Zwierzaki w walentynki znalazły nowy dom

Sylwia Cyza - Słomska
– W tym roku na adopcję psa ze schroniska zdecydowała się moja teściowa, w której imieniu przyszliśmy wylo- sować nagrodę – mówi Joanna Holland, mama Piotra (na zdjęciu) i Tomasza. – My również kilka lat temu przygarnęliśmy psa ze schroniska i jesteśmy bardzo zadowoleni.
– W tym roku na adopcję psa ze schroniska zdecydowała się moja teściowa, w której imieniu przyszliśmy wylo- sować nagrodę – mówi Joanna Holland, mama Piotra (na zdjęciu) i Tomasza. – My również kilka lat temu przygarnęliśmy psa ze schroniska i jesteśmy bardzo zadowoleni. Fot. Marcin Bielecki
34 zwierzaki znalazły dom dzięki akcji "Walentynkowe kochanie przez adoptowanie". Ich nowi właściciele wzięli udział w losowaniu cennych nagród.

Od 1 lutego pracownicy szczecińskiego Schroniska Dla Zwierząt zachęcali mieszkańców naszego miasta do adopcji schroniskowych zwie- rzaków. Finał akcji miał miejsce w poniedziałek w siedzibie schroniska.

- Walentynki są oczywiście tylko symbolicznym pretekstem do promocji odpowie- dzialnej adopcji bezdomnych zwierząt - tłumaczy Katarzyna Hermanowicz, szefowa schroniska. - W ciągu tych dwóch tygodni udało nam się znaleźć dom dla 34 zwierzaków: 29 psów i 5 kotów.

W nagrodę wszyscy nowi właściciele czworonogów mogli w poniedziałek wziąć udział w losowaniu cennych nagród.

- Chcieliśmy by nagrody były miłym dodatkiem dla tych, którzy w naszym schronisku znaleźli zwierzaka, któremu stworzyli dom - mówi pani Katarzyna.

Udało się. Dzięki sponsorom do wylosowania były za- proszenia do restauracji, kina, czy na zajęcia ceramiczne.

- Moja siostra zaadoptowała dwa psiaki - mówi Elżbieta Waszczeniuk, współprowadząca Zwierzęcy Telefon Zaufania. - Nie trzeba było jej namawiać do tego kroku, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Psy doskonale dogadują się z kotami i są naprawdę niesamowite.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

Dobrze napisane,choc opisuje tragizm rzeczywistości zwierząt, jaką "my"-bestie ludzie im zgotowaliśmy...

B
Bełkot

Moja znajoma ekolożka, miłośniczka zwierząt, wegetarianka, feministka, zwolenniczka przerywania ciąży na życzenie, przeciwniczka kary śmierci, wierząca w horoskopy, czary, magię i we wróżby oraz interesująca się tarotem, astrologią, okultyzmem, reinkarnacją, zjawiskami paranormalnymi i UFO, należąca do „Stowarzyszenia Obrońców Prawa do Życia Zwierząt Rzeźnych”, fanka Jurasa Owsiaka, Kuby Wojewódzkiego i Szymka Majewskiego, mówiąc krótko – w każdym calu postępowa Europejka, uważa, że pies to jeszcze nie człowiek, ale już nie zwierzę,. To jest po prostu nasz młodszy, szarobury brat, żywa i czująca istota, której należy się poszanowanie, co warto podkreślić, jest wyraźnie napisane w ustawie o ochronie zwierząt. Dlatego też z tego powodu nigdy nie zjadłaby psa pod jakąkolwiek postacią, zresztą jest weganką. Czasami w ramach wolontariatu popracuje w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, gdzie każda psiuńka ma swoją zamykaną na kłódkę drucianą klatkę o wymiarach zgodnych z polskim, wzorowanym na unijnych standardach, prawem i przebywa tam na koszt podatnika aż do naturalnej śmierci. Z jednego schroniska raz ją pogonili, bo zauważyli, że zjadła trochę kaszy, którą gotowali dla psiaków. Po prostu była głodna, niemniej jednak było jej bardzo głupio z tego powodu, ponieważ przez nią jakiś bezdomny pies też mógł być głodny. Mimo tej drobnej wpadki, muszę z całą stanowczością stwierdzić, że koleżanka ta jest naprawdę prawdziwą ideową ekolożką. Myje się wyłącznie w czystej i zimnej wodzie, nie używa żadnych mydeł, szamponów, balsamów, odżywek i tym podobnych bzdur, a w jej skromnym mieszkaniu nie ma łóżka, jest tylko materac wypchany słomą czy trzciną. Bardzo porządna dziewczyna, ma tylko pewien problem, nie może znaleźć pracy no i jakiegoś chłopaka. Ale zawsze z wielką, nieukrywaną troską i ze łzami w oczach pochyla się nad każdym bezdomnym pieskiem, rozdeptanym robaczkiem, czy ptaszkiem ze złamanym skrzydełkiem. Na początku stycznia każdego roku i to za darmo wycina czerwone serduszka i klei kolorowe puszki dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak też nigdy nie opuszcza żadnej manify, parady równości i miłości, czy przystanku Woodstock, uczestniczy praktycznie we wszystkich protestach ekologicznych łącznie z przywiązywaniem i wieszaniem się na drzewach, a za udział w tego typu akcjach zawsze dostanie od organizatorów, tak jak i inni protestujący, parę ładnych groszy. Ma dziewczyna potem z czego żyć. Spytała mnie, czy słyszałem o piesku „baliticu”, który sobie dryfował w styczniu 2010 roku na krze po Zatoce Gdańskiej. Nie słyszałem, mimo że podobno o tym ważnym wydarzeniu było głośno w mediach całego świata. Okazało się, że psinka ta dostała honorowe obywatelstwo miasta Gdyni. A w czasie powodzi w maju i czerwcu 2010 roku podobno uratowano kilka tysięcy psów z zalanych terenów. Taka liczba po prostu w głowie się nie mieści. Moja koleżanka rozpłakała się, gdy usłyszała tą niesamowitą wiadomość. Nawet więźniowie z Zakładu Karnego w Dębicy uznali, że trzeba pomóc psom, które ucierpiały w czasie powodzi i za darmo w lipcu ubiegłego roku zbudowali dla nich kilkadziesiąt drewnianych, przestronnych i ocieplanych bud. Jest to bardzo piękny gest ze strony osadzonych oraz wielka pomoc, na którą to w pierwszej kolejności i z wielkim utęsknieniem oczekiwali powodzianie. W jesieni 2010 roku do bulwersującego zdarzenia doszło na Śląsku, które również otrzymało właściwą medialną oprawę. Otóż wyrzucono z jadącego samochodu psa o imieniu „bąbel”. Tylko szybka oraz fachowa pomoc lekarska uratowała mu życie i zdrowie. Moja koleżanka wyraziła nadzieję, że śląska policja odłoży na bok śledztwa w sprawie morderstw, gwałtów i rozbojów oraz dołoży, bez zwracania uwagi na koszty, wszelkich starań mających na celu ujęcie tego niezwykle groźnego przestępcy, który wyrzucił „bąbla” z pędzącego samochodu. Stosunkowo niedawno do psiego dramatu doszło w Świnoujściu. Jakiś nazista, gdyż trudno inaczej nazwać tego człowieka, zakopał sunię dobermana w ziemi na jednym z osiedli w tym mieście w taki sposób, że wystawała nad powierzchnię tylko głowa. Sunia samodzielnie próbowała się wydostać z tej pułapki lecz niestety nie udało się jej to. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon. Następnie pracownicy schroniska z należytym szacunkiem i pietyzmem, co było wyraźnie zaprezentowane w programie interwencyjnym TVP2, wyciągnęli zwłoki poległego psa z dołka i ułożyli go na białym prześcieradle. Wokół panowała przejmująca śmiertelna cisza. Finał tej sprawy znajdzie swój epilog w sądzie, ponieważ w wyniku doniesienia złożonego przez czujnych mieszkańców osiedla, na którym doszło do tego dramatu, policja zdołała już ująć tego mordercę. W tym miejscu należy wyrazić ubolewanie, że ci mieszkańcy widząc, co się dzieje, sami nie przeszkodzili w tym zabójstwie. Szkoda też, że nie podano terminu pogrzebu dobermana oraz w jakim rycie miałyby się odbyć te smutne uroczystości.
W tym miejscu należy wyraźnie zaznaczyć, iż niemal codziennie czytamy, słyszymy i widzimy w naszych polskojęzycznych mediach o przypadkach znęcania się nad psami. Na przykład jakiś bandyta przywiązał psiuńkę do samochodu i potem go ciągnął, aż urwała mu się głowa, inny zwyrodnialec zostawił psa na przejeździe kolejowym na pewną śmierć pod kołami nadjeżdżającego pociągu, lub jakiś inny oprawca zabił psa, wytopił z niego smalec, a resztę zwłok pożarł. Moja koleżanka, gdy usłyszała tą ostatnią wiadomość, z wykrzywioną od bólu miną, wykrzyknęła – to ludożerca! Mając na uwadze te wszystkie fakty, należy usilnie i z determinacją podkreślić, iż to są niesłychane rzeczy, które są nie do pojęcia przez rozum przeciętnego cywilizowanego Europejczyka.
Przychylam się do poglądu mojej koleżanki ekolożki, że w ślad za tym te wszystkie uratowane pieski, oprócz honorowego obywatelstwa swoich miejscowości, powinny mieć jeszcze przyznane czynne i bierne prawo wyborcze. Byłoby to politycznie poprawne, zgodne z duchem dzisiejszych czasów no i oczywiście korespondowałoby z obowiązującymi standardami w krajach Unii Europejskiej. A w czasie wyborów powszechnych zawsze można byłoby liczyć na dodatkowe głosy na jakąś proeuropejską partię.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3