Żyją na bombach

Hanka Lachowska, 26 lutego 2005 r.
Trzech młodych mieszkańców postawiło zarobić na niewypałach. W przydomowym prymitywnym warsztacie wyłuskali dziesięć kilogramów trotylu. Potem znaleźli na niego kupca.

Mieszkańcy Kurzycka i Kłosowa w powiecie gryfińskim niemal codziennie znajdują w okolicach swoich wsi granaty i duże pociski.
Niektórzy zabierają niewybuchy do domu i tam je rozbrajają. Inni robią to w lesie.

Do transakcji jednak nie doszło. W poniedziałek, w pociągu relacji Szczecin-Poznań, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali 26-letniego Łukasza J., gdy jechał na spotkanie z kupcem. Miał przy sobie niemal 10 kg trotylu i granat bojowy F1.

Jeszcze tego samego dnia policja i CBŚ przeszukali gospodarstwo
J. W zbitym z desek warsztacie znaleźli pociski i narzędzia, które posłużyły do produkcji trotylu.

Za czasów PGR Kurzycko było bogatą wsią. W PGR pracowało ze czterysta osób. Był klub, stołówka. A dziś co? Wszędzie bieda.
Młodzi snują się po wsi bez sensu.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie