Ogniwo chce grać w kolejnym sezonie, ale z decyzjami się wstrzymuje [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Ogniwo Szczecin na drugoligowych parkietach w ostatnich sezonach.
Ogniwo Szczecin na drugoligowych parkietach w ostatnich sezonach. Andrzej Szkocki
Udostępnij:
Żeby zrobić krok naprzód, a co za tym idzie poprawić bilans zespołu i walczyć o coś więcej niż utrzymanie, potrzeba wzmocnić się dwoma doświadczonymi zawodnikami. Rozmowy będą prowadzone dopiero, po ustaleniu ostatecznego budżetu klubu na najbliższy sezon - mówi Piotr Wilento, prezes zespołu Ogniwa Piratesports Szczecin, który rozgrywki II ligi koszykarzy zakończył na 12. miejscu. Wynik nie powala, ale nie jest zły dla drużyny po letniej, dużej przebudowie.

Jak przyjął Pan decyzję o zakończeniu sezonu w koszykówce?
Piotr Wilento: Na kilka dni przed zawieszeniem sezonu przez Polski Związek Koszykówki zrobiliśmy spotkanie z trenerem Zbigniewem Majcherkiem i zawodnikami przed jednym z treningów. Wiadomości z kraju, jakie do nas docierały, były już na tyle poważne, że postanowiliśmy zawiesić treningi. Wspólnie ustaliliśmy, że w sprawie ewentualnego najbliższego meczu w Szczecinie decyzję podejmiemy, obserwując rozprzestrzenianie się pandemii, a na wyjazd do Kątów Wrocławskich nie pojedziemy, nawet pod groźbą ukarania nas walkowerem. Liga szybko zareagowała i problem sam się wyjaśnił. Rozgrywki zostały zakończone, a nas sklasyfikowano na 12. pozycji, zgodnie z aktualnym układem tabeli ligowej rundy zasadniczej. Do końca sezonu mieliśmy rozegrane jeszcze dwa spotkania mniej niż część ekip w naszej grupie i wciąż były realne szanse na ósme miejsce w tabeli i awans do play-off. Niektórzy powiedzą, że szkoda, że niesmak pozostał, bo procent zwycięstw mieliśmy wyższy niż kilka innych drużyn. Dla mnie i organizacji nie ma to żadnego znaczenia. Utrzymaliśmy sportowo II ligę, a play-offów nie rozegrano. Awanse czy spadki rozdawane poza boiskiem nas nie interesują.

Satysfakcjonuje Pana ten wynik?
Cel minimum został spełniony. Przed sezonem za cel postawiliśmy utrzymanie zespołu w II lidze. Przed rozgrywkami przeorganizowaliśmy zespół, z drużyny odszedł jeden z boiskowych liderów, Marcin Zarzeczny. Na grę w innym klubie zdecydowali się też doświadczeni Maciek Adamkiewicz i Konrad Koziorowicz. Straciliśmy też dwóch obrońców, Piotrka Knowę i Oskara Skorupskiego. Postawiliśmy na najbardziej zaangażowanych, najbardziej oddanych sprawie, Karolów - Pytysia i Nowackiego, Salima Hamdaoui, Michała Ostrowskiego, Roberta Szatkowskiego, Huberta Pereire oraz Piotrka Kowalskiego. Siedmiu zawodników, z czego tylko Pytyś i Kowalski urodzeni w latach 80., miało stanowić o Ogniwie w sezonie 2019/20. Skład postanowiliśmy uzupełnić grupą 16-latków z utalentowanej drużyny Wilków Morskich rocznika 2003, prowadzonych przez Adama Sella. Ku zaskoczeniu wielu, zaczęliśmy sezon znakomicie, gra wyglądała bardzo dobrze. Dzięki większej roli w zespole, pewności siebie nabrali Nowacki, Hamdaoui i Ostrowski i wraz z liderem Pytysiem i świetnie wywiązującymi się ze swoich zadań młodzieżowcami, Ogniwo stało się bardzo ważnym graczem w II Lidze. Później wiele różnych spraw złożyło się na to, że zaliczyliśmy kilka pechowych spotkań, gdzie w końcówkach meczów zabrakło nam sił czy doświadczenia.

Co się udało, a co nie udało w tym przerwanym sezonie - pod względem sportowym, ale może też i organizacyjnym?
Przede wszystkim, po trzech latach poszukiwań wyklarowała się grupa zawodników, na której zawsze można polegać. Siedmiu seniorów, obecni na każdym treningu, na każdym meczu, znający swoje miejsce na boisku i swoją rolę w drużynie, stworzyło kolektyw na bazie którego można budować zespół na lata. Dodatkowo bardzo cieszy, że udało się wprowadzić do dorosłej koszykówki drugą siódemkę - nastolatków, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony i w większości przypadków mogą zaistnieć w dorosłej koszykówce na dłużej. Jako klub także zrobiliśmy kolejny progres. Mamy coraz większe wsparcie prywatnych sponsorów. Na mecze przychodzi coraz więcej osób. Okrzepliśmy organizacyjnie i wypracowaliśmy schematy, które sprawiają, że pewne rzeczy związane choćby z organizacją meczów, przychodzą nam o wiele łatwiej. Cieszą na pewno dobre relacje zarówno z okręgowym związkiem, jak i sąsiednimi klubami, zarówno w Szczecinie, jak i Stargardzie, czy Kołobrzegu. Udało się też wrócić z koszykówką na halę Szczecińskiego Domu Sportu przy ul. Wąskiej. Jest to jedno z tych miejsc, gdzie poprzez rozwiązania projektowe 50-letniego już obiektu, sport wyczynowy ogląda się i odbiera po prostu lepiej. Tu trenujemy i tutaj gramy. W poprzednim sezonie, na hali przy ul. Twardowskiego niestety często występowaliśmy w roli gości.

Czy przystąpicie do nowego sezonu?
Zależy nam na kontynuacji projektu "Ogniwo", ale obecnie nie jesteśmy w stanie nawet prowadzić rozmów z potencjalnymi sponsorami. Na ten moment nie wiemy też, kiedy i na jakich zasadach sezon wystartuje.

Jakie mogą zajść zmiany personalne w drużynie?
Z trenerem Zbigniewem Majcherkiem oraz kierownikiem zespołu Piotrem Kowalskim, współzałożycielami klubu, mamy wspólną wizję drużyny. Chcemy żeby Ogniwo ewoluowało w oparciu o wcześniej wspomniany trzon zespołu, uzupełniony najzdolniejszą szczecińską młodzieżą. Zawodnicy występujący dotychczas w Ogniwie także wyrazili chęć dalszej współpracy. Żeby zrobić krok naprzód, a co za tym idzie poprawić bilans zespołu i walczyć o coś więcej niż utrzymanie, potrzeba wzmocnić się dwoma doświadczonymi zawodnikami. Rozmowy będą prowadzone dopiero, po ustaleniu ostatecznego budżetu klubu na najbliższy sezon.

Czy przedłużanie zawieszenia sezonu mogło mieć na Ogniwo mocny negatywny wpływ finansowy czy raczej byście tego nie odczuli?
W naszym konkretnym przypadku do zakończenia sezonu pozostały dwa spotkania, a w przypadku awansu do play-off kolejne. Finansowo byliśmy przygotowani na różne scenariusze. W związku z tym, że cały zespół kadrowy składa się z zawodników ze Szczecina, nie byłoby dla nas problemem dokończyć sezon w późniejszym czasie.

Jesteście już po rozmowach, a może i wstępnie osiągnęliście porozumienie ze sponsorem głównym i partnerami mniejszymi co do przyszłego sezonu?
Przede wszystkim, dzięki wzorcowej współpracy z Wydziałem Sportu Urzędu Miasta Szczecin, który m.in. dla nas stworzył program grantowy dla zespołów halowych niższych lig, możemy liczyć na pewne środki, pozwalające utrzymać klub. Budżet Ogniwa bazuje jednak w głównej mierze na wsparciu mniejszych i większych przedsiębiorstw. W obecnej sytuacji geopolitycznej, nie mamy sumienia rozpoczynać rozmów nt. sponsoringu. Liczymy, że sytuacja w ciągu najbliższych tygodniach się unormuje i będziemy mogli podjąć pierwsze rozmowy na temat budżetu.

Obawia się Pan, że po epidemii trudniej będzie pozyskać sponsorów, zawodników do grania? Może jednak sytuacja będzie odwrotna i powrót do normalności zwiększy ogólne zainteresowanie sportem, a to przełoży się też na Ogniwo?
Bardzo bym sobie życzył, żeby zainteresowanie sportem przynajmniej utrzymało się na poziomie, jak do tej pory. Jeśli chodzi o zawodników, to na szczęście mamy sporo zdolnej młodzieży, których trener Majcherek nie boi się wprowadzać do seniorskiego basketu.

Jakie są plany Ogniwa na letnią przerwę? Czy dojdzie do drugiej edycji Meczu Gwiazd Szczecińskiej Koszykówki?
Jest to temat wciąż otwarty. Zeszłoroczni uczestnicy MGSK zapowiadali, że z chęcią wezmą udział w kolejnej edycji. Fundacja Ogniwo Szczecin jednak oddziela pewne zadania. Główne to klub seniorski Ogniwo Szczecin, na funkcjonowanie którego pozyskiwane są środki z innego źródła, niż na drugie - eventy, turnieje, mecze pokazowe, itp. W zeszłym roku m.in. za sprawą głosowania kibiców udało się zdobyć fundusze z programu Marszałkowskiego "Społecznik". W tym roku w związku z przesunięciem pewnych zasobów finansowych na pomoc w walce z zagrożeniem epidemicznym, program "Społecznik" nie wystartował. Niewykluczone, że za kilka tygodni sytuacja się zmieni.

Zakładając optymistyczniejszy scenariusz - jakim zespołem może być Ogniowo od jesieni?
Wymarzony scenariusz to taki, że wracamy wszyscy zdrowi i szczęśliwi, wsparci doświadczeniem dwóch zawodników, oraz chęcią i zaangażowaniem naszej młodzieży. Będzie dużo sportowej złości, chęci pokazania się z najlepszej strony, ale też ogromny handicap w postaci kolejnego roku zgrania zespołu i lepszego rozpoznania ligi. Jak zwykle będziemy też robić dużo w zakresie social media, żeby zainteresować potencjalnych kibiców, żeby dla odmiany „nie zostali w domu". Tymczasem stosujemy się do zaleceń, do czego namawiamy wszystkich.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie