowe dłonie.

    Po historii Michała, która trafiła na wszystkie czołówki telewizyjnych wiadomości, wzruszony losem chłopaka anonimowy sponsor z Gdańska postanowił przekazać pieniądze na operację dla jego 14-letniego kolegi. Na konto szpitala wpłynęło już 10 tysięcy. Jest także deklaracja od innego, który chce zakupić skórę na drugą dłoń. Michał od chwili, kiedy Patryk trafił na oddział, ma go na oku.

    - Kolegujemy się, choć dzieli nas spora różnica wieku, odwiedzam Patryka, rozmawiamy, staram się podtrzymywać go na duchu, teraz zaczyna się dla niego najgorszy okres - tłumaczy Michał, który w gryfickim szpitalu jest kolejny raz.

    Dla niego rzeczywistość szpitalna jest jego drugą, naturalną, w której nauczył się funkcjonować. 14-Patryk jest na początku tej drogi.

    - Chłopiec wchodzi w najtrudniejszy okres, zaczyna do niego docierać jego stan, widzi swoją twarz i ręce, musi się zaakceptować na nowo - tłumaczy dr Krajewski. Jeszcze nie dociera do niego, jakim skarbem jest nowa skóra. Dziś cieszy się tym, że doktor wypuści go na przepustkę do domu. A tam siostra, brat, komputer, koledzy z klasy, którzy pytają o niego od tygodni. No i pachnący schabowy, jedyny na świecie spod maminej ręki. Tata Patryka wie, czym jest operacja wszczepienia skóry dla syna. Dla niego to wielki dzień.

    - Strasznie się cieszę, super nowina, nie byłoby nas stać na kupno tej skóry - mówi.

    Czy fundusz zrefunduje?

    Michał i Patryk to szczęściarze. Będę mieli operacje za darmo. Takich jak oni pod opieką gryfickiej oparzeniówki jest sporo. Powychodzili już wprawdzie ze szpitala, teraz leczą się ambulatoryjnie. Medycyna zrobiła dla nich już wszystko. Teraz może pomóc wyłącznie przeszczep sztucznej skóry.

    - Jesteśmy na początku naszej drogi, to są wciąż pionierskie zabiegi, czekają nas jednak w przyszłości rozmowy z funduszem na temat refundacji - tłumaczy dr Andrzej Gorzka, dyrektor szpitala w Gryficach.

    Z podobnymi problemami boryka się doc. Jacek Puchała z Dziecięcego Centrum Oparzeń w Krakowie

    - Prokocimiu. Wykonał on zabieg u 10-letniej, ciężko poparzonej w pożarze Andżeliki. - Będziemy wnioskować o refundację w ściśle uzasadnionych wypadkach, czyli takich, gdzie wszczepienie Integry pozwoli pacjentowi wrócić do normalnego życia - tłumaczy dr Krajewski.

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GS24 poleca:

    Wideo