Żłobek, przedszkole tylko dla zaszczepionych? Lekarze namawiają do składania podpisów

Anna FolkmanZaktualizowano 
Zwolennicy obowiązku posiadania szczepień przy przyjęciu do żłobka czy przedszkola nie tracą czasu. Na profilu "Szczepimy, bo myślimy" na Facebooku powstała mapa miejsc, w których można składać podpisy pod projektem ustawy dotyczącym obowiązkowych szczepień dzieci. Okazuje się, że podpisów jest na tyle dużo, by można było już w grudniu złożyć je do Sejmu. Niedługo ruszy też specjalna strona internetowa poświęcona inicjatywie.

O poparcie projektu ustawy w ramach inicjatywy obywatelskiej "Szczepimy, bo myślimy" apelowała już w październiku Okręgowa Rada Lekarska. Podpis może złożyć każdy pełnoletni obywatel.

- Nie do przyjęcia są postulaty zniesienia obowiązkowych szczepień ochronnych. Przypominamy, że każdy lekarz, lekarz dentysta zobowiązany jest do zapobiegania chorobom i działania zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Przyjmowanie odmiennych postaw jest sprzeczne z Kodeksem Etyki Lekarskiej - czytamy na stronie internetowej Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. - Należy więc wesprzeć każdą inicjatywę zmierzającą do wyegzekwowania obowiązku szczepień ochronnych.

Żłobki i przedszkola tylko dla dzieci po szczepieniach? Zapytaliśmy o to na naszym profilu na FB:

Dyskusja była gorąca.

- Nieszczepione dzieci powinny być odizolowane od społeczeństwa, dopóki nie zostaną zaszczepione. A rodzice tych dzieci powinni płacić srogie kary za narażanie innych ludzi na niebezpieczeństwo - pisała jedna z Internautek.

- Ja nie rozumiem czego się boją rodzice dzieci szczepionych? Skoro szczepionki są takie cudowne. Przecież będą chronić Wasze dzieci prawda? Czy się mylę? To raczej dzieci nieszczepione są zagrożone - ripostowała kolejna.

Jeśli odpowiedzieliście "tak", to czytajcie dalej

Podpis pod inicjatywą obywatelską „Szczepimy, bo myślimy” może złożyć każdy polski obywatel, który ukończył 18 lat i nie ma ograniczonych praw obywatelskich.

Wystarczy wypełnić i złożyć podpis na zamieszczonej na stronie internetowej tabeli oraz dostarczyć do siedziby Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie przy ul. M. Skłodowskiej lub przesłać bezpośrednio do Adw. Marcina Kostki, 50 - 078 Wrocław ul. Stanisława Leszczyńskiego 4/3.

Czytaj też:

- Jak powszechnie wiadomo, szczepienia ochronne stanowią najskuteczniejszą metodę zapobiegania groźnym chorobom zakaźnym - zauważa prezes ORL w Szczecinie dr n. med. Magda Wiśniewska. - Niestety w ostatnim czasie obserwuje się znaczący wzrost liczby osób niezaszczepionych oraz wzrost zachorowań na choroby zakaźne takie jak odra, krztusiec itp. Osoba niezaszczepiona jest bardziej podatna na zarażenie, stwarzając zagrożenie dla innych. Dlatego w ocenie prezydium ORL w Szczecinie koniecznym jest wprowadzenie mechanizmów ograniczających rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych oraz ich skutków.

Taki mechanizm wprowadza właśnie projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, przygotowany w ramach inicjatywy obywatelskiej „Szczepimy, bo myślimy”, który przewiduje wprowadzenie obowiązku przedstawienia przed przyjęciem do publicznej placówki: żłobka, przedszkola, szkoły, dokumentu potwierdzającego wykonanie u dziecka obowiązkowych szczepień ochronnych.

Na razie do Izby Lekarskiej w Szczecinie wpłynęło ok. 400 podpisów. To niewiele, dlatego lekarze planują akcję promującą.

- To prawda, że są państwa, w których nie ma obowiązku szczepienia dzieci. Tylko, że w tych krajach poziom edukacji pacjentów jest dużo wyższy i tam wyszczepialność przy braku obowiązkowości szczepień jest wyższa, niż u nas przy obowiązkowości. Dzieci niezaszczepione nie chodzą do publicznych placówek oświatowych, a jeśli chorują na choroby przeciwko, którym mogły być zaszczepione – rodzice sami płacą za ich leczenie - dodaje dr Wiśniewska. - Tak jest np. w Niemczech. Rodzice sami decydują się na szczepienia, bo po prostu wiedzą, że jest to z korzyścią dla ich dzieci.

Zobacz też: Fakty i mity o szczepieniach. Czy jest się czego bać?

Fakty i mity o szczepieniach. Czy jest się czego bać?

- Nie jesteśmy w stanie oszacować dokładnej ilości podpisów, które do tej pory zebraliśmy. Mamy ich jednak wystarczającą ilość, aby na początku grudnia złożyć projekt na ręce Marszałka Sejmu, który będzie miał 14 dni na wydanie opinii oraz opublikowanie tego w Monitorze Sądowym - mówi Robert Wagner z inicjatywy "Szczepimy, bo myślimy". - Od tego momentu będziemy mieli 3 miesiące na zebranie minimum 100 tysięcy podpisów i złożenie ich w Sejmie. Wszystkie punkty, w których można to robić są dodawane na mapie, która jest opublikowana na naszej stronie na Facebooku - Szczepimy, bo myślimy. Na dzisiaj bezpieczny termin zbierania podpisów to połowa lutego, ale o wszystkich terminach będziemy na bieżąco informowali na Facebooku oraz na stronie w Internecie, która za chwilę zostanie odpalona.

Mapa z adresami gdzie można złożyć podpisy pod projektem ustawy "Szczepimy, bo myślimy"

Sanepid podaje, że szczepienia są najskuteczniejszym narzędziem zwalczania chorób zakaźnych poprzez istotne zmniejszenie zachorowalności i śmiertelności z powodu tych chorób.

- Dzięki szczepieniom populacyjnym osiągnięto spektakularne sukcesy w eliminacji niektórych chorób zakaźnych, np. ospy prawdziwej, a dąży się do eliminacji innych, tj. poliomyelitis, odry czy różyczki. Masowe szczepienia ludności Polski doprowadziły do znacznego ograniczenia ryzyka zachorowania m.in. na błonicę, tężec, wirusowe zapalenia wątroby typu B i gruźlicę u dzieci - zauważa Małgorzata Kapłan z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie.

Przed tymi chorobami chroniły nas szczepienia. Czy mogą powr...

Odra, ospa, polio...Co wiesz o chorobach zakaźnych? Ta wiedza jest ci niezbędna! TEST

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 41

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
z
zdziwiony
W dniu 22.11.2018 o 11:24, Beata napisał:

Matko i córko!

Błąd popełnia ~Beata stawiając mnie po stronie swych antagonistów. Moja postawa wynika z pewnej wiedzy oraz obawy, że znów stanę się ofiarą czyjejś nieodpowiedzialności. Mam tego już dość. Wystarczają politycy, kierowcy jeżdżący na podwójnym gazie, patologia "pińcetplus". 

Z licznych postów ma wynikać, że jest grupa, która przeciw szczepieniom nic w zasadzie nie ma byleby wyłączyć ich z systemu obowiązku. Oni nie mają nic przeciw szczepieniom. One mają być dobrowolne.Jest tu problem - szczepionka nie jest antybiotykiem czy lekiem na nadciśnienie albo cukrzycę. Zazwyczaj trzeba ją podać w ściśle określonym czasie i odpowiedniej dawce i formie, aby to miało sens. Nie bardzo można ten proces zdać na czyjeś widzimisię. Ale swą kampanię prowadzą tak, jakby domagali się zaprzestania szczepień. Nie zauważyłem w postach ~Beata oraz innych forumowiczów choć próby rzetelnego zestawienia "za i przeciw". Są wyłącznie argumenty "przeciw". Przeciwnicy szczepień formalnie domagają się prawa wyboru ale faktycznie żądają rezygnacji. Bo tak to działa - każde ustąpienia Państwa z jakiegoś wymogu zawsze kończy się faktycznym zaniechaniem a w rezultacie bałaganem i anarchią. Czy będzie to przymus edukacji, przymus szczepień czy przymus płacenia podatków - jednakowo.

Usiłowałem wyjaśnić ~Beata, że jesteśmy ofiarami kolejnej manipulacji. Problem w tym, że nie jest to konflikt pomiędzy zantagonizowanymi stronami. Producentami tych preparatów są te same konsorcja. Nie ma znaczenia, która strona weźmie górę - wygrają producenci leków, paraleków (środek przeciwbólowy nie jest lekiem a w Polsce to rynek blisko 2 mld zł rocznie!) czy suplementów diety. Ponieważ ktoś ma te pieniądze,więc trzeba do niego dotrzeć, odpowiednio wystraszyć i .... liczyć kasiorę. Nie ma sensu prowadzić podobnej  kampanii w Czarnej Afryce, gdzie za dolara musi tydzień żyć kilkuosobowa rodzina. Trywializując zagadnienie można przyjąć, że nie ma znaczenia, czy ktoś się zaszczepi i dozna powikłań poszczepiennych czy nie zaszczepi się i będzie chorować. Bez względu, co by nie zrobić, i tak zostanie klientem koncernów farmaceutycznych, bo od tego nie ma ucieczki. A klienta najlepiej sobie wychować już od małego (jak żonę i psa).

~Beata wciąż powołuje się na amerykańskie dane. Ma rację - mnie się nie chce szukać, porównywać, sprawdzać, kto kim jest. Po kilku skandalach m.in z osławioną naprotechnologią, sposobami leczenia homoseksualizmu czy niedawną aferą z "profesorem" Biniendą - o niektórych osiągnięciach nauki amerykańskiej, podobnie jak niegdyś radzieckiej mam swoje zdanie.

Pechowych znajomych ma ~Beata - wciąż przytrafiają się im nieszczęścia. I to akurat związane ze szczepieniami dzieci! Moja żona przez ponad 30 lat pracy w przedszkolu, także z dziećmi "sprawnymi inaczej" ANI RAZU nie trafiła na przypadek powstania dysfunkcji, zwł neurologicznych jako powikłań poszczepiennych. Za to spotkała się kilkoma przypadkami FAS. Mój kolega postanowił zostać ojcem po 40-tce, jego żona także była po 40-tce. Rezultat - wrodzona cukrzyca dziecka. Bo za rodzicielstwo to się bierze mając 18-20 lat a nie 2X tyle.

Usiłowałem ~Beata wytłumaczyć, że rosnąca liczba schorzeń może polegać na lepszym diagnozowaniu ale także być rezultatem wielu innych czynników. Jak choćby skażenie środowiska. Nie mam pojęcia, czy i czym są szczepione wietnamskie dzieci na południe od Da Nang ale że rodzi się tam już trzecie pokolenie głęboko zdeformowanych dzieci - z pozornie zdrowych rodziców - akurat wiem. Pół wieku temu walczący o wolność i demokrację Amerykanie byli uprzejmi rozsypać tak kilkaset tys ton dioksyn a bliżej nieokreśloną ilość środków pozostawić w zakopanych w ziemi pojemnikach. Które zdążyły się rozlecieć zatruwając swą zawartością oraz mieszaniną wody podziemne.

Skąd u ~Beata ta betonowa, niewzruszona pewność, że powodem autyzmu u amerykańskich dzieci są szczepionki MMR a nie pestycydy czy konserwanty żywności?  Może odpowiedź leży w amerykańskim prawie odszkodowawczym, pełnym dziwacznych zaszłości i precedensów a nie rzeczywistej oceny sytuacji? Łatwiej przekonać amerykański prowincjonalny sąd, złożony z obywateli o nienachalnej inteligencji, że chorobie winne są szczepienia a nie skażenie środowiska czy stosowany jako nawóz kadm. ~Beata słusznie pyta o  przyszłość upośledzonych dzieci, które przecież się urodziły a czasami funkcjonują na poziomie warzywa. Kompetentniejsze w kwestii udzielenia odpowiedzi na te pytania będą środowiska pro life oraz Kościół Katolicki. I tam proponuję kierować swe wątpliwości i pytania. Bo to połączony problem. Tych ludzi, którzy się takimi urodzili i tych, których nieszczęście dopadło już później. Choć różne przyczyny ale skutek podobny. I problem, który powinny rozwiązać instytucje i osoby wiele mające w kwestii rygorystycznych nakazów do powiedzenia. Jak to się czasami kończy - napisałem w poprzednim poście. Jakie są skutki rozsypania się aparatu państwowego - proszę sobie zobaczyć w Libii, która kiedyś miała znakomitą opiekę medyczną i szeroki socjał. Albo w Syrii a raczej w którymś z obozów dla uchodźców.

P.S. Zwiększona ilość szczepień dzieci może wynikać z prostego rachunku zachorowań. Chore dziecko to zwykle rodzic na zwolnieniu. Jeżeli liczba dzieci chorych w skutek infekcji będzie znacząco mniejsza niż liczba powikłań i wyłączenia rodziców z pracy to rachunek jest prosty. Całość trochę przypomina awanturę z podnoszeniem wieku przechodzenia na emerytury. To samo ale dobrowolne jest przyjęte ze społeczną akceptacją. Generalnie ludzie nie lubią, jak ktoś za nich podejmuje decyzję i twierdzi, że to dla ich dobra. Dziś antyszczepionkowcy czując rejteradę Państwa zwiększają nacisk. Trudno określić, czym to się skończy. Wygra rachunek ekonomiczny w skali Państwa. Propaganda i hasła to jedno a wydawanie państwowych (czyli także moich) pieniędzy - to inna kwestia. Państwo będzie musiało podjąć jakieś decyzje i je odpowiednio zareagować. Możliwie, że radykalnie i jednoznacznie i trzeba będzie antyszczepionkowcom pokazać, że wolność jednego człowieka nie powinna naruszać praw i wolności innego. Kiedyś był dowcip o kocie i musztardzie. Czy kot będzie jadł musztardę? Tak, tylko trzeba wiedzieć, jak mu ją podać. W dowcipie kotu posmarowano musztardą pod ogonem. Na razie kot nie ma ochoty jeść musztardę. Do czasu.

B
Beata

Matko i córko! Pan Zdziwiony przenosi dyskusję coraz bardziej w rejony dalekie od głównego tematu szczepień. Na misję się nie wybieram a jedyną moją misją jest ochrona własnych dzieci. Nie da się tego zrobić dopóki świadomość w kwestii szczepień i ich wpływu na rozwój chorób dawniej uważanych za rzadkie będzie taka jak obecnie. Pan Zdziwiony może tłumaczyć eskalację występowania autyzmu czy chorób autoimmunologicznych postępem nauki i wyższą przeżywalnością. Pewnie nie zapoznał się z danymi statystycznymi na temat wzrostu i prognoz w tym względzie. Jeśli w latach osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych na autyzm chorowało jedno dziecko na 2000, a już w roku 2014 dane mówiły o jednym na 68 to nie można tego przypisać wyłącznie postępowi nauki, ponieważ lata osiemdziesiąte to nie średniowiecze. Według prognoz CDC do 2025 roku czyli już za 7 lat ta proporcja będzie wynosiła jeden na dwoje dzieci. Uważa Pan, że jest to możliwe bez czynnika innego niż postęp nauki? Duży wpływ ma tutaj zmiana w odżywianiu w tym GMO, ale ewidentne jest, że kiedy w latach osiemdziesiątych kalendarz szczepień zawierał zaledwie 6 szczepionek tych zachorowań było dużo mniej. Obecnie dzieci do 18 miesiąca życia mają zgodnie z kalendarzem przyjąć 29 obowiązkowych szczepień plus ewentualne szczepienia zalecane. Co roku kalendarz jest modyfikowany i tych szczepień przybywa. Podobnie jak dzieci chorych na autyzm. Trzeba być ślepym, żeby tej zbieżności nie widzieć. Wyobraża Pan sobie populację ludzka, w której połowa jest autystyczna? Pan wie na jakich zasadach funkcjonują te dzieci a później dorośli ludzie? Moja przyjaciółka ma autystyczne dziecko, które rozwijało się normalnie do przyjęcia szczepionki MMR. Potem szlag bombki strzelił choinki nie będzie.Takiej przyszłości chcecie dla siebie i swoich dzieci? Kto to wszystko ogarnie, gdy połowa społeczeństwa wymagać będzie stałej opieki? Otworzycie na nowo obozy koncentracyjne, żeby utylizować skutki waszych "dobroczynnych" szczepionek? Nie mam zamiaru kontynuować tej dyskusji, bo prowadzi donikąd. Jeśli taka wasza wola to szczepcie się wszyscy, ale ja swoich dzieci nie oddam na zatracenie. Właśnie dostałam z przychodni list w sprawie zaszczepienia młodszego syna na pneumokoki i zamierzam tam pójść powiedzieć im co mogą sobie z tym "dobrodziejstwem" zrobić. Bez najmniejszej złośliwości życzę wszystkim rodzicom, którzy szczepią powodzenia, bo nikomu źle nie życzę. Będzie wam potrzebne

R
Robert

Sami jako rodzice i społeczeństwo zakładamy sobie obrożę na szyję, jak nie kaganiec na pysk przez tą nagonkę medialną.  Zobaczymy rodzice, jak okaże się, że nie mamy nic do powiedzenia w sprawie naszych dzieci, a to już będzie za późno. Wejdą do przedszkola lub szkoły zaszczepią dziecko czym będą chcieli a potem, rodzicu to ty się martw, żaden lekarz, żaden urzędnik Ci nie pomoże, ty będziesz się borykał z tym problemem do końca życia to ty będziesz patrzył jak Twoje dziecko patrzy w sufit lub kręci talerzykiem na podłodze cały dzień z którym niema kontaktu, wiem co mówię. Jestem ciekaw co się stanie za jakieś 30 - 40 lat z dziećmi AUTYSTYCZNYMI gdy nas rodziców zabraknie, dzieci których przybywa z roku na rok coraz więcej. Gdzie te nasze i wasze dzieci pozamykają, w zakładzie psychiatrycznym czy dla obłąkanych a może będą tworzone jakieś inne przytułki.  Życzę powodzenia wszystkim rodzicom co to podpiszą. Ja jako rodzic chcę mieć wybór czy w danym momencie zaszczepić czy nie. Jeśli wy rodzice nie chcecie mieć wyboru wasza sprawa, od razu podpiszcie że wszystkie prawa oddajecie lekarzom i urzędnikom i niech z waszymi dziećmi robią co chcą a wy będziecie tylko patrzeć.

B
Beata

Widzę, że wreszcie dochodzimy do jakiegoś konsensusu Panie Zdziwiony. Okazuje się, że wbrew temu co twierdziłeś na początku antyszczepionkowcy mogą wykonywać dobrą robotę dla społeczeństwa. Walczą w swojej sprawie, ale być może dzięki nim przełamie się skostniałe poglądy i dotrze do prawdy na temat szczepień co wyjdzie na dobre także tym co chcą szczepić. Być może powstaną nowe, bezpieczniejsze szczepionki lub wróci się do tych, które nie były tak szkodliwe. Być może uszczelniony zostanie system kontroli tych preparatów medycznych i przeprowadzone zostaną prawdziwe i miarodajne badania nad ich bezpieczeństwem.Niedopuszczalną rzeczą jest twierdzenie, że szczepionki podlegają surowym badaniom, ponieważ leki - za takie uważane są szczepionki - musza być badane na grupach kontrolnych z użyciem placebo. W wypadku szczepionek grupie kontrolnej podaje się szczepionki wcześniejszej generacji lub adjuwanty, które są jedną z przyczyn wielu powikłań. Adjuwant to nie jest obojętne placebo, więc jak można mówić, że te badania kliniczne są miarodajne? Tak jak napisałeś przemysł farmaceutyczny dba jedynie o swoje zyski i setki tysięcy a być może miliony w skali świata dzieci i dorosłych, którzy kończą z powikłaniami to dla nich pryszcz. Niestety za każdym takim przypadkiem kryje się ludzka tragedia. Litujemy się nad każdym skrzywdzonym psem czy kotem, grzmimy w mediach społecznościowych, że nie wolno zabijać słoni czy nosorożców a jednocześnie pozwalamy na krzywdzenie naszych własnych dzieci i wnuków podając im neurotoksyny w imię wymyślonej przez koncerny farmaceutyczne teorii o dobrodziejstwie szczepień. Jeszcze kilka lat temu marihuana była uważana za sprawcę wszystkiego co złe, bo tak twierdzili naukowcy sponsorowani przez farmację, a dziś dzięki coraz większej liczbie badań niezależnych ośrodków okazuje się zbawienna w leczeniu długiej listy chorób dotąd uznawanych za nieuleczalne. Moim zdaniem tylko dureń może twierdzić, że obecny stan nauki i medycyny jest czymś niepodważalnym i jedynie słusznym. Z naszego dialogu wynika, że durniem nie jesteś a raczej wręcz przeciwnie - człowiekiem oczytanym i myślącym. Kiedy zatem następnym razem staniesz w szranki z "teoriami spiskowymi" antyszczepionkowców zastanów się czy czasem nie mają racji. Ja wiem, że nie każdy przeciwnik szczepień posiada zdolność przejrzystego uargumentowania swoich poglądów i czasami chęci są większe niż wiedza. Nie znaczy to, że jesteśmy "płaskoziemcami" i ludźmi na poziomie umysłowym ameby jak chce nas przedstawiać lobby szczepionkowe. Są wśród nas lekarze  i specjaliści z wielu dziedzin nauki - także mikrobiologii, wirusologii i biochemii. Przede wszystkim są rodzice dzieci, które z dnia na dzień ze zdrowych tryskających energią stały się chore, cofnięte w rozwoju lub wręcz straciły życie. Nie chodzi nam o to, żeby przekrzykiwać się i dogryzać sobie wzajemnie, ale o to, żeby ktoś zauważył, że liczba tych dzieci jest z roku na rok większa. Epilepsja, ADHD, alergie, autyzm, choroby autoimmunologiczne, których liczba jest przerażająca nie wzięły się znikąd. My chcemy tylko wyjaśnień, konkretnych badań naukowych niezależnych ośrodków i co słyszymy? NIE, bo "szczepionki ocaliły świat" i każdy kto podważa tę teorię jest błeee. Dla dobra nas wszystkich trzeba pochylić się nad tym tematem. I tego tobie Panie Zdziwiony z Dziwnowa i sobie życzę. Pozdrawiam

z
zdziwiony
W dniu 19.11.2018 o 20:38, Gość napisał:

   a'propos prof. Majewskiej nieuku - znasz może jakąkolwiek Polkę, która była nominowana do nagrody Nobla oprócz Marii Curie-Skłodowskiej i prof. Majewskiej? Może ty lepiej byś się nadawał? PS. wpisz sobie w gógla "gardasil victims" - > 100 000 stron w temacie... "inteligencie" od siedmiu boleści. 

I światowy spisek szczepionkowców spowodował, że Nobla nie dostała? Pani Czajkowska-Majewska faktycznie była dwukrotnie nominowana do nagrody Nobla ale za odkrycia roli neurosterydów w funkcjach mózgu a nie za działalność antyszczepionkową!! Zaś do nagrody - literackiej ale zawsze nagrody Nobla - nominowane były: Eliza Orzeszkowa i Maria Dąbrowska. Zaś w tym roku do pokojowej nagrody Nobla nominowana była Anna Alboth - Polka choć w Polsce raczej mało znana.

Odrób lekcje zanim zaczniesz kogoś pouczać. Inwektywy wsadź sobie w buty - będziesz wyższy. A że z czasem ilość przechodzi w jakość, może będziesz i mądrzejszy. 

P.S. Przypadek pani Czajkowskiej-Majewskiej jest kolejnym, kiedy lekarz po pobycie w USA doznaje przemiany duchowej, zwykle polegającej na całkowitej negacji dotychczasowego swego dorobku i wiedzy, obowiązującej na Starym Kontynencie. Wspomniany już duet Talar&Norkowski jest dobitnym tego przykładem. Twierdzą, że nie istnieje śmierć mózgowa zaś szpitale tylko czyhają na narządy do pobrania. Ciekawe, dlaczego.

B
Beata

Panie Zdziwiony, to wasza postawa trąci lewactwem, bo póki co to wy jako "społeczeństwo" zmuszacie wszystkich do waszej jedynie słusznej drogi, którą są szczepienia. Nas są zaledwie tysiące i próbujemy się bronić przed tyranią szczepień. Całe państwo jest zakładnikiem waszej teorii, że szczepionki to błogosławieństwo mimo coraz większej liczby dowodów gromadzonych przeciw tej teorii. Nie macie dowodów na bezpieczeństwo szczepień, a my przedstawiamy coraz to nowe przeciw. Co z tego, skoro macie skłonność do bagatelizowania ich, nawet jeśli są przedstawiane przez międzynarodowe autorytety w dziedzinie mikrobiologii i wakcynologii. Wiesz jak nazywa się taka przypadłość? Reflex Semmelweis'a. Uważacie się za autorytety i nie dopuszczacie do wiadomości niczego co nie jest zgodne z paradygmatem. Gdyby dawniej naukowcy i lekarze nie kwestionowali tego co uważano za pewnik nie byłoby postępu w nauce i medycynie. Dziwnym trafem żyjemy w czasach, gdy medycyna jest bardziej skostniała niż za czasów wspomnianego Semmelweis'a. Lekarzy, którzy kwestionują zasadność szczepień uważa się za odszczepieńców i pozbawia praw do wykonywania zawodu, a przecież opierają swoje twierdzenia na tym co obserwują w swoich praktykach lekarskich. Może warto ich wysłuchać, zadać sobie pytania dlaczego z roku na rok jest ich coraz więcej. Twierdziłeś wcześniej, że autyzm nie ma związku ze szczepieniami. To może wyjaśnij mi dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych przegrał właśnie w sądzie z lekarzami i naukowcami twierdzącymi inaczej? Dlaczego amerykańskie CDC od 2001 roku ukrywało dowody na tę zależność? Dlaczego dopuścili się fałszerstwa własnych badań naukowych, gdy okazało się, że stanowią dowód na związek autyzmu i szczepionki MMR przeciw odrze, śwince i różyczce? Nie bój się, o Wakefieldzie nie wspomnę, bo ośmieszyliście tego człowieka dostatecznie. A jednak nie, bo język mnie świerzbi i muszę wam wypomnieć tego człowieka, który jako pierwszy wskazał na tę zależność a teraz w świetle dowodów przedstawionych w tracie rozprawy przeciwko rządowi USA  i na podstawie zatajonych przez CDC badań naukowych okazuje się, że miał rację. Ale co to oznacza dla polskich lekarzy? Jakaś zmiana w skostniałych poglądach? Ależ skąd! Nadal trzymają się twardo swojej teorii, że szczepionki są bezpieczne. Czy ktoś poinformował polskie społeczeństwo o tych faktach w mediach? No pewnie, że nie. Polacy mają wierzyć do ostatniego zgonu w to co mówią polskie "autorytety" na temat szczepień. Dlaczego dopuszczono się karygodnych zaniedbań lub nawet celowych działań podczas komisji zdrowia i rodziny, gdy procedowana była ustawa na temat dobrowolności szczepień? Dlaczego nie pozwolono na przyjazd do Polski zaproszonych przez wnioskodawców ekspertów o światowej sławie w tym laureatów Nagrody Nobla? Dlaczego oparto się wyłącznie na opinii Pinkasa i jego pracowników, których nazwano "ekspertami"? Może bali się usłyszeć prawdę? Może bali się, że nagranie z wypowiedziami światowych ekspertów trafi do społeczeństwa i już nie będą mogli twierdzić, że szczepionki są bezpieczne? Widziałeś relację z tych obrad? Dwoje lekarzy wypowiedziało głośno swoje wątpliwości. Jedna lekarka już ma sprawę przed Izba lekarską a lekarza, który jest posłem Arłukowicz upomniał, żeby uważał na to co mówi ze względu na swoje bezpieczeństwo. Jak można tak kogoś straszyć, gdy wypowiada się w poważnej sprawie? Czy ty wiesz kim jest główny "ekspert" Pinkas piastujący obecnie stanowisko szefa GIS-u? Jeszcze nie tak dawno był oskarżony w aferze korupcyjnej. Arłukowicz prowadzący komisję zdrowia był podejrzewany o udział w aferze lekowej. Oczywiście obaj są niewinni. Tacy ludzie decydują o być albo nie być w kwestii szczepień w Polsce i nie dopuszczają do głosu prawdziwych ekspertów. Ty się dziwisz Panie nomen omen Zdziwiony, że Polacy nie mają zaufania do lekarzy? Ja nie, ale mimo to twierdzę, że są jeszcze lekarze z prawdziwego zdarzenia w tym kraju. Przypadek twojego alergologa o tym świadczy dobitnie. Do dziś pamiętam mojego lekarza z dzieciństwa, jowialnego, starszego pana, który na wszystko miał radę, ale pamiętam też lekarkę dzięki której zmarł mój młodszy brat gdy byłam nastolatką. To są tylko ludzie a na dodatek coraz bardziej zapracowani, ograniczani coraz bardziej durnymi procedurami medycznymi. Kiedyś lekarz miał prawo spróbować każdej metody, żeby ratować pacjenta a teraz procedury się kończą i nie może nic więcej zrobić, bo go postawią przed Izbą lekarską. Buta i arogancja to kolejne "zjawisko", które lekarzom nie pomaga w zdobyciu zaufania u pacjentów. Jak napisałam powyżej nie każdy lekarz taki jest i obyśmy trafiali tylko na tych z powołania. Moja przyjaciółka, pielęgniarka miała komiczny z mojego punktu widzenia przypadek. Poszła do lekarza po lekarstwo na odrobaczenie rodziny - trochę się na tym zna, więc nie można jej oskarżyć o czerpanie wiedzy z internetu. Lekarz jak usłyszał, że chce lekarstwo na pasożyty to ja wyśmiał i jeszcze zadzwonił przy niej do swojego kolegi, bo twierdził, że ludzie nie mogą mieć robaków. Przy każdej kolejnej wizycie w przychodni pąsowiał na jej widok, bo widać zapytał wujka google i wyszło mu, że jednak miała rację. Ja tez miałam ciekawy przypadek, tylko u mnie chodziło o problemy z oddychaniem. Lekarz bez szczegółowego badania zapisał mi inhalator i odesłał do domu. Nic to nie dało. Po tygodniu trafiłam na przełożoną pielęgniarek - w Anglii są takie mające uprawnienia do badania i wypisywania recept. Osłuchała mnie dokładnie, z miejsca na cito zleciła rentgena i okazało się, że moje lewe płuco jest w 3/4 wypełnione płynem. Ty się dziwisz, że ludzie tracą zaufanie do lekarzy? Dziwisz się, że będąc matką dwójki już nastoletnich dzieci nauczyłam się rozróżniać infekcję wirusową od bakteryjnej? Mój młodszy syn często chorował. Zdarzało się nie raz, że infekcja wirusowa przeradzała się w bakteryjną, ale nie zawsze tak było. Po kiego grzyba zapisywać dzieciom z infekcja wirusową antybiotyk, skoro nie zawsze tak jest a potem grzmieć, że coraz mniej te antybiotyki działają na ludzi? Profilaktycznie to sobie można brać witaminki a nie antybiotyki drogi Panie Zdziwiony. Gdzieś tam pisałeś chyba, że mama była lekarzem to jej zapytaj. Jak widzisz nie idę do lekarza z listą leków do wypisania a wręcz sama twierdzę, że ograniczenie wypisywanych antybiotyków jest konieczne. Już taki ze mnie "internetowy lekarz". Nie zmienia to faktu, że część rodziców domaga się rzeczywiście od lekarzy przepisania antybiotyku a oni zbyt często ulegają. Co by nie mówić o angielskich lekarzach oni konsekwentnie odmawiają wypisywania antybiotyków, za to za bardzo szafują paracetamolem, który też zdrowy nie jest. Jako "internetowy lekarz" preferuję sprawdzone naturalne metody chyba, że choroba rozwinie się za bardzo. Na gardło miód z cytryną i czosnkiem lub syrop z cebuli, na przeziębienie herbatkę z imbiru z miodem i witamina C w sporych ilościach, na wypocenie się kwiat lipy lub sok malinowy, na gorączkę do 39,5 stopni zimne okłady a dopiero od tej granicy paracetamol. Antybiotyk tylko gdy jest to konieczne. Co do tego skamlania o pomoc to o ile mi wiadomo każdy podatnik płaci na służbę zdrowia, więc ma prawo w razie konieczności skorzystać z jej usług i nikt łaski nie robi. Czasami ludzie pół życia płacą i nie korzystają z usług lekarzy, bo nie zachodzi taka potrzeba to może by odwrócić kota ogonem i niech zażądają zwrotu tego co wpłacali, bo przecież nie korzystali. A tak na serio to podoba mi się system jaki obowiązywał przez całe wieki w Chinach. Ludzie płacili lekarzom za to, że byli zdrowi. Gdy zaczynali chorować to przestawali płacić, więc lekarzom zależało na utrzymaniu ich w dobrym zdrowiu. Co ty na to Panie Zdziwiony?

B
Beata

Panie Zdziwiony, to wasza postawa trąci lewactwem, bo póki co to wy jako "społeczeństwo" zmuszacie wszystkich do waszej jedynie słusznej drogi, którą są szczepienia. Nas są zaledwie tysiące i próbujemy się bronić przed tyranią szczepień. Całe państwo jest zakładnikiem waszej teorii, że szczepionki to błogosławieństwo mimo coraz większej liczby dowodów gromadzonych przeciw tej teorii. Nie macie dowodów na bezpieczeństwo szczepień, a my przedstawiamy coraz to nowe przeciw. Co z tego, skoro macie skłonność do bagatelizowania ich, nawet jeśli są przedstawiane przez międzynarodowe autorytety w dziedzinie mikrobiologii i wakcynologii. Wiesz jak nazywa się taka przypadłość? Reflex Semmelweis'a. Uważacie się za autorytety i nie dopuszczacie do wiadomości niczego co nie jest zgodne z paradygmatem. Gdyby dawniej naukowcy i lekarze nie kwestionowali tego co uważano za pewnik nie byłoby postępu w nauce i medycynie. Dziwnym trafem żyjemy w czasach, gdy medycyna jest bardziej skostniała niż za czasów wspomnianego Semmelweis'a. Lekarzy, którzy kwestionują zasadność szczepień uważa się za odszczepieńców i pozbawia praw do wykonywania zawodu, a przecież opierają swoje twierdzenia na tym co obserwują w swoich praktykach lekarskich. Może warto ich wysłuchać, zadać sobie pytania dlaczego z roku na rok jest ich coraz więcej. Twierdziłeś wcześniej, że autyzm nie ma związku ze szczepieniami. To może wyjaśnij mi dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych przegrał właśnie w sądzie z lekarzami i naukowcami twierdzącymi inaczej? Dlaczego amerykańskie CDC od 2001 roku ukrywało dowody na tę zależność? Dlaczego dopuścili się fałszerstwa własnych badań naukowych, gdy okazało się, że stanowią dowód na związek autyzmu i szczepionki MMR przeciw odrze, śwince i różyczce? Nie bój się, o Wakefieldzie nie wspomnę, bo ośmieszyliście tego człowieka dostatecznie. A jednak nie, bo język mnie świerzbi i muszę wam wypomnieć tego człowieka, który jako pierwszy wskazał na tę zależność a teraz w świetle dowodów przedstawionych w tracie rozprawy przeciwko rządowi USA  i na podstawie zatajonych przez CDC badań naukowych okazuje się, że miał rację. Ale co to oznacza dla polskich lekarzy? Jakaś zmiana w skostniałych poglądach? Ależ skąd! Nadal trzymają się twardo swojej teorii, że szczepionki są bezpieczne. Czy ktoś poinformował polskie społeczeństwo o tych faktach w mediach? No pewnie, że nie. Polacy mają wierzyć do ostatniego zgonu w to co mówią polskie "autorytety" na temat szczepień. Dlaczego dopuszczono się karygodnych zaniedbań lub nawet celowych działań podczas komisji zdrowia i rodziny, gdy procedowana była ustawa na temat dobrowolności szczepień? Dlaczego nie pozwolono na przyjazd do Polski zaproszonych przez wnioskodawców ekspertów o światowej sławie w tym laureatów Nagrody Nobla? Dlaczego oparto się wyłącznie na opinii Pinkasa i jego pracowników, których nazwano "ekspertami"? Może bali się usłyszeć prawdę? Może bali się, że nagranie z wypowiedziami światowych ekspertów trafi do społeczeństwa i już nie będą mogli twierdzić, że szczepionki są bezpieczne? Widziałeś relację z tych obrad? Dwoje lekarzy wypowiedziało głośno swoje wątpliwości. Jedna lekarka już ma sprawę przed Izba lekarską a lekarza, który jest posłem Arłukowicz upomniał, żeby uważał na to co mówi ze względu na swoje bezpieczeństwo. Jak można tak kogoś straszyć, gdy wypowiada się w poważnej sprawie? Czy ty wiesz kim jest główny "ekspert" Pinkas piastujący obecnie stanowisko szefa GIS-u? Jeszcze nie tak dawno był oskarżony w aferze korupcyjnej. Arłukowicz prowadzący komisję zdrowia był podejrzewany o udział w aferze lekowej. Oczywiście obaj są niewinni. Tacy ludzie decydują o być albo nie być w kwestii szczepień w Polsce i nie dopuszczają do głosu prawdziwych ekspertów. Ty się dziwisz Panie nomen omen Zdziwiony, że Polacy nie mają zaufania do lekarzy? Ja nie, ale mimo to twierdzę, że są jeszcze lekarze z prawdziwego zdarzenia w tym kraju. Przypadek twojego alergologa o tym świadczy dobitnie. Do dziś pamiętam mojego lekarza z dzieciństwa, jowialnego, starszego pana, który na wszystko miał radę, ale pamiętam też lekarkę dzięki której zmarł mój młodszy brat gdy byłam nastolatką. To są tylko ludzie a na dodatek coraz bardziej zapracowani, ograniczani coraz bardziej durnymi procedurami medycznymi. Kiedyś lekarz miał prawo spróbować każdej metody, żeby ratować pacjenta a teraz procedury się kończą i nie może nic więcej zrobić, bo go postawią przed Izbą lekarską. Buta i arogancja to kolejne "zjawisko", które lekarzom nie pomaga w zdobyciu zaufania u pacjentów. Jak napisałam powyżej nie każdy lekarz taki jest i obyśmy trafiali tylko na tych z powołania. Moja przyjaciółka, pielęgniarka miała komiczny z mojego punktu widzenia przypadek. Poszła do lekarza po lekarstwo na odrobaczenie rodziny - trochę się na tym zna, więc nie można jej oskarżyć o czerpanie wiedzy z internetu. Lekarz jak usłyszał, że chce lekarstwo na pasożyty to ja wyśmiał i jeszcze zadzwonił przy niej do swojego kolegi, bo twierdził, że ludzie nie mogą mieć robaków. Przy każdej kolejnej wizycie w przychodni pąsowiał na jej widok, bo widać zapytał wujka google i wyszło mu, że jednak miała rację. Ja tez miałam ciekawy przypadek, tylko u mnie chodziło o problemy z oddychaniem. Lekarz bez szczegółowego badania zapisał mi inhalator i odesłał do domu. Nic to nie dało. Po tygodniu trafiłam na przełożoną pielęgniarek - w Anglii są takie mające uprawnienia do badania i wypisywania recept. Osłuchała mnie dokładnie, z miejsca na cito zleciła rentgena i okazało się, że moje lewe płuco jest w 3/4 wypełnione płynem. Ty się dziwisz, że ludzie tracą zaufanie do lekarzy? Dziwisz się, że będąc matką dwójki już nastoletnich dzieci nauczyłam się rozróżniać infekcję wirusową od bakteryjnej? Mój młodszy syn często chorował. Zdarzało się nie raz, że infekcja wirusowa przeradzała się w bakteryjną, ale nie zawsze tak było. Po kiego grzyba zapisywać dzieciom z infekcja wirusową antybiotyk, skoro nie zawsze tak jest a potem grzmieć, że coraz mniej te antybiotyki działają na ludzi? Profilaktycznie to sobie można brać witaminki a nie antybiotyki drogi Panie Zdziwiony. Gdzieś tam pisałeś chyba, że mama była lekarzem to jej zapytaj. Jak widzisz nie idę do lekarza z listą leków do wypisania a wręcz sama twierdzę, że ograniczenie wypisywanych antybiotyków jest konieczne. Już taki ze mnie "internetowy lekarz". Nie zmienia to faktu, że część rodziców domaga się rzeczywiście od lekarzy przepisania antybiotyku a oni zbyt często ulegają. Co by nie mówić o angielskich lekarzach oni konsekwentnie odmawiają wypisywania antybiotyków, za to za bardzo szafują paracetamolem, który też zdrowy nie jest. Jako "internetowy lekarz" preferuję sprawdzone naturalne metody chyba, że choroba rozwinie się za bardzo. Na gardło miód z cytryną i czosnkiem lub syrop z cebuli, na przeziębienie herbatkę z imbiru z miodem i witamina C w sporych ilościach, na wypocenie się kwiat lipy lub sok malinowy, na gorączkę do 39,5 stopni zimne okłady a dopiero od tej granicy paracetamol. Antybiotyk tylko gdy jest to konieczne. Co do tego skamlania o pomoc to o ile mi wiadomo każdy podatnik płaci na służbę zdrowia, więc ma prawo w razie konieczności skorzystać z jej usług i nikt łaski nie robi. Czasami ludzie pół życia płacą i nie korzystają z usług lekarzy, bo nie zachodzi taka potrzeba to może by odwrócić kota ogonem i niech zażądają zwrotu tego co wpłacali, bo przecież nie korzystali. A tak na serio to podoba mi się system jaki obowiązywał przez całe wieki w Chinach. Ludzie płacili lekarzom za to, że byli zdrowi. Gdy zaczynali chorować to przestawali płacić, więc lekarzom zależało na utrzymaniu ich w dobrym zdrowiu. Co ty na to Panie Zdziwiony?

G
Gość
W dniu 19.11.2018 o 20:07, zdziwiony napisał:

Na armię poszkodowanych dziewczyn ... 

 

a'propos prof. Majewskiej nieuku - znasz może jakąkolwiek Polkę, która była nominowana do nagrody Nobla oprócz Marii Curie-Skłodowskiej i prof. Majewskiej? Może ty lepiej byś się nadawał?

 

PS. wpisz sobie w gógla "gardasil victims" - > 100 000 stron w temacie... "inteligencie" od siedmiu boleści.

D
Darek

Proszę mnie uświadomic czy segregacja jest zgodna z konstytucją?

z
zdziwiony
W dniu 19.11.2018 o 19:25, Gość napisał:

s.... syny załatwili córkę kuzyna

Na armię poszkodowanych dziewczyn co prawda nie trafiłem ale trafiłem na osobę "prof"  Marii Doroty Majewskiej. To osoba dość znana jako przeciwniczka szczepień. O innych jej osiągnięciach naukowych trudno coś znaleźć. Tak - przy okazji - ostatnio jakby przycichł duet Talar&Norkowski - znani przeciwnicy pobierania narządów do przeszczepów. Po chryi, jaką narobili przy umierającym licealiście panowie mają trochę gorszą prasę. Widocznie potrzebne są trupy, aby prof. Maria Dorota Majewska także zniknęła. Powodzenia!

G
Gość

s.... syny załatwili córkę kuzyna tym (nie)sprawdzonym g...nem, cichym ludobójcą i sterylizatorem - "szczepionką przeciw HPV" - czyli GARDASILEM. Strzeżcie przed tym toksycznym g...nem swoich bliskich i ostrzegajcie przed tym innych !!! - dość szybko po szczepieniu (max. kilka godzin) zaczęły się bóle głowy, osłabienie... potem omdlenia... a potem było już tylko gorzej... obecnie jest guz (na) tarczycy i coś a'la Hashimoto ! - i co #$#%# kuriozalne - w szpitalu (z beszczelnym lekarzem chcącym zatuszować sprawę) kiedy wychodzili, w poczekalni czekała kolejna nastolatka ze "skrwawioną" tarczycą :( - to jest k... depopulacja z uśmiechem w białych kitlach (i mega-biznes przy okazji - korpofarmacja zbija już większą kasę niż sprzedaż broni, narkotyków... - zresztą w Polsce - budżet NFZ = 77 mld (!!!) zł - nic wam to nie mówi, lemingi???

 

PS. wystarczy wklepać "GARDASIL" w wyszukiwarkę - i już macie armię poszkodowanych młodych dziewczyn!!! - i s....syny nie dość, że to ukrywają, to jeszcze wprowadzają OBOWIĄZEK szczepień !!! - na mojej rodzinie w czasie wojny naziści także testowali ichnie "medykamenty" :/

Ludzie - brońcie się przed tym g...nem !!!

z
zdziwiony
W dniu 18.11.2018 o 20:57, Beata napisał:

Zdziwiony,

Kilka spraw razem. Główna, podstawowa i chyba najważniejsza to postawa nazywana lewactwem czyli sytuacja, kiedy całe państwo staje się zakładnikiem czyiś egoistycznych i partykularnych żądań. Po co się szczepić - w razie czego Państwo i tak uruchomi wszystkie swe instytucje i będzie ratować wszystkich, bez wyjątku. Tych nie zaszczepionych przede wszystkim. Postawa, którą widzę codziennie - ubezpieczenia, składka emerytalna, czy choćby praca jako sposób na utrzymanie. Ktoś, kto nie zhańbił się w swym życiu pracą ma emeryturę nie niższą niż ktoś, kto uczciwie pracował tylko na niskim stanowisku. Bo jest solidaryzm społeczny. Po co pracować? Są zasiłki, pomoc - trzeba tylko trochę tupetu i wszystko jest. Bo jest solidaryzm społeczny.

Druga sprawa to zaufanie do lekarzy. W Polsce leży jak Ciapek na słomiance. Kiedyś - kłócąc się z kimś na forum - znalazłem dane o zaufaniu do lekarzy w Europie. Gorzej niż w Polsce jest tylko w krajach b. ZSRR choć w samej Rosji - zależy. Bo np okuliści cieszą tam wysokim prestiżem i zaufaniem. Ten brak zaufania wyraźnie widać w poście ~Beata. Lekarz na niczym się nie zna, jest cyniczny a indolencję maskuje arogancją i butą.  Do lekarza się idzie z konieczności bo tylko on może wypisać receptę i wystawić zwolnienie.

Wszystkiego przecież można dowiedzieć się z internetu. Nie brak portali, gdzie można uzyskać wiedzę zarówno co do diagnozy, farmakologii jak i terapii. Wizyta u lekarza zwykle wygląda tak: - proszę mi wypisać (tu lista leków) i wystawić tydzień zwolnienia! Jeżeli lekarz usiłuje oponować (ma w sobie resztki profesjonalizmu i odpowiedzialności) to ryzykuje skargą, donosem do mediów i falą hejtu na portalach społecznościowych. Takim internetowym pediatrą zdaje się być ~Beata, która pisze; "Potrafi odróżnić infekcję wirusową, na którą lekarz nie ma prawa przepisać mu antybiotyku - niestety niektórzy lekarze mają to w nosie.". Nikt ~Beata nie powiedział, że infekcja wirusowa osłabia organizm czyniąc go podatnym na choroby bakteryjne przez rodzime (tj żyjące na człowieku) bakterie, zwykle zupełnie niegroźne ale w przypadku osłabionego organizmu dziecka mogą stać się niebezpieczne. Antybiotyk jest podawany profilaktycznie. Jest to szczególnie ważne właśnie u małych dzieci, które mają jeszcze niestabilny system odpornościowy. Czy lekarze nie informują o możliwych interakcjach na szczepionkę? Po co? Przecież mamusia i tak wie wszystko. A że nie pojęcia o funkcji szczepień to i tak nie uwierzy w wyjaśnienia. Przyszła, bo musiała.

~Beata przyczepiła się do mojej wypowiedzi - fakt wyraziłem się trochę niezrozumiale. Zatem wyjaśniam, że organizm człowieka jest systemem tak złożonym, że nie wolno niczego zapewniać ani niczego wykluczyć. Może się zdarzyć coś, co jest teoretycznie wykluczone. Ale to nikogo nie upoważnia do wyolbrzymiania a zwłaszcza tworzenia wrażenia, że to jest zjawisko powszechne ale ukrywane. Najpierw ~Beata podaje źródło wiedzy a jak wykaże się zawarte tam niekonsekwencje, to ma pretensje. Tylko - dlaczego do mnie? 

"Znasz lekarza, który informuje o tym przed szczepieniem rodziców, bo ja nie." - prowokacyjnie pyta ~Beata a zatem odpowiadam - tak, znam. To lekarz med Kopyciński. alergolog, który blisko 30 lat temu wyprowadził mojego syna z alergii. Wówczas mało kto o tej chorobie wiedział. Kiedy wchodziły szczepienia p/grypie, właśnie dr Kopyciński uprzedził nas, żeby nie brać typowej szczepionki, na kurzym białku. Zatem - możliwe, że ~Beata po prostu trafia na niekompetentnych lekarzy. Bywa. Kwestia szczęścia. Są panie, które wciąż trafiają na lubiących wypić, silnorękich facetów.

Nie mam pojęcia, dlaczego obecne szczepionki są "6 w 1" i dlaczego się je wprowadza. Ja również nie mam pojęcia, dlaczego np moja emerytura jest opodatkowana i dlaczego kupując benzynę do kosiarki płacę podatek drogowy i VAT. 

~Beata powołuje się na swe konstytucyjne prawa i żąda ich egzekwowania. A gdzie moje prawa?!. Dlaczego skutki czyiś fanaberii mam wciąż ja ponosić? Ktoś nie chce się szczepić - jego sprawa. Ale jak zachoruje, to niech nie gania jak kot z pęcherzem, niech nie skamle o pomoc! To samo dotyczy narkomanów czy alkoholików. Chcesz swych praw - proszę bardzo. Ale nie przyłaź po pomoc!. Albo - zapłać za nią. System zapewnił rozwiązanie - nie skorzystałeś - Twoja rzecz. Po prostu - dorośnijcie, kochani antyszczepionkowcy. W razie czego bądźcie gotowi ponosić konsekwencje swego postępowania.

l
lala

JAK TO MOZLIWE, ŻE SCZEPIONE DZIECI MOGĄ SIĘ ZARAZIĆ OD NIESZCZEPIONYCH??? TO PO CO TE SZCZEPIENIA???

m
marya

Nie widzę problemów , ale pójdę do sądu . Podatków na państwową oświatę płacić w takim razie nie zamierzam

m
mosabo

Ja bym każdego z osobna zachęciła do wysłania pism z pytaniami odnośnie dowodów potwierdzających, że szczepionki są takie bezpieczne ,skuteczne i przebadane w PL. Żadna instytucja w PL takich danych nie posiada ,więc coś jest zdecydowanie nie tak.. Uciekając się do szantażowania ludzi i łamania praw człowieka by tylko rodzice zaszczepili dziecko jest tylko dowodem kolejnym, że ze szczepionkami w PL jest zdecydowanie coś nie tak.. Przecież do ''dobrego ludzi zmuszać nie trzeba'', więc dlaczego  zmuszają do szczepień?  To jest kolejny argument ,że ze szczepionkami w PL jest coś zdecydowanie nie tak.. 

Artykuł 2 ( Prymat istoty ludzkiej ) Interes i dobro istoty ludzkiej przeważa nad wyłącznym interesem społeczeństwa lub
nauki. - Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3