Bombowy konflikt na Mulniku

Michał Fura, 20 kwietnia 2005 r.
Niewykluczone, że sprawę wywozu min rozstrzygnie dopiero Ministerstwo Obrony. Na zdjęciu: kierownik robót Mineksu Roman Kuchciński z jedną min.
Niewykluczone, że sprawę wywozu min rozstrzygnie dopiero Ministerstwo Obrony. Na zdjęciu: kierownik robót Mineksu Roman Kuchciński z jedną min. Sławek Ryfczyński
Prezydent Świnoujścia napisał skargę do Żandarmerii Wojskowej na bezczynność 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Prosi w niej, aby marynarka jak najszybciej zabrała miny z basenu Mulnik oraz wyjaśniła, dlaczego tak długo się z tym ociąga.

Trzy niewybuchy M5 zostały wyciągnięte na brzeg basenu Mulnik przez firmę Minex dwa tygodnie temu. Miasto kłóci się z Marynarką Wojenną o to, kto ma wywieźć poniemieckie miny znalezione na Mulniku. Obie strony upierają się przy swoim, miny czekają.

Dwie strony, dwa zdania

Władze miasta są przekonane, że miny powinno wywieźć wojsko - a konkretnie saperzy 8 Flotylli Obrony Wybrzeża.

Marynarka Wojenna twierdzi jednak, że nie pozwala jej na to prawo, bo oczyszczanie basenu jest przedsięwzięciem komercyjnym.

- Prywatna firma oczyszcza akwen i bierze za to pieniądze. Nie możemy przecież wyręczać prywatnej firmy. To byłoby niezgodne z prawem - mówi kmdr ppor. Bartosz Zajda, rzecznik prasowy dowódcy Marynarki Wojennej.

Tylko za pieniądze

- Marynarka Wojenna ma w takim przypadku 3 dni na wywiezienie min. To procedury postępowania przyjęte przez Wojewódzki Sztab Wojskowy - ripostuje Barbara Michalska, inżynier miasta.

- Interweniujemy zawsze, gdy niewybuchy zostają znalezione przypadkowo - odpowiada rzecznik Zajda.

Prace na odcinku, na którym znaleziono miny, są wstrzymane. Nie rozpoczną się, dopóki niewybuchy nie zostaną wywiezione i nie będzie zapewnienia kto wywiezie ewentualne następne.

Jeśli prace nie zakończą się do końca maja, miastu mogą przepaść pieniądze na oczyszczanie akwenu.

Mineksowi nikt nie zapłaci

Na swojej stronie internetowej firma Minex chwali się, że ma szerokie uprawnienia i doświadczenie w rozminowywaniu i rozbrajaniu niewybuchów.

- "Wykryliśmy i unieszkodliwiliśmy około 300 sztuk niewybuchów, w tym nierozbrajalne i nieusuwalne miny przeciwpiechotne i pociski moździerzowe" - czytamy.

Problem w tym, że w umowie miasta z Mineksem nie ma ani słowa na temat unieszkodliwiania min, a więc firmie nikt za to nie zapłaci.

- Zlecenie oczyszczania basenu obejmuje tylko usunięcie wraku barki, fragmentów zniszczonego nabrzeża i wydanie atestu czystości dna - tłumaczy Barbara Michalska. - Miny zostały znalezione przypadkowo i wojsko powinno to traktować właśnie jako interwencję.

Sprytny zabieg miasta?

Jeszcze zanim rozpoczęto prace na Mulniku, miasto otrzymało ekspertyzę dna basenu, z której wynikało, że leży tam jeszcze około 150 metalowych przedmiotów.

Co prawda bez określenia, czy to niewybuchy, czy tylko jakieś metalowe części. Ale jednocześnie nikt nie wykluczał, że wśród tych ponad stu metalowych elementów nie ma żadnego niewybuchu. Wręcz przeciwnie, każdy był niemal przekonany, że jakiś niewybuch na pewno się tam znajdzie.

Jednak w ostatecznych warunkach przetargu, który wygrał Minex, władze Świnoujścia nie ujęły zadania rozbrojenia ewentualnie znalezionych tam min. Dlaczego?

Chodzi oczywiście o pieniądze. Miasto dostało na prace na Mulniku ponad 800 tys. zł z funduszu POJAR. Tymczasem rozbrojenie min znalezionych na Mulniku to dodatkowy, bardzo duży koszt, znacznie przekraczający kwotę, jaką otrzymało miasto.

- To prawda - przyznaje Robert Karelus, rzecznik prasowy prezydenta miasta. - Gdyby w kontrakcie znalazło się też rozbrajanie min, kosztowałoby to znacznie więcej niż te 800 tysięcy złotych. I nie mielibyśmy skąd wziąć tych pieniędzy.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, znalezionych min nie będzie można prawdopodobnie rozbrajać na Mulniku ze względu na bezpieczeństwo.

Trzeba je będzie przetransportować na morski poligon i dopiero tam zdetonować. Podczas transportu trzeba będzie wstrzymać żeglugę w porcie.

Trzebiatów wziął

Jednym z argumentów, jakich używa miasto, aby zmusić MW do zabrania min jest fakt, że patrol saperski z Trzebiatowa za darmo zabrał już z basenu miny przeciwpiechotne.

- Nie robili z tym problemów - mówi Robert Karelus, rzecznik prasowy prezydenta.

Innych jednak nie chciał, bo uznał, że skoro są to miny morskie, to powinna to zrobić MW.

Prezydent wystąpił do dowódcy 8 Flotylli Obrony Wybrzeża, ale ten odmówił mu zabrania min. W tej sytuacji zwrócił się do wojewody zachodniopomorskiego i Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego.

Jak na razie, oba pisma niewiele pomogły, bo MW min nie zabrała. Teraz miasto czeka na odpowiedź z Żandarmerii Wojskowej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W [wulgaryzm]a cięcie terz zajecie.Kasiora leciała.Możejko przyłapał na oszustwie to mu przysłali tego komornika Masojcia Artura to ciekawa postać specjalnie przez nas rozpracowywana. To tylko kwestia czasu Masojć...

Dodaj ogłoszenie