Zachodniopomorskie: Tego lata na drogach zginęło już 35 osób

Fot. Sławomir Ryfczyński
Od 1 lipca do 4 sierpnia w 171 wypadkach drogowych zginęło 35 osób, a 217 zostało rannych. Wśród zabitych jest 14 kierowców, 13 pasażerów, jeden rowerzysta i 5 pieszych.
Zachodniopomorskie: Tego lata na drogach zginęło już 35 osób

Ostatnie wypadki na drogach naszego województwa zrobiły na nas wszystkich ogromne wrażenie. Tak wynika z telefonów, które otrzymujemy, z opinii zamieszczanych na naszej stronie internetowej.

Tu giną najczęściej

Strzeż się tych miejsc. Mapę sporządziliśmy korzystając z danych Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Jak wynika z danych policyjnych, najbardziej niebezpieczne drogi prowadzą ze Szczecina do Stargardu i Świnoujścia oraz z Koszalina do Szczecinka. W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku na drogach całego województwa doszło do 797 wypadków drogowych i 7722 kolizji. Zginęło w nich 88 osób, a rany odniosło 996.

Charakterystyczne jest, że najwięcej osób zostało zabitych na terenie niezabudowanym (68), a rannych osób najwięcej było w miastach (620).

Szczególnie niebezpieczna od lat jest droga krajowa nr 10 (prowadząca m.in. ze Szczecina do Stargardu). Tu zdarzyło się 58 wypadków, w których śmierć poniosły 3 osoby, a 74 zostało ranne.
Biorąc pod uwagę liczbę zabitych, jeszcze gorszą jest trasa nad morze. Na pierwszym odcinku K-6 (Szczecin - Goleniów) zdarzyło się 36 wypadków (7 zabitych, 57 rannych).

Na drugim - z rejonu Goleniowa do Świnoujścia (K-3) - 27 wypadków, 5 zabitych i 42 rannych.

Więcej o wypadkach w papierowym, piątkowym Głosie Szczecińskim oraz na naszym specjalnym serwisie 3maj się drogi.

Zobacz co się dzieje w Stargardzie:
Kliknij na mmstargard.pl

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wb
zle poinformowani jestescie zgineły 3 osoby a czwarta w szpitalu... ilosc krzyzy nie znaczy o ilosci zmarlych osob moze byc jeden dla wszystkich.. współczucia i kondolencje dla rodziny Ł... ;(
G
Gość
zginęły dwie osoby bo są dwa krzyże na drodze ale zgodzę sie z wami dlaczego nic o tym nie ma
~joanna~
W dniu 18.08.2009 o 07:31, Myśliborzanin napisał:

niekt nie uciekal i zginela tylko jedna osoba

M
Myśliborzanin
niekt nie uciekal i zginela tylko jedna osoba
M
MORELIVE2007
A CO Z TYM WYPADKIEM KOŁO RENIC Z 15,08,2009 ZGINEŁY 3 OSOBY W TYM DWÓCH Z MŚLIBORZA ,UCIEKALI PRZED POLICJĄ, CZEGO NIC O NICH NIE MA??
G
Gość
W dniu 07.08.2009 o 07:52, facet napisał:

W analizie wypadków mogą "pomóc" zapisy z "czarnych skrzynek" montowane w wozach naszych milusińskich. Oto przykład zapisu najczęściej spotykanego: "Halo mobilki jak tam ścieżka na .... Ano spokój, psów z suszarkami nie ma, dawaj ile fabryka dała...." No i małolat z CB pognał ile fabryka dała, a tu nagle jakiś inny użytkownik drogi bez tego cudownego CB jechał sobie spokojnie po swoim pasie i oberwał od szalejącego zabójcy. Jest jeszcze inne wytłumaczenie tych zabójstw, bo tak to trzeba nazwać. Polska młodzież bawi się w nową grę, tylko już nie w komputerze, ale w realnej rzeczywistości, korzystając przy tym za swoich samochodów, albo samochodów rodziców. Gra polega na tym, aby zabijając samochodem siebie, zabić przy tym jak najwięcej swoich znajomych, kolegów, kogoś z rodziny. W tej grze są naliczane punkty, odpowiednie do wieku i pokrewieństwa zabitego. Zwycięzcą zostaje ten, co zabije najwięcej, najkrwawiej i najbliższych z rodziny. Nagrodą jest nagrobek przydrożny, przy którym pozostali uczestnicy gry zbierają się po "ogłoszeniu zwycięstwa" i zapalają uroczyście znicz, oraz kładą plastikowe kwiatki. Następnie rozjeżdżają się do dalszej gry, celem zdobywania następnych punktów i "przegonienia" w punktacji zwycięzcy, który na szczęście już więcej punktów zdobyć nie może, bo się "zakopał" 2 metry pod ziemią. Jadąc obecnie po polskich drogach, boję się że jestem mimowolnym uczestnikiem tej gry w postaci "dostarczyciela punktów" i czuję się obok każdego mijającego mnie pojazdu jak w "rosyjskiej ruletce". Nigdy nie wiem czy "łowczy" nie jest za mną, czy gna z naprzeciwka, czy może przyczaił się za zakrętem i czyha na mnie chcąc zdobyć w ten sposób choć jeden dodatkowy punkt. Inaczej tego pędu do zabijania siebie i innych, wytłumaczyć logicznie nie można. Może to co napisałem, ktoś z małolatów "komputerowców" przeczyta i połapie się że martwym zwycięzcą jest się tylko raz, a potem robaki w ziemi będą miały używanie z "lidera". Życie to nie komputer, w życiu naprawdę jest "koniec gry". A samochód w rękach (i pod nogą) idioty to narzędzie do zabijania i to okrutnego. Nieszczęściem tego kraju jest to że prawo jazdy dostaje każdy kto zaliczy testy i jazdę, bez względu na stopień inteligencji, a ten jak widać po statystykach wypadków wskazuje że mamy coraz więcej "inteligentnych inaczej", żeby nie napisać ostrzej.



Nic dodać,nic ująć!!!Święta prawda,tylko czy to dotrze do pozostałych???
g
golfiarza
no na szczęście golfa albo beemwicy te wypadki nie tycza
S
Szymon
Swieta prawda z tym co napisales
f
facet
W analizie wypadków mogą "pomóc" zapisy z "czarnych skrzynek" montowane w wozach naszych milusińskich. Oto przykład zapisu najczęściej spotykanego: "Halo mobilki jak tam ścieżka na .... Ano spokój, psów z suszarkami nie ma, dawaj ile fabryka dała...." No i małolat z CB pognał ile fabryka dała, a tu nagle jakiś inny użytkownik drogi bez tego cudownego CB jechał sobie spokojnie po swoim pasie i oberwał od szalejącego zabójcy. Jest jeszcze inne wytłumaczenie tych zabójstw, bo tak to trzeba nazwać. Polska młodzież bawi się w nową grę, tylko już nie w komputerze, ale w realnej rzeczywistości, korzystając przy tym za swoich samochodów, albo samochodów rodziców. Gra polega na tym, aby zabijając samochodem siebie, zabić przy tym jak najwięcej swoich znajomych, kolegów, kogoś z rodziny. W tej grze są naliczane punkty, odpowiednie do wieku i pokrewieństwa zabitego. Zwycięzcą zostaje ten, co zabije najwięcej, najkrwawiej i najbliższych z rodziny. Nagrodą jest nagrobek przydrożny, przy którym pozostali uczestnicy gry zbierają się po "ogłoszeniu zwycięstwa" i zapalają uroczyście znicz, oraz kładą plastikowe kwiatki. Następnie rozjeżdżają się do dalszej gry, celem zdobywania następnych punktów i "przegonienia" w punktacji zwycięzcy, który na szczęście już więcej punktów zdobyć nie może, bo się "zakopał" 2 metry pod ziemią. Jadąc obecnie po polskich drogach, boję się że jestem mimowolnym uczestnikiem tej gry w postaci "dostarczyciela punktów" i czuję się obok każdego mijającego mnie pojazdu jak w "rosyjskiej ruletce". Nigdy nie wiem czy "łowczy" nie jest za mną, czy gna z naprzeciwka, czy może przyczaił się za zakrętem i czyha na mnie chcąc zdobyć w ten sposób choć jeden dodatkowy punkt. Inaczej tego pędu do zabijania siebie i innych, wytłumaczyć logicznie nie można. Może to co napisałem, ktoś z małolatów "komputerowców" przeczyta i połapie się że martwym zwycięzcą jest się tylko raz, a potem robaki w ziemi będą miały używanie z "lidera". Życie to nie komputer, w życiu naprawdę jest "koniec gry". A samochód w rękach (i pod nogą) idioty to narzędzie do zabijania i to okrutnego. Nieszczęściem tego kraju jest to że prawo jazdy dostaje każdy kto zaliczy testy i jazdę, bez względu na stopień inteligencji, a ten jak widać po statystykach wypadków wskazuje że mamy coraz więcej "inteligentnych inaczej", żeby nie napisać ostrzej.
Dodaj ogłoszenie