Zawalili wszystko

Przemysław Sas, 4 października 2004 r.
Ten gest Mariusza Masternaka mówi sam za siebie.
Ten gest Mariusza Masternaka mówi sam za siebie. Andrzej Szkocki
Wisła to najsłabszy z zespołów, z jakim przyszło grać Pogoni w tym sezonie. Z takim przegrywają tylko pseudozawodowcy. Aż przykro pisać, że w tej roli wystąpili portowcy.

- Oglądaliśmy bardzo dobry mecz, a Pogoń zaprezentowała się z dobrej strony - mówił po meczu Mirosław Jabłoński, szkoleniowiec Wisły. Słowa znanego w Polsce trenera można potraktować cześciowo jako kurtuazję (w stosunku do szczecinian) a częściowio jako fantastykę. Mecz stał na poziomie co najwyżej drugoligowym, a zachowania obronne obydwu klubów nadawały się na materiał szkoleniowy jak nie grać.

Milar jak zegarek

W pierwszym kwadransie gospodarze z dziecinną wręcz łatwością przedostawali się na pole karne Pogoni i tylko marnej skuteczności Ireneusza Jelenia Waldemar Grzanka może zawdzięczać czyste konto. O tym, że podopiecznym Bogusława Baniaka znacznie lepiej wychodzi atakowanie niż bronienie, przekonaliśmy się w kolejnych minutach.

Więcej w papierowym wydaniu "Głosu"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie