Wioska i szkoła płaczą

Agnieszka Tarczykowska, 2 grudnia 2005 r.Zaktualizowano 
Rodzina nie może się pogodzić ze śmiercią rodzeństwa, podobnie jak sąsiedzi z Bolechowa, nauczyciele i uczniowie ze szkoły w Goleniowie, do której chodziła Patrycja i Kamil.

Spokojną do tej pory wioską pod Goleniowem w poniedziałek wstrząsnęła wiadomość o dramacie, jaki rozegrał się w jednym z domów. Rodzeństwo z Bolechowa zaczadziło się od pieca, który kilka dni wcześniej zamontowali rodzice w pokoju dzieci. Wtedy nikt z rodziny nie przypuszczał, że dojdzie do tragedii.

- Gdyby człowiek mógł przewidzieć, że ten piec sprowadzi na nas taki dramat. Przecież wszystko działało dobrze, cieszyliśmy się, że dzieci mają ciepło w swoich pokoikach, które niedawno wygospodarowaliśmy z przyległych pomieszczeń gospodarczych - tłumaczą rodzice Patrycji i Kamila.

Babcia rodzeństwa, która mieszka z rodziną w jednym domu, mówi, że nie spodziewała się, że życie tak doświadczy ich rodzinę.

- Tak kochałam moich wnusiów, mieszkałam z nimi, codziennie widziałam i cieszyłam się każdym dniem, każdym ich sukcesem, dorastaniem i uśmiechem, którego tyle wnosili w ten dom. Jak teraz żyć, kiedy każdy przedmiot przypomina nam ich obecność?

Ludzie nie chcą wierzyć

Informacja o tragedii, która wstrząsnęła wsią, rozeszła się momentalnie po Bolechowie. Dwie godziny po zdarzeniu wszyscy głośno współczuli rodzinie pani Jadwigi i Janusza.

- Kiedy przez miejscowość przejeżdża pogotowie, od razu wiemy, że coś złego wydarzyło się komuś z nas. Tak też było poniedziałkowego poranka - wspomina Józefa Andruszewska. - Większość z nas dowiedziała się o tragedii przy samochodzie z chlebem, bo w wiosce nie mamy sklepu i wszyscy rano spotykamy się przy aucie dowożącym pieczywo. Wielu z nas najpierw nie chciało wierzyć, a potem większość płakała. To straszne, że nie spotkamy już na ulicy roześmianej buzi Patrycji i Kamila. Ja też się spłakałam.

Żal nam rodziców, bo to taka porządna i przyzwoita rodzina. Oni tak kochali te swoje pociechy i nagle jednego dnia stracili dwoje. Tragedia. Dawno w naszej wiosce nie zdarzyło się nic tak szokującego. Ja mieszkam tu od lat i nie pamiętam podobnego dramatu. I Boże uchowaj nas, żeby ich więcej nie było.

- Mnie też to się w głowie nie mieści, że w jednej chwili takie dwa aniołki odeszły od nas. Wszyscy przeżywamy ten dramat razem. Rodzice odchodzą od zmysłów z żalu i rozpaczy, a my łączymy się z nimi w bólu - powiedziała "Głosowi" Maria Olejnik.

Puste miejsce w ławce

Patrycja chodziła do szóstej klasy, a Kamil do piątej. Oboje dojeżdżali do szkoły w Goleniowie. - Do tej samej szkoły chodziła kiedyś ich mama Jadwiga - wspomina Krystyna Klimecka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Goleniowie. - Pamiętam ją jako dobrą uczennicę i takie same były jej dzieci. Grzeczne i dopilnowane przez rodziców, a to najważniejsze. Trudno nam dziś pogodzić się z tą nieoczekiwaną i nagłą śmiercią Patrycji i Kamila.

O Patrycji nauczyciele mówili "przylepa". - Bo zawsze przychodziła i opowiadała o swoich przeżyciach, radościach, o tym, co robiła na lekcjach i po. Zawsze przybiegała roześmiana, z rudymi kucykami i tymi uroczymi piegami na nosku. Wszędzie jej było pełno. Była taka roześmiana, otwarta i lubiana w klasie, dlatego nazywaliśmy ją "przylepą". Trudno prowadzić lekcje, kiedy patrzę na puste miejsce w ławce - opowiada Agnieszka Kwiecień, wychowawczyni Patrycji.

- Kamil też był taki żywy, szybko dostosował się, kiedy trafił do naszej klasy i od razu dał się lubić - dodaje Anna Jachimowicz, wychowawczyni Kamila.

Widzieli się ostatni raz

W piątek w podstawówce, gdzie uczyło się rodzeństwo, wyprawiano Andrzejki. Uczniowie po lekcjach spotkali się z sobą na szkolnej zabawie.

- Patrycja i Kamil też byli - opowiada Wojtek Bielawski, kolega z klasy Patrycji. - Pamiętam, że Patrycja tak fajnie się bawiła. Widzę w myślach, jak tańczy na andrzejkowej dyskotece. Nikt z nas nie pomyślał, że widzimy się ostatni raz.

- Potem był weekend i mieliśmy się spotkać w szkole po niedzieli. Ale w poniedziałek rano pani przyszła na lekcje z tą informacją, że nie zobaczymy już Patrycji i Kamila - dodaje Patryk Jancelewicz. - Tak dziwnie się robi, kiedy spoglądam na puste krzesło Patrycji.

W pamięci rówieśników Patrycja zapisała się jako wyjątkowo koleżeńska osoba. W klasie była prawdziwą gospodynią.

- Zawsze biegała z gąbkami, ścierała tablicę, nawet jak nie miała dyżuru - wspomina Paweł Pytlak. - Grzeczna, uczynna, pomagała każdemu w lekcjach i ciągle się uśmiechała, dlatego wszyscy ją lubili. Kamila też lubiliśmy. Wiadomo, to był chłopak, więc często wspólnie chodziliśmy kopać piłkę i czasem razem rozrabialiśmy.

Teraz po Patrycji i Kamilu najbliższym pozostały wspomnienia i wspólne fotografie. - A co zrobić z bólem, żalem i rozpaczą? - zadaje sobie pytanie pani Celina, babcia rodzeństwa. - Czas nie goi takich ran. Nie wszystko w życiu można zapomnieć. Skąd wziąć siłę, żeby dalej żyć?

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3