MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W Rosji wrze po naszym wywiadzie. "Turniej jeszcze się nie zaczął, a stopień szaleństwa bije wszelkie rekordy"

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Iga Świątek zagra w turnieju w Warszawie (24-30 lipca).
Iga Świątek zagra w turnieju w Warszawie (24-30 lipca). Sylwia Dąbrowa / Polska Press
Nie jest jasne tylko jedno: dlaczego Pan Bortniczuk nie poszedł dalej i nie nakłonił fanów do pójścia za jego przykładem? Fajnie by było, gdyby Iga Świątek grał przy pustych trybunach..., pisze na swoich łamach rosyjski championat.com odnosząc się do słów polskiego ministra sportu, które wypowiedział w rozmowie z naszym dziennikarzem Zbigniewem Czyżem.

Coraz głośniejszym echem w rosyjskich mediach odbijają się słowa Kamila Bortniczuka, który na naszych łamach złożył jasną deklarację, że nie pojawi się na trybunach rozpoczynającego się w niedzielę tenisowego turnieju w Warszawie podczas meczów zawodniczek z Rosji i Białorusi, nawet, jeśli miałaby w nich zagrać Iga Świątek, także w finale.

Wiera Zwonariowa i Aleksandra Sasnowicz na liście zgłoszeń

W turnieju głównym zagrają 24 zawodniczki oraz 16 par deblowych. Na liście zgłoszeń turnieju współorganizowanego przez Tomasza Świątka, taty Igi Świątek widnieje m.in. klasyfikowana obecnie na 655. miejscu w rankingu WTA Rosjanka Wiera Zwonariowa. 38-letnia tenisistka w przeszłości notowała wielkie sukcesy, w grze indywidualnej występowała w finale Wimbledonu i US Open w 2010 roku, w grze podwójnej zwyciężała US Open (2006, 2020) oraz Australian Open (2012). W Warszawie ma też zagrać zajmująca 74. miejsce w zestawieniu tenisistek 29-letnia Białorusinka Aleksandra Sasnowicz.

Kamil Bortniczuk: Dochodzi do niezręczności

- Dochodzi do pewnego rodzaju niezręczności. Ja się bardzo nie zgadzam z polityką prowadzoną przez WTA jaki i ATP odnośnie występów w turniejach zawodniczek i zawodników z Rosji i Białorusi, podobnie jak w tej kwestii nie zgadzają się władze Wimbledonu. Będę omijał mecze z udziałem tenisistek z Rosji i Białorusi podczas turnieju w Warszawie. Nie pojawię się także na spotkaniach Igi Świątek, jeśli będzie z nimi grała, nawet w finale

- powiedział nam Kamil Bortniczuk, minister sportu i turystyki.

- Z powodu ich udziału nie widziałem możliwości, aby wesprzeć finansowo organizację turnieju. Nie jest jednak tak, że nie wspieramy zawodów w Warszawie, wszyscy widzimy jak wiele zrobiono, by w tym roku odbyły się w lepszych warunkach i na innej nawierzchni

- dodał Kamil Bortniczuk.

Słowa ministra Bortniczuka szybko dotarły do Rosji. Na łamach rosyjskiej prasy głos w sprawie zabrał Andriej Czesnokow, były dziewiąty tenisista na świecie (1991 rok, przyp. red.). Zwycięzca siedmiu turniejów ATP, uczestnik igrzysk olimpijskich, półfinalista Roland Garrosa z 1989 roku w wywiadzie dla "Sport-Expressu" powiedział, że nie zgadza się ze słowami polskiego ministra sportu.

- Wszystko zostało już postanowione. Rosyjscy i białoruscy sportowcy nie reprezentują swoich krajów. Grają bez flagi. Nie rozumiem tego. Myślisz, że świat zwróci uwagę na jego oświadczenie? Nie sądzę, aby świat to zobaczył. Jeśli oglądałeś Roland Garros, zobaczyłeś, że ukraińscy tenisiści nie podali ręki rosyjskim i białoruskim sportowcom. I cała publiczność gwizdała

- powiedział były rosyjski tenisista.

- Widzę, jak społeczeństwo kibicuje Rosjanom. Kiedy ludzie przychodzą na mecz, chcą oglądać tenis, a nie politykę. Minister sportu ma prawo mówić, co chce. To jest jego opinia. Jeśli nie chce przychodzić na mecze, niech nie przychodzi. Następnego dnia wszyscy o tym zapomną

- podsumował siedmiokrotny zwycięzca turniejów ATP.

Dziś kolejne media w Rosji komentują słowa wypowiedziane przez ministra dla Polska Press. Głos w sprawie zabrał m.in championat.com. Jego dziennikarze sugerują, aby za słowami Kamila Bortniczuka poszli kibice, tym samym mogłoby dojść do sytuacji, że na meczach Igi Świątek z Rosjanką lub Białorusinką trybuny świeciłyby pustkami.

- Nie jest jasne tylko jedno: dlaczego Pan Bortniczuk nie poszedł dalej i nie nakłonił fanów do pójścia za jego przykładem? Fajnie by było, gdyby Świątek grał przy pustych trybunach... Taka decyzja urzędnika nie wywołuje niczego poza konsternacją. Skoro tak bardzo nie toleruje Rosji, to czy nie byłoby bardziej naturalne pójść na mecz, kibicować rodaczce, cieszyć się z jej ewentualnego zwycięstwa?.. Bądźmy obiektywni: Świątek będzie oczywistym faworytem zarówno w meczu ze Zwonariewą, jak i w meczu z Sasnowicz

- komentuje rosyjskie wydanie.

Do sprawy odniósł się także znany komentator tenisa Karol Stopa, który przyznaje, że nie umie ze spokojem rozmawiać o zaistniałej sytuacji.

- W tenisie jest niestety wielowładztwo, decydują trzy organizacje ATP, WTA i ITF. Każda z nich ma swoje interesy i stąd niestety wynikają takie, a nie inne sytuacje. Większość tych kontrowersji biegnie do kwestii mocno finansowych, albo politycznych. Świat tenisa nie potrafi postępować z zawodniczkami z Rosji i Białorusi tak radykalnie jak dzieje się to w innych dyscyplinach sportu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że za wszystkim stoją sponsorzy. Działacze tenisa nie mówią jednym głosem dlatego przeżywamy dziś takie rozterki jak właśnie te przy okazji organizacji turnieju w Warszawie, który podlega pod władze WTA. Z jednej strony jest ludzkie cierpienie a z drugiej są interesy. Dyrektor zawodów Mariusz Fyrstenberg ma zapewne przy sobie jakąś potężną książkę zawierającą przepisy regulującą wszystkie kwestie organizacyjne, personalne, czy porządkowe do których musi się stosować

- mówi nam tenisowy ekspert Eurosportu.

"Straszliwie dużo rozbieżności"

Komentator tenisa twierdzi, że minister Bortniczuk podjął zrozumiałą decyzję bojkotując mecze z udziałem Rosjanki i Białorusinki w Warszawie.

- To jest ruch sygnalizujący pewną postawę wobec dramatycznego zjawiska na Ukrainie i trudno się z tym nie zgadzać, jeżeli w jednej części świata organizuje się turnieje, gdzie jest pokój, a w innej części świata giną tysiące ludzi. Tak straszliwie dużo rozbieżności pojawia się w tej sprawie, że ja nie umiem o tym wszystkim spokojnie rozmawiać. Jeżeli ktoś cierpi, to trzeba mu pomóc, jak ktoś ginie, należy mu współczuć i zastanowić się co z tym wszystkim zrobić. Taka zwyczajna ludzka uczciwość i sprawiedliwość karze się czasami zastanowić, czy jednak z całą tą sytuacją nie należałoby zrobić coś bardziej kategorycznego. Wydaje się, że z tenisa należałoby jednak wykluczyć tenisistki i tenisistów z Rosji i Białorusi, bo nakładane sankcje sportowe przy sankcjach gospodarczych i innych są niczym w całej tej sytuacji. Koniec, kropka

- zakończył Karol Stopa.

We wtorek pierwszy mecz Świątek w Warszawie

Turniej WTA 250 BNP Paribas Warsaw Open rozpoczyna się w niedzielę od eliminacji i potrwa do 30 lipca. Na przebudowanych przy ulicy Myśliwieckiej kortach Legii zobaczymy czołowe tenisistki świata na czele z liderką rankingu WTA Igą Świątek. Polka swój pierwszy mecz zagra w najbliższy wtorek o 17.30, w niedzielę poznamy jej pierwszą rywalkę.

W stolicy nie zagra zwyciężczyni Wimbledonu Czeszka Marketa Vondrousowa. Nie oznacza to jednak, że w Warszawie zabraknie zagranicznych gwiazd tenisa. W turnieju wystąpi między innymi finalistka French Open, Czeszka Karolina Muchova, którą Iga Świątek pokonała w finale tej imprezy.

Wciąż można jeszcze kupić bilety na zawody w stolicy.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: W Rosji wrze po naszym wywiadzie. "Turniej jeszcze się nie zaczął, a stopień szaleństwa bije wszelkie rekordy" - Portal i.pl

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński