Obrotowy Pogoni Szczecin: pierwsza reprezentacja? Robić swoje i być gotowym

Paweł Pązik
Patryk Walczak jest wychowankiem Kusego Szczecin. Następnie grał w SMS Gdańsk, a od 2011 r. jest zawodnikiem Gaz-System Pogoni Szczecin.
Patryk Walczak jest wychowankiem Kusego Szczecin. Następnie grał w SMS Gdańsk, a od 2011 r. jest zawodnikiem Gaz-System Pogoni Szczecin. Sebastian Wołosz
Rozmowa z Patrykiem Walczakiem, piłkarzem ręcznym Gaz-System Pogoni Szczecin, grającym na pozycji obrotowego, regularnie powoływanym do reprezentacji Polski "B".

- Michael Biegler, selekcjoner pierwszej reprezentacji Polski, zaprosił cię na konsultację szkoleniową do Pruszkowa. Jak to wyglądało?

- Zostało powołanych nas bardzo wielu, m.in. czterech obrotowych. Zgrupowanie odbyło się właśnie pod kątem obrotowych i skrzydłowych, na zasadzie szkolenia technicznego. Mieliśmy po trzy treningi dziennie, trwające co najmniej godzinę, dla każdej formacji osobno. Pracowaliśmy także nad elementami kontrataku, jaki funkcjonuje w pierwszej reprezentacji.

- Kto zajmował się obrotowymi?

- Wszystkie zajęcia prowadził Michael Biegler. Wymyślał ćwiczenia i je koordynował.

- Poczułeś się jak reprezentant Polski?

- Nie, jeszcze nie ma co popadać w hurraoptymizm, przede mną sporo pracy. Już sam wyjazd na to październikowe zgrupowanie był dla mnie dużym zaszczytem. To znaczy, że mam jakiś materiał do grania i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko dalej pracować.

- Jacek Będzikowski, asystent selekcjonera Bieglera, powiedział, że na zgrupowaniu widział wielu bardzo zdolnych zawodników, których za 2-3 lata będzie można sprawdzić w pierwszej reprezentacji. Te słowa cię nie zdołowały?

- Obecnie w kadrze na mojej pozycji są Bartosz Jurecki i Kamil Syprzak do ataku i Piotr Grabarczyk do defensywy. Co mi pozostaje? Robić swoje. Nie ważne, kiedy przyjdzie powołanie. Muszę być gotowy. Piłka ręczna to moja pasja i na pewno będzie mi bardzo przyjemnie, gdy ktoś doceni mój wysiłek.

Przede wszystkim cieszy mnie, że koledzy mi ufają i dużo podają. Sporo nad tym pracowaliśmy w okresie przygotowawczym. Bardzo mi zależało, aby w grach kontrolnych udowodnić, że w ataku jestem przydatny i można mi zaufać, że gdy piłka dotrze do mnie na koło, to będzie z tego bramka albo rzut karny.

- Po zgrupowaniu wystąpiłeś, wraz z m.in. Wojciechem Jedziniakiem i Krzysztofem Szczeciną z Pogoni, w barwach reprezentacji "B" w turnieju towarzyskim w Pleszewie. Jaka to była impreza pod względem sportowym?

- To było nasze pierwsze zgrupowanie pod wodzą trenera Marcina Pilcha. Przed turniejem mieliśmy raptem dwa treningi. Nie było za dużo czasu, mieliśmy krótkie wprowadzenie taktyczne i omówiliśmy kilka założeń do ataku, chwila dla defensywy i "obrzucanie" nowej dla nas hali. W samym turnieju niewiele nam zabrakło do zwycięstwa z Węgrami (29:31 - przyp.red.). Trochę zawiodła skuteczność, ale przede wszystkim mieliśmy problemy z komunikacją i zgraniem. Po naszej myśli ułożył się mecz z Luksemburgiem (36:30), natomiast z Norwegią (25:27) mieliśmy sporo przestojów i niewykorzystanych sytuacji.

- W pierwszym sezonie w Superlidze zdobyłeś 21 bramek, w kolejnym 18, a już teraz po po siedmiu meczach masz 17 trafień. To chyba najlepiej pokazuje, że jest ciebie więcej w ofensywie i to z dużym pożytkiem. Jak się czujesz w nowej roli?

- Przede wszystkim cieszy mnie, że koledzy mi ufają i dużo podają. Sporo nad tym pracowaliśmy w okresie przygotowawczym. Bardzo mi zależało, aby w grach kontrolnych udowodnić, że w ataku jestem przydatny i można mi zaufać, że gdy piłka dotrze do mnie na koło, to będzie z tego bramka albo rzut karny. Cieszę się, że na razie mi to wychodzi. Nie jestem zadowolony tylko z ostatniego meczu z Azotami Puławy. Wprawdzie zdobyłem w nim cztery bramki, ale nie wykorzystałem bardzo wielu sytuacji. Cóż, muszę wyciągnąć z tego wnioski i pracować, także nad grą w obronie.

- Po Internecie krąży film z twoją bramką z meczu z Vive Tauron Kielce, gdy wyrosłeś na kole jak spod ziemi i kompletnie zmyliłeś defensywę mistrzów Polski. To była zaplanowana akcja czy spontaniczna?

- Na samym początku, to było założenie taktyczne. Jednak moje podanie do Bartka Konitza nie dotarło. On nie chwycił piłki, ta trafiła do Wojtka Zydronia, a ja próbowałem ratować sytuację i wróciłem na swoją pozycję na kole. Wojtek mnie zauważył, chłopaki z Kielc popełnili błąd w obronie i zdobyłem bramkę. Więcej jednak było w tym szczęścia niż planu.

- W tym sezonie w waszej taktyce jest o wiele więcej gry z kołem.

- Ciężko jest mi w tym temacie mówić o własnych odczuciach, bo do tej pory rzadko grałem w ataku. To mój pierwszy sezon porządnej gry w ofensywie. Może rzeczywiście tych dograń do koła jest więcej, bo pamiętam, że Nenad Marković ich tak dużo nie dostawał.

- W sobotę gracie na wyjeździe z MMTS Kwidzyn. Do tej pory Pogoń z tym rywalem wygrała trzy mecze, raz padł remis i doznaliście dwóch porażek. Jakie masz wspomnienia z meczów z tym rywalem?

- Tak właściwie zagrałem tylko w jednym spotkaniu, resztę opuściłem przez kontuzje. Wiem jednak, że MMTS to niewygodny rywal, specyficzny. Grają bardzo szybko piłką, mają mocny środek i szybkich skrzydłowych biegających do kontry. Na pewno przez to zostawimy dużo zdrowia. Gramy u nich, a to nie jest łatwy teren. Czuję, że czeka nas ciężki bój. Zagramy bez Wojtka Zydronia, ale czy jego brak będzie widoczny? To pokaże boisko.

- Od jakiegoś czasu nie jesteś już najmłodszy w drużynie i nie nosisz sprzętu. Pojawiło się sporo młodych zawodników. Jednym z nich jest Tomasz Grzegorek, także obrotowy. Co możesz o nim powiedzieć?

- "Kredka" daje sobie radę, dużo pracuje na treningach. Nie jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, abym mógł go prowadzić, tak jak Wojtek Zydroń zajmuje się Dawidem Krysiakiem. Jednak co mogę, to mu podpowiem, reszta chłopaków też. Wszyscy odbieramy go bardzo pozytywnie. To sympatyczny chłopak. Niech zasuwa (śmiech).

- Nadchodzi dzień, gdy ty znów zagrasz w obronie, a o bramki postara się Grzegorek?

- Czeka go jeszcze trochę pracy, ale już zgranie z resztą zespołu ma, pod kątem technicznym niewiele mu brakuje. Także rzutowo dobrze wygląda. Musi jeszcze nabrać trochę tężyzny fizycznej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafał

Patryk poziomem odstaje nawet w Pogoni i to bardzo. Nie rozpycha, zero zasłon, mało aktywny na kole, czasem coś rzuci. Ogólnie słabo, nawet bardzo. Sorry Patryk

Dodaj ogłoszenie