Goleniów: Pijany ochroniarz jechał służbowo. Miał broń

mp
Prawie dwa promile alkoholu miał ochroniarz, który kierował służbowym samochodem. Miał przy sobie broń i dwa pełne magazynki amunicji.

- Wystąpimy o cofnięcie licencji na posiadanie broni dla pijanego ochroniarza - mówi nadkom. Wiesław Ziemba z goleniowskiej policji.

43-letni Zdzisław Z. wpadł w nocy z niedzieli na poniedziałek. O godzinie 3 nad ranem kierował służbowym nissanem mikra na ul. Szczecińskiej w Goleniowie. Miał 1,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Przy sobie miał broń służbową oraz dwa magazynki z 16-ma sztukami amunicji.

Po wytrzeźwieniu ochroniarz usłyszy zarzut jazdy pod wpływem alkoholu. Grozą mu 2 lata więzienia.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ochroniarz
Szkoda że ani dziennikarz ani policjant nie wiedzą ( albo nie chcą wiedzieć ) że za posiadanie broni pod wpływem alkoholu grozi kara do 5 lat !!!!
G
Gość
W dniu 24.08.2009 o 12:32, Gość napisał:

Sędziemu wolno więcej? Sędziowie nie zdecydowali się nawet na ukaranie Jana B., bardziej dolegliwym przeniesieniem do pracy w innym sądzie, nie mówiąc już o wydaleniu z zawodu. – W życiu zawodowym zachowywał się nienagannie, zbliża się do zakończenia służby – tak sędzia Bogdan Tracz, przewodniczący składu sądu dyscyplinarnego uzasadniał łagodne potraktowanie Jana B.27 czerwca 2003 roku Jan B. pił w lokalu piwo z kolegą. Jak sam przyznał, wypił dwa piwa: duże i małe. Potem wsiadł do swojego fiata. Jego kolega ruszył za nim seatem. Na jednej z ulic w Białej Podlaskiej seata zatrzymała policja. Zatrzymał się też Jan B. Policjantom powiedział, że jest sędzią. Pokazał legitymację. Jego kolega miał w organizmie 1,4 promila alkoholu. Policjanci wyczuli woń alkoholu również od sędziego, ale ten odmówił poddania się badaniu na trzeźwość. Sędzia – po kilkuletnim procesie – został uznany za winnego pomagania koledze w prowadzeniu samochodu po pijanemu: eskortował go i dawał poczucie bezkarności. W styczniu proces prawomocnie zakończył się warunkowym umorzeniem, bo według sądu takie postępowanie to czyn o nieznacznej szkodliwości społecznej. Jan B. wrócił do orzekania w sądzie w Białej Podlaskiej. O jego dalszym losie miał zadecydować sąd dyscyplinarny. Na rozprawach Jan B. znowu zaprzeczał, że pilotował pijanego kolegę. Na koniec poprosił o łagodną karę. Sędziowie uznali, że Jan B. popełniając przestępstwo uchybił godności sędziego. Kara – nagana. Wydający wyrok wzięli pod uwagę, że pijanego kolegę pilotował w nocy, przy niewielkim natężeniu ruchu. Jan B. będzie mógł dalej sądzić. Z taką przeszłością nie wszędzie byłby w ten sposób potraktowany. – Warunkowe umorzenie postępowania za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego powoduje wygaśnięcie mandatu radnego – mówi Cezary Widomski z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. Z funkcjonariuszami, którzy popełnili przestępstwa związane z jazdą po pijanemu, żegna się również policja. – Nawet warunkowe umorzenie postępowania za tego rodzaju przestępstwo kończy się usunięciem ze służby – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Problemy mają też celnicy, którzy usłyszą takie wyroki, ale przepisy nie nakazują automatycznego usuwania ich z pracy.Proces sędziego znowu się nie rozpoczął, bo oskarżony choruje Proces Zbigniewa J., emerytowanego sędziego Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, znowu się nie zaczął. Powód? Oskarżony znowu trafił do szpitala. Sąd Rejonowy w Staszowie, który ma osądzić Zbigniewa J. za jazdę po pijanemu, już cztery raz wyznaczał rozpoczęcie procesu. Bez skutku. Bo emerytowany sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu choruje i zamiast stawić się na sali rozpraw, przesyła zaświadczenia lekarskie - informujące o tym, że przebywa w szpitalu. A właściwie w szpitalach, bo zmienia lecznice. Ostatnio leczył się w Sandomierzu, dlatego w środę był nieobecny w sądzie. Efekt jest taki, że sędzia wciąż nie poniósł żadnych konsekwencji karnych za to, że w grudniu 2006 roku, na trasie Tarnobrzeg-Stalowa Wola prowadził auto kompletnie pijany (2,36 prom.), uciekał policji wyzywającej go do zatrzymania się, spowodował kolizję i był agresywny wobec interweniujących policjantów, a na dodatek nie miał prawa jazdy, bo zabrano mu je za... jazdę po pijanemu w sierpniu 2005 r. Za pierwszą wpadkę alkoholową - choć wkrótce minie cztery lata - też nie został prawomocnie skazany, bo odwołał się od wyroku, a sprawa apelacyjna utknęła w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Sędzia Zbigniew J. przeszedł w 2007 r. w stan spoczynku. Nie pracuje, ale zarabia ok. 4 tys. zł miesięcznie. Sąd Dyscyplinarny, który może go pozbawić emerytury, zawiesił wydanie kary do czasu zakończenia spraw karnych.



że 65 procent ankietowanych jest przekonanych o tym, że sędziowie i prokuratorzy są stronniczy, a sądy wcale nie są niezawisłe. Tyle samo osób twierdzi, że na wymiar sprawiedliwości wydajemy jako państwo za dużo pieniędzy. Dalej jest jeszcze gorzej. Co druga osoba wymieniła korupcję jako główną wadę polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale jedynie co trzeci badany wskazał na brak kadr i problemy z biurokracją.
G
Gość
Sędziemu wolno więcej? Sędziowie nie zdecydowali się nawet na ukaranie Jana B., bardziej dolegliwym przeniesieniem do pracy w innym sądzie, nie mówiąc już o wydaleniu z zawodu.
– W życiu zawodowym zachowywał się nienagannie, zbliża się do zakończenia służby – tak sędzia Bogdan Tracz, przewodniczący składu sądu dyscyplinarnego uzasadniał łagodne potraktowanie Jana B.
27 czerwca 2003 roku Jan B. pił w lokalu piwo z kolegą. Jak sam przyznał, wypił dwa piwa: duże i małe. Potem wsiadł do swojego fiata. Jego kolega ruszył za nim seatem. Na jednej z ulic w Białej Podlaskiej seata zatrzymała policja. Zatrzymał się też Jan B. Policjantom powiedział, że jest sędzią. Pokazał legitymację. Jego kolega miał w organizmie 1,4 promila alkoholu. Policjanci wyczuli woń alkoholu również od sędziego, ale ten odmówił poddania się badaniu na trzeźwość. Sędzia – po kilkuletnim procesie – został uznany za winnego pomagania koledze w prowadzeniu samochodu po pijanemu: eskortował go i dawał poczucie bezkarności. W styczniu proces prawomocnie zakończył się warunkowym umorzeniem, bo według sądu takie postępowanie to czyn o nieznacznej szkodliwości społecznej. Jan B. wrócił do orzekania w sądzie w Białej Podlaskiej. O jego dalszym losie miał zadecydować sąd dyscyplinarny. Na rozprawach Jan B. znowu zaprzeczał, że pilotował pijanego kolegę. Na koniec poprosił o łagodną karę.
Sędziowie uznali, że Jan B. popełniając przestępstwo uchybił godności sędziego. Kara – nagana. Wydający wyrok wzięli pod uwagę, że pijanego kolegę pilotował w nocy, przy niewielkim natężeniu ruchu. Jan B. będzie mógł dalej sądzić. Z taką przeszłością nie wszędzie byłby w ten sposób potraktowany.
– Warunkowe umorzenie postępowania za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego powoduje wygaśnięcie mandatu radnego – mówi Cezary Widomski z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. Z funkcjonariuszami, którzy popełnili przestępstwa związane z jazdą po pijanemu, żegna się również policja.
– Nawet warunkowe umorzenie postępowania za tego rodzaju przestępstwo kończy się usunięciem ze służby – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Problemy mają też celnicy, którzy usłyszą takie wyroki, ale przepisy nie nakazują automatycznego usuwania ich z pracy.

Proces sędziego znowu się nie rozpoczął, bo oskarżony choruje Proces Zbigniewa J., emerytowanego sędziego Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, znowu się nie zaczął. Powód? Oskarżony znowu trafił do szpitala. Sąd Rejonowy w Staszowie, który ma osądzić Zbigniewa J. za jazdę po pijanemu, już cztery raz wyznaczał rozpoczęcie procesu. Bez skutku. Bo emerytowany sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu choruje i zamiast stawić się na sali rozpraw, przesyła zaświadczenia lekarskie - informujące o tym, że przebywa w szpitalu.
A właściwie w szpitalach, bo zmienia lecznice. Ostatnio leczył się w Sandomierzu, dlatego w środę był nieobecny w sądzie. Efekt jest taki, że sędzia wciąż nie poniósł żadnych konsekwencji karnych za to, że w grudniu 2006 roku, na trasie Tarnobrzeg-Stalowa Wola prowadził auto kompletnie pijany (2,36 prom.), uciekał policji wyzywającej go do zatrzymania się, spowodował kolizję i był agresywny wobec interweniujących policjantów, a na dodatek nie miał prawa jazdy, bo zabrano mu je za... jazdę po pijanemu w sierpniu 2005 r. Za pierwszą wpadkę alkoholową - choć wkrótce minie cztery lata - też nie został prawomocnie skazany, bo odwołał się od wyroku, a sprawa apelacyjna utknęła w Sądzie Okręgowym w Lublinie.
Sędzia Zbigniew J. przeszedł w 2007 r. w stan spoczynku. Nie pracuje, ale zarabia ok. 4 tys. zł miesięcznie. Sąd Dyscyplinarny, który może go pozbawić emerytury, zawiesił wydanie kary do czasu zakończenia spraw karnych.
n
neo-1
Może wybierała się do Afganistanu, a tam jechać na trzeźwo i bez "armaty" bardzo niebezpiecznie.
Dodaj ogłoszenie