Trener Arkadiusz Miłoszewski pod wielkim wrażeniem atmosfery w "Kurniku"

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Michał Kroczak z Kinga Szczecin.
Michał Kroczak z Kinga Szczecin. Andrzej Szkocki/Polska Press
Udostępnij:
Mecz Kinga Szczecin z Czarnymi Słupsk w ćwierćfinale play-off musiał być rozegrany w hali przy ul. Twardowskiego. Ta przymusowa zmiana okazała się jednym z atutów gospodarzy.

Netto Arena szykuje się na imprezę muzyczną, więc koszykarze stracili swój dotychczasowy obiekt. Do końca sezonu są skazani na stary, niefunkcjonalny obiekt przy Twardowskiego. W poniedziałek - w pewnych momentach - obiekt odlatywał. Fani Kinga i Czarnych (główna grupa przyjechała trochę spóźniona) dopingowali na całego i do samego końca.

- Gratulacje dla Kinga. Zagrali lepiej niż my i zasłużyli na zwycięstwo. Za dużo strat, ale to nasz problem w tej serii. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale w tej hali jest gorąco szczególnie. My musimy poprawić swoją grę - mówił Mantas Cesnauskis, trener Czarnych. - Jak mieliśmy dobre 2-3 minuty to za chwilę pojawiał się kryzys. Siadały nasze głowy, mniej było sił. I taki przestój w III kwarcie był tym najważniejszym. Nie podobała mi się nasza gra w tych fragmentach szczególnie.

Trener Kinga Arkadiusz Miłoszewski też zwrócił uwagę na atmosferę w hali i doping Watahy.

- W końcu poczuliśmy, jak to jest grać u siebie. Czarni tak grają przez cały czas, a przecież wiadomo, że publiczność może ponieść zawodników do większego wysiłku. Nam to dziś bardzo pomogło - mówił Miłoszewski. - Poprawiliśmy małe rzeczy w porównaniu z drugim meczem w Słupsku. Ograniczyliśmy ich skuteczność, pokazaliśmy jeszcze więcej energii, co chyba otrzymaliśmy od publiczności. Dziękuję. Cieszę się, że jesteśmy wciąż w grze o półfinał.

Cały zespół Kinga zagrał świetnie, ale objawieniem była gra młodego Michała Kroczka, który w rundzie zasadniczej rzadko dostawał szanse gry od szkoleniowca. W poniedziałek wszedł na parkiet, walczył w obronie i punktował rywali w kontrach.

- Ciężko wyróżniać indywidualnie zawodników, ale w takich meczach potrzebujemy czegoś ekstra i Michał to dziś zrobił. Dziś może mieć do mnie pretensje, że tak mało szans dostawał, ale zagrał dziś tak, jak tego potrzebowaliśmy - podkreślił Arkadiusz Miłoszewski.

- Typowy mecz play-off. Od początku trwała walka na całego. Zabraliśmy im w końcu pewność siebie, bo na początku byli bardzo skuteczni. Cieszymy się, że odrobiliśmy część strat, jesteśmy w grze, ale przed nami – mam nadzieję – jeszcze dwa spotkania - stwierdził Michał Kroczak, obrońca Kinga. - Bohaterowie siedzą w szatni. Ja nic wielkiego nie zrobiłem. Pomagałem w obronie, dwa razy pobiegłem do kontry i tyle. A w środę przyjdę zmotywowany i jak dostanę szansę to postaram się ją wykorzystać.

Środowy mecz o godz. 17. Znów w hali przy Twardowskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie