Pan Edmund czuje się nękany

Marzena Domaradzka, 4 sierpnia 2004 r.
Obywatele Niemiec dość często fotografują polskie posesje, które przed wojną należały do ich rodzin. Niektórzy mieszkańcy Gryfic czują się zaniepokojeni tą sytuacją.

- To już nie pierwszy raz, kiedy goście zza Odry bez mojej zgody fotografują mój dom - mówi poruszonym głosem pan Edmund z Gryfic, który zadzwonił wczoraj do naszej redakcji (ze względu na drażliwość tematu mężczyzna pragnął nie ujawniać swojego nazwiska).

W minioną niedzielę dwie turystki z Niemiec podjechały pod posesję naszego Czytelnika i bez żadnego skrępowania obfotografowały dom. Nie przeszkadzał im fakt, że na podwórku znajduje się właściciel.

- Wystarczył jakiś gest, uśmiech, czy pytanie. Czułem się, jak - za przeproszeniem - zwierzę w zoo, które przychodzi się oglądać. W niedzielę kanclerz Schroeder mówił do Polaków, że nie muszą niczego obawiać, że nie mam mowy o żadnych roszczeniach - dodaje pan Edmund, którego rodzina została wysiedlona z Białorusi.
Kiedy po wojnie rodzice naszego Czytelnika zostali zakwaterowani w domu, gdzie obecnie mieszka, obiekt był zrujnowany.

- Włożyliśmy w ten dom całe nasze życie, moi rodzice a później ja i żona. Wysiedlono nas z naszych domów. Nikt nie pytał nikogo o zdanie, mówili nam tylko "Won Polaczki", to nie myśmy rozpętali tę wojnę. Dlaczego więc dziś nie mamy spokoju? - mówi mężczyzna.

To nie zabronione

Fotografowanie obiektów, które nie są objęte szczególnym zakazem nie jest zabronione. Każdy może wykonać zdjęcie dowolnego miejsca, póki nie narusza przestrzeni prywatnej w sposób jawny.

- Jeśli zdjęcia robione są zza płotu, to nie możemy mówić o naruszeniu niczyich dóbr osobistych - mówi sędzia Anna Brylska, zastępca prezesa Sądu Rejonowego w Gryficach. - Oczywiście zachowanie, o którym mowa z punktu moralnego może być postrzegane, jako naganne, bo do dobrego tonu należałoby zapytanie właściciela posesji o zgodę.

Pan Edmund próbował dowiedzieć się dzwoniąc na policję i do gryfickiego sądu, jak powinien się zachować i jakie przysługują mu prawa w podobnej sytuacji.

- Moglibyśmy wylegitymować takie osoby i zapytać o cel wykonywanych zdjęć - mówi Ireneusz Ścisłowski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Gryficach. - Możliwie byłoby to w sytuacji, gdyby właściciel podejrzewał, że fotografie są robione z zamiarem popełnienia przestępstwa, ogólnie rzecz biorąc wykonywanie takich zdjęć nie jest zabronione - dodaje.

Trzeba mieć wyczucie

- Nie wyobrażam sobie, żebym pojechał w moje rodzinne strony i robił bez pozwolenia zdjęcia - mówi pan Edmund. - Nie proszę o wiele, ale chcę mieć w swoim kraju spokój, nie żywię wrogości do Niemców, raz zdarzyło mi się gościć byłych mieszkańców Gryfic, chcieli zobaczyć dom, zapytali czy mogą, zaprosiłem ich do środka, ale nie wszyscy mają wyczucie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie