Ksiądz opowiedział o tych, którzy porzucili sutanny. Oskarżono go o alkoholizm, przeprowadzano egzorcyzm

Rozmawiał: Andrzej Kus
Ksiądz Piotr Dzedzej pochodzi z Mieszkowic. Obecnie jest wikariuszem w parafii rzymskokatolickiej p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczecinie Dąbiu
Ksiądz Piotr Dzedzej pochodzi z Mieszkowic. Obecnie jest wikariuszem w parafii rzymskokatolickiej p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczecinie Dąbiu Fot. Andrzej Szkocki
Rozmowa księdzem Piotrem Dzedzejem, który w książce "Porzucone Sutanny" opublikował wywiady z 20 byłymi księżmi. Hierarchowie próbowali zablokować ukazanie się publikacji. Autora posądzano nawet o alkoholizm.

- Co skłoniło księdza do napisania takiej książki?
- Bezpośrednią przyczyną było odejście z kapłaństwa kolegi z rocznika. Zastanawiałem się, dlaczego? Zacząłem analizować jego historię powołania, pobytu w seminarium, lata kapłaństwa, czas jako "byłego". Pojawił się w związku z tym artykuł w Tygodniku Powszechnym. Po tym otrzymałem propozycję napisania książki na ten temat.

Zbierając materiały odkrywałem ciekawe, a zarazem sensacyjne kulisy historii odejść. Uznałem jednak, że to pomoże zrozumieć troszkę tych, którzy porzucili sutanny i ku przestrodze, aby inni nie rezygnowali z drogi powołania.

Za patrona publikacji obrałem sobie Jana Pawła II, który poruszył temat byłych księży w książce: "Wstańcie, chodźmy". Pisał o nich w tonie pełnym troski i miłosierdzia: "Nie sposób nie wspomnieć o tych, którzy porzucili kapłaństwo. Również o nich biskup nie może zapomnieć - również oni mają prawo do miejsca w sercu biskupa. Ich dramaty czasami wskazują na zaniedbania formacji kapłańskiej". Niech będą nam bliskie słowa naszego papieża: nie potępiajmy tych, którzy porzucili kapłaństwo, ale próbujmy zatroszczyć się o nich i ich przygarnąć. Znamienne jest też, że Jan Paweł II nie obwinia "byłych". Wskazuje, że często winni są nie oni, ale ci, którzy odpowiadają za formację kapłańską. To powinno nam również uświadomić i przypomnieć, jak wielka jest to odpowiedzialność. Chciałbym, aby ta książka pomogła wypełnić "papieskie zalecenie".

- W jaki sposób udało się dotrzeć do tych wszystkich ludzi, z którymi przeprowadzone zostały wywiady?
- Był to nie lada wyczyn. Są oni bardzo zamknięci, anonimowi po przeprowadzce w inne środowiska. Najpierw poprzez różnych informatorów ustalałem miejsce pobytu, dzwoniłem, próbowałem się umawiać. Wielu z trzaskiem rzucało słuchawką. Inni godzili się na rozmowę, ale później odmawiali. Niektórych odwiedzałem bez uprzedzenia. To lepiej skutkowało. Dużym atutem ich otwarcia się był fakt, że ktoś ze stanu duchownego chce z nimi rozmawiać. Byli też tacy, którzy cieszyli się, że mogą opowiedzieć swoją historię, bez zobowiązań. Nie jak na zeznaniu, po którym będzie kara. Przy wielu rozmowach obecne były żony, czasem dzieci. Inni prosili, aby ich najbliżsi nie dowiedzieli się o naszym spotkaniu.

- Czy były jakieś oddźwięki po publikacji?
- Były, ogólnie uważam, że bardzo pozytywne. Mam bardzo dużo zebranych materiałów wskazujących na cenną jej wartość. Można dowiedzieć się o tym z fachowych czasopism katolickich, jak: "W drodze" czy "Przegląd Powszechny". Książka była czytana w wielu rozgłośniach radiowych. Pozytywne słowa o niej padły również w Radiu Maryja. Jej treść wykorzystują prowadzący rekolekcje dla kapłanów i seminarzystów. Media świeckie podeszły do niej bardzo poważnie wskazując na budującą celowość jej ukazania. Na jej podstawie powstało bardzo wiele dróg naprawczych opracowanych przez fachowców z dziedziny duchowości, psychologii, socjologii. Miałem liczne wywiady, spotkania na łamach środków masowego przekazu. Cieszy mnie również, że media nieprzychylne Kościołowi nie wykorzystywały książki do bezpardonowej krytyki hierarchii.

- Jak książka została odebrana w najbliższym księdzu środowisku?
- Zupełnie inaczej. Poczynając od śp. ks. abpa Zygmunta Kamińskiego, poprzez władze kurii do pojedynczych księży. Arcybiskup intensywnie przekonywał księży w diecezji, że książka jest bardzo uderzająca w "swoje gniazdo". Czyżby miał wyrzuty sumienia, że za jego kadencji odeszło kilkunastu księży? Były próby interwencji w wydawnictwie o wstrzymanie druku. Byłem przedstawiany jako mało wiedzący, a wymądrzający się. Że się mszczę za usunięcie moich braci z seminarium. Sugerowano, że jako rzekomy alkoholik piszę bzdury. Jeden ksiądz opowiadał nawet, że przeprowadzał, wprawdzie na odległość, nade mną egzorcyzm w tej sprawie.

- Dlaczego ludzie opisani w książce zdecydowali się zrzucić sutannę?
- Według mnie o odejściach kapłanów decyduje cały splot czynników, które określiłbym brakiem realizacji powołania w powołaniu. Zewnętrzne trudności, często konflikt z przełożonymi sprawiają, że ksiądz przestaje czerpać radość z życia w koloratce, zaczyna się bunt, suche wykonywanie obowiązków i ucieczka w inne zajęcia i przyjemności, które do dobrego zaprowadzić nie mogą. Są tylko słabymi ludźmi. I niemal wszyscy, poza byłymi księżmi, którzy mieli nieważne święcenia, żałują chwili słabości. Wielu z nich mogłoby dziś wrócić do Kościoła. Chociaż tak naprawdę, żaden z nich nie uważa, by był teraz poza nim. Wszyscy, z którymi rozmawiałem mówią, że są wierzącymi ludźmi. Jest jeszcze jedna kwestia, chyba najważniejsza: O kapłaństwo trzeba walczyć! Bronić jak Westerplatte! Szkoda tylko, że w formacji seminaryjnej mało temu poświęca się uwagi.

- Z jakimi problemami najczęściej spotykali się ci ludzi po tym, jak rozpoczynali inne życie. Czy to prawda, że nie potrafią się przystosować do codziennego życia?
- Wyszedłeś od nas, nie jesteś z naszego stada. Jesteś nikim dla nas. O dziwo czarna owca w stadzie jest lepsza od tej, która unikając podwójnego życia, znalazła się poza! Byli księża zmagają się z odrzuceniem przez środowisko duchownych i świeckich, wiernych. Również niekiedy przez rodzinę. Walczą ze wstydem, naśmiewaniem się, zamykają się przed światem. Wielu nie może poradzić sobie z codzienną egzystencją. Nie mają pracy, bo co może robić były ksiądz? Chodzą do kościoła, ale boleją, że nie mogą prowadzić życia sakramentalnego. Żaden z nich nie chce, by ich usprawiedliwiać, ale zrozumieć. Nie chcą klepania po plecach.

- Jak po wszystkim byli traktowani przez środowisko kościelne?
- Różnie. Im wyżsi dostojnicy kościelni, tym bardziej unikają kontaktów z "byłymi". Może boją się obciachu ze znajomością z nimi? Często byli wcześniej w bardzo bliskich relacjach przyjacielskich i koleżeńskich. Wielu także rozmawia, pomaga. Ostatnio zgłosił się do mnie i drugiego księdza w parafii - "były", którego znaliśmy z seminarium. Żalił się na trudną sytuację życiową. Chciał pożyczyć pieniądze. Daliśmy mu bez oddawania parę groszy.

- Często taka decyzja kończy się dla nich tragedią.
- Byli księża radzą sobie kiepsko. Drastycznym przykładem jest Irek, który po wielu związkach z kobietami, żyjący w nałogu alkoholizmu, zmarł w kartonie pod Sanktuarium Maryjnym na osiedlu Słonecznym. Podobnie z Januszem, praktykującym homoseksualistą, zmarłym na AIDS. Są jednak i przypadki, w mniejszej ilości, że były ksiądz ma prosperującą firmę, zostaje wybrany na burmistrza, jest solidnym policjantem albo nauczycielem.

- A jak oceniłby ksiądz obecną sytuację w środowisku kościelnym?
- Kościół, jako instytucja jest raczej negatywnie postrzegana. Mówi się, że duchowieństwo trzyma z władzą i lgnie do bogatych zamiast zająć się biednymi. Rzeczywiście, na zewnątrz tak to wygląda. Jednakże w 99 procentach księża utrzymują przyjazne stosunki z powyższymi w celu pomocy potrzebującym. Pozyskują środki na dożywianie, zapłatę za energię dla wielu rodzin. Są podporą dla chorych. Odnawiają świątynie, gdzie następuje przemiana ludzkich serc, gdzie rodzą się chęci otwarcia pomocnej dłoni na drugiego człowieka.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
magda

Półtorak to gnida... teraz przyszedł na nieszczęście do Gryfic, gdzie też psuje ludziom krew...do czasu...

a
abstynent72
to prawda ten Półtorak to szambo moralne

Tam tego szamba było trochę więcej.Prawda,że wiele zła się działo z inspiracji Półtoraka.Wichrowski też absolutnie się nie nadaje na człowieka który ma formować duchowo.To mały,zakompleksiony człowiek.Nie potrafi słuchać argumentów drugiego człowieka.Nie znosi gdy ktoś ma odmienne zdanie.Najlepiej mu wychodzi poniżanie drugiej osoby.Słowem lizus i prostak.Abp.Kamińskiemu bez mydła wchodził w d.....Nauczyć może tylko tyle co sam potrafi,czyli nie wiele.Chwała temu księdzu,że podjął tak ważny temat.Bez wątpienia naraził się na szykany ze strony biskupów i zakłamanych współbraci.Hierarchowie wszystkie swoje draństwa tłumaczą dobrem kościoła.
e
exkleryk

Jesli chodzi o formacje w seminarium, to ks. Piotr sygnalizuje powazny problem, ktorego nie rozwiaza tacy ks. jak Gruszka - bo to porazka w doborze kadry, nie mowiac juz o Poltoraku, ktorego dzieki Bogu usunieto z seminarium , hmmm chyba za ... no watki meskie

s
super

to prawda ten Półtorak to szambo moralne

T
Tomek

Jak w seminarium i na WT prowadza wyklady tacy ludzie ja Czapiga, Półtorak, Cybulski czy Offmanski to co się dziwic ze pozniej odchodza? No i wreszcie ktos ten problem zauwazyl. Szczesc Boze Ks. Piotrze

m
marlena

Te egzorcyzmy to chyba ks Czapiga odprawial - wystarczy go zobaczyc a juz wszystkie diably uciekają - ale chyba z ks. Piotra nie uciekly, to ks. Czapiga niezadowolony. Widocznie Bog nie chce takim marnym narzedziem się poslugiwac jak ten Czapiga. Mialam z nim wyklady - koszmarny - krzyczacy psedudowykladowca

m
mirka

No to teraz ks. Piotra Dzedzeja wezmą na języki księzulkowie - współczuję. Jeszcze moze jakas kara koscielna bedzie, bo nie mowi tak jak trzeba, no no bedzie się dzialo.

k
karuzela

To prawda jak cos nie tak powie ksiadz o swoich to albo jest alkoholikiem, dziwkarzem, homoseksualistą albo bisnesmenem - jak mówią ci "sprawiedliwi" kaplani

a
arleta

No pieknie - wreszcie jeden prawde napisal i w Tygodniu Milosierdzia to wazna informacja dot. tych ktorzy odeszli z kaplanstwa

K
KASIA

Pozdrowienia od koleżanki z Liceum Chojeńskiego.

A
A z Gryfic

Pozdrowienia dla Ks. Piotra. Uczennica z podstawówki w Gryficach.

G
Gryficzanin

Pozdrawiann ksiedza uczen ze szkoly podstawowej nr 1 w Gryficach

z
zdziwiony

Identyczna sytuacja była w wojsku, jeszcze 20 lat temu. Tak samo - ośrodek dowodzenia poza granicami kraju, podporządkowany nie narodowym interesom a geopolityce organizacji, co często było wewnętrznie sprzeczne;
Przerosty administracyjne w pewnych sektorach zaś chroniczny brak ludzi do pracy na stanowiskach, gdzie trzeba było pracować, a o splendor i zaszczyty było bardzo trudno. (Łatwiej o kłopoty, z prokuratorem włącznie)
Olbrzymie ilości instytucji działających na rzecz instytucji centralnej, oficjalnie jej nie podporządkowanej ale podporządkowanej kadrowo i zadaniowo.
Brak perspektyw awansowych.
Nabór do zawodowej służby to był swoisty "bilet w jedną stronę" - praktycznie niemożliwe było wyjście przed odsłużeniem 8 - 12 lat służby zawodowej. Do legend garnizonów należą jeszcze opisy wychodzenia do cywila, gdyż należało utrafić - wyjść ale nie stracić nabytych praw. Choć zdarzali się desperaci.
Kilka danych: na świecie katolikami określa się ok. 1 166 mld ludzi. Ich duszpasterzami jest 409 166 księży, na czele których stoi ok 5000 biskupów. Czyli 1 ksiądz na ok 25 tys wiernych. W Polsce - jako że wierzącymi katolikami deklaruje się 40% ludności (raczej mniej) czyli ok 15,1 mln. Za to jest 21 225 tys księży diecezjalnych i 5365 zakonnych (z 2008r). Na czele Kościoła w Polsce stoi 134 biskupów. jeszcze dwadzieścia lat temu ksiądz na swą parafię czekał max.15 lat, dziś - 25 a może nigdy się nie doczekać! Jest pewien problem - z wojska pozbyto się ludzi w sposób właściwie głupi, bo polegający na likwidacji lub przenoszeniu jednostek. Wielu nie wytrzymało tej "wędrówki ludów" i złożyło wnioski do cywila. Innych odrzuciły późniejsze komisje i egzaminy. Zostali najbardziej zdeterminowani, co nie znaczy, że najlepsi. Choć po prawdzie - zostali bardzo dobrzy, w dodatku entuzjaści służby i wojska. Kościół nie może zastosować tak prostych i radykalnych rozwiązań, zwłaszcza, że pomiędzy księżmi funkcjonują liczne powiązania osobiste, biznesowe i służbowe, z różnych powodów.
Kościół dostał kilka potężnych ciosów. Młodzi ludzie, którzy szli do seminariów za pontyfikatu JPII dziś dowiadują się o ohydzie pedofilii (naiwniacy - nie wiedzieli?).Powiązania z Mafią to mały pikuś Teraz doszła w Polsce afera gruntowa, na świecie coraz głośniej, że błędem było uznanie teologii wyzwolenia za herezję. Jedni księża więc tkwią, czekając na lepsze czasy, inni odchodzą, inni wyczyniają różne sprawki licząc, że zostaną wyrzuceni, najlepiej bez możliwości powrotu. Inni jeszcze dodają hańby pozwalając sobie na czyny zabronione, jakby sprawdzali, dokąd sięga cierpliwość i tolerancja systemu. Ostatnio Kościół w Polsce przeszedł samego siebie: Okazało się, że "biskupi znają się na wszystkim - i na rozmnażaniu prawidłowym, i na plemnikach, i na jajnikach, i na in vitro, na ciąży,prezerwatywach, aborcji, życiu seksualnym homo i hetero - czyli na tym, na czym znać się powinni.(?) W sprawach krzyża powiedzieli, że są niekompetentni" (St.Tym, "Przegląd" nr 40(562); podkreślenia moje).

L
Libert

Ciekawe czy spotkał ksiądz na swoje drodze byłego księdza Dominika W. z TChr ?

h
humainbeing

Dobrze, ze ksiądz zachował spokój , upublicznił informacje o tym, co z nim robiono.
Swego czasu znana była metoda prowokowania ludzi i kiedy "puściły im nerwy" wzywano lekarzy, a ci stawiali odpowiednią diagnoze i zalecali zabieg chirurgiczny/na mózgu / - lobotomię . Ludzie po takich interwencjach neurochirurgów żyli , ale w stanie prawie wegetatywnym.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3