Związkowcy ze Szczecina walczą o większe podwyżki w miejskiej budżetówce

Oskar Masternak
Oskar Masternak
Zgodnie z zapowiedziami członkowie NSZZ "Solidarność" pojawili się na sali sesyjnej rady miasta w Szczecinie.

Związkowcy chcieli wysłuchać debaty budżetowej i zamanifestować swoje oburzenie proponowanymi przez władze podwyżkami w miejskich zakładach pracy.

Podstawą do roszczeń jest uchwała z 2014 roku, w której rada miasta zobowiązała prezydenta i związki zawodowe do tego, by do piętnastego października każdego roku zawrzeć porozumienie dotyczące regulacji płac.

- W tym roku obie strony postanowiły, że rozpoczną rozmowy o podwyżkach w wysokości minimum 150 złotych. Okazało się, że dla prezydenta było to maksimum. Stąd w lipcu wystąpiliśmy z propozycją podwyżki 650 złotych miesięcznie na jednego zatrudnionego - mówił do radnych przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Pomorze Zachodnie.

Proponowana kwota jest związana z planowanymi podwyżkami pensji w innych miastach i w innych branżach.

- Od lat w naszym mieście spłaszcza się płace. Rosną koszty utrzymania rodziny. Ceny w sklepach również rosną. Naszym zdaniem za tym powinny nadążać regulacje płac. Na szczęście jesteśmy jeszcze w trakcie rozmów i liczymy na to, że pan prezydent zmieni swoją propozycję - podkreśla przewodniczący Jurek.

"Pole manewru w jest bardzo małe"

Według wyliczeń magistratu rezerwa budżetowa przeznaczona na podwyżki wynosi 15,5 miliona złotych.

- Pieniądze na płace pochodzą z bieżących wydatków. W części majątkowej budżetu miasta największą część stanowią koszty związane z płacami. Na przykład w edukacji dziewięćdziesiąt procent wszystkich kosztów wynoszą właśnie pensje nauczycieli i pracowników. Chcąc utrzymać je na tym poziomie nie możemy pozwolić sobie na jakieś przesunięcia. Pole manewru w tej kwestii jest bardzo małe - tłumaczył Stanisław Lipiński, skarbnik miasta.

Przedstawiciele władz miasta podkreślali również, że nie można przesunąć pieniędzy z inwestycji na podniesienie płac.

- Te pieniądze w największej części pochodzą z kredytów, które są przeznaczone na konkretne cele. Jeśli przeznaczylibyśmy je na coś innego, to te pieniądze mogłyby zostać nam odebrane - mówił skarbnik.

Podczas sesji do apelu związkowców odnosili się głównie przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Radny Marek Chabior zaproponował, by pieniądze z wygranych przez miasto procesów ze skarbem państwa przeznaczyć na podwyżki.

TAK BYŁO W 2017 ROKU: Pikieta pod magistratem. Chcą podwyżek, a nie wyjaśnień prezydenta

Pikieta pod magistratem. Chcą podwyżek, a nie wyjaśnień prezydenta

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stop kreaturom związkowym

Kto jeszcze "pasie " takiego typa jak solidaruch Jurek?? Co on zrobił dla tych co go utrzymują przez cały rok ?? zapytajcie jaką ma emeryturę .. gwarantuję ,że żaden z was takiej nie doczeka!!! Czas spuścić zasłonę :))

S
SVE

Chyba czas związków zawodowych już się skończył.. naoglądali sie Wałęsy z dawnych czasów? ;) Pracy na rynku jest MNÓSTWO!

Dodaj ogłoszenie