MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wahan Biczachczjan: Pogoń potrafi grać i wygrywać ważne mecze

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Wahan Biczachczjan z Pogoni Szczecin.
Wahan Biczachczjan z Pogoni Szczecin. Andrzej Szkocki/Polska Press
Porażka z Legią cały czas siedzi mi w głowie i tak szybko nie da się zapomnieć, ale wiedzieliśmy, że kolejny szlagier przed nami – mówił Wahan Biczachczjan o meczu Pogoń – Lech Poznań.

Portowcy wygrali 5:0, a szatnie opuszczali w świetnych nastrojach.

- Fantastyczny mecz, dużo emocji, komplet na stadionie. Cieszymy się, że wszyscy byli zadowoleni. Była jazda, co mogę innego powiedzieć – mówił pomocnik Wahan Biczachczjan. - Porażka z Legią cały czas siedzi mi w głowie i tak szybko nie da się zapomnieć, ale wiedzieliśmy, że kolejny szlagier przed nami i musimy zagrać jeszcze lepiej. To był mega udany dzień. W szatni mówiliśmy sobie, że musimy wygrać, by nas szanowali. Pogoń jest za dobrym zespołem, by tylko przegrywać. Pogoń potrafi grać do końca i wygrywać ważne mecze.

Tak wysokiego zwycięstwa nikt się jednak nie spodziewał.

- To piłka nożna. Ja to już mówiłem, że nie byliśmy sobą, gdy notowaliśmy serię porażek. Ale w tym trudnym okresie byliśmy jak rodzina – razem. Drużyna – od pracowników, nas, po prezesa – walczyliśmy o lepsze wyniki, o taki wynik jak z Lechem. Udało się, ale trzeba cisnąć dalej – mówił Ormianin.

Wahan Biczachczjan zdobył jedną z pięciu bramek Pogoni. Do siatki trafił na 3:0 w pierwszej połowie. Gola zdobył prawą nogą, czyli słabszą.

- Prawa czy lewa dla mnie nie ma znaczenia. Sytuacja była taka, że trzeba było uderzyć prawą, więc to zrobiłem i wpadło. A jak trzeba będzie to i głową uderzę – mówił.

W drugiej połowie zszedł z boiska na zmianę. Publiczność żegnała go skandując jego nazwisko.

- Jak tu gram to mam ciarki na rękach. Świetna atmosfera, uwielbiam tu grać, kocham ten klub od pierwszego dnia. Dużo zawdzięczam Pogoni. W szatni jest rodzina. Z przyjemnością pracuję tu z każdym na treningach – podkreślał.

Publiczność kocha go nie tylko za bramki, ale też boiskowy charakter. Gdy jest jakiś zapłon na murawie – Biczachczjan już jest w pobliżu i krzywdy kolegom nie da zrobić.

- Niczego się nie boję. Wiem, że mam na koncie trzy żółte kartki, ale nie robię niczego niesportowego. Czasami trzeba jednak wejść w sytuację, pokazać charakter. W tym wszystkim kontroluję siebie, bo nie chcę pauzować za kartki – tłumaczył.

Mimo świetnych nastrojów Biczachczjan nie pozwolił sobie na jakieś hurraoptymistyczne prognozy, co będzie z Pogonią. Przed nią mecz z Ruchem Chorzów w Gliwicach.

- Wiemy, co chcą kibice i my . Ale to tak łatwo mówić, że mamy wygrać. W tej lidze nie ma faworytów, jest dużo niespodzianek. Na pewno będziemy dobrze przygotowani do meczu Nie ma co liczyć na łatwe spotkanie. Nie możemy zlekceważyć rywala, bo to nas by zgubiło. Trzeba być gotowym na maksa – podkreśla.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński