Nasza Pogoń jak Liverpool

Przemysław Sas, 17 stycznia 2005 r.
Panik dopuszcza nawet taką możliwość, że o grze w meczu decydować będzie dyspozycja dnia. W każdym meczu może występować ktoś inny.

Kto będzie numerem 1 w bramce Pogoni? Kandydatów jest dwóch: Krzysztof Pilarz i Boris Pesković.

- Który z nich będzie numerem jeden? Odpowiedzi na to pytanie nie znam nawet ja - mówi Bohumil Panik, szkoleniowiec Pogoni, który bądź, co bądź jest odpowiedzialny za ustalanie składu. - Nie będę tego wiedział ani po zgrupowaniu w Pogorzelicy, ani po obozie w Brazylii. Już dzisiaj mogę zapewnić, że o tym, kto wyjdzie na mecz przeciwko Legii w Warszawie zadecyduję w ostatniej chwili.

- Przyznaję, że jestem w komfortowej sytuacji. Mam dwóch równorzędnych golkiperów - kontynuuje Panik. - Czuję się niemal jak Benitez, który wstawia do składu albo Dudka albo Kirklanda. Trener Liverpoolu nie martwi się tym, że bramkarz może dostać kartkę albo złapać kontuzję.

Na pierwszy rzut oka obaj bramkarze sprawiają wrażenie zupełnie różnych ludzi. Pilarz spokojny, uśmiechnięty, ale pewny swoich umiejętności. Pesković - skupiony, z zacięciem na twarzy. W bramce przeistacza się w lidera. Krzyczy na obrońców, przestawia ich w zależności od swoich potrzeb.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie