Galaretka strachu

Michał Sarosiek, 18 sierpnia 2004 r
Wczoraj zabawkę "Galaxy Slime” pokazaliśmy Wiesławowi Puckowi naczelnikowi Wydziału Ochrony Konsumentów i Kontroli Doraźnej z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Szczecinie. Obiecał, że inspektorzy sprawdzą, czy zabawka może być sprzedawana w placówkach handlowych.
Wczoraj zabawkę "Galaxy Slime” pokazaliśmy Wiesławowi Puckowi naczelnikowi Wydziału Ochrony Konsumentów i Kontroli Doraźnej z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Szczecinie. Obiecał, że inspektorzy sprawdzą, czy zabawka może być sprzedawana w placówkach handlowych. Michał Sarosiek
W kioskach i sklepach z zabawkami oraz pamiątkami można kupić galaretę-zabawkę. Zamknięta szczelnie w plastikowym pudełeczku masa zdaniem naszych Czytelników jest niebezpieczna.

Wśród dzieci stała się już hitem wakacji - mogą nią rzucać i dowolnie rozlewać, by potem bez problemu zebrać ją i dalej się bawić. Atrakcja kosztuje jedyne dwa złote.

Rodzice, którzy przynieśli zabawkę do naszej redakcji zwracają jednak uwagę na niebezpieczeństwo połknięcia galarety przez małe dzieci. Tajemnicza masa w dodatku ładnie pachnie i dziecko, choćby tylko przez ciekawość, może wziąć ją do ust. Konsekwencje mogą być dramatyczne.

Brak oznaczeń

Na opakowaniu brakuje jakichkolwiek informacji o produkcie. Widoczne napisy "Non toxic, don`t swallow" oraz nazwa zabawki "Galaxy Slime" nie rozwiązują problemu. Na spodzie widnieje nalepka z symbolem "CE", oznaczającym zgodność z wszelkimi wymogami.

- Znak ten na tego typu produktach musi być umieszczony tak, by nie mógł być łatwo usunięty - mówi Wiesław Pucek, naczelnik Wydziału Ochrony Konsumentów i Kontroli Doraźnej z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Szczecinie. - W tym przypadku tak nie jest.

Na pudełku powinno być też wiele innych informacji, takich jak: nazwa producenta lub importera, przeznaczenie zabawki, ewentualne ostrzeżenie dla dzieci poniżej 3 lat bądź zalecenie używania produktu pod okiem osoby dorosłej. Istotnym jest też fakt, że wszelkie napisy muszą być w języku polskim. Na "Galaxy Slime" nie ma żadnej z tych informacji.

Będą sprawdzać

Galareta już na pierwszy rzut oka wydaje się być podejrzaną.

- Rzeczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że zabawka może stwarzać zagrożenie dla użytkowników - mówi Wiesław Pucek. - Nie wiadomo nawet, co to za substancja. Nasi inspektorzy zbadają pochodzenie produktu. Zostanie wszczęta specjalna procedura mająca na celu wyjaśnienie wszelkich wątpliwości. Jeśli obawy się potwierdzą, doprowadzimy do wyeliminowania zabawki z rynku.

Ostateczną decyzję podejmuje w tej sprawie prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Podobnych pamiątek, budzących kontrowersje, może być więcej. Nie wszystkie są jednak badane. Swego czasu wycofano już m. in. "Yoyo" z elastycznym sznurkiem oraz zabawki zwiększające swą objętość pod wpływem wody.

- Apeluję do wszystkich, którzy mają jakieś wątpliwości, aby przychodzili z takimi sprawami bezpośrednio do nas, do inspektoratu, który mieści się przy Wałach Chrobrego - apeluje Wiesław Pucek. - Sami nie jesteśmy w stanie być wszędzie i sprawdzić wszystkie towary.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie