Zatrucia lekami dzieci i młodzieży. W szpitalu w szczecińskich Zdrojach lekarze ratują życie około dwustu dzieciom rocznie!

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Szpital w Zdrojach
Szpital w Zdrojach Leszek Wójcik
Dziewczynki najczęściej się trują. Lekami. Chłopcy stosują bardziej drastyczne metody: tną się, wieszają... - Jakiś czas temu dwunastolatek strzelił sobie w głowę z dubeltówki wiatrowej - mówi dr hab. Andrzej Brodkiewicz. Dlaczego nastolatki to robią? Bo mama nie chciała kupić najnowszego iphona, chłopak nie zalajkował zdjęcia na Facebook-u albo w szkole poszło coś nie tak. Z punktu widzenia dorosłego, to żaden powód. Dla nastolatka, to koniec świata.

Kilka dni temu do specjalistów z Kliniki Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć szpitala „Zdroje” przywieziono nastolatka, który połknął 60 tabletek przeciwbólowych! I choć dawka jest uznawana za śmiertelną, chłopiec przeżył.

Miał szczęście

- To już kolejny nastolatek, który w ostatnim czasie targnął się na życie sięgając po leki przeciwbólowe - twierdzi Magdalena Knop, rzeczniczka prasowa szpitala w szczecińskich Zdrojach. - Każdego roku lekarze z naszego szpitala udzielają pomocy ponad dwustu takim pacjentom.

Okazuje się, że do ostrych zatruć dzieci i młodzieży w Polsce dochodzi bardzo często. Rocznie około 70 tys.

- Z tym, że trzeba mieć świadomość, że tak naprawdę każda substancja może być trująca - przyznaje dr hab. Andrzej Brodkiewicz, lekarz kierujący Kliniką. - Wszystko zależy od dawki.

Prof. Brodkiewicz na poparcie swoich słów podaje przykład znanego środka przeciwbólowego

- Paracetamol jest bardzo dobrym lekiem, ale użyty w nadmiarze staje się bardzo groźny. Prowadzi do poważnego uszkodzenia wątroby.

Specjaliści, którzy zajmują się zatruciami zauważyli, że 40 proc. ostrych zatruć dotyczy dzieci do 5 roku życia. W tym okresie życia dzieci biorą do buzi wszystko.

ZOBACZ TEŻ:

- W ten sposób poznają świat - tłumaczy nasz rozmówca. - Jeśli znajdą pozostawione bez opieki lekarstwa, połkną je.
Między 6 a 12 rokiem życia przypadków ostrych zatruć jest niewiele. Problem pojawia się dopiero u starszych nastolatków. Z tym, że wtedy do zatruć najczęściej dochodzi w sposób zamierzony.

Czym się trują?

Od lat najczęściej stosowaną substancją jest alkohol. Jeszcze kilka lat temu dużo też było zatruć grzybami. Ponadto bardzo popularny był także acodin, lek na kaszel. Przestał być atrakcyjny, od kiedy można go kupić w aptekach wyłącznie na receptę. Z kolei w latach 2015/2016 zaczął się boom na dopalacze powodujące wśród młodzieży ogromne spustoszenie. Na szczęście i to już minęło. Dopalacze dosłownie z dnia na dzień zniknęły z rynku i przestały być zagrożeniem. Pojawiły się natomiast marihuana i amfetamina.

- I dostępny praktycznie wszędzie paracetamol - zauważa szef Kliniki.

Lekarze nie wiedzą w jaki sposób ograniczyć dostępność tego leku. Należy do leków podstawowych. Jest bardzo skuteczny. Nie można z niego zrezygnować.

- Tym bardziej, że młodzi ludzie planując próbę samobójczą potrafią się do niej przygotować - twierdzi Andrzej Brodkiewicz. - Chłopiec, który połknął te 60 tabletek zaopatrzył się w nie w sześciu różnych aptekach. W każdej kupując po jednym opakowaniu. Nie było powodu by mu ich nie sprzedawać.

Paracetamol wchłania się błyskawicznie, w ciągu 60 minut. Powoduje martwicę wątroby. Może też doprowadzić do zgonu.

- Pierwszego dnia nie ma po jego zażyciu żadnych objawów - mówi Andrzej Brodkiewicz. - Po czterech, jeśli pacjentowi nie zostanie udzielona pomoc, umiera.

Co zrobić, by uniknąć zatruć młodych ludzi? Przede wszystkim remanent w domowej apteczce. Trzeba też wprowadzić zasadę, że leki podaje wyłącznie rodzic - nawet "dorosłym" już piętnastolatkom. Poza tym należy utrudnić dzieciom dostęp do leków i innych środków chemicznych stosowanych w kuchniach i łazienkach.

- Kiedy trafia do nas pacjent z objawami zatrucia zadajemy mu trzy podstawowe pytania: kiedy zażył truciznę? Ile tego środka połknął? I co to było? Znając odpowiedzi na te pytania, możemy przystąpić do ratowania jego zdrowia. Kiedy się to nam uda przekazujemy pacjenta psychiatrom. Oni z kolei zadają inne pytanie: dlaczego?

- Odpowiedzi są różne - twierdzi Małgorzata Wyrębska-Rozpara, lekarz kierujący Oddziałem Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej szpitala „Zdroje” w Szczecinie. - Często podłożem tych zachowań jest depresja, a taki ruch to dramatyczne wołanie o pomoc. Czasami to błahe z punktu widzenia dorosłych powody, które dla dzieci są końcem świata - bo mama nie pozwoliła pójść na dyskotekę, bo chłopak rzucił, ktoś obgadał w szkole czy upublicznił jakieś zdjęcie.

Rodzice muszą więc poświęcać dzieciom więcej uwagi. Kontrolować je, ale też rozmawiać z nimi - nie bagatelizując ich problemów. Jeśli stracą z nimi kontakt, kiedy dzieci przestaną im ufać, na pytanie "dlaczego" usłyszą już tylko: "Nie wiem".

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Szczepienia w szpitalu tymczasowym przy ul. Wołodyjowskiego (zdjęcie ilustracyjne).

Szczepienia przeciwko COVID-19 i grypie jednocześnie? Nie ma...

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie