sportowy24
    Dawid Krysiak, najmłodszy szczypiornista Pogoni: Złapię luz...

    Dawid Krysiak, najmłodszy szczypiornista Pogoni: Złapię luz i będzie dobrze

    Paweł Pązik

    Głos Szczeciński

    Głos Szczeciński

    Dawid Krysiak czeka na debiut w Superlidze.

    Dawid Krysiak czeka na debiut w Superlidze. ©Andrzej Szkocki

    Rozmowa z Dawidem Krysiakiem, najmłodszym szczypiornistą w kadrze ekstraklasowego klubu, Gaz-System Pogoni Szczecin. - Rodzicom chodzi o naukę. Nie chcą, bym to zaniedbał - mówi Krysiak.
    Dawid Krysiak czeka na debiut w Superlidze.

    Dawid Krysiak czeka na debiut w Superlidze. ©Andrzej Szkocki

    - Jak to się stało, że 16- letni zawodnik zaczął treningi z Pogonią?

    - Moja drużyna z CKS przy ul. Rydla rywalizowała z zespołem prowadzonym przez Wojtka Zydronia. Podpatrzył moją grę, pomógł mi i tu trafiłem. Jeszcze gdy Pogoń kończyła poprzedni sezon nie przypuszczałem, że wkrótce będę uczestniczył w jej treningach.

    - Kiedy złapałeś bakcyla na szczypiorniaka?

    - Wszystko zaczęło się od trenera Artura Rykaczewskiego.
    Chciał mnie "zaciągnąć" już w podstawówce. Niestety, to mu się nie udało. Nie chciałem zmieniać otoczenia. Byłem tylko na kilku treningach i paru sparingach. Na poważnie za trenowanie wziąłem się w pierwszej klasie gimnazjum.

    - Jak się odnajdujesz na treningach z dużo starszymi zawodnikami?

    - Na początku było bardzo ciężko. Koledzy mają dużo lepsze warunki fizyczne, ciężko było mi próbować gry jeden na jeden. Powoli zaczynam sobie dawać radę. Dostaję bardzo dużo cennych uwag. Staram się je wdrożyć na boisku.

    - Kto najbardziej "matkuje"?

    - Michal Bruna i Wojtek Zydroń. Ci najbardziej doświadczeni.

    - Z tego co słyszę, z każdym w zespole jesteś "na ty".

    - Już na samym początku, gdy zacząłem przychodzić na treningi Pogoni, a nie było jeszcze mowy o podpisaniu kontraktu, to podszedłem do grupy i powiedziałem "dzień dobry". Chłopacy od razu mnie przestawili.

    - Jesteś najmłodszy w szatni, więc wszystkie obowiązki na ciebie spadają?

    - Nie wszystkie. Mamy ustalone z grupą młodszych zawodników, kto za co odpowiada. Na szczęście najmłodszy wszystkiego nie robi.

    - Z czym masz największy problem przy tym przeskoku do seniorskiego grania?

    - Tak naprawdę to z bramkarzami. Ciężko mi dokładnie wychwycić sposób, jak oni bronią, jak mogę ich pokonać. Bardzo mi w tym elemencie pomaga Wojtek Zydroń.

    - Słyszałem bardzo pochlebne opinie na temat twojej gry w trakcie trzech turniejów w okresie przygotowawczym z Pogonią. Jak ci się grało po raz pierwszy w seniorskiej piłce?

    - Koledzy podpowiadali żebym się nie przejmował, grał luźno swoją grę. Nie przykładałem do tego jakichś wielkich emocji, choć na pewno mała trema i stres były. Chłopacy rozluźniali atmosferę, a ja na boisku starałem się grać jak najlepiej potrafię.

    - Wkrótce zaczyna się szkoła, a ty wciąż jesteś uczniem.

    - Na pewno będzie mi ciężko, bo jeszcze mam swoją drużynę w CKS. Spróbuję to jakoś pogodzić i dojeżdżać na treningi Pogoni.

    - Jak twoi rodzice zareagowali, gdy powiedziałeś im o propozycji z Pogoni?

    - Przyszło to ciężko. Najbardziej chodziło właśnie o naukę. Nie chcą, abym to zaniedbał. Jakoś udało mi się ich przekonać. Dużo pomogli w tym prezes Paweł Biały i Wojtek Zydroń, którzy spotkali się z moimi rodzicami. Nie ma u mnie w domu żadnych tradycji w piłce ręcznej, więc przecieram szlak.

    - Byłeś już powoływany do reprezentacji?

    - Tak, mam za sobą trzy mecze międzypaństwowe i kilka sparingów. Byłem na czterech konsultacjach w reprezentacji juniorów młodszych. Ostatnio nie zostałem jednak powołany i to już wtedy, gdy trenowałem z Pogonią.

    - Zaczynacie sezon od meczu z Vive Targi Kielce. Pewności, że zagrasz nie ma, ale jeśli tak, to...

    - Jest strasznie na samą myśl (uśmiech). Patrząc chociażby na bramkarza, któremu będę miał rzucać. Sławek Szmal, czy inni zawodnicy, to najwyższa półka światowa. Ciężko będzie mi się przełamać i złapać luz, aby ze spokojem rzucić na bramkę, której broni Szmal. Liczę, że koledzy wypracują mi pewne pozycje, a ja będę je musiał dobrze skończyć.

    - Dodatkowy stres to gra na nowej hali.

    - Do tej pory największa publiczność przy jakiej grałem, to około 500 osób. Przy Szafera może być ich znacznie więcej. Muszę się przełamać, złapać luz i powinno być dobrze. ROZMAWIAŁ

    Czytaj treści premium w Głosie Szczecińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GS24 poleca:

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    Piłkarz Roku 2018. Wybieramy najlepszych piłkarzy w regionie

    Piłkarz Roku 2018. Wybieramy najlepszych piłkarzy w regionie

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów

    SPORTOWY SUKCES ROKU | Głosowanie zakończone poznaj laureatów