Życie jest okrutne

Krystyna Pohl, 28 stycznia 2005 r.
Prawo jest bezwzględne. Stajesz się pełnoletnim - musisz radzić sobie sam. Dom dziecka przestaje być domem. Trzeba sobie szukać innego dachu nad głową. Dla wielu wychowanków ten przepis brzmi jak wyrok skazujący ich na wygnanie. Nie wiedzą co ich czeka i na niewiele mogą liczyć...

Karolina

Dla Karoliny życie po, czyli życie po domu dziecka zacznie się w czerwcu tego roku. Dokładnie dwudziestego czwartego skończy osiemnaście lat. W świetle prawa będzie osobą dorosłą, odpowiadającą za siebie. Zgodnie z przepisami następnego dnia powinna opuścić dom dziecka i zacząć życie na własny rachunek.
Kiedy tylko o tym pomyśli czuje ucisk w żołądku i łzy pod powiekami.

Boi się, normalnie po ludzku lęka się tej całej samodzielności, odpowiedzialności, tego dorosłego życia. Ucieka od tego myślami, ale to nie takie proste. W dodatku martwi się o rodzeństwo.

Karolina trafiła do Domu Dziecka w Mostach ponad dwa lata temu. Wraz z nią znalazła się tam czternastoletnia siostra Marta i dziesięcioletni brat Kacper. W domu stało się nieszczęście, ciężko zachorował kochany tata, który przez kilka lat opiekował się dziećmi. Parę miesięcy temu zmarł. Dzieciom zawalił się świat. Mama? Na to słowo Karolina kuli ramiona. Mama gdzieś tam jest, żyje, ale tak jakby jej nie było. W ogóle się nimi nie interesuje. Ma swoje życie, swój melinowy świat wypełniony wódką.

- Niedobra kobieta - mówi babcia Jadwiga, matka nie żyjącego ojca dzieci. - Jej te dzieciaczki zawsze przeszkadzały. Jest skończoną alkoholiczką, nawet odwyk jej nie pomógł. Potrafiła wyjść po chleb i wrócić po dwóch tygodniach. Gdy Kacperek miał osiem miesięcy wyszła z domu i nie wróciła. Syn sam wychowywał całą trójkę.

Dziewczyna przyznaje, że często zazdrości koleżankom, które mają rodziców, normalne domy i matki, które są prawdziwymi matkami.
Płacze babcia Karoliny. Pracuje jako szatniarka. W malutkim mieszkaniu mieszka z chorą córką i jej dziećmi. Dla jeszcze trojga lokatorów nie ma miejsca. Dom dziecka był najlepszym rozwiązaniem. Babcia przez cały czas jest z wnukami w kontakcie.

Mieszkanie, w którym mieszkały dzieci z ojcem stoi puste. Jest bardzo zadłużone. Skomplikowana jest jego sytuacja prawna. Prawo do niego ma kilka osób. Nie ma szans na to, by mogła je dostać Karolina z rodzeństwem.

Dzieci są bardzo z sobą zżyte i bardzo za sobą tęsknią. Karolina i Marta przez cały tydzień mieszkają w internacie, uczą się w szkole zawodowej. Na weekend przyjeżdżają do domu dziecka. Na tę chwilę czeka Kacper. Marta pięknie śpiewa, gra na pianinie. Ładny głos ma też Karolina. Pasją Kacpra jest sport.

Niedawno los uśmiechnął się do chłopca. Będzie miał rodzinę zastępczą. Chce mu ją stworzyć przyrodnia siostra, z pierwszego małżeństwa taty. Gdy Karolina o tym opowiada na jej twarzy maluje się uśmiech. Ale gdy wracamy do jej przyszłości uśmiech znika.
Kiedy już nadejdzie ten dzień wyprowadzki dostanie z domu dziecka wyprawkę. Będzie to pościel, ręczniki, naczynia, garnki, trochę odzieży. Tak wyposażona ma zacząć nowe życie. Gdzie?

- Na pewno nie wystawimy jej walizki za bramę, nie pozostawimy na łasce losu - zapewnia wychowawczyni Dominika Bezulska. - Zawsze może liczyć na naszą pomoc. W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie zostanie opracowany indywidualny program usamodzielnienia się Karoliny. Będzie pod opieką pracowników centrum.

Okazuje się, że Karolina może też liczyć na pomoc burmistrza Gryfina.

- Mogę zapewnić, że nie zostawimy dziewczyny na ulicy - mówi burmistrz Henryk Piłat. - Dostanie od miasta kawalerkę.
Być może inni pospieszą z pomocą, by ją wyposażyć.
Karolina słucha tego i nie dowierza. Cały czas najbardziej boi się tego, że zostanie bez dachu nad głową. Własne mieszkanie to byłoby coś wspaniałego. Chce się uczyć. Postanowiła, że będzie pracować i kontynuować naukę w wieczorowym liceum. A w przyszłości chciałaby pracować z ludźmi, pomagać im.

- Na razie sama potrzebuje pomocy i psychicznego wsparcia - mówi Dominika Bezulska. - Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Rozumiem jej lęki i obawy. Wychowankowie domów dziecka dłużej przeżywają traumę jaką jest rozstanie z rodziną. Czują się mniej samodzielni, bardziej boją się samodzielnego życia niż ci, którzy trafili do rodzinnych domów dziecka lub rodzin zastępczych.
Karolina jest jedną z dwóch tysięcy wychowanków domów dziecka, którzy każdego roku zaczynają życie na własny rachunek.

Emilka

Emilka M. w domu dziecka jest od ośmiu lat. Trafiła tam z piątką rodzeństwa z małej wioski Z. pod Stargardem. Najstarsza Ania miała wtedy lat czternaście, Rafał dziesięć, Emilka dziewięć, Łukasz osiem, Helenka cztery a najmłodsza Paulinka trzy latka.

W domu w Z. zostali pijani rodzice. Emilka nienawidzi wódki, bo to ona zrujnowała jej rodzinę. Jak sięgnie pamięcią widzi rodziców pijących i pijanych. Przebłyski trzeźwości zdarzały się, ale rzadko. Czasem zamyka oczy i marzy, że tata i mama nie piją, nie kłócą się, zajmują się domem i dziećmi.

- Ale to musiałby być cud - mówi zrezygnowana. - Przecież tyle razy prosiliśmy ich aby nie pili. Trochę wytrzymywali a potem zaczynali od nowa. Nie wierzę , że się zmienią, skoro nawet decyzja o odebraniu im dzieci nie wstrząsnęła nimi. To takie straszne mieć rodziców a znaleźć się w domu dziecka.

Emilka w maju będzie miała osiemnaście lat i będzie musiała opuścić dom dziecka. Podobnie jak Karolina myśli o tym z przerażeniem. Czasem w nocy ma taki sen: opuszcza dom dziecka i wraca do rodziców w Z. Oni oczywiście nadal piją a ona jest zmuszona zmagać się z ich pijaństwem. Budzi się zlana potem.

- Powrót tam, to byłby największy koszmar jaki może mi się przytrafić - mówi przerażona. - Wolałabym uciec gdziekolwiek niż tam wracać. Do rodzinnego domu musiał wrócić Rafał, bo innego wyjścia nie miał. Siostra Ania ułoży sobie życie w Hiszpanii. Tam mieszka jej chłopak i za parę dni wyjedzie do niego na stałe.

Emilka w szkole zawodowej uczy się gotować. Lubi to, ma mnóstwo pomysłów. Zresztą podstaw gotowania nauczyła się już w domu. Gdy mama wypiła ktoś musiał się zająć kuchnią. Ona miała do tego największy dryg. Uczy się też dwóch języków. Ale w przyszłości nie widzi siebie w gastronomicznej kuchni. Chce być masażystką.

- Lubię to i już od pewnego czasu wykonuję masaże - opowiada. - Dobrze mi to idzie. Chciałabym jednak mieć solidną wiedzę na ten temat i skończyć profesjonalny kurs a nawet szkołę masażu.
Nauka kosztuje, więc Emilka zamierza wykorzystać swoje kulinarne zdolności i latem znaleźć pracę nad morzem w smażalni lub jako kelnerka.

Jeśli po opuszczeniu domu dziecka nadal będzie chciała się uczyć, to może, zgodnie z przepisami, otrzymywać miesięcznie 490 zł. Natomiast jeśli zrezygnuje z nauki i podejmie pracę to dostanie około siedem tysięcy złotych. Jest to tak zwany pomocniczy fundusz na usamodzielnienie.

- Większość wychowanków opuszczających domy dziecka jest zmuszona wracać do patologicznych środowisk, z których zostały zabrane - mówi Piotr Bakan wychowawca Emilki. - Jest to wielki dramat tych młodych ludzi i nas wychowawców.

Emilka wychodząc z domu dziecka dostanie też wyprawkę przysługującą każdemu usamodzielniającemu się wychowankowi.

- Tylko gdzie ja pójdę z tą wyprawką? - zastanawia się. - Gdzie złożę pościel, postawię talerze, powieszę ubrania? Na razie mam adres donikąd. Ja nie oczekuję wiele, nie muszę mieć własnej kawalerki. Wystarczy mi najskromniejszy pokój przy dobrej rodzinie, tak żebym miała dach nad głową, kogoś życzliwego za ścianą i warunki do nauki.

- Ale o nas nie zapomnisz i będziesz przyjeżdżać? - dopytują się siostrzyczki Helenka i Paulinka. - Będzie tak smutno, gdy stąd wyjedziesz.

Emilka je przytula i zapewnia, że będzie je często odwiedzać.
Dziewczynki starszą siostrę traktują jak matkę. Z niecierpliwością czekają na jej powrót ze szkoły. Ledwie zdąży zdjąć plecak a one już są przy niej, zasypują pytaniami, opowiadaniami.

- Nie wiem jak sobie beze mnie poradzą - mówi cicho. - Będę im zawsze pomagać, bo chciałabym aby im się życie ułożyło i były szczęśliwe.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie