MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Gaz lekko, hamulec delikatnie, czyli technika jazdy w warunkach zimowych

Wojciech Frelichowski
Wojciech Frelichowski
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
W minionym tygodniu Pomorze nawiedził atak śnieżnej zimy. Ulice w miastach szybko pokryły się warstwą lodu, co najbardziej odczuli kierowcy. Samochody poruszały się w żółwim tempie, a w wielu miejscach ruch drogowy został całkowicie sparaliżowany. Zima zrobiła swoje, ale trudno nie odnieść wrażenia, iż wielu kierowców nie jest przygotowanych na takie warunki.

Jak jest zima, to musi by zimno – powiedział w filmie „Miś” palacz pani kierowniczce. To, jakże celne stwierdzenie, można jeszcze poszerzyć o kolejnych kilka słów: a jak sypie śnieg i jest mróz, to na drogach jest ślisko i tworzą się korki.

Czytaj także: Jak bezpiecznie jeździć zimą samochodem? Te błędy kierowcy popełniają najczęściej [WIDEO]
Tak było kilka dni temu w obu nadmorskich województwach. Zasypane ulice szybko zmieniały się w lodowe szlaki, po których ledwo sunęły sznury pojazdów. W wielu miejscach tworzyły się korki, a nawet wielokilometrowe zatory. Tak było np. na Obwodnicy Trójmiasta, na której w miniony wtorek zator miał niemal 30 km długości.

Kierowcy psioczyli na pogodę, ale także na służby drogowe, które – ich zdaniem - nie dość szybko zareagowały na atak zimy. Z kolei drogowcy tłumaczyli, że trudno nadążyć z odśnieżaniem ulic, kiedy opady śniegu trwają wiele godzin. Wskazywali również, że również i ich pojazdy utykały w korkach. Np. w Warszawie pługom śnieżnym i piaskarkom przejazd torowały policyjne radiowozy.

Odzwyczajenie od zimy

Z pewnością, gdy sypie śnieg i chwyta mróz, jazda samochodem staje się trudniejsza. Technika prowadzenia jest inna, trzeba zwolnić, aby nie wpaść w poślizg. Jednak trudno nie mieć odczucia, że niektórych kierowców zimowa aura wręcz paraliżuje. Jadą przesadnie wolno, mają problemy z ruszeniem z miejsca, a jak już hamują, to tracą kontrolę nad autem.

- Mam wrażenie, że główna przyczyna to brak świadomości wielu kierowców, że trzeba zmienić technikę jazdy. Przez większą część roku w Polsce nie występują ekstremalne warunki pogodowe, kierowcy nie są przyzwyczajeni do śniegu i mrozu. I kiedy takie właśnie warunki nadchodzą, nie bardzo wiedzą, jak sobie radzić – uważa Adam Bernard, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Podobne zdanie ma Janusz Drob, szef Ośrodka Szkolenia Kierowców „Plus” ze Słupska.

- Za rzadko pada śnieg. A jak już nasypie, to nie jesteśmy do tego przygotowani – mówi. - A do tego kilka łagodniejszych zim spowodowało, że niektórzy kierowcy zaczęli zaniedbywać sezonową wymianę opon. Pojawiła się też nowa tendencja – opony wielosezonowe, które na oblodzonej nawierzchni nie zdają egzaminu.

Maciej Raczewski, instruktor doskonalenia techniki jazdy z Koszalina, wskazuje, dlaczego ważna jest opon letnich na zimowe.

- Nieodpowiednie ogumienie na mokrej lub zamarzniętej powierzchni to wydłużenie drogi hamowania, utrata kontroli nad kierunkiem jazdy - mówi.

Loteria na lodzie

Jednak Adam Bernard przestrzega w zbytnią ufność do opon zimowych.

- Kiedy jedziemy po lodzie, a ujeżdżony śnieg przy minusowej temperaturze szybko zamienia się w lód, to nawet najlepsze opony nie pomogą. Po prostu na takiej drodze tarcie pomiędzy oponami a nawierzchnią jest niewielkie, następuje utrata przyczepności, auto ślizga się – tłumaczy dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Co zatem robić, aby nie wpaść w poślizg?

- Na takiej wyślizganej drodze zwracajmy uwagę, gdzie prowadzi ślad opon samochodowych, bo tam najczęściej pojawia się lód. Wybierzmy dla kół przestrzeń pomiędzy tymi śladami, tam, gdzie leży śnieg. Tam zimowe opony złapią przyczepność - radzi Adam Bernard.

Dodaje, że w takie wyślizgane drogi szybko zamieniają się główne trasy przelotowe przez miasto. Dlatego włączając się do ruchu, może warto wybrać boczne ulice, które może będą mniej odśnieżone, ale nie będzie na nich lodu.

Jest jeszcze jeden powód zimowych zatorów ruchu w miastach.

- Jeśli gdzieś nastąpi stłuczka, wielu kierowców uszkodzonych pojazdów nie zjeżdża na bok, aby nie utrudniać ruchu. Stoją i czekają na policję. Tymczasem za takie tamowanie ruchu można dostać mandat – przestrzega nasz rozmówca.

Zdaniem instruktorów

Może byłoby mniej zimowych korków na drogach, gdyby kierowcy byli lepiej wyszkoleni.

- Niestety nasz system kształcenia i egzaminowania kierowców jest archaiczny — uważa Maciej Raczewski. - Praktycznie każdy młody kierowca powinien się szkolić z technik jazdy. Większość instruktorów pomija ergonomię jazdy, czyli to jak siedzimy za kierownicą i jak ją trzymamy. Nasze kursy doskonalenia jazdy często zaczynamy właśnie od zmiany złych nawyków. Dobrze ustawiony fotel, odpowiedni chwyt kierownicy pozwalają nam sprawniej i szybciej dokonywać manewrów na drodze – mówi.

Wylicza, że czujny kierowca, z dobrym refleksem, potrzebuje co najmniej sekundy, by zareagować. Przy dozwolonej prędkości poza terenem zabudowanym, czyli 90 kilometrów na godzinę, to oznacza 25 metrów.

O tym, że przydałoby się dodatkowe szkolenie do jazdy w trudnych warunkach, mówi Wioletta Mikucka, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Szczecinie. Nie chodzi tylko o umiejętność hamownia silnikiem czy opanowania auta w poślizgu, ale obsługę podstawowych mechanizmów: włączenia wycieraczek czy ogrzewania szyb. Stres na egzaminie robi swoje.

- Obserwujemy w czasie egzaminów, zwłaszcza gdy jest błoto pośniegowe, pada deszcz ze śniegiem, że egzaminowani wpadają w panikę, a szczególnie w sytuacji, gdy samochód zatrzyma się i trzeba ruszyć na wzniesieniu - mówi. - Dobrym pomysłem, który już kiedyś był brany pod uwagę, byłoby szkolenie w ośrodkach doskonalenia techniki jazdy. Przydałyby się 1-2 godziny spędzone na profesjonalnym torze w ramach szkolenia podstawowego.

Roman Nowak, dyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gdańsku wskazuje, że okresie jesienno-zimowym kandydat na kierowcę ma dobrą okazję doświadczyć jazdy na mokrej lub oblodzonej nawierzchni.

- Instruktor ma wówczas możliwość uczulić kursanta na konieczność dostosowania prędkości jazdy do panujących warunków. Ponadto w tym czasie kursant jeździ w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza. W takich warunkach ćwiczy jazdę przy sztucznym oświetleniu i doświadcza ograniczonej widoczności. Powoduje to, że kursant musi być bardziej uważny na innych, mniej widocznych uczestników ruchu drogowego.

Co ciekawe, podczas zeszłotygodniowego uderzenia zimy na ulicach miast można było zauważyć także auta nauki jazdy.

- Nie przerywamy wtedy szkolenia kursantów. Terminy są zaplanowane. Co więcej, namawiamy mocno naszych kursantów, żeby spróbowali jazdy w takich warunkach. Jednak są też takie sytuacje, że przyszli kierowcy odwołują godziny jazdy, kiedy sypie śnieg i jest ślisko – mówi Janusz Drob z OSK „Plus” w Słupsku.

Dodaje, że jego ośrodek na placu manewrowym stara się chętnym zaprezentować techniki zimowej jazdy, np. jak wyjść z poślizgu.

Może potrzebne są szkolenia?

Specjaliści w zakresie szkoleń kierowców zgodnie twierdzą, że umiejętności prowadzących samochody, mogłyby podnieść kursy doszkalające technikę jazdy. Nie jest to jednak takie proste. Po pierwsze, ośrodków, które prowadzą takie kursy, jest niewiele. Po drugie kursy kosztują, a po trzecie istnieje bariera mentalna – wielu kierowców nie uważa, aby taki kurs był im potrzebny. Zresztą, spora liczba z nich nawet nie wie, że ośrodki doskonalące technikę jazdy w ogóle istnieją.

Dlatego na kursy z doskonalenia technik jazdy najczęściej trafiają pracownicy skierowani przez pracodawców. Duża grupa to przedstawiciele handlowi. Ale są też osoby prywatne. W tej grupie sporo jest kobiet.

- Panie na kursach radzą sobie świetnie. Mają bardziej otwarty umysł, mniej przywiązane są do swoich złych nawyków. Robią szybkie postępy – opowiada Maciej Raczewski.

W Gdańsku swoje umiejętności kierowcy mogą doskonalić m.in. Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy Autodrom Pomorze. Tam szkolenia odbywają się na specjalnych płytach poślizgowych przez cały rok.

- Zatem zyskujemy symulacje warunków zimowych, niezależnie od panującej pory roku. Doświadczanie - w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach - tego, jak poradzić sobie w nagłych i nieoczywistych sytuacjach na drodze, to klucz do zrozumienia, na czym polegają trudne warunki drogowe i jak się wówczas zachować – wskazuje Roman Nowak.

- Ale przede wszystkim kierowca powinien nie dopuścić do poślizgu. Umiejętność wyjścia z takiej sytuacji, to już wyższa szkoła jazdy – podsumowuje Janusz Drob.

Współpraca: Joanna Boroń, Marek Jaszczyński, Łukasz Kamasz

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Gaz lekko, hamulec delikatnie, czyli technika jazdy w warunkach zimowych - Głos Pomorza

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński