Zapudłowane centrum

Łukasz Zieliński, 16 lutego 2005 r.
Nie dość, że zapachy z "Magrosów” nie są zbyt przyjemne, to jeszcze takie budki w centrum miasta wyglądają obskurnie.
Nie dość, że zapachy z "Magrosów” nie są zbyt przyjemne, to jeszcze takie budki w centrum miasta wyglądają obskurnie. Marcin Bielecki
"Magrosy" przeszkadzają mieszkańcom al. Wyzwolenia w Szczecinie. Miasto od lat nie ma pomysłu na zagospodarowanie tego miejsca, a budki stają się coraz bardziej uciążliwe.

Aleja Wyzwolenia, na odcinku od Placu Rodła do ulicy Rayskiego, ma dwa oblicza. Jedno jest europejskie - z centrum "Galaxy" oraz szerokim chodnikiem. Po drugiej stronie alei królują jednak "Magrosy".

Jak na jarmarku

"Magrosy" powstały na początku lat dziewięćdziesiątych. Wtedy były traktowane jako powiew nowości. Handlowano w nich czym popadło - od wietnamskich ubrań po kanapki z szynką. Z biegiem czasu stały się utrapieniem dla mieszkańców, którym nie w smak jest codzienne wdychanie zapachów azjatyckiej kuchni.

- W ciągu dnia w ogóle nie mogę otworzyć okna - skarży się Anna Wiktorowicz, mieszkanka bloku. - Wszystkie te zapachy od razu wbijają się nam do mieszkań. Teraz, zimą, jeszcze da się przeżyć. Ale co będzie, jak zrobi się ciepło?

Podstawową zaletą "Magrosów" do niedawna był szybki dostęp do towarów. Wystarczyło zjechać windą i niemal przy drzwiach można było kupić gazetę, czy zjeść sajgonkę z ryżem. Po otwarciu Galaxy pieszy ciąg z "Magrosami" opustoszał.

Spadek obrotów potwierdzają także kupcy, którzy powoli myślą o przeprowadzce w lepiej usytuowane rejony. A reprezentacyjne - wydawałoby się - miejsce w centrum miasta, od dawna przypomina jarmark. Problemem nie są bowiem same budy. W tym miejscu po prostu brak gospodarskiego oka.

Co po "Apollu"?

Włodarze miasta od lat nie mają spójnej koncepcji zagospodarowania terenu wzdłuż al. Wyzwolenia. Pomysły rodzą się i upadają wraz z kolejnymi ekipami. Za przykład może posłużyć miejsce po sklepie "Apollo". W miejscu popularnego niegdyś sklepu pojawił się salon gier. Automaty jednak przyciągały nie zawsze trzeźwą młodzież, co nie spodobało się mieszkańcom i policji.

Pawilon z grami upadł. A lokal - niestety - opustoszał, bo nie pojawił się kolejny chętny.

Zmianę sytuacji utrudnia spór między poprzednim najemcą, a Zarządem Budynków i Lokali Komunalnych. Jarosław Woźniak, starszy specjalista ds. lokali użytkowych ZBiLK, twierdzi jednak, że oklejone plakatami witryny już niedługo znikną.

- Każda ze stron ma swoje racje. Poprzedni najemca uważa, że lokal posiada wadę uniemożliwiającą mu prowadzenie działalności. Nam jednak zależy na jak najszybszym rozwiązaniu problemu, dlatego nie będziemy kurczowo trzymać się swojej racji - zapewnia.

W ubiegłym tygodniu radcowie prawni obu stron spotkali się w Urzędzie Miejskim. W ZBiLK-u liczą, że to popchnie sprawę do przodu i spór uda się załatwić polubownie...

Wiosną do sklepu mają wkroczyć ekipy remontowe, które zabiorą się za wymianę witryn. "Magrosy" jednak pozostaną. I dalej będą zatruwały życie mieszkańcom bloków przy Wyzwolenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie