Menedżer Armady Szczecin: Nie liczą się małe bitwy. Ważne, żeby wygrać wojnę [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Armada Szczecin w 2020 r. walczyła w LFA9 Andrzej Szkocki
Futbol Amerykański. Armada Szczecin to jeden z młodszych klubów w mieście bez podziału na dyscypliny. Funkcjonuje dwa lata i w tym okresie tylko wygrywała.

Osiągnięcia sportowe to duży powód do chwały. W pierwszym roku funkcjonowania zespół rywalizował w II lidze i zakończył sezon z awansem do elity. Styl też był okazały – komplet zwycięstw.

W 2020 r. do debiutu w elicie jednak nie doszło, a wszystko za sprawą koronawirusa. Klasyczne rozgrywki trzeba było odwołać, ale większość klubów zdecydowała się powalczyć o tytuł mistrza Polski w odmianie dziewięcioosobowej (normalnie gra się po 11 graczy w polu). I w tym cyklu też Armada nie znalazła pogromcy.

Jest nadzieja, że w tym roku polskie drużyny futbolu amerykańskiego powrócą do normalnej rywalizacji, ale... Armada nie ma tego w planach. - Chcemy pozostać w wersji LFA9 – mówi menedżer Armady.

O ostatnich sezonach, sukcesach i perspektywach rozmawiamy z jednym z założycieli i głównych działaczy szczecińskiego klubu.

W 2020 Armada miała zadebiutować w rozgrywkach LFA w elicie, a skończyło się występami w LFA9. Jak - z pewnym czasowym dystansem - poradziliście sobie z koronawirusem w klubie?

Tomasz Leszczyński, menedżer Armady Szczecin: To był niebywale ciężki sezon, o czym, niestety, przekonaliśmy się dopiero w ostatnim miesiącu rozgrywek. To mistrzostwo naprawdę nie przyszło łatwo, bo LFA9 w 2020 r. w niczym nie przypominała tej ligi z lat wcześniejszych. Dość powiedzieć, że uczestnicy tzw. rundy dzikich kart LFA1 z poprzedniego sezonu - Opole Towers, nawet nie dostali się do play-offs, a w rudzie play off odprawiliśmy z kwitkiem dwie inne zespoły [Armię Poznań w finale i Olsztyn Lakers w półfinale), które jeszcze rok wcześniej rywalizowały z elicie i podobnie jak my zdecydowały się wystąpić w LFA9. My sportowo poradziliśmy sobie świetnie, ale przypłaciliśmy to całą masą mniejszych i również większych urazów. Nieplanowo przepracowany okres przygotowawczy dał o sobie znać pod koniec sezonu bardzo mocno. Oczywiście pozostaje pewien niedosyt, bo byliśmy do sezonu 2020 naprawdę dobrze przygotowani i mieliśmy naprawdę mocny skład, w tym dobrych zawodników zatrudnionych ze Stanów Zjednoczonych. Nas nie było jednak stać na to, żeby zatrzymać Amerykanów w marcu na bliżej nieznaną perspektywę czasową, nie mówiąc już o tym, że oni też mają swoje rodziny, a był to moment, kiedy zaczęły docierać do nas mocno niepokojące informacje ze Stanów na temat rozwoju epidemii w tamtym rejonie. Dlatego wtedy pozwoliliśmy im wyjechać, co też oznaczało kres przygotowań do gry.

Od dwóch lat wygrywacie wszystko, co możecie. Nie boi się Pan, że ta pierwsza porażka może coś zepsuć w atmosferze wewnątrz drużyny, czy wokół klubu?

To jest sport i w każdej rozgrywce musi być zwycięzca i przegrany. W sezonie 2019 mieliśmy imponujący bilans meczów bez straconego punktu. Ostatecznie dopiero w półfinale Rzeszów Rockets zdobyli w meczu z nami punkty. W 2020 roku drużyna Rakiet miała być naszym przeciwnikiem ćwierćfinałowym, ale ostatecznie do meczu nie doszło m.in. ze względu na sytuację covidową w drużynie gości. Kiedy potem rozmawialiśmy z chłopakami, szczególnie z defensywy i pytaliśmy, czy im nie żal, to odpowiadali, że już mieli trochę dość tej presji i że teraz będzie im się łatwiej grało, co udowodnili w finale, wręcz zmiatając ofensywę Silesii Rebels z boiska. Reasumując, nie liczą się małe bitwy, ważne żeby wygrać wojnę.

Ile straciliście albo zyskaliście na pandemicznym sezonie?

Chyba nie ma wygranych na pandemii. My straciliśmy szansę na walkę z najlepszymi na równych zasadach. Niektórzy stracili być może swój najlepszy rok uwzględniając przygotowanie fizyczne i metryki. Sekcja juniorska, która jeszcze rok wcześniej wywalczyła brązowy medal MP praktycznie zawiesiła na rok działalność. Można powiedzieć, że wyrwaliśmy z tego sezonu tyle, ile się dało, ale nie traktujmy tego jako jakiś szczególny zysk. Chociaż czasem rzeczywiście tak jest, że rzeczy wywalczone w najtrudniejszych warunkach są zapamiętane najdłużej.

Jak Armada będzie wyglądała w 2021 r., zakładając, że wrócimy do normalności? W aspektach sportowych będzie dużo zmian?

Z przykrością stwierdzę, że niestety nie. Późne zakończenie tak trudnego sezonu i brak możliwości normalnych przygotowań do nowego cyklu rozgrywkowego wymusiły na nas decyzję, aby w tym roku ponownie wystąpić w LFA9. Nie chcieliśmy ryzykować zdrowia zawodników widząc mizerną szansę na normalne przygotowanie się do rozgrywek startujących na początku kwietnia. Jeszcze miesiąc przed końcem ostatniego sezonu pewnie byśmy się na to zdecydowali, ale później nastąpiła brutalna weryfikacja założeń. Start sezonu LFA9 planowany jest na wrzesień i mam nadzieję, że będziemy mogli tym razem przejść planowy cykl treningowy i zaplanować również normalne przygotowania na sezon 2022 już w LFA1. Na pewno chcemy się również skupić na odbudowie sekcji juniorskiej. Rozgrywki juniorskie ruszają również jesienią, więc mamy nadzieję, że uda się przygotować ekipę do gry, choć obecna sytuacja - obiektywnie patrząc - nie napawa optymizmem.

W kwestiach organizacyjnych jest spokojnie czy jednak nerwówka?

Nerwówka to może niezbyt fortunne słowo, bo od strony sponsorskiej - pomimo trudnego roku - była zachowana stabilność. Musimy szczerze podziękować zwłaszcza firmom FIEGE, WestMar Hydraulics i PKS Szczecin za to, że były z nami w tym trudnym okresie. To co osiągnęliśmy to również ich sukces. To czego na pewno nam brakuje to jasna perspektywa rozwoju naszej bazy treningowo meczowej. Na pewno będziemy musieli mocno popracować wspólnie z miastem w tym zakresie, aby w sezonie 2022 mieć komfort walki na odpowiednim obiekcie, spełniającym warunki licencyjne i dającym również widzom odpowiednie wrażenia ze śledzenia naszych zmagań na żywo. Oczywiście zachęcamy wszystkie firmy, zarówno te mniejsze jak i większe, do wspierania naszej aktywności. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, to na pewno wypracujemy odpowiednią, satysfakcjonującą obie strony, płaszczyznę współpracy.

Rozmawiał Jakub Lisowski

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie