Eksplozja w Stargardzie. Przyczyna? Z kuchenki ulatniał się gaz

Grzegorz Drążek grzegorz.drazek@mediaregionalne.pl
Wybuch był w mieszkaniu na drugim piętrze bloku na Starym Mieście.
Wybuch był w mieszkaniu na drugim piętrze bloku na Starym Mieście. Grzegorz Drążek
To nie aparatura z tlenem, a gaz wybuchł w mieszkaniu przy ulicy Grodzkiej. W wyniku eksplozji zginęła 77-letnia lokatorka. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Tragiczne zdarzenie miało miejsce 27 lutego tego roku. Potężny wybuch w mieszkaniu na drugim piętrze bloku przy ulicy Grodzkiej 10 wyrzucił 77-letnią lokatorkę na zewnątrz.

Świadkowie mówili, że chwilę przed wybuchem kobieta stała przy otwartym oknie. Odłamki szkła z okna mieszkania rozrzucone zostały w odległości kilkudziesięciu metrów, między innymi na boisko szkolne przedzielone od bloku trawnikiem. Na boisku dzieci grały w piłkę. Na ziemię runęły też fragmenty ściany z mieszkania, w którym był wybuch. Lokatorka zginęła. Sprawą zajęli się stargardzcy prokuratorzy i policjanci. Powołali oni biegłych, którzy mieli pomóc w ustaleniu przyczyn tego tragicznego zdarzenia.

- To mógł być wybuch gazu, ale pewności nie ma - mówili policjanci. - Potrzebne są specjalistyczne badania, bo przyczyny mogły być różne.

Pojawiły się podejrzenia, że wybuch mogła spowodować aparatura tlenowa.

- Ta pani chorowała na astmę, potrzebowała aparatury z tlenem i ta aparatura stała w pokoju - mówili mieszkańcy bloku przy ulicy Grodzkiej 10.

Bliscy ofiary nie wierzyli, że wybuch spowodowała ta aparatura.

- Była w dobrym stanie i mieliśmy zapewnienia, że taka aparatura nie może wybuchnąć - mówił jeden z bliskich ofiary wybuchu.

Na opinie biegłych trzeba było trochę poczekać. Kiedy dotarły do śledczych, rozwiały wątpliwości.

- Biegły stwierdził, że doszło do wybuchu gazu w kuchence - informuje Adam Szurek, szef Prokuratury Rejonowej w Stargardzie.

Nie zostało jednak ustalone, co było bezpośrednią przyczyną wybuchu. Nie wiadomo, co doprowadziło do ulatniania się gazu. Przyjęto dwie hipotetyczne przyczyny. Niekontrolowany wyciek lub odkręcenie gazu przez lokatorkę. Jak konkretnie było, tego już nikt się nie dowie. Prokuratura po tym, jak otrzymała opinie biegłych, umorzyła postępowanie w sprawie tego zdarzenia. Biegły stwierdził, że mimo dużych szkód w mieszkaniu na drugim piętrze, nie było zagrożenia dla wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
h

Nie było zagrożenia dla wielu osób.

 

Takie zagrożenie byłoby jakby pół bloku się rozpadło. 

M
Mieszkaniec tego bloku
W dniu 10.09.2013 o 14:03, Mieszkaniec tego bloku napisał:

Szkoda, że biegły nie był w sąsiednich mieszkaniach zobaczyć jakie mieki straty tylko pie**** głupoty zza biurka.

 


sorki : mieli*

M
Mieszkaniec tego bloku

Szkoda, że biegły nie był w sąsiednich mieszkaniach zobaczyć jakie mieki straty tylko pie**** głupoty zza biurka.

d
dede

Podoba mi się biegły, który stwierdził, że mimo dużych szkód w mieszkaniu na drugim piętrze, nie było zagrożenia dla wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach. Zwłaszcza patrząc na wyrwę w ścianie i szkła latające po boisku na którym dzieciaki haratają w gałę..

 

Dodaj ogłoszenie