reklama

Szkoła w Lubczynie: modlitwa zamiast nauki, a dzieciom sprawdza się kanapki

Agnieszka Tarczykowska agnieszka.tarczykowska@mediaregionalne.pl Zaktualizowano 
Szkoła po katolicku: dzieci nie umieją płynnie czytać, czas w szkole spędzają na modlitwie lub zabawach.
Szkoła po katolicku: dzieci nie umieją płynnie czytać, czas w szkole spędzają na modlitwie lub zabawach. Archiwum
Dyrektorka szkoły w piątki sprawdza uczniom kanapki, czy nie są przypadkiem z wędliną. Zmusza do modlitwy i psychicznie znęca się nad nauczycielami, a zajęcia prowadzi córka dyrektorki, bez pedagogicznego wykształcenia - usłyszeliśmy w Lubczynie.

Jak sprawdził się pomysł gminy z przekazaniem szkoły w Lubczynie Fundacji św. Siostry Faustyny? W ciągu półtora roku odeszło, zwolnionych zostało 11 nauczycieli, rodzice są oburzeni formą prowadzenia zajęć, przeraża ich niski poziom nauczania i metody pracy z uczniami, a stosunek dyrekcji do nauczania określają fanatyzmem religijnym.

Tylko podczas ostatniego spotkania nauczycieli z burmistrzem i dyrekcją wypowiedzenia złożyło trzech doświadczonych nauczycieli, w tym wicedyrektor. Jedna z nauczycielek, tylko dlatego, że na forum publicznym, także jako rodzić dziecka chodzącego do szkoły w Lubczynie, śmiała się skrytykować dyrekcję, otrzymała zwolnienie dyscyplinarne.

"Nasi uczniowie, jeśli trafią do kolejnych szkół, będą kalekami edukacyjnymi. To skandal. Oni tam nie uczą, zajmują się zabawą i wygłupami albo modlitwą" - rodzice.

Dzieci się tylko bawią lub modlą

W Szkole Podstawowej w Lubczynie wrze od marca. Wtedy to zbulwersowani rodzice wystosowali do burmistrza list otwarty. W liście rodzice informują, że mają zamiar posyłać swoje dzieci do szkół w okolicznym Komarowie, Goleniowie czy Kliniskach.

- Dzieci nie znają tabliczki mnożenia, nie potrafią czytać płynnie - skarżą się rodzice. - Zamiast normalnych lekcji są gry dydaktyczne i zabawa z uczniami, po prostu przedszkole. Nasi uczniowie, jeśli trafią do kolejnych szkół będą kalekami edukacyjnymi. To skandal. Oni tam nie uczą, zajmują się zabawą i wygłupami albo modlitwą.

- To prawda - przyznaje mama dziesięciolatka. - Ja nie mam nic przeciwko religii, jesteśmy katolikami, ale żeby mi dzieciak mówił w domu, że pani dyrektor zagląda mu w piątki do kanapek i sprawdza czy nie ma z wędliną? To jest chore. Poza tym syn często mówił mi, że w szkole obowiązuje przymus dobrowolnej modlitwy porannej, a polega to na tym, że na korytarzu jest łapanka organizowana przez panią dyrektor i wciąganie uczniów siłą do klas na modlitwy. Córka dyrekcji, po liceum, chodzi na zastępstwa, albo wozi uczniów samochodem, bez wymaganych uprawnień. Myśmy dzieci posyłali do normalnej szkoły, nie edukacyjnego eksperymentu.

Rodzice oburzają się tym bardziej, że szkoła nie jest placówką katolicką. To szkoła publiczna, jedynie prowadzona przez fundację katolicką.

Co na to dyrekcja

- To jest nagonka na szkołę i fundację - odpiera zarzuty Joanna Strzelecka, dyrektor szkoły w Lubczynie. - To są oszustwa i pomówienia wysnute przez dwie nauczycielki i troje rodziców. Po prostu komuś zależy na tym, żeby przejąć szkołę, lub żeby z powrotem gmina przejęła placówkę. Jedna z nauczycielek odeszła na własne życzenie, jak wielu innych nauczycieli, którzy rezygnują z pracy, bo znajdują w innych placówkach lepsze warunki zatrudnienia i odchodzą, ale na pewno nie jest to 11 nauczycieli. Dwie nauczycielki ze starej kadry cały czas knują przeciwko szkole, bo nie potrafią pracować w nowym systemie, jaki zaproponowaliśmy. Nieprawdą jest, że moja córka prowadzi lekcje, ona czasem uczestniczy w nich, kiedy ja je prowadzę, przygląda się zajęciom, bo sama studiuje italianistykę.

Dlaczego odeszła wicedyrektorka

Zdaniem nauczycieli, dyrekcja zmierza z każdym dniem do pokazania innym, że jest wszechwładna w szkole. Poprzez swoje działania spowodowała, że wicedyrektorka, odpowiedzialna w szkole za poziom nauki, zrezygnowała ze świadczenia usług na rzecz szkoły.

- Odeszłam, bo razi mnie szalenie niski poziom nauczania, to przede wszystkim, ale do tego dochodzą inne rzeczy, głównie te, które mają swoje źródło w koncepcji pani dyrektor na prowadzenie szkoły - mówi Alicja Dąbrowska, była wicedyrektor szkoły w Lubczynie. - A koncepcja ta, najogólniej, zakłada uczenie, które wyklucza zadania domowe czy też głośne odpytywanie uczniów. Zresztą to jedynie nieliczne, chore przykłady, jak uczyć się nie powinno. Do tego doszły inne sprawy, jak choćby zabranianie nam kontaktowania się z rodzicami dzieci, albo też umieszczenie w statucie zapisu, że zobowiązana jestem do wykonywania wszystkich poleceń dyrektorki. Miałam tego dość, odeszłam.

Koło się zamyka

Szkoła w Lubczynie podlega gminie, to do gminy należy budynek i to gmina dotuję placówkę. Burmistrz studzi emocje i namawia, żeby poczekać do wyników testów szóstoklasistów i jeszcze raz chce się spotkać z nauczycielami oraz dyrekcją.

- To bez sensu, bo nikt przy dyrektorce nawet nie piśnie złego słowa, wielu młodym nauczycielom po prostu zależy na pracy i trudno im się dziwić, a burmistrzowi zależy na utrzymaniu tej szkoły, bo to jego chluba, w końcu szkoła powstała za jego kadencji, została okrzyknięta jako wielki sukces i gmina jest z niej dumna, a poza tym pozbyła się kłopotu, bo małe, wiejskie szkoły są tylko ciężarem dla gmin, które chętnie przekazują je innym podmiotom. W ten sposób koło się zamyka i pewnie wszystko zostanie na swoim miejscu, a co nie pasuje, zamiecie się pod dywan - komentują mieszkańcy Lubczyny.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 145

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
eG
Sam se załóż profil, panie swojak, zamiast innych pouczać, co i jak mają pisać. Wielki uczony i profesor Pierdzimączka się znalazł. Przeważnie tacy ludzie jak pan są zadufani w sobie, że pierniczą im się dotacje z gminy z dotacjami z MEN-u, itd. Pan to chyba już samego siebie nie lubisz, co? Jedynym pana celem w życiu, jak tutaj widać, jest pisanie piętrowych tyrad, ktore powodują jedynie wielkie ziewanie. Najpierw do szkółki niedzielnej w Dziwnowie, nauczyć się, kto i co dotuje, a dopiero potem zabierać się do pouczania innych. W przeciwnym razie jest to kompromitacja, że już zza tego winkla to już pan do końca życia nie powinien się wychylać. Oto prosty przyklad, co ten swojak wypisuje: Chyba dyrektorka wie najlepiej, komu i z czyich pieniędzy płaci? Są to dotacje MEN-u, nie gminy. Gmina właśnie pozbyła się ciężaru poprzez przekazanie szkoły innemu podmiotowi, tj. Fundacji.Gmina pobiera czynsz i inne opłaty z tytułu wynajmu, czy dzierżawy. Jest jedynie "przekaźnikiem", "księgowym" MEN-u, czyli wypłaca pieniądze przekazane z Warszawy, na konto szkoły. I to jest wszystko, co interesuje gminę.
O pensjach wypłacanych nauczycielom lub księdzu, decyduje absolutnie niezależnie, samorządnie dyrektorka. Gmina nie ma prawa nawet stęknąć na ten temat. Natomiast ma prawo kontrolować i nadzorować, czy pieniądze są gospodarowane zgodnie z prawem oraz odnośnymi przepisami.

Tak żeś pan zacietrzewił w smarowaniu d... gazecie, że już nie zważasz, że tak precyzyjne informacje, zresztą klamliwe, lub celowo spreparowane, nie mogą pochodzić z Dziwnowa. Jeżeli nie pochodzą z Dzwinowa, to albo musisz być pan nasłany agent, płatny "klakier" gazety, albo masz ścisłe powiązania z oszczercami z Lubczyny. Co na jedno zresztą wychodzi...

Tak więc zamknij pan wreszcie swój parszywy, agenturalny dziób, bo tylko przyczyniasz się do siania nienawiści, a niczego nie chcesz rozwiązywać, ani w niczym pomagać. Czy to mało ma ten kraj takich zasr... pomocników za dychę?

I tu się mylisz.Szkoła w Lubczynie jest szkołą publiczną dlatego dotacja dla niej składa się z subwencji,która idzie z budżetu państwa i z dotacji,która idzie z budzetu gminy.Gmina łoży na szkołę w Lubczynie,w przeliczeniu na ucznia, takie same pieniądz jak na własne szkoły.Tak nakazuje Ustawa.Właśnie dlatego rozrózniamy szkoły niepubliczne (społeczne) dotowane tylko z budzetu państwa (subwencja) i szkoły publiczne prowadzone przez inny organ jak jst dotowane z dwóch źródeł z budżetu państwa i budżetu jst.
z
zdziwiony
Dalszy ciąg listu demaskatorskiego, .....

List, który kilka kwestii wyjaśnia ale @Czesław, zamiast zwyczajnie odpowiedzieć, z uporem przypisuje mi rolę, której nie
pełnię. Bierze mnie za kogoś, kim nie jestem. Dobrze, że choć przeczytał moje wcześniejsze posty. Przytacza i komentuje zdania wyrwane z kontekstu, z postów nie do niego adresowanych. Te, które skierowałem do niego, zbywa pogardliwym milczeniem. Odpowiedź na stawiane "starej kadrze" zarzuty można znaleźć bez trudu w ustawie emerytalnej. Dziś może to @Czesława nie interesować, ile traci pracownik zwalniany na kilka - dosłownie - lat przed nabyciem praw emerytalnych. I ma o co walczyć, jeżeli musi. Nie wiem tylko, dlaczego zmusza się kogoś do walki o swoje. Swoje - w sensie - gwarantowane przez ustawę. Nie ja pisałem ustawy, nie do mnie pretensje. Każdy chyba już wie, co kryje enigmat "rotacja pracowników". Wiem dobrze, jakim balastem dla gmin jest nieszczęsna "Karta Nauczyciela". Szkoda tylko, że na studiach menadżerskich nie uczą, że ma się do czynienia z LUDŹMI. I jak ludzi należy ich traktować. Możliwe, że pani dyrektor sama odczuje, jak to jest być potraktowanym jak zbędny grat, którego trzeba sie pozbyć by zastąpić nowym. Co nie zmienia faktu, że przyczyna konfliktu leży także po jej stronie. Są szkoły, gdzie pracują starzy nauczyciele, dożywający swych lat. Różnie z nimi bywa. Czasem wystarczy uszanować ich ambicję i poczucie godności, połechtać ich często wybujałe ego, by współpraca układała sie poprawnie. Nie wystarczy mieć poczucie racji czy wręcz pełnienia misji - czasem trzeba ustąpić.
Pisałem, że i mnie zdarzało się uczestniczyć w konfliktach z nauczycielami - niestety - "starej szkoły". Którzy próbowali manipulacji, zwykle skutecznych. Wiedzieli z doświadczenia, że jak dziecko załapie parę "dwój" to rodzic zgrzecznieje. W jednym przypadku skończyło się rozmową ostrzegawczą ze sporządzeniem z niej notatki dołączonej do akt. Po tym pani nauczycielka ciężko się rozchorowała i poszła na roczny - płatny - urlop dla poratowania zszarganego zdrowia. .W drugim - dość młoda stażem nauczycielka miała "poślizg" w ścieżce awansowej. Nie zależało mi nigdy, by synowie mieli na świadectwach "piątki" i "szóstki" - ważniejsze, co umieli. I czego w szkole nie nauczyli się.
@Czesław podaje przykłady niepedagogicznego - jego zdaniem zachowania nauczycieli. I chybia. Dlaczego nauczyciel ma tolerować rozmowy dziecka przez telefon czasie lekcji? Albo ściąganie na klasówce? Historia z lusterkiem krążyła kiedyś po sieci - w rożnych wersjach. Pyta mnie, gdzie byłem? Nie wiem - może czytałem książkę, może pracowałem na działce. Jestem na emeryturze. O konflikcie w szkole w Lubczynie dowiedziałem się z artykułu w "GS24". Czy w życiu zrobiłem coś pożytecznego - nie wiem. To, co dla mnie i ludzi mojej profesji było ważne, z czego byliśmy dumni, dziś budzi śmiech i politowanie. Albo wręcz oskarżenia. @Czesław woli obrzucać mnie obelgami - całkiem chybionymi - niż odpowiedzieć na proste pytania. Zapytałem o wyniki testu kompetencyjnego. Nie trzeba czekać na oficjalne wyniki - przecież dzieci dość dobrze wiedzą, czy odpowiedziały prawidłowo na pytania testowe. Czy test jest miarodajny, czy w sposób obiektywny ustala faktyczny poziom wiedzy ucznia, jego pracę i umiejętności - to inna kwestia. Ale obowiązuje i może dla dziecka (raczej rodziców) wiele stanowić o przyszłości. Zapytałem, czy jest prawdą przenoszenie dzieci do innych szkół. Są to dane sprawdzalne, więc można odpowiedzieć. Widocznie łatwiej jest obrzucać oponentów inwektywami, posuwać się do insynuacji i aluzji, sugerować jakieś bliżej niesprecyzowane pobudki niz odpowiedzieć na to proste pytanie. Pytałem o udział w konkursach - cisza. Na stronie internetowej szkoły jest tylko informacja o konkursach na szczeblu szkoły. Naprawdę uczniowie nie nigdzie nie starują, nie mają żadnych osiągnięć? Zapytałem także, czy szkoła to właściwe miejsce na organizowanie imienin księdza. Czy pani dyrektor organizuje podobne uroczystości innym solenizantom? Z wręczaniem portretu solenizanta? I jak się to ma do zasad, którymi podobno kieruje się szkoła? Czy to są pytania religijne? Zwłaszcza, że swój portret ksiądz zdążył namalować sam sobie - była dość głośna sprawa, gdy znana (głównie ze skandali) "piosenkarka" Dorota Rabczewska przekazała wysokie datki na dwa wiejskie kościoły - w Ładzinie i Bożysławcu. Obaj księża oczywiście wyparli się tego. Więc jak to było - ks Staśkowiak odmówił przyjęcia pieniędzy? Wziął ale oddał? Czy wziął, a jak się wydało to się wyparł? Co znaczy zatem zwrot o "rzekomym datku"? A jeżeli wziął, to co z nimi zrobił?
Rady @Czesława, by się wziąć do pracy zamiast intrygować są słuszne. Szkoda tylko, że jest zwolennikiem tezy, że aby coś zbudować nowego, należy zniszczyć stare - zacząć od zera. Mam powody uważać, że jest wrogiem wszelkich układów, klik, koneksji, jeżeli nie ma tam jego. Tam, gdzie jest, są zdrowe, oparte na koleżeństwie i wzajemnym zaufaniu zespoły.
G
Gość

Ojciec mówi dokładnie tak samo jak od dawna mowila pani wicedyrektor chyba to ktos od niej. Mi się podobało ze moglam sie dowiedziec o co chodzi a jak komus nie to mogl wyjsc.Dziekuję panie Czesław rozjasnił mi pan jeszce więcej teraz wiem o co chodzi.

o
ojciec

A mi się nie podobało to "spotkanie" które miało przecież być zebraniem rodziców z wychowawcami a nie pyskówką z dyrektorką jaką było. Strata czasu, bo jeśli się nie umie rozmawiać z ludzmi tylko zatwardziale słucha samego siebie to niczego się nie wyjaśni. To się tyczy tak ponoć wykształconej dyrektorki, która powinna być dla rodziców przykładem a nie wrzeszczeć na nich w odpowiedzi na ich krzyki i twierdzić "gdybym Was słuchała to już dawno poszłabym na psy" albo coś w tym stylu.
Niektóre matki mówiły o czymś a dyrektorka o czymś zupełnie innym.

A ktoś się mnie zapytał czy się zgadzam by moje dziecko chodziło na te spotkania w trakcie przerw i słuchało niewiadomo czego? nawet nie wiedziałem, że takie spotkania się odbywają i że moje dziecko jest zmuszane do bycia na nim. Ja posłałem dziecko do publicznej szkoły.

Dyrektorka nas po prostu nie szanuje, nie bierze pod uwagę naszego zdania tylko myśli, że pozjadała wszystkie rozumy i wprowadza swoją koncepcję, którą tak na dobrą sprawę zna tylko ona.
I tak za jakiś czas znów będzie robiła to samo, bo to taki typ człowieka. No chyba że się mylę i wyciągnie jakieś wnioski i się czegoś nauczy.

C
Czesław

Dalszy ciąg listu demaskatorskiego, w oparciu tym razem o ostatnią wywiadówkę w szkole w Lubczynie w dniu 18 maja. Jedynym zarzutem wobec dyrektorki ze strony rodziców, po burzliwym, ponad 3-godzinnym wiecowaniu i wrzaskach tych samych, zajadłych pań, była zbyt mała ilość zadań domowych i niekonsekwentne sprawdzanie ich przez niektórych nauczycieli oraz nieodpytywanie uczniów z poprzedniej lekcji. Też przez niektórych nauczycieli. Dyrektorka zapytała zaszokowana: "tyle wrzawy na pół Polski i zaledwie dwa postulaty?"
Wystarczyło, że nie "szczuły" rodziców osoby, które właśnie dopiero co odeszły. Z chwilą gdy zabrakło tego "żmijowego jadu", wielu rodzicom otworzyły się oczy, lub raczej otworzyła im dyrektorka, w dobitnym i pełnym pasji wystąpieniu. Niektóre osoby, najgłośniej krzyczące i posyłające najgorsze kalumnie, na koniec kajały się przed dyrektorką: "moje dziecko tak panią uwielbia!", "nauczyciele są wspaniali, fantastyczni, bardzo dobrze uczą".
Dyrektorka pytała wprost rodziców: "Czy były sprawdzane kanapki przeze mnie w szkole?" Odpowiedź brzmiała: "Raz była rozmowa z jednym dzieckiem na temat jedzenia wędliny w piątek, i to wszystko. Nigdy nie były sprawdzane kanapki. Żadne dziecko się nie skarżyło. To kłamstwo, co napisali".
Na pytanie rzucone z sali: "Dlaczego pani S. została zwolniona dyscyplinarnie?" dyrektorka skierowała się do osoby zainteresowanej: "pokaż teraz wszystkim tutaj, publicznie, papier o zwolnieniu dyscyplinarnym. Gdzie masz to zwolnienie dyscyplinarne?" Cisza. A więc kłamstwo wyszło na jaw.
Jedną z następnych poruszanych kwestii, którą udało się wychwycić w ogólnym harmidrze i jazgotliwym wrzasku, było: "Dlaczego w ogóle odeszło tylu nauczycieli?" Dyrektorka usiłowała się przebić z wyjaśnieniami, co chwila zakrzykiwana, w końcu powiedziała: "Na każdych studiach menedżerskich, wbija się do głowy, że w każdej firmie, która zaczyna działalność, panuje bardzo duża rotacja pracowników. Przedsiębiorca, który jest dobrze przygotowany do prowadzenia działalności, wie, że to jest jednym z głównych czynników, że firma przetrwa". Po czym dyrektorka nie zdołała dokończyć swojej myśli, ja jednak wiem dobrze, co chciała powiedzieć. Mianowicie, szef początkującej firmy, który nie będzie się kierował tą zasadą, będzie miał stale na karku rozmaitych "pozostawionych z litości", "obiboków", "wichrzycieli", "ambicjonerów", "oszczerców", itd. Którzy będą się zajmowali wszystkim, tylko nie pracą. I prędzej czy później firma splajtuje z tego właśnie powodu. Więc rotacja musi być, żeby odpowiednio dobrać pracowników. W tym konkretnym przypadku dyrektorka po prostu zlitowała się i pozostawiła niektóre nauczycielki "starej kadry", co później zemściło się na niej dokładnie, jak mówi przysłowie: "kto ma miękkie serce, ten ma twardą d…"
Dyrektorka nadmieniła również, że oceniać działalność każdej firmy można najwcześniej po trzech latach od jej rozpoczęcia. Wcześniej się nie da, bo następują różne wahania koniunktury, zmiany organizacji pracy, dopasowanie, zgranie zespołu, itd. To jest dopisek do tego, że wszyscy usiłują dobijać się o oceny uczniów z testów i sprawdzianów – już, natychmiast, po roku, czy półtora działalności.
Następna kwestia: "Czy uczniowie znają tabliczkę mnożenia?" Wielu rodziców było wręcz oburzonych, że taki zarzut padł, bo ich dzieci znają tabliczkę jak najbardziej. Według opinii niektórych rodziców, dzieci muszą wykuć tabliczkę na pamięć w domu, pod ich kontrolą, a nie czepiać się szkoły i dyrektorki. Kolejne kłamstwo wykluczone.
"Czy dzieci potrafią płynnie czytać?" Rodzice potwierdzili, że potrafią. Nie ma żadnych problemów. Kłamstwo wykluczone.
Dyrektorka przypomniała także, jak niski był poziom w starszych klasach, gdy przyszła do szkoły. Niektóre dzieci były dobrze przygotowane, ale dotyczyło jedynie tych, których rodzice bardzo dużo z nimi pracowali w domu.
Dwa lata temu generalnie dzieci były mocno zaniedbane, o czym świadczył taki incydent, gdy przyszła nowa anglistka. Podchodziła do każdego dziecka i witała się: How are you?… what’s your name? Dzieci nie potrafiły odpowiedzieć. Obecnie całkiem swobodnie mówią po angielsku i rozumieją.
To samo dotyczy matematyki i języka polskiego: na wejściu garstka dopilnowanych dzieci, które coś umiały, a większość z zaległościami jeszcze z edukacji wczesnoszkolnej. Obecnie jest to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było.
Konkluzja: rodzice nie widzą, lub są zmanipulowani, jakie są rzeczywiste postępy, nie tylko w zakresie wyników w nauce, ale zachowaniu oraz ogólnym wzmocnieniu psychicznym. Cały czas byli wprowadzani w błąd, tak jak w tych ulotkach na płotach, itp.

Dla kontrastu przykłady z innych, okolicznych szkół publicznych, prowadzonych przez "doświadczonych nauczycieli" (do których w każdej chwili rodzice mogą zabrać swoje dzieci).
Dzwoni komórka jednemu z dzieci. Nauczycielka, rozwścieczona, nakazuje wyjść z klasy i wrócić dopiero wtedy, gdy nasika na komórkę. Dziecko co prędzej wybiega i skrapia telefon wodą z kranu. Po czym wraca i słyszy następujący komentarz: "Gdybyś na nią nie naszczał, to kazałabym ci ją zjeść".
Następny przykład. Dziecko z jakiegoś powodu podpada nauczycielowi. Nakazuje mu więc przynieść lusterko, postawić na stoliku, po czym gapić się w nie przez 45 minut. Gdy czas mija, pada pytanie:
- „I co widzisz w tym lusterku?”
- „deb***a” – brzmi odpowiedź.
- „Bardzo dobrze”.
Inny przykład. Nauczycielka robi klasówkę, przedtem podchodzi do tablicy i pisze: "Kto ściąga na sprawdzianie, jest kretynem". Rozdaje kartki ze sprawdzianem, każe się podpisać, mówi: "czas, start" i siada na krześle... tyłem do klasy. Żadne dziecko nie ośmieliło się ściągać. Tak się wszyscy bali sadystki-artystki. Podobnych i innych przykładów można by przytoczyć bez liku.
Gdzie w tym czasie była gazeta? Gdzie byłeś, szanowny panie swojak z tym swoim wymądrzaniem się i, jak powiedział jeden forumowicz poprzednio:
"postępowy intelektualista, stoik, poda wam cykutę swoich socjalistycznych MONDROŚCI?" No, przecież wiadomo, że pani Tarczykowska nic nie zrobi, bo prędzej by się zesmarkała, niż złego słowa rzekła o szkołach, w których pracują ona lub jej znajomi. Nigdy by nic nie powiedziała przeciwko swojemu szefowi, bo wyleciałaby z ciepłego fotelika z prędkością światła. Nawet nie kwiknie pan swojak, bo nie będzie kalał własnego gniazda, tak jak robią to oszczercy w Lubczynie.
Pan swojak zajęty jest sobą i najwyżej ceni swoje zdanie. Sam nie wie, czego chce, kręci się w kółko jak pies za własnym ogonem. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek zrobił coś w życiu pożytecznego, poza tym, co sam o sobie napisał:
Ja się tylko wygłupiam - bo co pozostało? Napiszę na forum - może mi ulży.
Przekazuje nam jakieś niespójne i mętne wiadomości, których sam do końca nie rozumie. Myśli, że jest geniuszem w sprawach edukacji i wiary. Pozostaje chyba jednak w tym myśleniu osamotniony. Zadaje mi pytania na tematy religijne, czy inne, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ jestem niewierzący. Czepia się mnie, jak rozhuśtanego trapezu, jak znów powiedział pewien autor, i szybuje ku wyżynom swojej pokrętnej filozofii. Dlaczego się nie czepisz sadystki-artystki?

Niech się wreszcie zdecydują ci, co upatrzyli sobie Lubczynę za obiekt szykan, czy chcą posyłać dzieci do tej, czy innej szkoły. Czy do jedynej placówki w okolicy, w której pracują wprawdzie młodzi nauczyciele, ale pełni pasji i zaangażowania? Czy wolą jednak posyłać do którejś z pobliskich szkół z bardzo "doświadczoną kadrą"? Z nauczycielami pracującymi "od gwizdka do gwizdka", z dobrą, jak na warunki krajowe, ponad 4-tysięczną pensją, ale odnoszących się do dzieci z pogardą i na zasadzie: "ja tu żądzę i najlepiej byłoby nam bez was". Niech posyłają do "kołchozów", gdzie w klasach jest po 25 dzieci. Gdzie nauczyciel nie potrafi ani zapanować nad dyscypliną, ani przekazać jakąkolwiek wiedzę w wymaganym czasie i tak, żeby wszystkie dzieci zrozumiały, a nie zaledwie dwoje lub troje.
Niech posyłają do szkół, w których powszechny jest strach, stres i poniżanie dzieci. Gdzie są szykanowane i bite przez inne dzieci. Gdzie są bezbronne dzieci słabsze, zaniedbane lub zbyt zadbane, słabo uczące się lub „kujony”, ciche lub wrzaskliwe, itd.
Niech posyłają dzieci do szkół, w których nikt się nie interesuje, co się dzieje na przerwach. Tam panuje nieopisany hałas, jak porównano w jakichś badaniach, o decybelach zbliżonych do startu odrzutowca z lotniska. Na korytarzach trwają niekończące się przepychanki, bieganina. Wskutek tego dzieci nie mogą się skupić potem na lekcjach, prowadzonych metodą "podawczą" (tablica-kreda-podręcznik-zeszyt-długopis). Odczuwają silny dyskomfort psychiczny z powodu ciągle powracających złych wspomnień z dopiero co przebytej, koszmarnie nudnej lekcji.
Po powrocie do domu, dzieci zmuszane są do wielogodzinnego ślęczenia nad książkami i zeszytami, bo przecież panie nauczycielki mnóstwo zadają do odrobienia.
Nie rozumie się, że dziecko tak samo czuje jak dorosły, gdy po 8-, czy 12-godzinnym dniu pracy, chce po prostu odpocząć. Dorosły więc nie "przywleka roboty do domu", tylko zajmuje się tym, co jest mu potrzebne, albo niepotrzebne. Natomiast dziecko, nie z własnej woli, "przywleka szkołę do domu" i wszyscy uważają, że tak jest w porządku.

Skąd się wzięła więc ta wrzawa o małą, zapomnianą szkołę, niemal na końcu świata? W której dzieci normalnie się uczą, są szczęśliwe, nie są zmuszane do żadnych modlitw i mają wyraźne postępy w nauce? Czy trzeba być aż tak ślepym i głuchym, żeby nie widzieć i nie słyszeć, o co tak naprawdę chodzi? Czy nie jest widoczne gołym okiem, że troska o dzieci w tych paszkwilach, przypomina, jak to powiedział pewien autor, "szukanie pulsu w protezie"?
Czy nie jest zastanawiający fakt, że tumult wszczęto po mniej więcej 2 latach od wejścia nowej dyrektorki do szkoły? Czekano przez 2 lata aż szkoła sama upadnie. Jednak gdy się okazało, że szkoła nie tylko nie pada, ale się rozwija, to dopiero wtedy zaczęto rozrzucać ulotki po śmietnikach i wydzwaniać po wszelkich możliwych instytucjach. Oczywiście anonimowo, skrycie, ze starannie ukrywanym celem: "byle wsadzić tutaj d… i potem się zobaczy". Bo przecież wakacje nadchodzą szybkimi krokami i za chwilę rozwieje się marzenie o wsadzaniu d… oraz likwidacji lub przejęciu szkoły. Dzieci wraz z rodzicami wyjadą gdzieś i nie będzie po prostu kogo "szczuć", ani kim się wysługiwać.

Dlaczego nie weźmie się jeden z drugim do roboty i nie "zawalczy" o upadające szkoły w kraju, których liczy się na setki, o ile nie tysiące? I mieszkańcy błagają, żeby ktoś je przejął. Niech tam pokażą, co potrafią zrobić w przeciągu 1,5-2 lat. Niech budują od podstaw zabagnioną edukację, opartą na rodzinnych układzikach i intrygach. Gdzie dziecko przyjaciółki, koleżanki, żony (niepotrzebne skreślić) "błyszczy", bo ma przyjaciółkę nauczycielkę, a zarazem dyrektorkę. A reszta to "śmieci" i "hołota". Gdzie sensem życia i największą atrakcją jest obmowa i plotkarstwo. Gdzie matką oszczerstw jest zazdrość, a córką próżniactwo.
Niech nie lezą "na gotowe", bo powinęła im się noga i upatrzyli sobie kolejną ofiarę swojej nienasyconej zachłanności, tylko niech zaczną od zera.

u
uczeńszkoły

Nie podoba mi się ta szkoła. Wszystko schodzi na psy.

o
obserwator
Zawsze się znajdzie ktoś, kto erupcjami swego intelektu musi zohydzić ciekawie rozwijającą się dyskusję. Podawanie takich wpisów jest rażącym naruszeniem netykiety. Niestety Moderator jest jeden, nie może wszystkiego ogarnąć, więc każdy internauta - obojętnie zarejestrowany czy Gość - powinien to zgłaszać. Dajmy razem odpór durniom wszelkiej maści. Dlatego trochę mnie zaskoczył post #147 podpisany jako @Czesław. Który o coś miał do mnie pretensje. Szkoda, że nie może zdobyć się na odpowiedź na kilka prostych pytań, które mu postawiłem.
co znaczy słowo netykiety?poprawiałeś błędy innych a tu co?
z
zdziwiony
Swojak - "wyglądasz" na inteligentnego człowieka i dobrze, że zgłosiłeś do usunięcia przytoczone wpisy, przy czym nie należą one do p. Czesława, bo chodziło Ci przecież o te kolorowo napisane anonimy z linkami, czyż nie?
Tu zaglądają także uczniowie tej szkoły, więc podawanie takich linków jest szczytem wszystkiego.

Zawsze się znajdzie ktoś, kto erupcjami swego intelektu musi zohydzić ciekawie rozwijającą się dyskusję. Podawanie takich wpisów jest rażącym naruszeniem netykiety. Niestety Moderator jest jeden, nie może wszystkiego ogarnąć, więc każdy internauta - obojętnie zarejestrowany czy Gość - powinien to zgłaszać. Dajmy razem odpór durniom wszelkiej maści. Dlatego trochę mnie zaskoczył post #147 podpisany jako @Czesław. Który o coś miał do mnie pretensje. Szkoda, że nie może zdobyć się na odpowiedź na kilka prostych pytań, które mu postawiłem.
g
gość

Swojak - "wyglądasz" na inteligentnego człowieka i dobrze, że zgłosiłeś do usunięcia przytoczone wpisy, przy czym nie należą one do p. Czesława, bo chodziło Ci przecież o te kolorowo napisane anonimy z linkami, czyż nie?
Tu zaglądają także uczniowie tej szkoły, więc podawanie takich linków jest szczytem wszystkiego.

z
zdziwiony

Jako że @Mefisto i @Antoni rzucili koło ratunkowe ekipie z Lubczyny, wyjaśnienia kilku kwestii jak np zorganizowanie imienin księdza w Szkole Podstawowej, gdzie - jak to wyraźnie pisze admin strony - zapraszający przynieśli jadło i napitki i jeszcze podziękowali dobrodziejowi, że zechciał zaproszenie przyjąć - mogę czekać ad defektas mortas. Oraz wyjaśnienia innych kwestii, które - w postaci pytań - przedstawiłem. Jakby @Mefisto & @Antoni wczytali się w teksty na tym forum, łatwo by zauważyli, że nie zawsze Kościół musi czegoś żądać, czegoś domagać się. Są tacy, co sami dają, proszą, aby wziąć i jeszcze są zaskoczeni, gdy spotkają się z odmową. Wcale to nie rzadki przypadek, aby owieczka prosiła wilka, aby ten ją zerżnął, zarznął i zeżarł. Niekoniecznie w tej kolejności.
Podwajanie wpisów nie dowodzi podwojenia swych racji tylko nieumiejętności posługiwania się edytorem tekstu. Niech zatem @Mefisto i @Antoni sami poproszą Admina o usunięcie jednego, zbędnego tekstu.

A
Antoni

Kościół został zbudowany na kłamstwie, zbrodni oszustwie i mistyfikacji

Drodzy łatwowierni rodacy drogie owieczki żeby nikogo nie obrazić i nie napisać barany choć w stadzie owieczek zawsze jakiś baran się znajdzie. Jesteście oszukiwani przez waszych pasterzy . Jesteście od wieków bezczelnie oszukiwani przez Kościół. Oszukiwani ogłupiani i poddawani ciągłej manipulacji i mistyfikacji, cel oszustwa jest jeden i ciągle ten sam niezmienny od wieków władza, przywileje i pieniądze dla ”bogów” czytaj urzędników kościelnych, tak dla Bogów bo za takich się uważają. Jezus Chrystus na którego urzędnicy kościelni się powołują to postać fikcyjna nigdy nikt taki nie istniał. Postać ta została stworzona na potrzeby nowej Religii a Bogiem został w wyniku głosowania na Soborze w Nicei w 325 roku przed tym Soborem legendy o Jezusie mówiły o nim, jako o dobrym człowieku, ale nie o Bogu. Jezus został Bogiem z inicjatywy cesarza Konstantyna, który upaństwowił wierzenia ówczesnych „chrześcijan” pisze w cudzysłowiu bo wówczas jeszcze ta nazwa nie istniała ale dla uproszczenia nazywam ich „chrześcijanami” . Biblia w kształcie, którą obecnie znamy to również dzieło urzędników cesarza Konstantyna zebrali oni i uporządkowali liczne żydowskie mity i legendy, których było znacznie więcej niż te, które obecnie znamy z biblii podobnie było z ewangeliami również było ich znacznie więcej niż cztery biblijne, pozostałe zwane apokryficznymi nie nadawały się do świętej księgi nowej religii, bo albo się nawzajem wykluczały albo były tam treści, które nie nadawały się do biblii. To urzędnicy Konstantyna oceniali teksty i to oni decydowali, co jest „natchnione” przez Boga a co nie i tak naprawdę to oni sa twórcami biblii. Na istnienie takiej postaci jak opisywany w ewangeliach Jezus Chrystus kompletnie brak dowodów historycznych osoba opisywana w ewangeliach naprawdę nigdy nie istniała, a same Ewangelie to zwykłe wyznania wiary, które powstały w II wieku napisane przez nieznanych autorów i niemające nic wspólnego z prawdą historyczną. Wasze trudy drogi krzyżowe modlitwy koronki litanie Jerycha, procesje jęki, zawodzenia prośby różańce, posty, ofiary pieniężne są daremne. Wszystko to strata czasu i pieniędzy. Nie ma żadnego nieba i piekła. Nie ma żadnego czyśćca. Nie ma żadnego Jezusa i Maryi, którzy cokolwiek u kogokolwiek dla was wyproszą. Wszystko to lipa fikcja jak mówią młodzi ludzie ściema. Wiara katolicka oparta jest na tradycji i ma niewiele wspólnego z rzeczywistości a często nawet i z sama biblia. To wszystko to są mity, zabobony tradycja i kościelna gigantyczna mistyfikacja. Stare egipskie mity i legendy zresztą nawet nie Egipskie a sumeryjskie przetransponowane do nowej religii. Księża o tym wiedzą i sami nie wierzą w te bajki, ale wam nie powiedzą, bo nie jest to w ich interesie, bo niby, co mieliby zrobić iść do fabryki na taśmę produkcyjną? Taką drogę życiową wybrali. Zanim się zorientowali, jaka jest prawda weszli w to tak głęboko ze teraz nie mają już wyjścia muszą pchać ten karawan za wszelką cenę. Ksiądz po 6 letnim seminarium potrafi tylko odprawiać mszę i spowiadać nic innego nie umie i do żadnej roboty go nikt nie przyjmie chyba ze na budowę jako pomocnik murarza albo do sprzątania a tak jak są łatwowierni to pomacha taki rękami poplecie coś w niedzielę często na kacu po sobocie i te 20 tyś na miesiąc wyciągnie na taśmie w fabryce musiałby z 10 etatów mieć żeby tyle zarobić. Zresztą 20 tys. to żadne cudo sa parafie bogate gdzie można i 50 tys. zarobić a jak jest jakaś inwestycja np. budowa nowego kościoła, remont dachu czy odnawianie ołtarza to dużo więcej jest pretekst do zbierania kasy księdza przecież nikt nie rozlicza nikt mu rachunków nie sprawdza co powie to jest traktowane za dobrą monetę a to z reguły zawsze kłamstwa. Księża twierdzą że sa pośrednikami pomiędzy Bogiem a ludźmi i że to właśnie sam Bóg powołuje człowieka do tej misji tak się tłumaczy wam owieczkom że ksiądz ma powołanie aby nim być a otrzymał to powołanie bezpośrednio od Boga bo to Bóg wybiera sobie sam współpracowników do pośrednictwa. Skoro tak jest a wy w to wierzycie że tak jest to dlaczego Bóg wybiera sobie na pośredników pedofilii, homoseksualistów choć sam jest przeciwny homoseksualizmowi , dlaczego wybiera sobie na pośredników naciągaczy, cudzołożników, czyżby nie wiedział kogo wybiera do współpracy ?
Wszak podobno jest wszechwiedzący. A może prawda jest inna nikt nikogo nie wybiera a może nie ma żadnych pośredników może to tylko zwykła ściema ? Może to tylko zwykła mistyfikacja zwykłe oszustwo. Nie dajcie się nabierać na Egipskie bajki, zacznijcie myśleć samodzielnie. Popatrzcie na postępowanie księży czy oni boją się jakiegoś Boga? Czy gdyby się bali to ich życie by tak wyglądało? Nie boją się bo w niego nie wierzą.
Życie katolickiego księdza to ciągłe udawanie, ciągłe kłamstwa, mataczenie lawirowanie i gigantyczna hipokryzja. Czy gdyby byli uczciwymi ludźmi ukrywaliby pedofilów w swoich szeregach? Zwykły przeciętny Kowalski jest dużo poczciwszym człowiekiem od niejednego księdza. Ludzie nie dajcie się robić w jajo, społeczeństwa w europie zachodniej już dawno to zrozumiały Polska jest ostatnim bastionem katolickiej ciemnoty i panowania Watykanu. Zastraszyli was i żerują teraz na tych waszych lękach. Wmówili wam, że jak nie będziecie w niedzielę na mszy to spotka was kara od Boga teraz na ziemi i potem po śmierci. Wodzą was za nos zamieniając wasze lęki na gotówkę. Każda religia katolicka również to manipulacja strachem i winą. Wmówili wam, że kościół jest wam niezbędny do życia, ale prawda jest inna to wy jesteście potrzebni kościołowi do życia. Bez waszych pieniędzy kościół padnie i nawet trójca święta i wszyscy święci na czele z JP II go nie uratują. Kościół bez waszych pieniędzy nie istnieje. Kościół istnieje tylko po to by żywić się waszymi lękami i zamieniać je na gotówkę. Cała instytucja kościelna pasożytuje na społeczeństwie oraz na państwie Polskim. Ciągnie pieniądze skąd się tylko da. I zawsze im mało i ciągle trzeba jeszcze trochę więcej. Katolicki Bóg jak twierdzą księża jest wszechmocny wszystko potrafi ale z kasa mu jakoś nie idzie ma z tym problem i żąda jej od was. Aż trudno uwierzyć ze taka prosta manipulacja jest tak skuteczna i działa.

Często spotykam się z opinią że kościół katolicki nikogo nie zmusza do praktyk religijnych co jest wierutnym kłamstwem. Nikt z nas nie został katolikiem z własnej woli. Ochrzczeni zostaliśmy jako niemowlaki przez naszych z indoktrynowanych już rodziców następnie od najmłodszych lat wpaja się w młodego człowieka egipskie mity i zaszczepia strach po wielu latach takiego prania mózgu młody człowiek wchodzący w dorosłe życie sam już nie wie co jest prawdą a co mitem. Wielki Polak i patriota Tadeusz Kościuszko 200 lat temu tak pisał o Kościele

, „…Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią, jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu, jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi. Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano, więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.

Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd, jako taki nie powinien mieć innej religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować. Pozostawmy, więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród.”

z
zdziwiony
Panie swojak, jakim prawem posługuje się pan moim nazwiskiem na forum publicznym? Kto panu pozwolił podawać dane personalne bez mojej zgody? "Zwyczajowy obowiązek" nie jest nakazem prawnym. Sam żeś sobie pan to prawo wymyślił, jak w prywatnym folwarku. Ujawnianie nazwiska jest karalne (ustawa o ochronie danych osdobowych).
Ponadto próba ingerencji, typu: "powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia", jest również manipulacją, bez żadnych podstaw prawnych, a usiłowaniem usunięcia niewygodnych tekstów, czy wypowiedzi.

Albo masz pan paranoję albo ktoś pisze posty w pańskim imieniu. Jedno i drugie jest mi obojętne i zaczynam się dobrze bawić. Bo oto @Czesław w poście #109 wyjaśnia przyczyny konfliktu. Pisze: "Od początku byłem świadkiem rozgrywających się wydarzeń. Pozostawałem jednak „w cieniu”, nie wtrącając się do pracy żony, aż do tego momentu". W poście #131 @Czesław pisze, już konkretnie adresując: "Panie zdziwiony/swojaku, czy jak tam panu/pani?, ujawnij się pan, z kim trzymasz w Lubczynie. Bo na razie siedzisz pan sobie jak tchórz, ukryty dokładnie jak ci wszyscy, którzy opluwają dyrektorkę. Ja podałem, że jestem mężem dyrektorki i każdy może sprawdzić, czy to prawda. Miej pan na tyle cywilnej odwagi i stań do równej walki na placu, jak facet z jajami, a nie kryj się po krzakach i nie strzelaj zza winkla, ciesząc się jak głupi bateryjką, że odwrócił kota ogonem. (Podkreślenia moje - Z). Sam żeś pan dał zgodę, panie @Czesławie. Zwłaszcza, że figurujesz pan jako sponsor szkoły na jej stronie internetowej. Ponadto samo imię i nazwisko to jeszcze nie dane personalne. Do usunięcia podałem posty #146,147 i 148 - głupawe, prostackie, wulgarne i zawierające linki do komercyjnych stron. Skoro @antyswojak sobie skopiował to nie bez powodu. Życzę dobrej zabawy. A może i pan @Czesław skorzysta? Odreaguje stres? Może - gdy chwilowo przestanie marszczyć Fredzia - przeczyta ze zrozumieniem tekst na forum? I odpowie na zadane przeze mnie pytania. Chyba, że chce, aby moje pytania pojawiły się na innych stronach internetowych?
A
Antyswojak

Wszystko skopiowałem. Gdyby co, to...

C
Czesław

Panie swojak, jakim prawem posługuje się pan moim nazwiskiem na forum publicznym? Kto panu pozwolił podawać dane personalne bez mojej zgody? "Zwyczajowy obowiązek" nie jest nakazem prawnym. Sam żeś sobie pan to prawo wymyślił, jak w prywatnym folwarku. Ujawnianie nazwiska jest karalne (ustawa o ochronie danych osdobowych).
Ponadto próba ingerencji, typu: "powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia", jest również manipulacją, bez żadnych podstaw prawnych, a usiłowaniem usunięcia niewygodnych tekstów, czy wypowiedzi.

z
zdziwiony

Powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia. Pana Czesława Strzeleckiego z Lubczyny bądź osobę piszącą na tym forum w jego imieniu informuję, że jest zwyczajowy obowiązek zarejestrowanych forumowiczów, zwł na poziomie swojaka.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3