MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Alexander Gorgon: Wierzyliśmy w naszą siłę, czuliśmy wsparcie naszych kibiców

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Alexander Gorgon w meczu z Lechem Poznań
Alexander Gorgon w meczu z Lechem Poznań Andrzej Szkocki
Nikt nie może myśleć, że najbliższy przeciwnik nam coś podaruje, bo wygraliśmy z Lechem aż 5:0 – mówi Alexander Gorgon, pomocnik Pogoni.

Pogoń przed wrześniową przerwę w lidze notowała serię czterech porażek z rzędu, ale po powrocie na boiska – prezentuje się zdecydowanie lepiej. 3:1 ograła Koronę Kielce, 5:1 wygrała w Krakowie, 3:4 przegrała z Legią i rozbiła 5:0 Lecha Poznań. Mocno boli porażka z legionistami, bo była okazja do zainkasowania punktów w ostatnią środę, ale Portowcy błyskawicznie zrehabilitowali się w meczu z „Kolejorzem”. Przed Pogonią sobotni mecz z Ruchem Chorzów i kolejna przerwa w PKO Ekstraklasie.

Gorgon w ostatnich meczach zanotował 4 bramki i 1 asystę. Wyrósł na jednego z liderów drugiej linii, a Luka Zahović z Lechem nie wszedł nawet na minutę.

Co było najważniejsze przed spotkaniem z Lechem, a po przykrej porażce z Legią?

Alexander Gorgon: Mecz z Lechem był naprawdę w dobrym momencie dla nas. Wiedzieliśmy, jaki mocny rywal do nas przyjeżdża, więc ekstra motywacja nikomu nie była potrzebna. Wiadomo, że nie było łatwo zaakceptować porażkę z Legią, ale wiedzieliśmy, że nie ma co o niej za długo rozmyślać, bo mamy szybko kolejny ciężki mecz. Nawet specjalnie nie pracowaliśmy nad mentalem zespołu. Każdy czuł kolejną szansę z markowym przeciwnikiem. Fajnie to nam zagrało. Niesamowity wieczór dla nas, dla klubu, dla wszystkich kibiców, dla całego miasta, bo nie zdarza tak często, by jedna drużyna była w stanie tak zdominować drugą. 5:0 i wielka nasza radość.

Nie mieliście obaw przed Lechem, który chwilę wcześniej wygrywa 4:1 z Rakowem Częstochowa i zbiera masę pozytywnych not? Wy nie zagraliście źle z Legią, ale jednak w głupi sposób te zwycięstwo straciliście.

Każdy z nas był zły za tę porażkę, ale też mieliśmy świadomość z jaką Legią przegraliśmy. Ta drużyna jest na fali, ma bardzo wysoką jakość i w II połowie przeprowadziła pięć zmian i każda przyczyniała się do wzrostu jakości na boisku. To nie był jakiś tragiczny występ w naszym wykonaniu, ale ostatnie 30 minut na pewno były kiepskie. Trzeba było ten wynik zaakceptować i myśleć o Lechu. Obaw nie mieliśmy, bo jak z obawami wchodzisz w boisko, to już przegrałeś. Wierzyliśmy w naszą siłę, czuliśmy wsparcie naszych kibiców i to zaprocentowało rewelacyjną pierwszą połową. Dzięki temu dużo łatwiej się grało w drugiej połowie. Generalnie założyliśmy sobie, że będziemy bronić w bloku, że to aktualnie nam najlepiej wychodzi. I były zarówno kontry, jak i atak rozpoczynany od tyłu. Można było odnieść wrażenie, że każde nasze podejście pod pole karne Lecha kończyło się bramką. Na drugą połowę nie zmieniliśmy taktyki. Graliśmy dalej swoje i nikt w przerwie nie myślał, że mecz jest rozstrzygnięty. Wiedzieliśmy, że Lech będzie się starał jak najszybciej zdobyć pierwszego gola, ale to nam udało się strzelić czwartą bramkę i to już był sygnał, że Lech nie ma szans. I jeszcze ta piąta bramka, na zakończenie spotkania – coś rewelacyjnego. Cieszę się, że zdobył ją Mariusz Fornalczyk, bo chłopak naprawdę ciężko pracuje i na te trafienie zasłużył. A na zwycięstwo zasłużył cały zespół. Nikt nie liczył na taki wynik przed meczem, dlatego trochę się nim pocieszymy.

Kibice na meczu Pogoń Szczecin - Lech Poznań.

Pogoń - Lech: blisko nowego rekordu frekwencji. Zachwyty nad...

Co jest ważniejsze: efektowna wygrana, która poszła w świat czy jednak to, że udowodniliście sobie, że potraficie efektownie zagrać z mocnym przeciwnikiem i jeszcze zachować czyste konto?

Takie wyniki, z takim przeciwnikiem, bardzo mocno budują zespół, atmosferę, jego mental. Mam nadzieję, że nabierzemy jeszcze większego głodu do wygrywania. Nie ważne z kim, nie ważne czy u siebie czy na wyjeździe, ważne, że będziemy chcieli zdobywać trzy mecze. Przed nami wcale nie będą łatwiejsze spotkania i musimy być też gotowi, że będziemy pierwsi tracić bramkę, ale będziemy na to gotowi i odkręcimy takie sytuacje. Mocno liczę, że mecz z Lechem przyczyni się do większej siły naszej drużyny.

Automatycznie staliście się faworytem kolejnego meczu – z Ruchem Chorzów w Gliwicach. Zagracie z ambitnym beniaminkiem, ale oczekiwania będą konkretne – zwycięstwo.

I to jest właśnie najtrudniejsze po tak efektownym sukcesie. Zawsze ten kolejny mecz jest bardzo ciężki. Nikt nie może myśleć, że najbliższy przeciwnik nam coś podaruje, bo wygraliśmy z Lechem aż 5:0. Nie, na pewno tak nie będzie. Na nowo trzeba będzie zbudować bojową atmosferę do walki. Mamy trochę czasu na odpowiednie przygotowania, jest czas na regenerację po bardzo ciężkim ostatnim tygodniu. Mam nadzieję, że nasz ciężki wóz ruszył i już nie będziemy się zatrzymywać.

Rozmawiał Jakub Lisowski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński