reklama

Złocieniec po wypadku autokaru. Mieszkańcy są w szoku, każdy miał tam bliską osobę

Rafał Nagórski, gk24.plZaktualizowano 
Wypadek autokaru ze Złocieńca na autostradzie pod Berlinem. Mieszkańcy nie mogą uwierzyć w tragedię.
Wypadek autokaru ze Złocieńca na autostradzie pod Berlinem. Mieszkańcy nie mogą uwierzyć w tragedię. Fot. Radsoław Brzostek
W wypadku polskiego autokaru w Niemczech ofiarami są m. in. mieszkańcy Złocieńca. - Takiej tragedii jeszcze nigdy tutaj nie było - mówili nam przechodnie na ulicach Złocieńca. Niemal wszyscy znali kogoś, kto jechał autokarem.

Jedni dość szybko mogli odetchnąć z ulgą. Innym została modlitwa.

- Panie, toż to szok! Nigdy nie spodziewałem się, że coś takiego nas spotka - relacjonował nam tuż po tragedii Henryk Szymczak, który mieszkał drzwi w drzwi z tymi, którzy udali się na feralną wycieczkę. - Oglądałem w telewizji wiadomości sportowe, przełączam na wiadomości, patrzę, a tam informacja o wypadku pod Berlinem. Od razu pomyślałem, czy to nie od nas, z Nadleśnictwa. Szybko pobiegłem do żony, która akurat sprzątała u leśników. Jak zobaczyłem, że siedzi cała roztrzęsiona i płacze, to już wiedziałem, że to niestety nasz autokar - opowiadał ze łzami w oczach pan Henryk.

Czy ktoś przeżył? Panie, my tu nic nie wiemy - mówił roztrzęsiony. Obok Nadleśnictwa stoją nasze dwa bloki na 36 rodzin. Pojechało sporo ludzi - nerwowo wyliczał nazwiska. - Chyba u Krochmalów w domu ktoś jest, bo słyszałem, że od nich przeżyli - dodaje.

U Krochmalów drzwi otworzył nam Piotr, najstarszy syn Kazimierza i Teresy, którzy tuż przed wypadkiem wysłali jeszcze sms-a do domu, że są już na berlińskim ringu. - A wracając z kościoła usłyszałem w sklepie, że doszło do tragedii. Siostry się rozpłakały, a ja biegłem co sił do domu. Na szczęście brat dał już znać, że tata dzwonił, że żyją. Jesteśmy szczęściarzami - relacjonował ze łzami w oczach - Piotr Krochmal.

Co z pozostałymi? - My tu nic nie wiemy. Czekamy - mówili nam zgromadzeni przed blokami znajomi i sąsiedzi poszkodowanych.

Tuż obok, w siedzibie Nadleśnictwa telefony odbiera roztrzęsiona pracownica. Nie ma czasu na dłuższą rozmowę. - Od rana odbieram telefony od rodzin tych, którzy tam jechali. Co ja mam więcej powiedzieć? Znałam tych, którzy wsiedli do autobusu - ani na chwilę nie przestają jej trząść się ręce

Na schodach spotykamy zastępcę nadleśniczego Tomasza Niewiadowskiego. - Pojechał mój szef. Widziałem go w telewizji, że żyje - mówi w przerwie między jednym telefonem a drugim. - Jak się dowiedziałem? Koleżanka z autokaru napisała sms-a, że są poturbowani. Nie sądziłem, że jest aż tak źle - mówi wybiegając z budynku, w drodze do ratusza, gdzie zebrał się sztab kryzysowy.

Tutaj - w centrum miasta - spotykamy kolejnych bliskich uczestników wycieczki. Nerwowo czekają na jakiekolwiek informację, na listę ofiar. - Była tam moja siostra. Nie mam z nią kontaktu, bo zostawiła komórkę w domu - mówi nam roztrzęsiona kobieta ściskając w ręku dwa telefony. - Nic więcej nie wiem. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy - dodaje ze łzami w oczach.
Więcej szczęścia ma druga z kobiet, która mówi nam, że dostała już informację, że z jej bliskimi wszystko w porządku.

W samym ratuszu aż gęsto od urzędników. - Dwie godziny temu dowiedzieliśmy się o tej tragedii. Natychmiast burmistrz zwołał sztab antykryzysowy - informuje na bieżąco dziennikarzy Leszek Modrzakowski, sekretarz Złocieńca. Obrady, na które dotarł również wicewojewoda były przerywane ciągłymi telefonami. - Muszę mieć tu psychologów. Ktoś musi przecież pojechać z nami do rodzin tych, którzy nie przeżyli - przysłuchiwaliśmy się dramatycznej rozmowie Waldemara Włodarczyka, burmistrza Złocieńca.

Po chwili wiadomo już było, że spośród 43 osób, które były w autokarze, tylko 5 nie było z terenu miasta i gminy Złocieniec.

- W tej chwili koncentrujemy się na zorganizowaniu jak najszybszej pomocy dla rodzin poszkodowanych - mówi burmistrz.

Wieczorem ze Złocieńca na miejsce tragedii miały wyruszyć dwa autokary. Tuż przed ich odjazdem widzieliśmy mieszkańców nerwowo wyczekujących na jakiekolwiek informacje. Gromadzili się przed ratuszem w centrum miasta. Wielu z nich było kompletnie roztrzęsionych. - Pomódlcie się razem z nami - mówiła nam jedna z płaczących kobiet.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3