MKTG SR - pasek na kartach artykułów

King Szczecin musi zakończyć finał w czwartek na swoim parkiecie

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
W czwartek znów zobaczymy wiele pojedynków między Andrzejem Mazurczakiem z Kinga a Jakubem Schenkiem. Obaj są kandydatami do nagrody MVP finałów
W czwartek znów zobaczymy wiele pojedynków między Andrzejem Mazurczakiem z Kinga a Jakubem Schenkiem. Obaj są kandydatami do nagrody MVP finałów Andrzej Szkocki
Orlen Basket Liga. King Szczecin z Treflem Sopot zagrają w czwartek już po raz dziesiąty w sezonie, a szósty w finale play-offów. Dla Wilków będzie to druga okazja, by zakończyć rywalizację i cieszyć się ze złota. Początek meczu w czwartek o godz. 20.

Sytuacja jest dobra. King prowadzi w finale 3:2 i ma teraz mecz przed swoją publicznością. Jest duża szansa na to, że w czwartek Netto Arena będzie nadkomplet chętnych do oglądania koszykarskiego widowiska.

King jest bliżej mistrzostwa Polski, ale jednak sytuacja po poniedziałkowej porażce w Sopocie trochę się zmieniła. W poniedziałek - Trefl musiał wygrać, by przedłużyć serię, a King chciał końca, ale mógł sobie pozwolić na porażkę. Przegrał, bo słabo się prezentował przez większość spotkania. Trener Arkadiusz Miłoszewski zdjął nawet swojego lidera (Andrzeja Mazurczaka), ale w ostatnich minutach zaczęły się dziać niespodziewane rzeczy. Przewaga Trefla topniała i King miał szansę doprowadzić do dogrywki.

- Mam wrażenie, że już tak słabo w obronie nie zagramy w tej serii - mówił po meczu szkoleniowiec szczecińskiego zespołu.

Przed czwartkiem - Trefl znów musi, ale King raczej też. Jeśli w czwartek szczecinianie nie zakończą rywalizacji na swoim parkiecie - to będzie im o to o wiele trudniej w niedzielę w Sopocie.

- Gdyby doszło do siódmego meczu to będzie szansa na wypełnienie całej Areny - mówili przedstawiciele Trefla. Spotkania w Sopocie dotychczas ściągały od 4 do 5 tysięcy widzów. Perspektywa ostatniego meczu „u siebie” będzie motywować graczy Trefla, ale najbardziej przysłużyła się im wygrana w poniedziałek. Przez 37 minut podopieczni Żana Tabaka dominowali i na pewno zbudowali przed wyjazdem do Szczecina większą pewność siebie.

- Wiemy, co musimy zagrać w Szczecinie. Jak wykorzystujemy nasze sytuacje pod koszem, jak trafiamy z dystansu, jak cały zespół mocno pracuje w obronie - możemy wygrywać - mówił Tabak.

- Chcemy wrócić do Sopotu - dodawał Jarosław Zyskowski, skrzydłowy Trefla.

Szczecinianie do Sopotu wracać nie zamierzają.

- Liczymy na „ogień” na trybunach, na to, że kibice będą naszym szóstym zawodnikiem. Musimy to zakończyć w czwartek - podkreślał podkoszowy Kinga Kacper Borowski.

- Wiemy, co mamy zrobić na swoim boisku - dodawał trener Miłoszewski.

Przed rokiem King grał w finale ze Śląskiem Wrocław. Wygrał trzy pierwsze spotkania, ale dwa kolejne przegrał. Sprawę zakończył w szóstym meczu. Teraz też może rozstrzygnąć kwestię medali w szóstym spotkaniu.

Różnica polega na tym, że rok temu Śląsk miał spore problemy kadrowe, a King „zajechał” ich lidera. W tym roku Trefl jest zdecydowanie mocniejszy, a w składzie Kinga nie wszyscy gracze grają na odpowiednim poziomie. To jest największy problem. Teoretycznie przed swoimi kibicami i na swoim parkiecie będzie jednak łatwiej, a więc trzeba liczyć, że Matt Mobley przebudzi się i zagra choćby na poziomie 10 punktów, że wszyscy podopieczni Miłoszewskiego wyjdą na parkiet skoncentrowani i zaczną gryźć przeciwnika od pierwszej akcji. King ma potencjał, by wgnieść Trefla w parkiet, ale zatrybić muszą wszystkie elementy. W obronie szczecinianie muszą pokazać charakter, waleczność, a nawet, gdy pojawi się niekorzystna decyzja arbitrów (w tej serii jest takich nadmiar) - musi być zachowany spokój. King nie może dać się łapać na przewinienia techniczne czy niesportowe - musi odpowiadać przeciwnikom swoją skutecznością.

- Serducha i charakteru na pewno nam nie zabraknie. Wierzymy, że jesteśmy mocniejszym zespołem i wygramy ten finał - mówi Michał Nowakowski, skrzydłowy Kinga.

Jak mogą wyglądać wyjściowe składy? W Kingu raczej bez zmian. Miłoszewski na play-offy wypracował pierwszą piątkę i się jej konsekwentnie trzyma. Świetnie prezentuje się Andrzej Mazurczak, bardzo dobrze Avery Woodson i Zac Cuthbertson, a więcej konkretów można oczekiwać po Kacprze Borowskim i Morrisie Udeze. Ważni są zmiennicy. Michale Kyser może mieć 8/8 z półdystansu, Tony Meier jak ma dobry dzień to trafia szalone trójki, podobnie jak Michał Nowakowski, a na reprezentacyjny poziom wszedł Przemysław Żołnierewicz. Jest jeszcze Maciej Żmudzki, który rzadko dostaje szanse gry, ale jak już wchodzi na parkiet to daje to dobre efekty. Plus uśpiony Matt Mobley. Jak trafi pierwszy, drugi rzut - będzie nie do zatrzymania. Trefl to wszystko wie, dlatego jest tak agresywny w obronie.

Taktyka i skład piątki Trefla to niewiadoma. Trener Tabak nie bał się rewolucji w piątce po pierwszym nieudanym występie, ale to zaprocentowało. Groźni są Jarosław Zyskowski, Paul Scruggs, Aaron Best, Benedekt Varadi, świetnie gra Jakub Schenk (ale też potrafi dopaść go kryzys), królem pod koszem chce być Goeffrey Groselle. Ich atuty i możliwości King równie dobrze zna.

Początek czwartkowego meczu o godz. 20.

fot. andrzej szkocki
============06 Zdjęcie Podpis (17972669)============
Dziś znów zobaczymy wiele pojedynków między Andrzejem Mazurczakiem z Kinga a Jakubem Schenkiem. Obaj są kandydatami do nagrody MVP finałów

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński