Kontuzja bramkarza, a problem sędziowania

Jacek Taczalski, 3 listopada 2004 r.
Nie mają szczęścia do sędziów piłkarze III-ligowej Floty Świnoujście. Zwłaszcza podczas meczów wyjazdowych. Świnoujścianie mają pretensje do nich o gwizdanie pod gospodarzy, a nawet o kontuzję swego bramkarza.

Świnoujścianie przegrali w sobotę w Kościerzynie z Kaszubią 2:4 Po spotkaniu mieli wiele pretensji do arbitra z Bydgoszczy, Andrzeja Mellera.

- Przed wyjazdem obawialiśmy się tego meczu. Nie ze względu na naszą formę, lecz na wyniki Kaszubii na własnym stadionie - mówił już po potyczce kierownik drużyny Leszek Zakrzewski.

I rzeczywiście - Kaszubia wygrała jesienią wszystkie osiem pojedynków. Na wyjazdach idzie już jej znacznie gorzej. Drużyna z Kościerzyny na obcych boiskach zanotował cztery porażki.

- Po takim spotkaniu odechciewa się wszystkiego. Polska piłka jest chora. Rządzą nią sędziowie i wygrywają ci, którzy mają pieniądze - żalił się kierownik Floty.

Działacze z wyspy Uznam mieli pretensje o rzut karny dla Kaszubii. Według nich przewinienie miało miejsce poza 16. Z kolei arbiter w dwóch przypadkach nie dopatrzył się nieczystych zagrań na Krzysztofie Mikule. Także za groźną i bolesną kontuzje bramkarza Sergiusza Prusaka (złamana w dwóch miejscach noga) obarczają po części sędziego.

- Cały czas goniliśmy wynik, atakowaliśmy. Gdybyśmy sędziowanie było normalne prowadziliśmy i gospodarze nie mieliby okazji do takiej kontry. Wówczas do zderzenia naszego bramkarza z napastnikiem by nie doszło - twierdzili.

Działacze i kibice ze Świnoujścia są wyczuleni na pomyłki arbitrów po skandalicznym prowadzeniu zawodów Pucharu Polski z Amiką
Wronki jesienią ubiegłego roku. Marek Mikołajewski z Ciechanowa uznał wówczas gola dla wronczan gdy dwie piłki były na boisku i przy stanie 3:4 nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla Floty po faulu na Krzysztofie Mikule. Wyrzucił dodatkowo gwiazdora zespołu z boiska za "symulowanie" faulu. Flota - choć była lepsza - odpadła z rozgrywek, a sędziego nie spotkała żadna kara.

* * *

Skala tegorocznych błędów arbitrów, które dotykają Flotę na wyjazdach pozwala wysnuć tezę, że nie można mówić o przypadkowym zbiegu okoliczności. Meczom III ligi nie towarzyszą kamery telewizyjne i nie ma powtórek ich błędów. Czują się więc bezkarni. Mogą się mylić do woli.

Jednak kilka lat temu fatalną opinię o sędziowaniu właśnie w Świnoujściu miały przyjezdne drużyny. Mówiło się wówczas, że rzut karny należy się Flocie już przed meczem...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie